4 Kontynenty na pokładzie Xela na trasie Gdańsk – Karsklona – Gronhogen – Gdańsk

Orki z Majorki i Wrocławia na Bałtyku
Każdego żeglarza można określić mianem odkrywcy, bo czymże jest żeglarstwo jeśli nie chęcią poznania nowych miejsc i zmierzeniem się z nieznanym? Takie nastawienie towarzyszyło mi podczas poszukiwań pomysłu na tegoroczny urlop. Wybór padł na rejs po Bałtyku. Gdańsk – Karlskrona- Bornholm-Gdańsk? Jasne, że tak! Tego jeszcze nie było! Decyzja podjęta, miejsce na jachcie zapewnione, odliczanie rozpoczęte. I co teraz? Spędzę tydzień na jachcie 13m na max 4m? Z obcymi ludźmi? Tak się da? Oczywiście! Sama przekonałam się, płynąc z ekipą 0ffczego wypasu, że żeglarze to ludzie z pasją, zawsze skorzy do pomocy i umiejący dopasować się do różnych warunków, nie tylko pogodowych. Te to potrafią nauczyć spontaniczności, kiedy przychodzi do zmiany trasy, tak jak miało to miejsce z rezygnacją z kursu na Bornholm na rzecz Olandii. Dobra zmiana? Dzięki temu i spotkaniu Szwedki Kajsi, poznałam jak życzliwi potrafią być Szwedzi oraz jak szybko potrafią jeździć swoimi Saabami 😉 Wobec czego można mieć jeszcze wątpliwości przed morskim rejsem? Choroba morska? Nie jestem pierwszą i nie ostatnią osobą z tą przypadłością. Pogoda? Na nią wpływu nie ma, choć Bałtyk zaskoczył mnie swoim spokojem. Czy rejs będzie bezpieczny? Mając na pokładzie ludzi tak bogatych w doświadczenie jak Mariusz i Agnieszka oraz widząc ogrom wyposażenia jachtu ani przez chwilę nie martwisz się czy jeszcze zobaczysz ląd… I najważniejsze pytanie. Czy to jest odpowiednie miejsce dla mnie, żółtodzioba na morzu? Widząc przygotowanie jachtu do rejsu, perfekcyjnie opracowany kurs, całe oprzyrządowanie ( zwłaszcza tą początkowo obcą elektronikę ), pewną siebie panią kapitan i załogę, która z uśmiechem wita cię na pokładzie S/Y Xela wiem, że będzie to niezapomniany tydzień, który rozpoczyna moją przygodę z morzem.   Agnieszka Klimkowska

udostępnij wpis

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on linkedin