Goteborg

Lerkil-Goetheborg

Skały załamujące fale, skaliste wysepki z uroczymi domeczkami, latarnie, znaki nawigacyjne…. Płynąć trzeba uważnie, ale widoki absolutnie wyjątkowe.

Skały załamujące fale, skaliste wysepki z uroczymi domeczkami, latarnie, znaki nawigacyjne…. Płynąć trzeba uważnie, ale widoki absolutnie wyjątkowe.

Rozmiary Lerkil przerosły nasze najśmielsze oczekiwania. Marina jest ogromna, pełna jachtów i łodzi motorowych, ale dopełnienie formalności okazało się wyzwaniem. Zrobiliśmy spory spacer, zanim dotarło do nas, że nie ma tu automatów, dobrze znanych z innych marin. Nie spotkaliśmy też nikogo, więc uzyskanie jakichkolwiek informacji było prawie niemożliwe. Jednak stukając do jedynego oświetlonego okna udało nam się porozmawiać z mieszkańcem tej okolicy, który obserwował nas od dawna (zawsze to jakaś rozrywka), wyjaśnił nam – co i gdzie, oraz że i tak nic nie zrobimy, bo nikogo nie ma. Spędziliśmy więc noc w tym bezludnym miejscu i rano ruszyliśmy szkierową drogą do Goetheborga. Niby mil nie tak wiele, jednak droga kręta, trzeba ominąć skały, te widoczne i te podwodne, skaliste wyspy i wysepki. Trzymaliśmy się szlaku wyznaczonego znakami nawigacyjnymi, wypatrywaliśmy boi, tyczek, kardynałek (niektóre jak z bajek o krasnoludkach), sieci, promów…. i oczywiście podziwialiśmy surowy krajobraz szkierów. Skały załamujące fale, urocze zatoczki, w których przy maleńkiej kei mieści się dokładnie jeden jacht, kolorowe domki stłoczone w osiedle nad brzegiem morza…. My też byliśmy oglądani, tuż przy naszej burcie baraszkowała foka, chwaląc się nam świeżo upolowaną rybą. Faktycznie, kolację będzie miała zacną.

Ostatni odcinek drogi do mariny Lilla Bommen w Goetheborgu urozmaiciły nam jachty biorące udział w Volvo Ocen Race. Ich manewry sprawiły, że musieliśmy płynąć poza krawędzią szlaku, co chwila upominani przez obsługę regat, żeby zostawić im jeszcze więcej miejsca. Było jednak na co popatrzeć. Szybkość i elegancja wykonywanych manewrów były imponujące. Następnego dnia odwiedziliśmy wioskę Volvo Ocean Race, jednak widzieć je na wodzie to niezapomniane przeżycie.

Cumowanie w Lilla Bommen i koniec naszego etapu…. Szkoda, że nie płyniemy dalej….

Jacht „z duszą” czeka na remont i rejsy z Fundacją 4 Kontynenty, pomóżcie spełnić te marzenia

Info  Zbiórka na remont jachtu 

udostępnij wpis

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on linkedin