Kategorie
Eventy

Rejs w Grecji Sail & Trekking 2021

Rejs w Grecji po Morzu Jońskim zaczynamy na wyspie Leukada, która sama w sobie jest swoistym centrum aktywnego wypoczynku. Białe wybrzeże i turkusowa woda, duże klify i bardzo ciekawa przyroda. Wybrzeże jest usiane majestatycznymi górami, wodospadami, wąwozami oraz zatokami. Tej wyspie poświęcimy trochę więcej czasu z dwóch powodów: znajduje się na naszej mapie jako rozpoczęcie rejsu jak i w drodze powrotnej do mariny popłyniemy wzdłuż jej wybrzeża. Ciekawe punkty wyspy to: zamek Agia Mavra, klasztor Feneromani, Nidri, wodospady Domossari, Wąwoz Melissas z lasem Skaron oraz dla chętnych Sivota, która jest tak zwana imprezownią. Wyspę można zwiedzić w jeden dzień samochodem lub poprzez trekking odkrywając ciekawe zakątki, których nie brakuje oraz jachtem od plaży do plaży.

Termin rejsu 02 do 16 października 2021, trzy jachty.

Niedziela 

Wyruszymy z mariny Lefkas do portu Nidri odległej od naszej mariny kilka mil. Będzie to moment, kiedy każdy z nas zapozna się z jachtem i dowie się jak pomagać skipperowi przy manewrach portowych.

Rejs w Grecji Sail & Trekking
Rejs w Grecji Sail & Trekking

Cicha mała wyspa Maganisi

Poniedziałek – czas na trekking.

Meganisi, tutaj turystka jest słabo rozwinięta, dzięki czemu wyspa zachowała swój dziki charakter. Nie ma tu żadnych zabytków do zwiedzania, ale jest to bardzo ciekawe miejsce na trekking. Miasteczka zachowały swój typowo Grecki charakter. Mieszkańcy często przebywają przed swymi białymi domkami witając Was po grecku „yasu”.
Wyspa jest oazą ciszy i spokoju, jest mała i przez to wszędzie słychać szum morza
. Głównym portem i zarazem stolicą wyspy jest miasto Vathi. Ciekawostką jest jaskinia Papanikolis Cave, w której jak legenda mówi, że podczas II wojny światowej ukrywał się w niej okręt podwodny. Jaskinia jest dostępna tylko od strony wody, my mamy przecież jacht i pontony – więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby tam zajrzeć. Plaże na wyspie są kamienisto – żwirowe, ale nie znajdziecie tu tłumów turystów. Uwaga – na wsypie jest preferowana gotówka!

W zależności od wiatrów w drodze na Itakę możemy odwiedzić wyspę Kastos

 

Wyspa Odyseusza trekking czy plaża?

Wtorek

Itaka – to królestwo Odyseusza. Atrakcji do zwiedzania na tej mitycznej wyspie nie brakuje, ślady starożytnych mieszkańców tej wyspy znajdziemy na każdym kroku. Lista zabytków jest bardzo długa. Plaże i zatoczki na tej wyspie są naprawdę wyjątkowe, nie wspominając o malowniczych wioskach i zapachu potraw z portowych tawern. Miejsce jest dość popularne turystycznie i dobrze do tego przygotowane. Znajdziemy tu bardzo ciekawe zabytki, ale też wzgórza, na które można powędrować pieszo. Takimi ciekawymi miejscami są: Stavros, wzgórze Pilikata, gdzie podobno urzędował Odyseusz, miejscowość Exogi i niedaleko Agios Athanasios. Ponadto Frikes – wioska rybacka, Kioni, Anogi. Wyspę też warto objechać samochodem i zobaczyć to, czego nie ujrzymy podczas pieszej eksploracji.

Dzikość i natura w sam raz na trekking

Środa

Kefalonia o tym miejscu można by się rozpisywać długo, trafnym określeniem będzie jednak: dzikość i natura.

Kafalonia port Sami jaskinie Melissani i Drogarati. W jaskini Melissani można sobie popływać łódką, podróżnicy określają to miejsce jako jedno z najciekawszych na wyspie. W jaskini znajduje się jezioro, które mieni się barwami turkusu. Natomiast druga jaskinia Drogarati słynie ze świetnej akustyki, dlatego od czasu do czasu są w niej organizowane koncerty i inne wydarzenia kulturalne. W jaskini znajduje się taras królewski, z którego można oglądać mieniące się stalaktyty i stalagmity.

Rejs w Grecji Sail & Trekking

Kurs na Zakynthos

Czwartek

Kefalonia. W kolejnym etapie interesuje nas miejscowość Póros, w której to zrobimy sobie przystanek w drodze na Zakynthos. Wróćmy jednak do Póros – wioska, która zachwyca swoją nienaruszoną przyrodą. W okolicy są doliny, a w zatokach można spotkać żółwie i foki. Miejscowość jest zlokalizowana na stokach góry Altros. Miejsce to jest otoczone zielenią drzew i błękitem morza. Położenie miejscowości zachęca do trekkingu jak i do wszelakich sportów wodnych. Na Kefalonię jeszcze wrócimy w drodze powrotnej z Zakynthos.

Rejs w Grecji Sail & Trekking
Rejs w Grecji Sail & Trekking

Dwa dni na trekking po Zakynthos

Piątek – Sobota półmetek rejsu w Grecji po Morzu Jońskim

Zakynthos. O tym miejscu chyba każdy słyszał, gdyż jest dość popularnym miejscem wypoczynku wśród wielu turystów. Samo miejsce kusi widokami, plażami i lazurowym morzem. Wyspa jest znana z Zatoki Wraków, Błękitnych Grot, do których zajrzymy. Plaże wyspy są naturalnym siedliskiem żółwi i fok.

Miejsca, które zwiedzimy: Muzeum Bizantyjskie, ruiny Zamku, Kościół Dionizosa, Muzeum Solomosa, Błękitne Groty, Porto Limnionas, Przylądek Keri, Groty Keri, Wyspa Marathonisi, wioska Exo Hora oraz liczne plaże.

Z Zakynthos udamy się ponownie na Kefalonię do zupełnie innego miejsca. Mamy do wyboru dwie trasy: wzdłuż zachodniego wybrzeża wyspy Zakynthos zatrzymując się na noc w zatoce, by rankiem ruszyć w dalszą drogę do portu docelowego wschodnim wybrzeżem przez Blue Caves. Najlepszą opcją będzie dostosowanie warunków meteo do trasy. Jedno jest pewne – na Zakynthos spędzimy dwa niesamowite dni.

Kafalonia wyruszamy na trekking

Niedziela

Kafalonia port Argostoli to duże miasto na wyspie, które mieści się pośród zielonych wzgórz i morza. Na spacer warto wyruszyć wczesnym rankiem, kiedy to rybacy wrzucają resztki rybne do wody i wówczas pojawiają się licznie żółwie zachęcone łatwym śniadaniem . Wszechobecne palmy i brukowana promenada kusi, by wybrać się ma wędrówkę w dalsze części miasta. Oczywiście warto tu zrobić zakupy w lokalnym warzywniaku, czy też w lokalnej piekarni przed dalszym rejsem. Z Agistroli warto się wybrać do Parku Narodowego Góry Ainos lub do naturalnego Ogrodu Botanicznego w cieniu gaju oliwnego, w którym znajduje się jezioro.

Plażą Mytros
Fiskardo

Poniedziałek – Wtorek dwa dni na trekking i plaże 

Kafalaonia port Fiskardo. Z Argistroli do Fiskardo czeka nas dość długa droga około 40 NM. Możemy ją pokonać dzieląc trasę na dwa odcinki, czyli po około 5 h żeglugi każdy.

W zależności od warunków meteo, drogę tę możemy pokonać na dwa sposoby. Płynąć zachodnim wybrzeżem wyspy i odwiedzając dwa punkty: plaża Mytros i Assos z noclegiem w jednej z zatok (o ile meteo pozwoli do miejsca noclegu). Następny dzień wizyta na dwóch bardzo ładnych plażach i noc w malowniczej wiosce Fiskardo. Drugi wariant z przepłynięciem wschodnim wybrzeżem około 52 NM i noclegiem po 20 NM na kotwicy w jednej z zatok i następny dzień do Fiskardo.

Miejsca w których będziemy.

 

Leukada nowe miejsca

Środa
Leukada port Vasiliki jest to drugie co do wielkości miasto wyspy, w których zachowały się tradycyjne greckie domy. Duża ładna plaża umili nam czas odpoczynku ale i sama miejscowość zachęca aby zajrzeć dalej. Najlepszą wycieczką chyba będzie wybrać się na zachód słońca, który znajduje się po przeciwnej stronie zatoki. Tuż po zachodzie słońca w zatoce zrywa się termiczny wiatr i na wodzie pojawiają się goście z deskami i spadochronem. Jednak chyba ciekawszą propozycją będzie zdobycie szczytu Savrota 1182 n.p,m.

Czwartek

Leukada port Peregali, raczej pasuje tu określenie porcik, z którego rozpościerają się malownicze widoki na sąsiednie wyspy Madouri, Skorpios, Skorpidi i Sparti. Klimatyczne i ciche miejsce pełne zieleni i plaży wzdłuż wybrzeża. Jeśli okaże się, że nie ma dla nas miejsca w porcie, staniemy w Nidri, która jest tuż obok lub na kotwicowisku jednej z wymienionych wysp.

.

Lefkada plaża
Rejs w Grecji Sail & Trekking

Piątek.

Jesteśmy na ostatniej prostej, mamy dosłownie kilka mil do mariny Lefkas, w której zakończymy rejs. Będziemy w niej około godz. 12.00 lub 13.00 tak, aby spokojnie przygotować jachty do zdania, a my zaś mamy możliwość wyruszenia na piesze wędrówki po północnej części wyspy i do zajrzenia w miejsca, w których jeszcze nie byliśmy.

Koniec rejsu, następny za rok

Sobota – Kończymy rejs .

W sobotni ranek o godzinie 10.00 opuszczamy jachty i możemy kierować się do Aten. W Atenach możemy zostać na jeden dzień i w niedzielę razem wrócić do Polski.

Relacja z rejsu w Grecji będzie dostępna na naszym blogu. Ponieważ jest to dla nas nowy akwen do poznania postaramy się codziennie umieszczać informację z nowego miejsca.

Skipper czyli kierowca twojego jachtu.

Jachty po Morzu Jońskim poprowadzą : 

Zespół skipperów Mariusz Główka skipper i podróżnik

Mariusz Głowka

Autor kilkudziesięciu artykułów o tematyce żeglarskiej opublikowanych w miesięczniku „Żagle” oraz książek: „Poradnik żeglarski” i Astronawigacja krok po kroku”.

Jestem żeglarzem uniwersalnym. Żegluję po wielu akwenach, od Wisły po ocean. Dwukrotnie przepłynąłem Atlantyk, ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód. Ale uwielbiam też relaksowe żeglowanie po Mazurach moją łódką „Szaman3”. Bakcyl żeglowania dopadł mnie w 1988 roku i zawsze wszystkich ostrzegam, to choroba na którą nie ma antidotum. Trzyma do końca życia. A mówiąc już serio, to żeglowanie jest dla mnie najfajniejszym sposobem spędzania urlopu i generalnie wolnego czasu. Pozwala poznawać świat i co najważniejsze, wspaniałych ludzi

Wojtek Bohatkiewicz

Żeglarstwo stało się jego pasją od pierwszego rejsu, po którym w ciągu roku zrobił uprawnienia na Patent Żeglarza Jachtowego. Dwa lata później dorobił się Patentu Sternika Morskiego. Pierwsze rejsy morskie odbywał na Bałtyku. Od kilku lat jest instruktor żeglarstwa na Mazurach, gdzie stara się przekazać swoją pasję nowym adeptom żeglarstwa. Fan rekreacyjnego kolarstwa i łucznictwa, który lubi czasem przejść się po górach.

Wojciech Bohatkiewicz podróżnik instruktor
Mariusz Noworól podróżnik i skipper

Mario Mariusz Noworól

Zapalony podróżnik, żeglarz, rowerzysta. -Z pasją angażuję się w projekty, które pomagają innym rozbudzać ciekawość świata. Marzę, aby razem z Fundacją, wielu młodych ludzi przeżyło wspaniałe chwile na morzach i oceanach. Zwłaszcza ci, dla których podobne wyprawy mogą być tylko marzeniem. Wierzę, że wspólnie z przyjaciółmi, którzy zdecydowali się pomóc w realizacji tych wypraw, doprowadzimy projekt do szczęśliwego finału. Uczestnik wielu rejsów w trudnych warunkach jesiennych, zimowych po Morzu Północnym, Bałtyckim i Śródziemnym.

Zgłoszenie na rejs w Grecji Sail & Treking 2021

Kategorie
Fundacja 4 Kontynenty

Zespół skipperów Fundacji 4 Kontynenty czyli ”kierowca” naszego jachtu

Skipper, czyli szyper tak potocznie określamy kapitana, który dowodzi jednostka pływającą. W naszym przypadku jachtem żeglownym zwanym potocznie łódką. Jest dobrą wróżką i kompanem na dalsza część rejsu.

Skipper przede wszystkim kieruje łódką, która wyrusza z portu do określonej destynacji. Do zadań skippera należy bezpieczne przeprowadzenie jachtu z punktu A do B. Nie jest to łatwe zadanie. Zawsze trzeba się do niego dobrze przygotować. Właśnie od tego przygotowania zależy życie i bezpieczeństwo członków załogi.

Jak wygląda to w praktyce? Zawsze zaczynamy od sprawdzenia dokumentacji i stanu technicznego czarterowanego przez nas jachtu, a następnie przechodzimy do planu rejsu. Najtrudniejszą jego częścią jest przygotowanie prognozy pogody – zajmuje to też najwięcej czasu. I tak często stan faktyczny pogody różni się od naszych przewidywań. Dlatego wielu skipperów przechodzi specjalistyczne kursy, by móc dobrze odczytywać otrzymywane dane meteorologiczne i poznać czynniki wpływające na zjawiska zachodzące w pogodzie. Dodatkowe szkolenia specjalistyczne, takie jak: STCW, LRC czy kursy medyczne organizujemy systematycznie dla naszych skipperów, dzięki czemu łatwiej jest im radzić sobie w trudnych sytuacjach, których na morzu nie brakuje i których nie da się przewidzieć. Oczywiście to nie wszystko. Bardzo ważne jest doświadczenie praktyczne, a to, jak łatwo się domyślić, można zdobyć jedynie dużo pływając, szkoląc się w różnych warunkach i od najlepszych. To też jedno z najbardziej czasochłonnych i wymagających finansowych nakładów działań. Dlatego nie tak łatwo zostać dobrym skipperem. Na to potrzeba wielu lat praktyki, co wiąże się z dużą ilością rejsów stażowych, jak i indywidualnych, prowadzonych jako samodzielny skipper.

W Fundacji 4 Kontynenty zebraliśmy zespół doświadczonych skipperów. Ich liczba, na szczęście dla nas i uczestników naszych rejsów, stale się zwiększa, co sprawia, że możemy realizować dłuższe i dalsze żeglarskie wyprawy, a także zdobywać tak ważne żeglarskie i organizacyjne doświadczenie.

Na co dzień pracujemy w prywatnych firmach. Jesteśmy lekarzami, managerami, nauczycielami, monterami, magazynierami, architektami, programistami, budowlańcami, instruktorami, kierowcami, czy logistykami. Jesteśmy ludźmi z prawdziwa pasją, pływamy bo lubimy. Nasze działania są całkowicie non profit, nikt z nas nie pobiera wynagrodzenia za działalność w Fundacji 4 Kontynenty.

Poniżej przedstawiamy Wam nasze sylwetki. Każdy skipper napisał sam o sobie, choć nie było łatwo zamknąć w zaledwie kilku zdaniach historie tak niezwykłych i pełnych pasji ludzi.

Skipperzy Fundacji 4 Kontynenty

Mariusz Głowka

RYA Yachtmaster Ocean.

Autor kilkudziesięciu artykułów o tematyce żeglarskiej opublikowanych w miesięczniku „Żagle” oraz książek: „Poradnik żeglarski” i Astronawigacja krok po kroku”.

Jestem żeglarzem uniwersalnym. Żegluję po wielu akwenach, od Wisły po ocean. Dwukrotnie przepłynąłem Atlantyk, ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód. Ale uwielbiam też relaksowe żeglowanie po Mazurach moją łódką „Szaman3”. Bakcyl żeglowania dopadł mnie w 1988 roku i zawsze wszystkich ostrzegam, to choroba na którą nie ma antidotum. Trzyma do końca życia. A mówiąc już serio, to żeglowanie jest dla mnie najfajniejszym sposobem spędzania urlopu i generalnie wolnego czasu. Pozwala poznawać świat i co najważniejsze, wspaniałych ludzi

Prowadzone rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców
Wyprawa Dookoła Wysp Brytyjskich 2018
Atlantyk 2019  Kuba – Palma de Mallorca
Wielka Flota Małych Ludzi – rejs w Grecji 2019
I Love Norway 2020

Zespół skipperów Mariusz Główka skipper i podróżnik
Zespół skipperów Maciej Hejna skipper podróżnik

Maciej Hejna

Pasjonat przygód i sportów ekstremalnych. Na wodzie od zawsze. Zaczynał na „Optymiście”, z czasem przesiadał się na coraz większe jednostki. Ratownik WOPR, sternik szkolący, skipper na rejsach turystycznych. Fanatyk windsurfingu i kita. Uwielbia surowe, chłodne krajobrazy Norwegii oraz dziką Wisłę, którą kilkakrotnie przepłynął zimą kajakiem. W żeglarstwie poszukuje kontaktu z naturą i samym sobą, zrozumienia powagi żywiołu. Nieustannie dąży do perfekcji w kunszcie manewrowania jachtem. Dużą wagę przykłada do tradycji i etykiety. Z zawodu architekt, żegluje dla przyjemności. Na pokładzie ceni zarówno dyscyplinę i porządek, jak i poczucie humoru oraz bezproblemowość z odrobiną pozytywnego szaleństwa. Uczestnik wielu rejsów Fundacji 4 Kontynenty.

Rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:

I love Norway 2018
I love Norway 2018
I love Norway 2019

Ania Jackiewicz

– Żeglowaniem zaraził mnie tata i od 12 roku życia pływam po Mazurach. Jako oficer pływałam wielokrotnie po Bałtyku (w tym w sylwestrowym rejsie do Kopenhagi), dwukrotnie uczestniczyłam w regatach Sailbook Cup i Classic Cup. Pływałam także po Norwegii (na Lofotach byłam w lipcu 2017 roku), Wyspach Kanaryjskich i Islandii. Prowadziłam rejsy na Balearach i wielkanocny rejs po Bałtyku. Z zawodu i zamiłowania jestem geografem i tego uczę w szkole. Załoganci twierdzą, że piekę smaczne ciasta.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

I Love Norway 2019
Rejs Sylwestrowy Baleary 2020

Zespół skipperów Anna Jackiewicz skipper podróżnik
Marcin Filipiak

Marcin Filipiak

– Żegluję po morzu od ponad 20 lat, mam na swoim koncie ponad 40 rejsów, w tym jako oficer na „Pogorii”, „Zawiszy Czarnym” i „Kapitanie Borchardt’cie”. Instruktor w Klubie Morskim Szkwał. Jego pasją oprócz żeglarstwa są podróże, fotografia, koleje i rower. Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim na kierunku geografia, ze specjalnością klimatologia. 

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców,
Fiku miku po Bałtyku 2018
Fiku miku po Bałtyku 2019
I Love Norway 2019
I Love Norway 2020

Mietek Jakubowski

Kapitan Jachtowy, motorowodny, instruktor żeglarstwa od 37 lat związany z żeglarstwem. – Pierwsze rejsy morskie odbyłem na pokładach żaglowców „General Zaruski” i „Zawisza Czarny”. Tak zaczęła się moja przygoda z morzem. Odbył samodzielne rejsy popularnymi J-80, organizator wielu rejsów morskich po Morzu Bałtyckim, Adriatyku i Morzu Norweskim. Komandor i założyciel Klubu Żeglarskiego” KAMENA”, który w 2020 roku obchodził jubileusz 35-lecia.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku Miku Po Bałtyku 2018
I Love Norway 2019
Fiku Miku Po Bałtyku 2020
I Love Norway 202

Mietek Jakubowski podróżnik
Wojciech Bohatkiewicz podróżnik instruktor

Wojtek Bohatkiewicz

Żeglarstwo stało się jego pasją od pierwszego rejsu, po którym w ciągu roku zrobił uprawnienia na Patent Żeglarza Jachtowego. Dwa lata później dorobił się Patentu Sternika Morskiego. Pierwsze rejsy morskie odbywał na Bałtyku. Od kilku lat jest instruktor żeglarstwa na Mazurach, gdzie stara się przekazać swoją pasję nowym adeptom żeglarstwa. Fan rekreacyjnego kolarstwa i łucznictwa, który lubi czasem przejść się po górach.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku miku po Bałtyku 2019
Wielka Flota Małych Ludzi – rejs w Grecji 2019
Fiku miku po Bałtyku 2020

Leszek Warchoł

Zapalony żeglarz, instruktor żeglarstwa i podróżnik. – Lubię brać udział w regatach, preferuję dobrą zabawę. Żeglarstwem zarażam innych i robię to skutecznie jako instruktor. Posiadam praktykę w szkoleniach dzieci i młodzieży Z dobrą kompanią popłynę w każdy rejs. Przy okazji zabiorę ze sobą gitarę i dużo dobrego humoru. Uczestnik regat i wielu rejsów etapowych po różnych akwenach.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku miku po Bałtyku 2018
Wyprawa dookoła Wysp Brytyjskich
Londyn – Świnoujście
Świnoujście – Gdańsk
Fiku miku po Bałtyku 2019
Nieznane Lądy Bałtyku 2019
Fiku miku po Bałtyku 2020
I Love Norway 2020

Leszek podróżnik
Zespół skipperów JaceJaworski podróżnik ,skipper

Jacek Jaworski

Z zawodu lekarz neurolog, żeglarz morski z zamiłowania. Od ponad dziesięciu lat pływa po Bałtyku, Morzu Północnym i wodach zachodniej Europy. Niespotykanie spokojny, ale stanowczy i dokładny. Niespełniona miłość do muzyki, zmusza go do grania i śpiewania, przy czym ta druga aktywność spotyka się z wyraźną krytyką jego żony. 🙂 Szczęśliwy mąż i ojciec trójki dzieci, w tym jednej przemiłej Zosi.

Prowadzone rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców
Dookoła Wielkiej Brytanii 2018
I Love Norway 2019

I Love Norway 2020

Igor Morye

Jachtowy sternik morski, dziennikarz, fotograf, weganin. Kocha podróże, zwłaszcza jachtem, motocyklem i rowerem. Dowodził niewielkim jachtem podczas trzymiesięcznego rejsu przez Atlantyk. Fascynuje go wszystko, co związane z historią polskiego żeglarstwa morskiego i polskich jachtów lat 70. i 80.minionego wieku. Chciałby odnaleźć jacht „Otago”.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku Miku Po Bałtyku 2019
I Love Norway 2019 
I Love Norway 2020

Zespół skipperów Igor Morye redaktor reporter
Zespół skipperów Mariusz Noworól skipper, podróżnik

Mario Mariusz Noworól

Zapalony podróżnik, żeglarz, rowerzysta. -Z pasją angażuję się w projekty, które pomagają innym rozbudzać ciekawość świata. Marzę, aby razem z Fundacją, wielu młodych ludzi przeżyło wspaniałe chwile na morzach i oceanach. Zwłaszcza ci, dla których podobne wyprawy mogą być tylko marzeniem. Wierzę, że wspólnie z przyjaciółmi, którzy zdecydowali się pomóc w realizacji tych wypraw, doprowadzimy projekt do szczęśliwego finału. Uczestnik wielu rejsów w trudnych warunkach jesiennych, zimowych po Morzu Północnym, Bałtyckim i Śródziemnym.

Prowadzone rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:
Fiku Miku po Bałtyku” majówka 2016 – SY Bystrze
Wokół Skandynawii 2016”
Mała Flota Wielkich Ludzi” – rejs Sylwestrowy w Grecji 2016
„Tajna Misja” – SY Xela
Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców”
Mała Flota Wielkich Ludzi”rejs Sylwestrowy 2017″ Baleary
Wokół Wysp Brytyjskich 2018”
Bergen – Gdańsk non stop
Stavanger – Gdańsk – SY Elektra
„Niedźwiedzie Mięso – Zdobyć Tallinn 2018” 
„Nieznane Lądy Bałtyku” 2019 
Wielka flora Małych ludzi” rejs w Grecji 2018
Nieznane Łady Bałtyku 2019”
Nieznane Łady Bałtyku 2019” – etap z dziećmi
Wielka flota Małych ludzi 2019” rejs Sylwestrowy po Balearach

Kategorie
Blog

Miał być rejs po Cykladach, sztorm pokrzyżował nam plany – Porta Sailing Team

Grecja wrzesień 2019 – Rejs w Grecji to nie tylko pływanie od portu do portu

O żeglowaniu w Grecji myślałem od dawna, ale wciąż się nie składało. Głównie dlatego, że niemal co roku pojawiał się jakiś ciekawy rejs na innym równie atrakcyjnym akwenie, a urlopy mają ograniczony wymiar. Wreszcie udało się i w przedostatnią sobotę września 2019 roku ranek powitał nas w Atenach. Udało się dzięki temu, iż Fundacja 4 Kontynenty zaplanowała na ostatni tydzień września żeglarską wyprawę. W planach były Cyklady.

Mieliśmy ruszyć z Alimos flotyllą złożoną z 3 jachtów. Ja miałem przyjemność prowadzić jeden z nich, Bavarię 44 o nazwie „Hydra”. Załoga „Hydry” to: Agnieszka, Basia, Bożena, Ewa, Grzesiek, Krzysiek, Mirek i Patryk.

W sobotę około południa znaleźliśmy się w marinie. Trochę czekaliśmy na przekazanie jachtów, a po zaokrętowaniu trzeba było zrobić zakupy produktów niezbędnych do zaprowiantowania Hydry. Warto wspomnieć, że w Marinie Alimos niemal na każdym kroku wciskane są ulotki sklepów, w których można zrobić rejsowe zakupy, a potencjalni klienci są kuszeni darmowym transportem. Nie skorzystaliśmy z żadnej z ofert, poszliśmy do pobliskiego Liedla, a kupione produkty zostały przywiezione do mariny taksówką za ok. 10 EUR. Wyszło sporo taniej.

W niedzielę rano, przy pięknej słonecznej pogodzie szykowaliśmy się do odejścia. Pierwotny plan zwiedzania Cyklad upadł, ponieważ prognozy ostrzegały o wietrze wiejącym w rejonie wysp z prędkością 30 węzłów, który będzie słabł dopiero po 2 – 3 dniach. I rzeczywiście tyle wiało, co potwierdzał zaprzyjaźniony skiper czekający w Lavrio na poprawę pogody. Zmieniliśmy plany. Na jachtach były osoby które jeszcze nigdy nie żeglowały i wyjście w morze przy silnym wietrze byłoby dla nich dużym stresem. Być może na całe życie zniechęcającym do żeglowania.

Postanowiliśmy popłynąć na Eginę, wyspę położoną niemal na środku Zatoki Sarońskiej. Oddaliśmy cumy i opuściliśmy Alimos. Było ciepło, coś niecoś dmuchało, więc od razu postawiliśmy żagle. Po chwili mogliśmy cieszyć się wiatrem i miłym pluskaniem fal przecinanych dziobem naszej Hydry.

Po kilku godzinach przyjemnej żeglugi dotarliśmy do niewielkiego, uroczego porciku o nazwie Perdika, i zacumowaliśmy na jedynym wolnym miejscu. Perdika to istna oaza spokoju, kontrastująca z gwarną i zatłoczoną Mariną Alimos. Ale to pierwsze cumowanie w Grecji kosztowało nas dodatkowe 10 EUR, ponieważ „marinero” który odebrał od nas cumy tyle nam policzył. Właściwy „inkasent” przyszedł godzinę później i wystawił właściwy rachunek za cumowanie na 5,36 EUR. Jednak nie zepsuło nam to humorów i nie wpłynęło w żaden sposób na nasze pozytywne wrażenia, jakich dostarczył nam pobyt w tym miejscu. Do tego wspaniały poranek przeżyty w budzącym się do kolejnego dnia miasteczku … Bajka, warto było tam stanąć.

Kolejnym celem naszej żeglarskiej wyprawy było miasteczko Poros na wyspie o tej samej nazwie. Już po spojrzeniu na mapę można było dostrzec, że jest zdecydowanie większe niż Perdika. Tak jak poprzedniego dnia pchał nas przyjemny wiaterek a jacht niespiesznie pokonywał dystans dzielący Eginę z Poros. My też nie spieszyliśmy się i na kilka mil przed celem stanęliśmy na kotwicy w niewielkiej zatoczce. Zażywaliśmy kąpieli ciesząc się z uroków ciepłego greckiego września. Temperatura powietrza dochodziła do 30 oC w cieniu. Woda w morzu była ciepła, można rzec o optymalnej temperaturze i zanurzając się w niej nie odczuwało się jakiegokolwiek dyskomfortu. Jedynie przyjemne schłodzenie rozgrzanego ciała.

Cumowanie w Poros na pozór wyglądało podobnie jak wcześniej w Perdice. Cumy odebrał kolejny „marinero”, ale tu niespodzianka. Nie chciał złamanego centa i jeszcze zapraszał do oddalonej o kilkadziesiąt metrów restauracji, której był szefem. Oczywiście bez żadnych zobowiązań. Wieczorem skorzystaliśmy z zaproszenia. Jedzenie i wino były znakomite, bawiliśmy się wyśmienicie o co szef dbał osobiście, a rachunek nie popsuł nam nastrojów. Wyszło po 15 EUR na głowę. Rankiem pojawił się inny rachunek – za cumowanie, ale i ten nie wpłynął na nasze samopoczucie. Zapłaciliśmy 4,80 EUR za miejsce przy kei. Jak za darmo, jeśli porównamy to choćby z niezbyt odległą Chorwacją.

Naszym następnym celem była Hydra. Jednak nie chodziło o nasz jacht, tylko o wyspę odległą o kilkanaście mil od Poros. Planowaliśmy oddać cumy o godzinie 11 ale wstrzymaliśmy się bo na niebie zrobiło się dość brzydko. Postanowiłem sprawdzić sytuację ściągając zdjęcia satelitarne z portalu www.sat24.com. Zaniemówiłem, bo nad Peloponezem zobaczyłem superkomórkę burzową o rzadko spotykanych rozmiarach. Decyzja mogła być tylko jedna. Przez najbliższe 2 – 3 godziny stoimy i czekamy aż to wszystko przejdzie. Ale superkomórka zatrzymała się i po 3 – 4 godzinach oczekiwania zaczęliśmy wahać się, czy jednak nie ruszyć. Decyzja niemal zapadła gdy burza jednak ruszyła w naszą stronę. No to stoimy i dalej czekamy. Po kolejnej godzinie komórka burzowa zaczęła się rozpadać i zagrożenie całkiem zniknęło. Tak nam minął dzień w Poros. Ktoś mógłby powiedzieć, że minął na niczym, ale spacery po uliczkach miasteczka przerywane lodami czy kawą wypijaną w jednej z wielu knajpek, pozwoliły całkiem miło spędzić ten dzień. Tak leniwie, urlopowo.

W środę rano oddaliśmy cumy i zostawiliśmy miłe Poros za rufą. Naszym celem wciąż była Hydra. Znów kilka godzin przyjemnej żeglugi i dotarliśmy do porciku o tej samej nazwie co wyspa. O tym miejscu jednak trudno mówić, że jest zaciszne. Za falochronem zazwyczaj cumuje w trzech rzędach kilkadziesiąt jachtów, z czego tylko w pierwszym rzędzie da się bezpośrednio zejść na ląd. Załogi pozostałych korzystają z pontonów. Do Hydry zawijają promy dowożące turystów „lądowych”, więc na uliczkach jest dość tłoczno. Ruch jest całkowicie pieszy ponieważ na Hydrze nie wolno poruszać się nawet rowerem, a samochody są 4, z czego 2 to wozy straży pożarnej a 1 to śmieciarka. Transport towarów odbywa się na grzbietach osłów i mułów. A koszty cumowania? Staliśmy w drugim rzędzie jachtów i nikt do nas nie przyszedł po opłatę portową.

Mimo gwaru Hydra także zrobiła na nas miłe wrażenie. Z pewnością warto tu choć raz zawinąć i zobaczyć to oryginalne i niewątpliwie ciekawe miejsce. Warto napić się zimnego wina w niewielkiej knajpce, uczepionej nadmorskich skał, i siedząc na leżaku podziwiać uroki Hydry i kolor morza u podnóża skał.

W czwartkowy poranek opuściliśmy Hydrę i zaczęliśmy wracać do Alimos. Tym razem nawet lekki wiaterek się nie pojawił trzeba było żeglować na „dieselgrocie”. Wracaliśmy tą sama drogą więc mogliśmy jeszcze raz popatrzeć z wody na Poros. Pogoda wciąż dopisywała. Kilka mil za miasteczkiem znów stanęliśmy w zatoczce na kotwicy i pluskaliśmy się w przyjemnej wodzie. Po południu podnieśliśmy kotwicę i już po kolejnych kilku milach cumowaliśmy w miasteczku Nethana przy miejskiej kei. Dość szybko pojawił się „inkasent” który wypisał rachunek na niecałe 10 EUR za keję z wodą i prądem. To nadal tanio.

W piątek musieliśmy dotrzeć do Mariny Alimos. Wyruszyliśmy z Nethana bez zbytniego pośpiechu. Po drodze, u brzegu poprzednio odwiedzonej przez nas Eginy, kolejny raz stanęliśmy na kotwicy na tradycyjną kąpiel, już ostatnią. A później nie pozostało nic innego tylko wtłoczyć się we flotyllę jachtów zmierzających do Alimos. Ich załogi, podobnie jak my, kończyły czarter i piękny grecki tydzień na wodzie. W marinie jeszcze trzeba zatankować jacht z cysterny która podjechała na keję. Kosztowało to nas 79 EUR. To był ostatni wspólny wydatek.

W sumie nie wydaliśmy zbyt dużo. Składka do kasy jachtowej wyniosła po 60 EUR za osobę. Z tych pieniędzy zostały pokryte wydatki związane z zaprowiantowaniem jachtu, opłatami portowymi i paliwem. Do tego oczywiście doszły indywidualne wydatki, choćby w knajpach, ale to już inna bajka.

Nasz rejs się zakończył, ale w pamięci pozostały miłe wspomnienia, piękne widoki i przeświadczenie, że warto było nań poświęcić czas i pieniądze. Ten rejs 4 Kontynentów spowodował, że jestem zauroczony Grecją. Piękną, spokojną i nienachalną, z miłymi, uśmiechniętymi ludźmi. Z pewnością tu wrócę.

Mariusz Główka

Wspieraj remont jachtu dla Fundacji 4 Kontynenty



Kategorie
Żeglarstwo

Mała flota wielkich ludzi – rejs w Grecji

Rejs Sylwestrowo – Noworoczny Grecja 2016 / 2017 
Najlepszy rejs na jakim byłam, pełen ciekawych doświadczeń – pływanie w sztormie i najbardziej zgrana załoga SY Milos z Kapitanem Mariuszem. Parę słów o tym jak było na rejsie.


Ateny przywitały nas śniegiem i silnym wiatrem. Chociaż każdy myślał że będzie ok 15 stopni na plusie. Spędziliśmy tam dodatkową noc, którą przeznaczyliśmy na integrację z innymi załogami oraz robienie tostów na jachcie o 6:40 rano.

Następnego dnia o godzinie 11.50 wychodzimy z portu. Zaraz za główkami portu czekał na Nas jacht SY Rinia z kapitanem Zbyszek Marek. Rozpoczęły się regaty sylwestrowe na trasie Ateny – Milos. 
Po mniej więcej 14 godzinach, gdzie większość czasu płynęliśmy w sztormie, co prawda baksztagiem, wiec większość załogi zniosła to dobrze. Uciekająca załoga SY Rinia została wyminięta 20 mil przed metą na Milos. Niczym motorówka na żaglach docieramy do mety na Milos. Port przywitał nas wietrznie, wiatr sprawił nam trochę problemów przy cumowaniu, sprawna załoga stanęła na wysokości zadania. Jak to w Grecji okazało się że nie będzie prądu ani wody.Nad ranem dotarły kolejne załogi. Po porannych oględzinach przestawiamy się na keję bliżej miasta gdzie mamy prąd i wodę. Jachty stoją majestatycznie jeden obok drugiego pod salingiem flaga 4 Kontynenty.

Czas przygotować się na przywitanie Nowego Roku. Na wszystkich jachtach ruch, nasze załogantki wrzucają na siebie makijaż i w drogę do tawerny. Lidka wita wszystkich gości, załoga po załodze zajmuje stoły i chodź jeszcze nie było oficjalnego rozpoczęcia sylwestra już jest gwarno i wesoło. Z każdą minutą zapominamy o trudach rejsu na Milos wokół panuje żeglarski klimat, pozytywnie nastawieni ludzie, jest wesoło, nowe znajomości….. 🙂 Wszystkie załogi bawiły się świetnie do białego rana, co niektórzy poszli nawet prosto do piekarni. Ranek na Milos przywitał nas słonecznie, do jachtów zapukał Arek Stefaniak przekazując prezenty od burmistrza Milos.Grecy bardzo docenili nasze przybycie i hart ducha, dla nich byliśmy wielkimi żeglarzami, którzy przybyli by z nimi spędzić Nowy Rok. Mieli ku temu podstawy gdyż morze pokazało swoje oblicze.

Odpoczywamy i ruszamy dalej Mykonos. 8.00 SY Rinia, SY Milos oddają cumy.Mykonos to kolejny port na naszej mapie, podążamy leniwie na żaglach w promieniach słońca. Na deku SY Milos rozbrzmiały gorące rytmy, załoga ładowała akumulatory, zachód słońca rozbudził marzenia. Widoki niczym widokówki na długo zapisały się w naszej pamięci. Na Mykonos docieramy wieczorem, w porcie cisza, rybackie łodzie, zimujące jachty i my. Stajemy znowu jeden za drugim, robiąc miejsce dla kolejnych jachtów które podążają z IOS.

Niespodzianka na Mykonos. Nad rankiem do naszej lewej burty dostawił się jacht SY Mykonos. Nasz Kapitan i tak wszystkich obudził krzycząc jaka to piękna pogoda i jak jest ciepło. Faktycznie to był najcieplejszy dzień rejsu. Grecy patrzyli na nasze załogi ze zdziwieniem. My krótkie spodenki, t-sherty oni zimowe kurtki. Tego samego dnia ruszamy na Paros

W drodze do Paros mieliśmy bardzo łagodne warunki pozwalające na żeglugę pod pełnymi żaglami.Pogoda nam wciąż dopisywała ale najważniejsze że mieliśmy siebie. Załogi, które wspólnie spędzały czas pływały razem we flocie, atmosfera podążającego flow. Chyba już w tym miejscu mogę powiedzieć iż załoga SY Milos wyróżniała się na tle innych załóg. Panujący klimat naszego jachtu udzielił się innym. Nasz jacht tętnił życiem od rana do rana. Niesamowite przeżycie.

Pogoda to czynnik któremu należy się poddać Wypływamy z Paros wiedząc że zmieni się pogoda, trasę tego etapu byliśmy zmuszeni skrócić. Kapitan śledząc zmieniające się warunki meteo podjął decyzję o szybkiej zmianie kursu i skróceniu trasy na Kythnos.Zrzucamy żagle odpalamy disla i kierunek port Kythnos. Fala systematycznie się rozbudowywała, wiatr przybierał na sile do portu około 20 mil które zrobiły się długie. I tak powoli mila po mili posuwaliśmy się do przodu. Im bliżej brzegu tym fala mniejsza ale wiatr nie słabł. Dostajemy komunikat, że w porcie jest silny wiatr dopychający i mało miejsca na manewry. Na kei już czekały na nas inne załogi. W ciemnościach widać latarki i ludzi, parkujemy za SY FERRY. Wiatr dopchał nas do kei dość gwałtownie. Odbijacze zapracowały cumy poszły stoimy. Schroniliśmy się przed niekorzystnym meteo. I tak tą noc spędzamy w miarę spokojnie. Najgorsze jednak przed nami. W nocy miał przyjść jeszcze silniejszy wiatr. W dzień przygotowaliśmy dodatkowe cumy, lepszy rozłożenie odbijaczy. Można powiedzieć, że przygotowaliśmy się do nadejścia wichury. Właściciel tawerny jak usłyszał ile jachtów tu przypłynie troszkę się przeraził. Nie był przygotowany na naszą skromną wizytę. Spadł deszcz, zabrzmiały gromy z nieba, na jachtach pozostały wachty portowe, każdy kapitan z okna tawerny rozglądał się za swoim jachtem będąc w kontakcie telefonicznym. Za oknem pogoda nie rozpieszczała, za to w tawernie był gorący klimat. Uprzejmi Grecy dostarczyli nam gitarę rozbrzmiały polskie szanty i melodie oraz kolędy. Polski dzień w greckiej tawernie na Kythnos sprawił, że na wyspie zabrakło prowiantu i napoi. Stajemy przed trudnym wyborem, ze względu na dość dynamicznie rozwijającą się prognozę meteo wykorzystujemy okienko pogodowe ruszamy do Aten. Za cyplem na Kythnos dostajemy mocną boczną falę, powiewy wiatru wskazują że nie będzie łatwo. Są chwile kiedy zapada spokój ale to złudne zjawisko. Za naszą rufą rozbudowuje się silny front, który niósł 10 B. Po między wyspami dopadają nas szkwały do 45 knt. Załoga dzielnie znosi ostani etap naszego rejsu. Przed samym portem mamy obawy czy uda się nam stanąć przy kei przy tak dużych porywach. Wspólnie z kapitanem SY Mykonos Maciej Kurowski ustalamy wariant awaryjny. Podmuchy coraz bardziej dają w burtę za nami błyskawice. Jak bardzo szybko zmienia się pogoda na morzu, mogliśmy się sami przekonać.Zapada decyzja SY Milos wchodzi jako pierwszy sprawdzić sytuację w porcie. Następuje wielkie zaskoczenie, port okazuje się cichą przystanią, na ukf leci komunikat na Sy Mykonos. Port nam dał schronienie i znowu jachty stały obok siebie. Czekamy w porcie na SY Rinia, która walczyła dzielnie na morzu. Kiedy my już spokojnie odpoczywamy czekamy na załogę SY Rinia, która dotarła do nas o drugiej w nocy. W końcu można znów się cieszyć wspólnym towarzystwem. W sobotę robiliśmy obiad na 2 załogi na naszym jachcie, później tradycyjnie i tak wszyscy siedzieli u nas i zabawa była do rana. Mogę każdemu śmiało polecić pływanie z Fundacją 4 Kontynenty. Doświadczeni Kapitanowie od których można się wiele nauczyć. Do tego pływanie w miłym towarzystwie. Po pierwszym rejsie z nimi każdy złapie bakcyla do żeglarstwa. 

Galeria foto z rejsu klik 

Video z rejsu klik 

Joanna Basiak