Żeglarska majówka 2025 za nami – Bałtycka przygoda z humorem i wiatrem w żaglach
Żeglarska majówka 2025 za nami – był to tydzień pełen śmiechu, halsów i niezapomnianych morskich przygód. Po raz ósmy wyruszyliśmy na Bałtyk, by poczuć sól w powietrzu i wiatr w żaglach. Choć pogoda płatała figle, nie brakowało słońca, emocji i… szant po zmroku.
Bałtycka majówka, czyli epicki rejs z wiatrem i bez wiatru
Żeglarska majówka 2025 za nami, a my ponownie wypłynęliśmy z Gdańska, startując z Przystani Cesarskiej. Choć jeden jacht postanowił być oryginalny i wystartował z Gdyni – wszyscy spotkaliśmy się w kanale portowym. Cumy oddane, żagle w górę, GPS-y gotowe!
Pierwszy cel? Szwedzka wyspa Olandia. Plan był prosty – opłynąć ją dookoła, a potem trochę narzekać na brak wiatru. Bo przecież Bałtyk bez flauty to nie Bałtyk, prawda?
Żeglarska majówka 2025 za nami – dzień po dniu, fala po fali
Żeglarska majówka 2025 za nami. Za nami także wiatr, fale, halsy, gitary i… 97 godzin na morzu! Ósma edycja „Fiku Miku po Bałtyku” to nie tylko rejs – to pełnokrwista żeglarska przygoda, która zasługuje na swoją własną książkę. A skoro nie mamy jeszcze wydawcy, zaczniemy od artykułu. Oto, jak wyglądała ta majówka – dzień po dniu, śrubokręt po śrubokręcie.
Dzień 1 – 26 kwietnia: Start z Gdańska. Żeglarska majówka 2025 pod żaglami rusza!
Żeglarska majówka 2025 pod żaglami rozpoczęła się tam, gdzie tradycja nakazuje – w Przystani Cesarskiej w Gdańsku. Z całej Polski zjechały się załogi, a jeden jacht nawet postanowił zrobić sobie rozgrzewkę i przypłynął z Gdyni.
Start o 17:00. Cumy poszły w ruch, silniki mruknęły, a portowy kanał zaprowadził nas na otwarte morze. Cel? Szwedzka Olandia. Plan? Okrążenie wyspy i przeżycie. Prognozy mówiły: brak wiatru. My mówiliśmy: będzie dobrze. Bałtyk, jak zwykle, miał własne zdanie.
Dzień 2 – 27 kwietnia: Fala, flauta, wreszcie wiatr!
Poranek przywitał nas morzem jak lustro. Wiatr zaginął w akcji, a jachty sunęły na silnikach. Na szczęście prognozy nie zawiodły – wieczorem pojawiła się pierwsza bryza, a potem już konkret: 21 węzłów, radość, adrenalina, żagle w górę!
Jachty zaczęły gnać po 10 węzłów. Fale rosły, a śmiech z pokładu niósł się aż do brzegów Olandii. Doba w morzu? Zaliczona! Spało się z głową pod kambuzem, ale nikt nie narzekał.
Dzień 3 – 28 kwietnia: Ląd! Byxelkrok, śledź i szanty
Rano, po 36 godzinach żeglugi, wpływamy do Byxelkrok. Port jak z bajki – spokojny, cichy, a wokół plaże i totalna cisza.
Dzień był wietrzny, ale słoneczny. Idealny na spacer po wyspie. Czasu było sporo – a my, jak na porządnych turystów przystało, wykorzystaliśmy każdą chwilę. Wieczorem port zamienił się w scenę muzyczną. Gitary, szanty, opowieści. Nikt nie grał Chopina – wszyscy grali Bałtyk.
Dzień 4 – 29 kwietnia: Kalmar – czyli foki, flauta i Egipt
Wypływamy z Byxelkrok o 10:00. Morze znów spokojne, silniki w ruch. Słońce praży, a woda wygląda jak nieprzefiltrowany Photoshop. Po drodze podziwiamy foki, ptaki i stada kardynałów… czyli znaków nawigacyjnych – nie papieży!
Cumujemy w Kalmarze o 18:00. Jedni biegną pod prysznic, inni – na „złotą godzinę”, by zrobić idealne zdjęcia. Wieczorem miasto tętni życiem. Rankiem 29 kwietnia zwiedzamy starówkę, zamek i wystawę o starożytnym Egipcie. Bo przecież każdy żeglarz po 8,5 godzinach na morzu chce zobaczyć mumię.
Dzień 5 – 30 kwietnia: Powrót na morze i pogoda jak z komedii
Sesja z dronem zrobiona, załogi wypoczęte. Wypływamy z Kalmaru. Pogoda? Znowu robi z nas jaja. Wiatr miał być południowy – był w twarz. Żagle w górę, żagle w dół, silnik włączony, silnik wyłączony. Typowa bałtycka huśtawka.
Plan był prosty – płynąć na Hel. Tyle że wiatr miał inny pomysł. Pchał nas w stronę Łeby. Dopiero pod latarnią Stilo – nadzieja. Kierunek: Rozewie, potem Cypel Helski.
Dzień 6 – 1 maja: Noc, halsy, gwiazdy i dylematy egzystencjalne
Noc na morzu była jak z filmu. Gwiazdy świeciły jak szalone, wiatr kołysał, fale szeptały. Każdy, kto miał wachtę, wpatrywał się w horyzont i zastanawiał się, czy naprawdę lubi Bałtyk.
Niektórzy zrobili więcej mil niż planowali – wszystko przez halsy. Ale nikt nie narzekał. Bo przecież majówka pod żaglami to nie wakacje na Malediwach.
Dzień 7 – 2 maja: Gdynia, Gdańsk i ostatnia integracja.
Około 9:00 docieramy pod Hel. Zamiast wchodzić do portu, decydujemy się na spokojny rejs po Zatoce Gdańskiej. Jeden jacht wraca do Gdyni, reszta – do Gdańska. Pogoda zaczyna się psuć, a prognozy mówią o burzy. Zatem – szybki powrót, szybkie cumowanie i…
…ostatnia impreza. Przystań Cesarska znowu żyje. Ostatnie śpiewy, śmiechy, wymiana numerów, deklaracje: „za rok też płynę!” i refleksje: „dlaczego ja to sobie robię?”
Dzień 8 – 3 Żeglarska majówka 2025 za nami. Czy to już koniec?
Ostatni poranek. Ktoś pakuje śpiwór, ktoś jeszcze kręci film dronem. Załogi schodzą na ląd, trochę zmęczone, ale szczęśliwe. Majówka dobiegła końca. Bałtyk znów został sam.
W sumie:
8 jachtów
69 uczestników
ponad 97 godzin na wodzie
kilkaset mil żeglugi
niezliczona liczba żartów z GPS-a
3 gitary, 1 dron i 1 paproch w oku od wzruszenia
- Żeglarska majówka 2025 za nami
Podsumowanie – Fiku Miku po Bałtyku vol. 8
Majówka pod żaglami 2025 zakończona. Serdeczne podziękowania dla wszystkich załóg, kapitanów i Mariusza Smolenia za film z drona – pamiątka na lata. To była przygoda, która łączy morze, pasję i ludzi.
Za rok – znów ruszamy. Będzie śmiesznie, wietrznie i znowu nieprzewidywalnie. Bo taka właśnie jest żeglarska majówka. Z dużym „Ż”.
A teraz trochę refleksji...
Mimo rozesłania informacji po Okręgowych Związkach Żeglarskich w całej Polsce oraz do PZŻ, żadna z tych instytucji nie wykazała zainteresowania współpracą. Nie było nawet chęci, by udostępnić wiadomość o Żeglarskiej Majówce pod żaglami 2025.
Szkoda, bo od lat staramy się, by Bałtycka majówka stała się wydarzeniem, które zyska należne miejsce w kalendarzu żeglarskim. Niestety, nasze morze wciąż musi walczyć z obojętnością. Może za rok się to zmieni? Kto wie. Morze uczy pokory i cierpliwości. A my? My płyniemy dalej.
Żeglarska majówka 2025 za nami – czas na planowanie majówki 2026 pod żaglami
Chociaż Żeglarska majówka 2025 za nami, my nie zwalniamy tempa. Już teraz ruszają przygotowania do majówki 2026 pod żaglami. Tym razem jednak nie będzie łatwo – układ kalendarza nie sprzyja żeglarzom. Dni wolne wypadają w weekend, co znacznie ogranicza możliwości dłuższej majówki na Bałtyku bez brania dodatkowego urlopu.
Czy to nas powstrzyma? Absolutnie nie! Znamy życie i wiemy, że każdy rejs da się zaplanować – nawet jeśli trzeba będzie lawirować między piątkiem a poniedziałkiem. Obecnie jednak czekamy na aktualizację locji portów, która pomoże nam dopiąć szczegóły przyszłorocznej trasy.
Planowanie rejsu po Bałtyku to zawsze układanie puzzli – z wiatru, urlopów, kapitanów i dostępnych jachtów. Ale spokojnie, mamy na to patent. Bałtyk może być wymagający, ale właśnie dlatego go kochamy – za wyzwania, zmienność i satysfakcję na mecie.
Zatem – śledźcie nasze kanały, bo majówka żeglarska 2026 będzie wyjątkowa, nawet jeśli krótsza. Bo przecież to nie długość rejsu się liczy, tylko jakość przygody!
Mariusz Noworól
Fundacja 4 Kontynenty