Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Sylwester na Zirbitzkogel 31 Grudzień 2017

A miało być tak pięknie....

I było!!! :-)

Przedostatniego dnia ubiegłego roku grupka nie do końca normalnych ludzi, dzielnie przemierzyła ciągi komunikacyjne Centralnej Europy, by pod wieczór zacumować przy schronisku Wiechtalhaus, nieopodal Kaiserbrun w Górach Rax. Tam był czas na relaks, nawodnienie organizmów i wieczorek muzyczno-śpiewany w blasku czołówek ;-)

W Alpach z reguły grudniową porą jest śniegu pod dostatkiem. Z reguły. Tym razem trafił się wyjątek, tą regułę potwierdzający. Wybrawszy się więc w sylwestrowy poranek na zwiedzanie Wąwozu Wiechtalklamm, grupka nie do końca normalnych ludzi, przemierzała ową formację skalną w nie do końca normalnych okolicznościach przyrody: zasadniczo jesiennych.

Sam wąwóz, nie jest co prawda jakimś ósmym cudem świata, ale kilka stopni skalnych i przewężeń potrafi zaskoczyć dość dynamiczną zmianą pejzażu. Do tego gdzieniegdzie jakieś łańcuszki czy drabinki – ku uciesze gawiedzi, szczególnie tej włóczącej się po zamorskich krainach :D

Generalnie: taka namiastka Słowackiego Raju, ale całkiem przyjemna i na pewno godna polecenia. Szczególnie wiosną czy latem musi tam być bardzo kolorowo.

Za to zakończenie było "z przytupem", bo ostatnia drabinka jest ustawiona centralnie pod dość soczystym wodospadem, więc każdy – chcąc nie chcąc – musiał zażyć odświeżającej kąpieli :-)

W drodze powrotnej niemalże jednogłośnie uchwalono, że było warto. Co cieszy :-)

Po zejściu na dół, nastąpiło szybkie przemieszczenie do pewnego hotelu w Judenburgu. Pan recepcjonista (jak najbardziej normalny) na widok grupki nie do końca normalnych ludzi, porozumiewających się egzotyczną, szeleszczącą mową – stawiał lekki opór. Opór jednak został dość szybko przełamany i po chwili można było już rozgościć się na pokojach. W zasadzie to bardziej chodziło o kaloryfery w tych pokojach, by do wieczora wysuszyć wyprane w wodospadzie ciuchy, a buty zwłaszcza.

Niebawem w hotelu pojawiła się austriacka frakcja z Wodzem na czele :-)

Nastąpiło spotkanie integracyjne, a gdy rozpoczęła się ostatnia noc 2017 roku – wszyscy (prawie) zabrali się do realizacji głównego zadania: powitania Nowego Roku na szczycie Zirbitzkogel.  Wkrótce po wyruszeniu nastąpiła chwila refleksji i padło z ust Wodza kluczowe pytanie:

"No dobra. To teraz powiedzcie: co Wam się stało, że tam idziecie?"

Po czym padło szczere wyznanie: "Bo jesteśmy pop***eni."

Z oczyszczonym sumieniem można było już ruszyć na szlak. Całkiem przyjemny, bez żadnych technicznych trudności. Wódz pomyślał o wszystkim, nawet o oknie pogodowym, które otwarło się na całą sylwestrowo – noworoczną noc. Dzięki temu można było podziwiać wyłaniające się z mroku ośnieżone łańcuchy okolicznych alpejskich pasm. Niestety, sprzęt fotograficzny, nie był w stanie dostrzec tego, co ludzkie oko. Toteż te widoki zostały tylko w pamięci. O północy, niektórzy byli już na szczycie, niektórzy poniżej. Nastąpiło podziwianie noworocznych fajerwerków z nienormalnej strony: czyli z góry zamiast z dołu – jak na grupkę nienormalnych ludzi przystało.

Potem jeszcze szampański toast: "Oby nam się..." w schroniskowej kotłowni (jednym dostępnym pomieszczeniu), coś dla ciała i ducha. Wreszcie droga powrotna. W hotelu jeszcze kilka chwil integracji i do łóżeczek. Pierwszy dzień Nowego Roku upłynął na drodze powrotnej na Ojczyzny łono.

Dobra. Będzie dość. Podziękowania dla Wodza za pomysł i organizację całokształtu :-)

 

Grzegorz Grochowski

Facebook
Tweet
Google

Fundacja 4 Kontynenty
Osiedle Widokowe 8/7 32-540 Trzebina (małopolskie)
KRS: 0000595255, NIP: 6282265680, REGON: 363676740

Wesprzyj nas:
Fundacja 4 Kontynenty
Konto: Bank PKO BP 8010 2023 8400 0098 0202 0056 01