Kategorie
Eventy

Rejs jachtem Sail & Trekking

Rejs jachtem Sifu of Avon Sail & Trekking

Nasze plany żeglarskie na sezon 2021 są związane z obecną sytuacją na świecie. Dlatego zdecydowaliśmy się na zaplanowanie dwóch wariantów rejsowych które będą dostosowane do panujących przepisów. Naszym kierunkiem będzie północ a dokładnie Norwegia lub Zatoka Botnicka jachtem Sifu of Avon. Jesteśmy jednak pewni że zrealizujemy któryś z wariantów dlatego też terminy realizacji etapów pokrywają się wzajemnie. Jednego możecie być pewni że rejs się odbędzie w wskazanym terminie jak to miało miejsce w 2020 roku. 

Jacht Sifu of Avon stalowy kecz długości 44 stóp. Jest to nam dobrze znany jacht w 2017 roku popłynęliśmy nim na wyprawę Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców docierając kilkukrotnie do granicy Arktycznego. Na sezon 2021 jacht zostanie przygotowany w Gdańsku do sezonu letniego jak i zimowego. Za sterami jachtu Sifu Of Avon staną dobrze znani wam skipperzy  Fundacji 4 Kontynenty. W tym roku pojawi się kilku nowych doświadczonych skipperów.

Sifu of Avon

Wariant
I Love Norway 2021 Sail & Trekking

To już czwarta nasza wędrówka na północ. Zdobyte doświadczenie pomaga nam w realizacji kolejnego projektu, w trakcie którego poświęcimy czas na odkrywanie ciekawych zakątków za kołem podbiegunowym. Brzmi magicznie? I tak będzie. Przez całą dobę będzie towarzyszyć nam dzień polarny, słońce nie schowa się za horyzont. Dzień będzie bardzo długi i my zamierzamy to zjawisko wykorzystać maksymalnie jak nam pozwoli pogoda.

Wariant
Nieznane Lądy Bałtyku 2021 Sail & Trekking

Rejsy po Bałtyku w nowej rzeczywistości. Morze Bałtyckie wciąż skrywa wiele ciekawych miejsc, do których rzadko zaglądają żeglarze – My je odwiedzimy!!!. Tajemnicza Zatoka Botnicka, Olandia, Laponia, malownicze porty i miasteczka, tysiące wysp i wysepek, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, niesamowite wschody i zachody słońca, wapienne klify – to wszystko czeka nas podczas rejsów w nowej rzeczywistości.

Niestety sytuacja z Covid 19 nam nie pomaga. Norwegia dla żeglarzy w 2021 będzie zamknięta. Dlatego nie mając większego wyboru będziemy realizować wariant B naszej wyprawy.. W zeszłym roku wykonaliśmy wiele rejsów  i nikt z nas nie zachorował. Taka informacja wielu z was ucieszy a nas samych utwierdza że żeglarstwo jest bardzo bezpieczną formą rekreacjiZapraszamy was do udziału w wyprawie.

Dlaczego już dziś zachęcamy Was do uczestnictwa w rejsie jachtem Sifu Of Avon Sail & Trekking?

  • Masz okazję zaplanować urlop w wybranym przez siebie terminie
  • Poprzez wcześniejszą rezerwację lotniczą uzyskujesz lepsze ceny na bilety
  • Oczekujesz pomocy w wyszukiwaniu przelotu? Chętnie pomożemy
  • Razem przygotujemy wspólne menu na jacht
  • Pomagamy w przygotowaniu ubezpieczenia grupowego na czas rejsu
  • Przed rejsem możemy się poznać i wspólnie zaplanować naszą przygodę
  • Może razem wyjdziemy na jakiś koncert lub w góry ?
  • Pomagasz nam w szybszym załatwieniu formalności i dopracowaniu szczegółów.

Etap 1 wariant A  Gdańsk –  Stavanger
Termin 12 czerwca 2021 do 26 czerwca 2021
Skipper: Wojciech Bohchatkiewicz 

Obieramy więc kurs na północ – naszym celem są norweskie fiordy. Po drodze czeka na nas wiele atrakcji. Pokłonimy się kopenhaskiej Syrence, poszwendamy po Kopenhadze. Następnie przez cieśninę Sund popłyniemy w kierunku Anholt, niewielkiej wyspy i po Bornholmie kolejnego duńskiego raju, z malowniczą mariną w sercu Kattegatu. Kto będzie miał siły, może plażą, pieszo lub biegiem okrążyć wyspę, której obwód wynosi około 20 km. Zaledwie kilka godzin rejsu w sprzyjającym wietrze dzieli nas od następnej wyspy i portu Læsø. Stąd już tylko 30 Nm do baśniowego i cichego Skagen. To stara rybacka miejscowość na końcu półwyspu rozdzielającego cieśniny Kattegat i Skagerrak. Tu zaczyna się morze Północne. Wypływając ze Skagen już dzień później powinniśmy zobaczyć brzeg Norwegii. Płyniemy do ukrytego pośród cieśnin i zatok norweskich fiordów – Flekkefjord. Miasteczka, gdzie czeka na nas Agnieszka i Paweł. Lokalne atrakcje, trekking po okolicy i drezyna górska wzdłuż fiordu. Po dwóch dniach postoju ruszamy do Stavanger, gdzie kończymy nasz etap.

 

Etap 1 wariant B Gdańsk – Nykoping
Termin 19 czerwca 2021 do 26 czerwca 2021
Skipper: Wojciech Bohchatkiewicz 
●●●●●●   (zajęte wolne)

Zatoka Botnicka jest najbardziej wysuniętą częścią Morza Bałtyckiego. Znajduje się pomiędzy zachodnim wybrzeżem Finlandii a wschodnim wybrzeżem Szwecji. Zatoka Botnicka z Morzem Bałtyckim jest połączona niewielkimi akwenami morskimi: Morzem Alandzkim i Morzem Archipelagowym. To bardzo ciekawy akwen, który już od dawna chcieliśmy zobaczyć. Podobno ta część Bałtyku jest zupełnie inna niż znane nam Morze – tysiące wysp i wysepek, płycizny a nawet szuwary- bardziej przypominają Mazury niż nasze Wybrzeże. Popłyniemy i sprawdzimy. Zanim jednak oddamy cumy, solidnie się do tego przygotujemy. To trudny akwen do żeglowania, gdyż Zatoka jest bardzo płytka. Tylko niektóre porty są dla nas osiągalne. Jedno jest pewne – będzie malowniczo. Zanim jednak dotrzemy nad Zatokę Botnicką przed nami krótka żegluga przez Bałtyk do Nykoping

 

rejs po fiordach
rejsy do Szwecji

Etap 2 wariant A Stavanger – Trondheim
Termin 26 czerwca 2021 do 10 lipca
Trasa Stavanger – Bergen – Alesund – Trondheim
Skipper: Marcin Filipiak 

Drugi etap wyprawy podąży na północ w kierunku coraz dłuższego dnia. Trasa niby tradycyjna ale bardzo ciekawa geograficznie i przyrodniczo. Za każdem razem odkrywamy nowe miejsca i tak też będzie tym razem. Spotkamy się już z bardziej surowym klimatem na wybrzeżu będzie mniej drzew za to więcej wrzosowisk i mchów. Trasa w kierunku Molde będzie trudna z licznymi skałami i wyspami. Jednak zanim trafimy do Molde po drodze się zatrzymamy w jednym z małych ciekawych portów. Który? Tego jeszcze nie wiemy gdyż jest ich sporo. Wybierzemy losowo ten który najbardziej nam się spodoba. Jest to etap dla sympatyków żeglugi i obserwacji przyrody. Zaledwie 4 km od centrum znajduje się Varden the Molde Panorama i tu mamy dwie drogi. Pierwsza – zachodnia z widokami to około 3 km spaceru. Warto na szczycie zjeść coś pysznego ( jest tam knajpka ) i wrócić drogą dla samochodów mijając ładne potoki. Był ktoś z Was w Brenslevågen? Będziemy tu pierwszy raz ale zapowiada się rewelacyjnie! Tradycyjnie Kristiansund krótka wizyta i kolejny bardzo ciekawy port Brekstad, który znajduje się wzdłuż fiordu Trondheimsfjord przy wejściu do Stjørnfjorden. Etap zakończymy w Trondheim. Niedaleko portu znajdują się kolorowe domki I wiele atrakcji turystycznych blisko mariny Skansen.

Etap 2 wariant B Sztokholm – Alandy – Sztokholm
Termin 26 czerwca 2021 do 10 lipca
Trasa Sztokholm – Archipelag Alandzki – Sztokholm 

Skipper: Marcin Filipiak 
●●●●●●   (zajęte wolne)

Sztokholm – miasto położone na 14 wyspach, które są ze sobą połączone 53 mostami, tworząc niesamowity klimat. Cały obszar stołeczny Sztokholmu obejmuje m.in. Archipelag Sztokholmski złożony z 24 000 wysp, wysepek i skał przybrzeżnych. Te uwarunkowania sprawiły, że miasto bywa nazywane Wenecją Północy, ale czy słusznie? Norweskie Allesund też jest tak określone. Ciekawostką klimatyczną jest, że zimy tutaj są bardzo mroźne a lato bardzo gorące. Dla podróżnika stolica Szwecji to miejsce wyjątkowe, z mnóstwem zabytków, ciekawą architekturą, licznymi parkami i sporą ilością muzeów. Jednak my kierujemy się na Archipelag Alandów, czas opuścić Sztokholm jeszcze tu wrócimy. Archipelag Alandzki to 6500 wysp i każda inna. Obawiamy się że 14 dni rejsu to będzie zdecydowanie za mało aby zobaczyć wszystkie wyspy. Gdzie więc popłyniemy? Dokładnie tam gdzie będziemy mieli na to ochotę. Jedno jest pewne że będzie to podróż po „obcej planecie”. Może wydać Ci się to dziwne ale Archipelag wysp Alandzkich należy do Finlandii jednak cały teren wysp posiada autonomię.

.

Norwegia Fundacja 4 Kontynenty Trekking
Sztokholm Trekking Sail

Etap 3 wariant A Trondheim –  Bodo
Termin 10 lipca 2021 do 24  lipca 2021
Trasa Trondheim -Fiordy i lodowce – Lofoty – Bodo
Skipper: Jacek Jaworski

Przekraczając 60 równoleżnik o tej porze roku zbliżamy się do krainy białych nocy. Odwiedzimy wiele ciekawych miejsc a mamy na to dwa tygodnie. Posmakujemy uroków norweskiej prowincji zaglądając w głąb zatok i fiordów bardzo urozmaiconego wybrzeża. Zaczynamy etap na którym naszą dietę będziemy uzupełniać o świeże ryby łowione prosto z morza. Rørvik wioska rybacka już bardzo daleko na północy. Jest do dobre miejsce aby na chwilę odpocząć. Śniadanie na kei sprawi Wam wielką przyjemność. Chcesz zobaczyć maskonura? Maskonury czekają na nas w Lovund i będą gromadzić się na swoich lęgowiskach. Dodatkowo warto się wybrać na Lovundfjellet, z jego szczytu rozpościera się wspaniały widok na okolicę. Trekking nie należy do trudnych. Holandsfjord to niesamowite widoki, których nie zapomnicie i perełka w krajobrazie – lodowiec Engenbreen. Lodowiec znajduje się najbliżej morza i podobno jest największym lodowcem Skandynawii. Koniecznie trzeba to sprawdzić więc wybierzemy się na wycieczkę rowerową wzdłuż jeziora Svartisvatnet by trafić na szlak i wyruszyć na lód. Kolejnym Lodowcem będzie Svartisen który słynie z czarnego lodu. Tutaj w marinie czekają na nas rowery którymi dojedziemy do samego lodowca. Ten etap kończymy w Bodø, mieście znanym doskonale miłośnikom Lofotów.

Etap 3 wariant B Sztokholm – Alandy – Sztokholm
Termin 10 lipca 2021 do 24  lipca 2021 
Trasa  Sztokholm – Mariehamn  – 6500 wysp – Sztokholm
Skipper: Jacek Jaworski
●●●●●●   (zajęte wolne)

Alandy należą do jednych z najcieplejszych miejsc w Skandynawii. Ciekawostką jest to że cały archipelag jest najbardziej słonecznym miejscem na akwenie Morza Bałtyckiego. W październiku tutaj panują temperatury w okolicy 18 stopni. Woda jest najcieplejsza w sierpniu. Na archipelagu występują Białe Noce! Blisko Polski a jednak już zupełnie inny klimat. Stolicą tego wyspowego miejsca jest Mariehamn. Jesteś na akwenie morskim a pływasz tu jak po małych jeziorach. Na wyspach spotyka się domki traperskie które są zaznaczone na mapach więc gdy takie miejsce odwiedzicie można tam zajrzeć i się rozgościć. Pamiętajcie jednak że należy po sobie posprzątać. Na całym archipelagu nie wolno rozpalać ognisk. Najważniejszą cechą Wysp Alandzkich jest cisza i spokój. Otaczająca nas wkoło natura sprawi że poczujemy się jak na wsi. Jest to miejsce dla fanów przyrody osób lubiących fotografie, treking i wycieczki rowerowe, zabytków brak. Celowo nie wytyczamy trasy gdyż ta będzie zależeć tylko i wyłącznie od naszej kreatywności i chęci odkrywania 6500 wysp i wysepek.  Pamiętaj będąc na wsypie spotkamy lokalnych mieszkańców którzy nie są ani Szwedami, ani Finami, mieszkańcy to Alanderowie. Czekamy na wasze fotografie z tego etapu.

Lofoty
Alandy

Etap 4 wariant A Bodo – Tromso 
Termin 24  lipca 2021 do  7 sierpnia 2021
Trasa Bodo – Lofoty szlak Północny – Tromso 
Skipper: Mietek Jakubowski

W trakcie trwania dnia polarnego Lofoty możemy zwiedzać całą dobę. Będziemy włóczyć się jachtem w przepięknych okolicznościach przyrody być może w towarzystwie wielorybów, orek, orłów i maskonurów. Widoki zapierające dech murowane. Wąskie fiordy otoczone wysokimi górami i malownicze niewielkie osady zabudowane tradycyjnymi czerwonymi norweskimi domkami. Wioska Reine to położona na kilkunastu wysepkach rybacka miejscowość. Góruje nad nią majestatyczna Reinebringen, skąd roztacza się najpiękniejsza panorama Lofotów. Henningsvær – zwana norweską Wenecją z wyjątkowo położonym na świecie boiskiem piłki nożnej. Nusfjord – to jedna z najstarszych i najlepiej zachowanych wiosek rybackich w Norwegii. Choć czasy rozkwitu rybołówstwa są już historią, do dziś można odnaleźć ślady dawnej kultury i podziwiać XIX-wieczne domki rybackie. Popłyniemy na północ szukać wielorybów a na zakończenie staniemy u brzegów przepięknej Senji – wyspy rzadko odwiedzanej ale oferującej zwiedzającym magiczne widoki. Lofoty to także kraina dorszy i łososi, którymi spróbujemy urozmaicić nasze menu. Ten etap to żeglarstwo przeplatane z trekkingiem po górach przypominających Tatry wyrastające z morza. Ten etap kończymy w Tromsø

Etap 4 wariant B Sztokholm – Kemi ( Laponia )
Termin 24 lipca 2021 do 7 sierpnia 2021
Trasa Sztokholm – Archipelag Kvarken – Kemi 
Skipper: Mietek Jakubowski 
●●●●●●   (zajęte wolne)

Na koniec Bałtyku aż do samej Laponii. To będzie jeden z bardziej wymagających etapów na który będzie się składać dużo nawigacyjnych zasadzek. Szlaki wodne w szkierach Fińskich są dość specyficznie oznaczone. Kardynał za kardynałem, wąskie przejścia, małe porty a wręcz ich brak. Jeśli już znajdziemy port to będzie się on znajdował w głębi lądu do którego poprowadzi ściśle wytyczony szlak. Ze względu na duże trudności nawigacyjne etap do Kemi będzie trwał 14 dni, tak aby każdego dnia powoli przemieszczać się na północ. Na szczęście będą białe noce i można sobie pozwolić na długą powolną żeglugę. Po drodze odwiedzimy ciekawe miejsca które są zazwyczaj rezerwatami przyrody. Często na kei zamiast człowieka będzie nas witał jakiś lokalny animals na przykład zając lub gęś. Nazwy miejscowości czy tez wysp są bardzo trudna do napisania a co dopiero do wypowiedzenia. Klika fajnych miejsc w które postaramy się odwiedzić. Archipelag Kvarken w 2006 roku został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Unesco. Archipelag tworzy 5600 wysp i wysepek Szwecji i Finlandii. Wielu żeglarzy i podróżników ocenia część fińską jako zdecydowanie ładniejszą. Będziemy mogli samodzielnie ocenić, która strona jest ciekawsza przechodząc przez Cieśninę Kvarken. Znajduje się tutaj wiele interesujących miejsc, postaramy się odwiedzić te najbardziej ciekawe i dostępne dla naszego jachtu. Szlak żeglowny jest ściśle wytyczony bojami ze względu na niewielkie głębokości. SELKÄ-SARVI 65°36.6′N, do koła podbiegunowego już bardzo blisko, a my wciąż jesteśmy na Bałtyku. Przez wyspę biegnie szlak przyrodniczy z północy na południe. W parku narodowym na wschodnim wybrzeżu znajduje się niewielki półwysep oraz największa i najszersza łąka przybrzeżna. Etap kończymy w Kemi. Jesteśmy w Laponii, wsiadamy w pociąg jedziemy odwiedzić Świętego Mikołaja

 

Lofoty
Szkiery Fińskie

Etap 5 wariant A  Tromso – Bodo
Termin 7 sierpnia 2021 do 21 sierpnia 2021
Tromso – Lofty – Bodo
Skipper: Anna Jackiewcz

Czas już wracać na Południe. Wracamy ponownie na archipelag Lofotów. Przed nami najciekawsze wyspy i wysepki oraz fiordy. Będzie dużo trekkingu bo miejsca odwiedzone przez nas do tego zachęcaja. Mamy przygotowane dwie trasy, które dostosujemy do panujących warunków meteo. Obydwie są bardzo ciekawie i zapewniają wiele walorów widokowych i przyrodniczych. Zaczniemy od magicznej wyspy Senja z najwyższą górą Breidtinden – 1017 m n.p.m. Na pewno warto podjąć wyzwanie i wejść na Hesten. Senja to miejsce, w którym nie do końca będziesz wiedział czy to co widzisz jest realne czy wymyślone. Warto zostać tu dwa dni. Tu się zastanowimy, czy płyniemy się w kierunku Andenes, czy płyniemy przez fiordy, Obie opcje są ciekawe i dają wiele możliwości. Możliwe, że najlepsza opcją będzie trasa północna przez Andenes, gdzie można spotkać walenie. Jest na to duża szansa chociaż lato nie jest najlepszą porą roku na takie obserwacje, jednak warto zaryzykować. Popłyniemy do miejscowości rybackiej Bleik gdzie znajduje się kolonia maskonurów. Maskonur to ptak wyglądający jak krzyżówka papugi z pingwinem. Latać za bardzo nie potrafi ale w wodzie jest prawdziwym mistrzem. Kolejny punkt to miasto Sortland nad cieśniną Sortlansundet. Jest tu wiele domów pomalowanych na niebiesko dlatego jest nazywane „niebieskim miastem”. Oczywiście warto wyruszyć na trekking. Z Sortland ruszymy do Tongelfjord aby przejść przez Raftsundet. Musimy dobrze trafić aby nas nie przetrzymał prąd, który bywa tu dość silny. Skierujemy się prosto do Svolvær – stolica Lofotów i trekking do Svolvægeita – skały nazywanej „kozą ze Svolvær” górującą nad okolicą. Krótka wizyta w Kabelvåg, gdzie znajduje się muzeum Lofotów. Henningsvær to prawdziwa Wenecja Lofotów z najpiękniej na świecie położonym boiskiem do piłki nożnej, trekking, Nusfjord malownicza, maleńka osada, nad którą krążą orły. Osada mieści się pośród wzgórz co dodatkowo zachęca do trekkingu Nusfjord to Nesland – przyjemna trasa biegnie wzdłuż wybrzeża pośród olbrzymich głazów oraz iglaków. Zaczyna się w Nusfjord, które jest na liście UNESCO a to gwarancja spektakularnych widoków fiordów. Reine – Reinebringen Docieramy do punktu widokowego skąd roztacza się panorama na Lofoten Wall i fiordy. Mimo iż jest to tylko 448 metrów wysokości to trasa jest wymagająca ale wejście niezbyt trudne, bo po schodach. Nagrodą jest jednak piękny widok z góry, na który rezerwujemy sobie dodatkowy czas. Å to Stokkavika Zaczynamy w malowniczej wiosce Å . Samo miejsce to niezapomniany widok. Idąc mamy szanse podziwiać urokliwe Moskenesøya, aż dojdziemy do pięknego punktu docelowego: Stokkavika. Jeśli będzie czas, to między Reine a miejscowością Å zajrzymy do Sørvågen. Po drodze do ślicznego Munkebu mijamy 4 piękne jeziora. Na trasie mamy odcinki z metalowymi uchwytami, które służą pomocą, gdyż są tam miejsca o wymagającym stopniu trudności. Trekking jest jednak wart trudu, ponieważ można podziwiać panoramę niekończących się szczytów Lofotów. Etap kończymy w Bodø.

Etap 5 wariant B  Kemi ( Laponia ) – Sztokholm
Termin 7 sierpnia 2021 do 21 sierpnia 2021
Kemi – Wyspy Zatoki Botnickiej – Sztokholm
Skipper: Anna Jackiewcz
●●●●●●   (zajęte wolne)

Wyruszamy z Laponii na Południe. Czeka nas długa i niespieszna żegluga przez całą Zatokę Botnicką. Zatoka Botnicka jest podzielona na dwa akweny Botnik Północny, z którego wyruszymy i Botnik Południowy, na którym zakończymy nasz etap. Nie ma się co śpieszyć, gdyż jest tu mnóstwo ciekawych miejsc a my mamy na to dużo czasu. Opiszemy kilka najciekawszych, które będą stanowić punkty odniesienia dla naszej żeglugi. Na początek pobuszujemy po Botniku Północnym aby dopłynąć do fińskiego archipelagu Kvarken pełnego malowniczych, morenowych wysepek. Później pożeglujemy w stronę Höga Kusten. Zwiedzimy Trysundę – wyspę, która wraz z sąsiednimi wysepkami, stanowi rezerwat przyrody. Zachowała się tu sielankowa wioska rybacka, a samo miejsce jest określane mianem najpiękniejszej szwedzkiej wyspy. Zwiedzając ją nacieszymy oczy widokami jak z pocztówki a jeżeli pogoda dopisze w słoneczny dzień koniecznie odwiedzimy Björnviken z piękną piaszczystą plażą. To także świetne miejsce dla trekkingu, wśród wielu polodowcowych wzgórz. Ulvön, na wyspie o tej samej nazwie, to stolica kiszonego śledzia- szwedzkiego przysmaku. Prawdziwa gratka dla miłośników wyzwań. Zjeść kiszonego śledzia Surströmming i przetrwać! Wyspa jest osadą rybacką od połowy XVI w. Spotkamy tu zupełnie inny klimat niż w Finlandii. Wyspy Trysunda i Ulvön są częścią Archipelagu Wysokiego Wybrzeża, które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa przyrody UNESCO. Przygotujcie się na niezapomniane krajobrazy!!! Odwiedzimy również wiele innych ciekawych miejsc, których nazw nie jesteśmy w stanie napisać a co dopiero wypowiedzieć. Kończymy w Sztokholmie zwanym „Wenecją Północy”, które jest miastem tysiąca mostów, wysp i muzeów.

Jak dotrzeć do Kemi? Do tego północnego maista Finlandii można dotrzeć na kilka sposobów. Bus z całą załogą cześć drogi pokonujemy promem resztę drogi busem. Samolot na trasie Polska – Helsinki, dalej pociągiem w kierunku Kemi. Samolot z jedną przesiadką na trasie Polska- Helsinki – Kemi. Jednak najlepszą opcją jest podróż pociągiem gdyż od razu można pojechać do Rovaniemi odwiedzić Świętego Mikołaja i wrócić do Kemi na jacht. Który wariant podróży wybierzemy?

 

Norwegia Krajobrazy Trekking Sail
Finlandia Trekking Sail

Etap 6 wariant A Bodo – Trondheim
Termin 21 sierpnia 2021 do 4 września 2021
Trasa Bodo – Fiordy i lodowce – Trondheim
Skipper: Mariusz Główka

Rejs rozpoczniemy w uroczym mieście Bodø. Tutaj, jeśli będzie taka wola załogi, wybierzemy się na spływ kajakowy. Możemy również wybrać się na wycieczkę, aby zobaczyć najsilniejszy na świecie, widowiskowy prąd morski Saltstraumen.Ponieważ mamy do dyspozycji sporo czasu, nie sposób nie wykorzystać okazji, by pożeglować do pobliskich (około 45 mil) Lofotów, by zwiedzić najbardziej na zachód wysunięte wyspy i porty: Sorvagen, wioskę o możliwie najkrótszej nazwie Å, oraz Værøy. Następnie pożeglujemy do rzadko odwiedzanej, ale bardzo ładnej wyspy Lovund, słynącej z kolonii maskonurów. Następnie wrócimy do uroczych fiordów norweskich. W mieście Mo i Rana zacumujemy, aby wybrać się na Svartisen, drugi co do wielkości lodowiec Norwegii o intensywnie błękitnej barwie. Stamtąd, wśród fiordów i malowniczych wysp, niespiesznie popłyniemy do miasteczka Sandnessjøen na wyspie Alsten, skąd wyruszymy na górską wycieczkę na Masyw Siedmiu Sióstr – Sandnessjøen. Kolejnym celem będzie miasto Brønnøysund na wyspie Torget, gdzie po drodze chcielibyśmy zobaczyć słynny cud natury: górę z dziurą na wylot w środku. Po drodze do Trondheim zatrzymamy się jeszcze w większym porcie Rorvik, a także będziemy wyszukiwali spokojnych, małych porcików do przenocowania. Zatrzymamy się tam, gdzie nam się spodoba.

Etap 6 wariant B Sztokholm -Alandy – Sztokholm 
Termin 21 sierpnia 2021 do 4 września 2021
Trasa Sztokholm – Archipelag Alandy – Sztokholm
Skipper: Mariusz Główka
●●●●●   (zajęte wolne)

Słyszeliście o sztokholmskich szkierach? O tysiącach malowniczych wysepek pośród których można żeglować w nieskończoność? A o Alandach słyszeliście? To kolejne tysiące miejsc do zobaczenia. W nieskończoność nie będziemy  tam żeglować, mamy dwa tygodnie żeby podziwiać z otwartymi ustami niemal dziewiczą przyrodę. To aż dwa tygodnie na rejs ze Sztokholmu na Alandy i z powrotem, bo to zaledwie 70 mil w linii prostej w jedną stronę. Za to pomiędzy wyspami …. To rejs dla wszystkich którzy chcą odpocząć od gwaru i codziennej gonitwy, dla tych którzy chcą mieć bliski kontakt z niepowtarzalną lokalna przyrodą i to nie tylko widzianą od strony wody. Będzie czas, żeby poćwiczyć nogi wędrując po zakamarkach niektórych z wysp. Będziecie chcieli tam wracać.”  A jeśli wam się nie będzie podobać to zapraszamy na rejs do Grecji 

Rejs jachtem Fiordy Norwegi Trekking
Rejs jachtem Finlandia Trekking

Etap 7 wariant A Trondheim – Stavanger
Termin 4 września 2021 do 18 września 2021 
Trasa Trondheim – Lofoty – Fiordy – Alesund- Bergen – Stavanger
Skipper: Ryszard Wyka

Ruszymy z Trondheim. Płynąc wąskimi przejściami, będziemy się kierować ku wyspie Froya. Następnie przeskoczymy na Veiholmen, malutka wyspę z widokiem na Morze Norweskie. Lokalną atrakcją są tam stara przystań rybacka oraz latarnia Hauhjehla. Gdy już nasycimy się skalistymi wyspami, opłyniemy wyspę Smola i przesmykiem pomiędzy wyspami Tustna i Frei wpłyniemy w fjord Tingvollfjorden. Po dniu odpoczynku pomiędzy górami i uzupełnieniu zapasów, będziemy się kierować się w kierunku wysp Gossa i Otroya. Na drugiej wyspie jest wspaniały szczyt Oppstadhornet z którego roztacza się przepiękny widok na okoliczne wyspy.  Krajobraz fiordów zmienia się na bardziej malowniczy. Dobry moment aby wybrać się na grzybobranie. Grzybów w Norwegii jest bardzo dużo gdyż nikt ich nie zbiera. Nagrzana woda od promieni słońca przez okres lata powoduje iż rano spotykamy magiczne poranne pejzaże gór w mgle. Mamy radar na pokładzie i pewnie z niego będziemy częściej korzystać. Tak każdego dnia pośród fiordów będziemy zaglądać do małych portów rybackich i wędrować po wrzosowiskach aby uchwycić zachody słońca. Po drodze będziemy mijać małe miejscowości w których jeszcze nie byliśmy więc nie planujemy na sztywno trasy rejsu między Alesund a Stavanger Tradycyjnie odwiedzimy Bergen i wybierzemy się na góręFløyenskąd rozpościera się jesienna panorama miasta. Zanim trafimy Stavanger pomiędzy fiordami zrobimy sobie sesję fotograficzną aby uchwycić jesienne pejzaże Norwegii. Na koniec zostaną nam cudne wspomnienia i setki zdjęć, oraz chęci na więcej.

Etap 7 wariant B Sztokholm – Gdańsk
Termin 4 września 2021 do 18 września 2021
Skipper: Ryszard Wyka
●●●●●●   (zajęte wolne)

Początek tego etapu to nie lada wyzwanie nawigacyjne. Będziemy się przebijać przez Archipelag Sztokholmski w kierunku otwartego morza. Zanim to jednak nastąpi odwiedzimy klika bardzo ciekawych miejsc. Szwecja ma bardzo zróżnicowane  wybrzeże, z małymi portami, do których rzadko się zagląda – najczęściej z powodu braku czasu. My mamy na to dwa tygodnie. Podczas podróży na południe czyli do Gdańska odwiedzimy wiele takich miejsc. Przejście przez Szkiery może nam zając dwa dni, od nas zależy gdzie chcemy się zatrzymać i do jakiego portu zajrzeć.

Pershagen miejscowość zamieszkana przez zaledwie 2 tys. Mieszkańców, położona nad zatoką Hallsfjärden. Gmina Södertälje (Södertälje kommun) to gmina w hrabstwie Stockholm w środkowo-wschodniej Szwecji. Jej siedziba znajduje się w mieście Södertälje. Graniczy z jeziorem Mälaren na północy i Morzem Bałtyckim na południu oraz z gminą Nykvarn i gminą Salem. Nie wiele się udało znaleźć informacji o tym miejscu, więc po naszym rejsie uzupełnimy tę część. W tym miejscu możemy zdecydować nad kilkoma wariantami trasy. Możemy płynąc dalej wzdłuż brzegów Szwecji lub wypłynąć na szersze wody w kierunku Visby i Olandii odwiedzając porty:

Byxelkrok – mała wioska rybacka położona na północny krańcu Olandii. Nazwa pochodzi od „Byskogskroken”, czyli zakrętu wybrzeża znajdującego się około dwa kilometry na południe. Byxelkrok był dawniej portem wikingów. Według legendy, wódz wikingów Toke po wyjściu na ląd został pobity na śmierć przez mieszkańców miasteczka.

Borgholm – główne miasto na Olandii i jedno z najmniejszych miast w Szwecji. Największą atrakcją są ruiny zamku Borgholm, który spłonął w 1806 r. Kilka kilometrów od centrum miasta, w Pałacu Solidem, mieści się letnia rezydencja rodziny królewskiej.

W okolicach Borgholm znajdują się niewielkie obszary formacji geologicznej, których poziom ekspozycji wapienia pokrywa wiele rzadkich gatunków motyli i dzikich kwiatów. Niektóre z nich są endemiczne dla Olandii.

Bergkvara aby tu dopłynąć trzeba nawigować wśród setek skał. Według danych historycznych w roku 1851 port posiadał duże znaczenie eksportowe. Wywożono stąd drewno oraz smołę. W latach 20. XX wieku umożliwiono podróżowanie żaglówkom. Port jest dobrze utrzymany, a jego długość w głąb zatoki wynosi 300 metrów. Jeśli czas i pogoda pozwoli możemy zajrzeć do Kalmar i wrócić do Polski tradycyjnie odwiedzając Hel.

Rejs jachtem Bergen Trekking Sail
Rejs jachtem Zamek w Kalmar

Etap 8 wariant A Stavanger – Gdańsk
Termin 18 września 2021 do 30 września 2021 
Trasa Stavanger – Flekkefjord – Cieśniny Duńskie – Gdańsk
Skipper: Mariusz Noworól

Nasz etap rozpoczynamy od krótkiego zwiedzenia Stabvanger , skąd ruszymy na południe. Żeglując wzdłuż norweskiego wybrzeża miniemy Egersund, następnie Farsund. Zostawimy za rufą Norwegię i przetniemy cieśninę Skagerrak. Przed nami Dania i Skagen, gdzie zatrzymamy się by uzupełnić prowiant, pozwiedzać i pozachwycać idyllą życia na półwyspie.  Półwysep Jutlandzki, na którym leży Skagen, to granica między morzem Północnym i Bałtyckim. Wypływając ze Skagen jesteśmy już w cieśninie Kattegat, będącej częścią morza Bałtyckiego. Płyniemy dalej na południe w kierunku wysp Leaso i Anholt, by zobaczyć urodziwe połączenie przyrody i morza. A potem liczymy, że sprzyjające wiatry z N lub W zaniosą nas prosto do cieśniny Sund i Kopenhagi, gdzie zatrzymamy się, by spotkać się z syrenką, pozwiedzać i poczuć rytm miasta. Przed nami jeszcze niemieckie Sassnitz skąd niedaleko do pięknych kredowych klifów. Podziwiać je będziemy z morza. Odcinek, który poprowadzę, to nie tylko rejs. Nastawiamy się też na zwiedzanie i degustację lokalnych dań, a na jachcie dbamy o podniebienia. Gdyby warunki meteo nam nie sprzyjały będziemy wracać przez Wielki Bełt, Nyborg, Stubekkobing, Stralund lub Sasnitz, Bornholm – Gdańsk

Etap 8 wariant B Gdańsk –  Gdańsk
Termin 18 września 2021 do 30 września 2021
Termin B 18 września do 25 września udział w rejsie razem z regatami Bitwa o Gotland
 Skipper:
 
Mariusz Noworól
●●●●●●   (zajęte wolne)

Etap Gdańsk – Gdańsk nakreślą nam wiatry. Naszym celem będzie rejs jachtem wraz ze startem regat „Bitwa o Gotland”. W tym roku wielu naszych znajomych startuje w tych regatach i postaramy się im towarzyszyć. Rejs będzie należał do kategorii trudnych gdyż przez kilka dni nie zawiniemy do żadnego portu. Obserwując regaty z ubiegłych lat czas takiego rejsu non stop trwa około 5 dni. Etap Gdańsk – Gdańsk jest etapem dla tych osób które lubią spędzać czas na morzu. Ponieważ etap Gdańsk – Gdańsk jest wariantem B będzie możliwość skrócenia etapu do czasu trwania i zakończenia regat. Jeśli jednak będziecie mieli niedosyt emocji możemy popłynąć jeszcze na kilka dni w kierunku gdzie wiatr poniesie.
Zgłaszając swoją akcesję do etapu wymagamy doświadczenia żeglarskiego, odpornośc na chorobę morską.

 

Zgłoszenie i informacje o rejsie Sail & Treking 

Kategorie
Blog

Rejs po Bałtyku – Covidowa edycja

Rejs po Bałtyku łatwo powiedzieć trudniej wykonać .
Covid, covidem,  pływać człowiek chce. Poczuć wiat i usłyszeć szum morza taki był cel. 

Zadzwonił do mnie tak ni z tego ni z owego kolega Mietek z Suwałk.
Od tak – po roku czy dwóch niewidzenia się – w sobotę rano.
Myślałem – pomylił numery.
Ale nieeee…
Mówi – płyń ze mną na Nord Cup, daje Ci czas do wieczora.

W dwie godziny miałem już obczajony plan jak kogo z rodziny obłaskawić, poprzestawiać inne plany i … dzwoni Mietek i mówi sorry tu lejt.  Ale…. (i tu następuje historia pewnej znajomości ) – zadzwoń mówi tu i tu (a ja Cię polecę – tak mówi), bo mogą być wolne inne etapy.

Zadzwoniłem , uzgodniłem i …miała być ta środkowa Norwegia – trolle, fiordy, łosie, łososie itd. No ale wszyscy wiemy że z całej wyprawy wyszła mizeria przez Covid…….Na hasło – może choć na Bałtyk? miałam małe nadzieje, że załoga da się skusić, ale kiedy pierwsza zapytana kumpela rzekła – „Sosna” – no trzeba gdzieś się ruszyć!” wiedziałem, że jedziemy !

I nad gdyńskim portem zaświeciło nam słońce po długim, zimowym śnie…

Rejs po Bałtyku czas zacząć…..

Pierwszy dzień – prawie rekord swiata – 3 porty: z Gdyni do Kuźnicy, potem szybki Puck (fląderka, kąpiel i takie tam) i na noc do Helu!

A tam bosman pokazał nam miejsce i mówi pokazując paluchem gdzieś we wschodnim kierunku – czy może mamy ochotę tych tam kalafiorów z mielochy ściągnąć, bo wszystkie nurki w sobotę wieczór co najmniej po dwóch piwach już są…?

Pomagać ludziom fajna sprawa, ale że nasz silniczek do najmocniejszych ponoć nie należał – przeprosiliśmy Pana Bosmana życząc dalszych sukcesów.

Rano zaś do Władkowa tam nadzieja wstała nowa – dojechała druga oficera a z Nią zawsze super wyżera!”

I tu prognoza rzekła tak – wy tu dzieci żadnych Litwów, Szwecjów czy innych dydrymałów nie planujta bo się tylko po drodze porzygata i g… zobaczyta i jeszcze na czas nie wrócita.

Więc stanęło na planie Ustka-Ustka. A tam po drodze piękna belonka padła na Algę 2 a potem jeszcze w Łebie sandaczyka ze 2 kilo bosman złowił (PYCHA!) i wiatr dał się porelaksować na powrocie na wschód (20 węzłów w rufę) i w ogóle!  Na ostatnią noc Jastarnia nas przygarnia – dziesiątki pstryków z zachodem słońca na wejściu (tylko nam jelenia ryczącego w tle zbrakło.

Rano kurs (pierwszy raz na refie) na Gdynię i witaj codzienności …Krótki nasz rejs po Bałtyku ale pełen pozytywnych wrażeń, za rok będzie inny klimat i spotkamy się znów na nowych akwenach. Norwegia czeka i wciąż jest tam wiele do odkrycia…….
W swoim imieniu zapraszam na kolejne Rejsy po Bałtyku i nie tylko z Fundacją 4 Kontynenty.

Marek „Sosna” Sosnowski 

Kategorie
Żeglarstwo

Z pamiętnika młodego żeglarza

Z pamiętnika młodego żeglarza – kolejna garść opowieści z wyjątkowego rejsu

Dnia 03.00 marca we wtorek wieczorem siedziałam w pociągu w drodze do domu. Przeglądając facebooka wpadło mi w oko pewne ogłoszenie „Propozycja tylko dla Pogoriantów, którzy chodzą po rejach w trudnych warunkach. Rejs Nicea – Gdynia non-stop. Wyjazd już w ten czwartek 5 marca.” Cudownie było by móc się stąd wyrwać na taki rejs, ale przecież szkoła, obowiązki, rodzice na pewno się nie zgodzą. Ale zrobiłam screena i wysłałam mamie w ramach żartu z pytaniem co ona na miesięczny rejsik. I odpisała mi „spoko”. Byłam w szoku. Tata też nie miał nic przeciwko (niewątpliwie z uwagi na pewne wcześniejsze historie z mojego życia … [żeby nie było, że mam nienormalnych rodziców ]). Jeszcze tego samego dnia zadzwoniliśmy aby zgłosić moją chęć udziału w rejsie. A więc miałam tylko dwa dni, żeby spakować się na miesięczny rejs wokół Europy!

Sytuacja była taka, że z powodu korona wirusa zostało odwołanych wiele rejsów, które jak co roku etapowo miały sprowadzić Pogorię do Gdyni i potrzebna była na szybko załoga która zrobiłaby to w jednym rejsie bez zawijania do portów. Finalnie udało się zebrać załogę 16-sto osobową, gdzie normalnie załoga Pogorii liczy ok 50 osób. Więc zapowiadał się niełatwy rejs. Załoga dzielona na cztery wachty liczy przy pełnej obsadzie po ok. 10 osób, u nas zaledwie po 2-3 plus oficer.

Z Nicei wyruszyliśmy w sobotę 7 marca pod wieczór, przed nami Morze Śródziemne, planowany szybki postój na tankowanie w Maladze, a później już tylko Gdynia.

Słoneczne dni na Morzu Śródziemnym mijały nam spokojnie i przyjemnie w towarzystwie delfinów. Są niesamowicie towarzyskie, podpływają do nas i ścigają się skacząc przed dziobem. Przypływa ich zawsze kilka, tak 3-5 przeciętnie. Urzekająco pocieszne stworzenia, miałam ochotę leżeć na dziobie zawsze kiedy tylko przypływały i obserwować jak się bawią. Chyba nigdy by mi się to nie znudziło. Więc jestem oryginałem jak na dzisiejsze czasy, gdyż jak powiedział kapitan, kiedyś, aby zwołać załogę na pokład wystarczyło zawołać „delfiny przed dziobem!”, a teraz wszyscy się zbiegają tylko jak się woła „jest zasięg!”.

Praca w tak wakacyjnym klimacie, na przykład na rejach, gdzie na wysokości ponad 20 metrów widok jest niesamowity, to również czysta przyjemność. Spokojne i ciepłe dni pierwszego tygodnia były też okazją do zajęcia się pracami bosmańskimi. Wymiana lin, odrdzewianie, szycie żagli, czyszczenie pokładu z soli, a kto wolny korzysta ze słońca i dwudziestu paru stopni na termometrze. W pobliżu Ibizy mieliśmy okazję uczestniczyć w treningu śmigłowca hiszpańskich służb ratowniczych, który chciał przećwiczyć z nami akcję podjęcia człowieka z pokładu. Oj niezłe umiejętności musi mieć pilot takiego helikoptera, aby nie zaplątać liny z koszem ratunkowym o maszty i wanty żaglowca – szacun!

Do Malagi dopłynęliśmy 14.03 przed 4-tą nad ranem. Pogoda nadal rozpieszczała nas temperaturą, ale my mieliśmy zakaz schodzenia na ląd . Więc planowaliśmy zatankować jak najszybciej i ok. południa z powrotem wyjść w morze. Niestety paliwo nie dojechało na 9.00 tak jak miało. Godziny mijają, a my czekamy, czekamy i nadal czekamy. Okazało się, że cysterna specjalnie dla nas jedzie aż z Barcelony! W końcu dotarła na 19.00 i po perypetiach z poszukiwaniem złączki do węża cysterny pasującej do naszej Pogorii, finalnie udało nam się opuścić Malagę dopiero po 23.00

Z pamiętnika młodego żeglarza

A więc płyniemy dalej już prosto do kraju. 15.03 przeszliśmy przez Cieśninę Gibraltarską, niestety ja przespałam ten moment, bo akurat odsypiałam wtedy „świtówkę”. Atlantyk przywitał nas sporą martwą falą. Już na wcześniejszych rejsach, jako młody żeglarz, dość szybko, odkryłam, że sterowanie na jachcie nie jest tak do końca oczywistą sprawą. Fakt, są momenty kiedy nie trzeba się zbytnio wysilać by trzymać kurs, ale nierzadko bywa i tak, że ster nie chce współpracować ani trochę (na przykład przy silnych wiatrach, wysokich falach czy niesprzyjających prądach morskich). Na Atlantyku zaczęły się te gorsze warunki do sterowania, trzeba patrzeć na wiatr, żeby nie zrobić niekontrolowanego zwrotu, na kurs, by trzymać się możliwie jak najbliżej wyznaczonego, a koło sterowe nie wyraża chęci współpracy przy delikatnym wychyleniu steru. Kurs spada w dół, kręcisz szybko w prawo, zaczyna wracać, kontrujesz w lewo. Chwilkę jest stabilnie, a zaraz znowu gdzieś ucieka. Jak tyle trzeba się tym kołem nakręcić to człowiek faktycznie się namęczy, napoci, ręce zaczynają boleć, a czas zmiany sternika wydaje się wcale nie zbliżać. Ale nawet w tym zmęczeniu jest coś pozytywnego, poza tym, kiedyś w końcu nadchodzi z odsieczą kolega z wachty i ma się chwilę odpoczynku. Wtedy siadałam najczęściej na ławeczce na rufie i patrzyłam… w wodę, w dal, w niebo. Obserwowałam mijające nas statki, fale, chmury, delfiny, albo ptaki w scenach polowania rodem z filmów przyrodniczych. A nocą patrzyłam w gwiazdy, których na morzu jest tak niesamowicie dużo i świecą tak jasno, jakby ktoś zdjął jakąś gęstą zasłonę z nocnego nieba znanego nam na co dzień, przez którą przebija się tylko kilka jaśniejszych gwiazd. Na mnie ten widok robił wrażenie za każdym razem kiedy wychodząc na nocną wachtę otwierałam drzwi zejściówki i witało mnie czarne, czyste niebo usiane gwiazdami. Noce na morzu potrafią być niesamowicie piękne i magiczne. Kiedy na przykład wschodzi wielki czerwony księżyc, który blednie z czasem – najpierw robi się pomarańczowy, później żółty, a na końcu biały. I spływa srebrnym promieniem na fale, które niosą jego światło pod same burty.

Z pamiętnika młodego żeglarza

17.03 na liczniku mamy 1000 mil morskich. Za tzw. przylądkiem ciepłych gaci pogoda faktycznie się trochę pogorszyła. Zrobiło się chłodniej, szarzej i bardziej deszczowo.

Z pamiętnika kolejna kartka  zapisana.

20.03 mijamy przylądek Finisterre i zaczyna się Zatoka Biskajska. Tutaj, na Atlantyku też pojawiają się co jakiś czas delfiny, ale mniejsze od tych na Morzu Śródziemnym i mniej towarzyskie. Rzadko kiedy podpływają przed dziób, zazwyczaj poskaczą chwilę gdzieś z boku i odpływają. Pewnej nocy miałam szczęście obserwować też inne interesujące morskiej stworzenia. To znaczy, nie jestem pewna co to właściwie było, ale raczej było to coś żyjącego. Miałam wachtę nawigacyjną i siedziałam akurat na ławeczce na rufie. Nagle tak patrzę, a przy burcie sporo takich migających, mętnych, żółtawych światełek. Aż wstałam, podeszłam do relingu, a ich się robi coraz więcej i gęściej. Taki pas fosforyzujących plamek przy samej burcie. Jakbyśmy w jakąś ławicę świecących meduz wpłynęli, albo zwykłych meduz do których poprzylepiały się jakieś inne świecące mikro stworzonka. Niesamowity widok! Nocne wachty potrafiły być naprawdę piękne i fascynujące. Ale były też i takie kiedy zasypiałam praktycznie na stojąco, a za sterem próbowałam robić cokolwiek, żeby nie zasnąć, jakieś skręty, przysiady, podskoki, byle oczy mieć otwarte i myśleć nad tym co robię.

24.03 żegnamy Biskaje, przed nami Kanał Angielski. W nocy udało się nam złapać sygnał polskiego radia, i o 2 nad ranem słuchamy wiadomości z kraju, co prawda jakość bardzo słaba i trzeba się mocno skupić, żeby coś zrozumieć. Ja wtedy przy tym radiu nagle uświadomiłam sobie, że przecież jest jeszcze jakiś inny świat, coś poza tym szczęśliwym tutaj. Życie na statku to jak przeniesienie się w całkiem inny wymiar. Człowiek zapomina o całym bożym świecie, wszystkich jego sprawach i problemach, jest tylko tu i teraz.

Z pamiętnika młodego żeglarza

25.03 za nami już 2000 mil. Robi się też coraz chłodniej. Zimno jest już nie tylko na górze, ale i pod pokładem. Koniec spania w krótkim rękawku, grzejniki cały czas na maksa, a i tak czasem ciężko się zagrzać.

Wyjście z kanału wita nas silnymi wiatrami w dziób, więc halsujemy się powoli, ledwo posuwając się na północ. Ja się obawiałam Atlantyku, bo to jednak coś nowego dla mnie no i w końcu jakby nie było to ocean, ale jednak Morze Północne, to Morze Północne – niezawodne. Wali w nas wiatrem i wodą z całych sił, fale zalewają pokład i bryzgają wszędzie. Przechyłomierz dochodzi prawie do końca swojej przedziałki (czyli 45 stopni), wszystko lata po kabinach, a ja jeżdżę po koi cały czas z prawej na lewą. Od samego początku Morza północnego sztormowa pogoda utrzymywała się przez dobre kilka dni. Jednego dnia, to była niedziela, nawet jajecznicy na śniadanie nie było, chociaż to tradycja, ale nasz kucharz stwierdził, że nie będzie jej robił, aby zaraz mieć wszystkie te jajka na ścianie. Zupy na obiad też nie było. Mimo tych zmian w menu, przy kolacjach i śniadaniach sztormowe fale zbierały żniwo, nie raz zdarzało się że ktoś nie przypilnował swojej herbaty przy przechyle. Na naszej wachcie kambuzowej, żebyśmy za dużo powylewanych herbat nie musieli sprzątać, ogłosiłam naszemu stołowi, że każdy ma jeść tak żeby jedną ręką trzymać jedzenie a drugą herbatę, a jak zobaczę kogoś kto nie trzyma swojej herbaty to nie je. Oczywiście czyja herbata się wylała pierwsza?… Moja. Natomiast na wachtach nawigacyjnych walczę z morzem przy sterze, ręce już bolą, już mi gorąco, tylko stopy i ręce mi zaraz z zimna odpadną, ale jak zejdę to wszędzie zacznie mi być zimno. Raz falą taką dostałam, jakby ktoś tak ze trzy spore wiadra z wodą na raz na mnie wylał. Nawet jej nie zauważyłam jak na mnie idzie tylko nagle poczułam coś ciężkiego na głowie i cała byłam zlana wodą. A fale są tak spore, że czasem jak się na jakąś wejdzie i zaczyna z niej schodzić to mam wrażenie że zaraz pod takim kątem runiemy w dół że mnie przed dziób do wody katapultuje, jak się nie będę mocno trzymać steru. Na Morzu Północnym były chyba najbardziej męczące te godziny za sterem. Raz jak stałam tak wymęczona ciągłym kręceniem, udało mi się chwilowo utrzymywać kurs, a tu nagle wskaźnik wychylenia steru skoczył mi z ok 5 do 30 stopni. Byłam wtedy tak przerażona, zaczęłam kręcić szybko sterem, mówiłam sobie w głowie żeby tylko nie spanikować. Nagle Kapitan do mnie macha i krzyczy, że on steruje teraz na manetce do zwrotu i mam puścić koło. A ja po prostu przez ten szum wiatru i fal nie słyszałam jak mówił mi to wcześniej i tak się przeraźliwie wystraszyłam. Po wachcie już nawet nie chowam ubrań do szafki, tylko rzucam je w kąt koi i sama się na nią od razu pakuję i zasypiam.

Morze jest czymś niesamowitym, niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju. Czasem kołysze łagodnie do snu, czasem rzuca brutalnie z kąta w kąt nie dając zasnąć. Czasem niesie na fali prosto do celu, czasem pluje solą w oczy nie dając odpocząć przy sterze.

31.03 pod wieczór minęliśmy Helgoland i rzuciliśmy kotwicę przed wejściem do Kanału Kilońskiego. Silniki wyłączone, dziwna cisza zapadła na statku, teraz już tylko drewno skrzypi. Nie wieje nic, woda jest płaska, stoimy między kontenerowcami i cieszymy się ze można sobie w końcu nalać bezpiecznie pełną szklankę herbaty.

Po kanale już Bałtyk, rejs nieubłaganie zbliża się do końca. Zaczynają wiać zachodnie wiatry, więc nad polskim wybrzeżem szybko mkniemy na samych żaglach. Tak niewiele było w tym rejsie chwil kiedy można było wyłączyć silnik. Wiatry były prawie cały czas przeciwne.

W momencie rzucenia cum na nabrzeże w Gdyni nagle zaczął padać grad, który po paru minutach ustał. Oryginalne powitanie.

Przed wyjazdem na ten rejs, miesiąc na morzu to było dla mnie COŚ, teraz gdy to już za mną, ma się chęć na coś jeszcze bardziej COSIOWEGO. Jak to mówią, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Ale niewątpliwie był to wyjątkowy rejs, przygoda, której nigdy nie zapomnę, niepowtarzalna możliwość zdobycia doświadczenia, nowej wiedzy i umiejętności.

Dla mnie żeglarstwo to radość, wolność, spokój, szczęście, poczucie spełnienia i wiatr we włosach. Mimo wszelkich niedogodności i niebezpieczeństw jest w tym wszystkim coś pociągającego, kuszącego.

Z pamiętnika młodego żeglarza 
Adrianna Krysiak 

 

Kategorie
Eventy

Rejsy po Bałtyku 2020

Hej me Bałtyckie Morze......

Rejsy po Bałtyku w nowej rzeczywistości. Morze Bałtyckie wciąż skrywa wiele ciekawych miejsc, do których rzadko zaglądają żeglarze – My je odwiedzimy!!!. Tajemnicza Zatoka Botnicka, Olandia, Laponia, malownicze porty i miasteczka, tysiące wysp i wysepek, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, niesamowite wschody i zachody słońca, wapienne klify – to wszystko czeka nas podczas rejsów w nowej rzeczywistości. Pewnie wielu z was zadaje sobie pytanie dokąd oni płyną ? Odpowiedź brzmi tam gdzie nas wiatr zaniesie , gdzie granice dla nas będą otwarte. W planach mamy miejsca takie jak Alandy, Zatoka Fińska, Zatoka Ryska, Zatoka Botnicka, Dookoła Rugii, Bornholm. Kraje  Dania, Szwecja, Finlandia, Niemcy, Litwa, Łotwa, Estonia i może na koniec sezonu rejs chellenge do Flekkefiord Norwegia.

Harmonogram rejsów 2020 –  W miarę napływających pozytywnych komunikatów o otwarciu granic dla ruchu turystycznego będziemy uzupełniać miejsca w które się wybierzemy.

Jacht Sun Fizz 40 SY Ciri został w tym roku przygotowany pod rejsy w Norwegii do której wrócimy za rok na wyprawę I Love Norway 2021.
7 osób załogi do wygodnej żeglugi

Zapraszamy na wspólne rejsy po Bałtyku.

1. Szczecin – Gdańsk
Data rozpoczęcia: 05.06.2020
Data zakończenie: 17.06.2020
Kapitan Igor Morye
●●●●●●   (zajęte wolne)

2. Trasa  800 mil po morzu Gdynia – gdzie wiatr poniesie – Gdynia.
Na naszą mapę trafia Litwa, Łotwa , Estonia.  Państwa Bałtyckie otwarły granice do obywateli RP bez kwarantanny. Po powrocie do Polskie nie będzie kwarantanny!
Data rozpoczęcia: 17.06.2020
Data zakończenie: 26.06.2020
Kapitan – Mariusz Noworól 
●●●●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony

3. Trasa – Gdynia gdzie wiatr poniesie Gdynia
Data rozpoczęcia: 26.06.2020
Data zakończenie: 02.07.2020
Kapitan Marek Sosnowski
●●●●●●   (zajęte wolne)

4. Trasa – wyruszamy do krajów Bałtyckich. Popłyniemy do takich miejsc jak Kłajpeda , Lipaja , Pavilosta, Ventspils, Montu, Ruhnu Ryga  może się uda zatoka Fińska i Tallinn
Na naszą mapę trafia Litwa, Łotwa , Estonia.  Państwa Bałtyckie otwarły granice do obywateli RP bez kwarantanny. Po powrocie do Polskie nie będzie kwarantanny!
Data rozpoczęcia: 02.07.2020 Gdynia 
Data zakończenie: 16.07.2020 Gdynia 
Kapitan Jacek Jaworski
●●●●●   (zajęte wolne )
Formularz na dole strony

5. Trasa – wyruszamy do krajów Bałtyckich i Finlandii . Popłyniemy do takich miejsc jak Kłajpeda , Lipaja , Pavilosta, Ventspils, Montu, Ruhnu Ryga  może się uda zatoka Fińska i Tallinn
Na naszą mapę trafia Litwa, Łotwa , Estonia.  Państwa Bałtyckie otwarły granice do obywateli RP bez kwarantanny. Po powrocie do Polskie nie będzie kwarantanny!
Data rozpoczęcia: 16.07.2020  Gdynia 
Data zakończenie: 25.07.2020 Gdynia 
Kapitan Anna Jackiewicz
●●●●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony

5a. Trasa – Zatoka Gdańska 
Krótki rejs po Zatoce Gdańskiej  Gdynia – Jastarnia- Hel – Gdynia 
Data rozpoczęcia: 25.07.2020  Gdynia 
Data zakończenie: 28.07.2020 Gdynia 
Kapitan Anna Jackiewicz
●●●●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony

Postój techniczny
Data rozpoczęcia: 28.07.2020
Data zakończenie: 31.08.2020

6. Trasa – Gdynia – Zatoka Fińska – Tallinn lub Ryga
Data rozpoczęcia: 01.08.2020 Gdynia 
Data zakończenie:13.08.2020 Tallinn lub Ryga
Mietek Jakubowski 
●●●●   (zajęte wolne)

Transport bus z Polski do portu  Tallinn lub Ryga

6 a. Trasa – Tallin Zatoka Fińska – Zatoka Ryska –  Pavilosta –  Lipaja- Kłajpeda – Gdynia 
Data rozpoczęcia:     13.08.2020 Tallin lub Ryga 
Data zakończenie:    24.08.2020  Gdynia 
Jurek Marcinkiewicz
●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony 

7. Trasa – wyruszamy na zachód  dużo pływania mało portowania czyli jak wiatr poniesie.
Data rozpoczęcia: 24.08.2020  Gdynia 
Data zakończenia: 31.08.2020 Szczecin
Kapitan Mariusz Noworól 
●●●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony

 

Zgłoszenie na rejs po Bałtyku 

 Mariusz Noworól

Fundacja 4 Kontynenty

Fundacja 4 Kontynenty

Osiedle Widokowe 8/7 32-540 Trzebinia

KRS: 0000595255 NIP: 6282265680

Bank PKO BP 8010 2023 8400 0098 0202 0056 01

www.4kontynenty.pl

Kategorie
Fundacja 4 Kontynenty

Zespół skipperów Fundacji 4 Kontynenty czyli ”kierowca” naszego jachtu

Skipper, czyli szyper tak potocznie określamy kapitana, który dowodzi jednostka pływającą. W naszym przypadku jachtem żeglownym zwanym potocznie łódką. Jest dobrą wróżką i kompanem na dalsza część rejsu.

Skipper przede wszystkim kieruje łódką, która wyrusza z portu do określonej destynacji. Do zadań skippera należy bezpieczne przeprowadzenie jachtu z punktu A do B. Nie jest to łatwe zadanie. Zawsze trzeba się do niego dobrze przygotować. Właśnie od tego przygotowania zależy życie i bezpieczeństwo członków załogi.

Jak wygląda to w praktyce? Zawsze zaczynamy od sprawdzenia dokumentacji i stanu technicznego czarterowanego przez nas jachtu, a następnie przechodzimy do planu rejsu. Najtrudniejszą jego częścią jest przygotowanie prognozy pogody – zajmuje to też najwięcej czasu. I tak często stan faktyczny pogody różni się od naszych przewidywań. Dlatego wielu skipperów przechodzi specjalistyczne kursy, by móc dobrze odczytywać otrzymywane dane meteorologiczne i poznać czynniki wpływające na zjawiska zachodzące w pogodzie. Dodatkowe szkolenia specjalistyczne, takie jak: STCW, LRC czy kursy medyczne organizujemy systematycznie dla naszych skipperów, dzięki czemu łatwiej jest im radzić sobie w trudnych sytuacjach, których na morzu nie brakuje i których nie da się przewidzieć. Oczywiście to nie wszystko. Bardzo ważne jest doświadczenie praktyczne, a to, jak łatwo się domyślić, można zdobyć jedynie dużo pływając, szkoląc się w różnych warunkach i od najlepszych. To też jedno z najbardziej czasochłonnych i wymagających finansowych nakładów działań. Dlatego nie tak łatwo zostać dobrym skipperem. Na to potrzeba wielu lat praktyki, co wiąże się z dużą ilością rejsów stażowych, jak i indywidualnych, prowadzonych jako samodzielny skipper.

W Fundacji 4 Kontynenty zebraliśmy zespół doświadczonych skipperów. Ich liczba, na szczęście dla nas i uczestników naszych rejsów, stale się zwiększa, co sprawia, że możemy realizować dłuższe i dalsze żeglarskie wyprawy, a także zdobywać tak ważne żeglarskie i organizacyjne doświadczenie.

Na co dzień pracujemy w prywatnych firmach. Jesteśmy lekarzami, managerami, nauczycielami, monterami, magazynierami, architektami, programistami, budowlańcami, instruktorami, kierowcami, czy logistykami. Jesteśmy ludźmi z prawdziwa pasją, pływamy bo lubimy. Nasze działania są całkowicie non profit, nikt z nas nie pobiera wynagrodzenia za działalność w Fundacji 4 Kontynenty.

Poniżej przedstawiamy Wam nasze sylwetki. Każdy skipper napisał sam o sobie, choć nie było łatwo zamknąć w zaledwie kilku zdaniach historie tak niezwykłych i pełnych pasji ludzi.

Skipperzy Fundacji 4 Kontynenty

Mariusz Głowka

RYA Yachtmaster Ocean.

Autor kilkudziesięciu artykułów o tematyce żeglarskiej opublikowanych w miesięczniku „Żagle” oraz książek: „Poradnik żeglarski” i Astronawigacja krok po kroku”.

Jestem żeglarzem uniwersalnym. Żegluję po wielu akwenach, od Wisły po ocean. Dwukrotnie przepłynąłem Atlantyk, ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód. Ale uwielbiam też relaksowe żeglowanie po Mazurach moją łódką „Szaman3”. Bakcyl żeglowania dopadł mnie w 1988 roku i zawsze wszystkich ostrzegam, to choroba na którą nie ma antidotum. Trzyma do końca życia. A mówiąc już serio, to żeglowanie jest dla mnie najfajniejszym sposobem spędzania urlopu i generalnie wolnego czasu. Pozwala poznawać świat i co najważniejsze, wspaniałych ludzi

Prowadzone rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców
Wyprawa Dookoła Wysp Brytyjskich 2018
Atlantyk 2019  Kuba – Palma de Mallorca
Wielka Flota Małych Ludzi – rejs w Grecji 2019
I Love Norway 2020
Sail & Treking 2020
Wiatr z Północy Sztokholm Alandy Sztokholm 2021 
Sail & Treking 2021

Zespół skipperów Mariusz Główka skipper i podróżnik
Zespół skipperów Maciej Hejna skipper podróżnik

Maciej Hejna

Pasjonat przygód i sportów ekstremalnych. Na wodzie od zawsze. Zaczynał na „Optymiście”, z czasem przesiadał się na coraz większe jednostki. Ratownik WOPR, sternik szkolący, skipper na rejsach turystycznych. Fanatyk windsurfingu i kita. Uwielbia surowe, chłodne krajobrazy Norwegii oraz dziką Wisłę, którą kilkakrotnie przepłynął zimą kajakiem. W żeglarstwie poszukuje kontaktu z naturą i samym sobą, zrozumienia powagi żywiołu. Nieustannie dąży do perfekcji w kunszcie manewrowania jachtem. Dużą wagę przykłada do tradycji i etykiety. Z zawodu architekt, żegluje dla przyjemności. Na pokładzie ceni zarówno dyscyplinę i porządek, jak i poczucie humoru oraz bezproblemowość z odrobiną pozytywnego szaleństwa. Uczestnik wielu rejsów Fundacji 4 Kontynenty.

Rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:

I love Norway 2018
I love Norway 2018
I love Norway 2019

Ania Jackiewicz

– Żeglowaniem zaraził mnie tata i od 12 roku życia pływam po Mazurach. Jako oficer pływałam wielokrotnie po Bałtyku (w tym w sylwestrowym rejsie do Kopenhagi), dwukrotnie uczestniczyłam w regatach Sailbook Cup i Classic Cup. Pływałam także po Norwegii (na Lofotach byłam w lipcu 2017 roku), Wyspach Kanaryjskich i Islandii. Prowadziłam rejsy na Balearach i wielkanocny rejs po Bałtyku. Z zawodu i zamiłowania jestem geografem i tego uczę w szkole. Załoganci twierdzą, że piekę smaczne ciasta.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

I Love Norway 2019
Rejs Sylwestrowy Baleary 2020
Fiku Miku po Bałtyku 2020 
Rejs po zatoce Gdańskiej 2020 
Wiatr z Północy  Kemi – Sztokholm

Zespół skipperów Anna Jackiewicz skipper podróżnik
Marcin Filipiak

Marcin Filipiak

– Żegluję po morzu od ponad 20 lat, mam na swoim koncie ponad 40 rejsów, w tym jako oficer na „Pogorii”, „Zawiszy Czarnym” i „Kapitanie Borchardt’cie”. Instruktor w Klubie Morskim Szkwał. Jego pasją oprócz żeglarstwa są podróże, fotografia, koleje i rower. Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim na kierunku geografia, ze specjalnością klimatologia. 

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców,
Fiku miku po Bałtyku 2018
Fiku miku po Bałtyku 2019
I Love Norway 2019
I Love Norway 2020
Wiatr z Północy Sztokholm – Alandy – Sztokholm 2021 

Mietek Jakubowski

Kapitan Jachtowy, motorowodny, instruktor żeglarstwa od 37 lat związany z żeglarstwem. – Pierwsze rejsy morskie odbyłem na pokładach żaglowców „General Zaruski” i „Zawisza Czarny”. Tak zaczęła się moja przygoda z morzem. Odbył samodzielne rejsy popularnymi J-80, organizator wielu rejsów morskich po Morzu Bałtyckim, Adriatyku i Morzu Norweskim. Komandor i założyciel Klubu Żeglarskiego” KAMENA”, który w 2020 roku obchodził jubileusz 35-lecia.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku Miku Po Bałtyku 2018
I Love Norway 2019
Fiku Miku Po Bałtyku 2020
Rejs po Bałtyku 2020
Sztokholm – Kemi 2021

Mietek Jakubowski podróżnik
Wojciech Bohatkiewicz podróżnik instruktor

Wojtek Bohatkiewicz

Żeglarstwo stało się jego pasją od pierwszego rejsu, po którym w ciągu roku zrobił uprawnienia na Patent Żeglarza Jachtowego. Dwa lata później dorobił się Patentu Sternika Morskiego. Pierwsze rejsy morskie odbywał na Bałtyku. Od kilku lat jest instruktor żeglarstwa na Mazurach, gdzie stara się przekazać swoją pasję nowym adeptom żeglarstwa. Fan rekreacyjnego kolarstwa i łucznictwa, który lubi czasem przejść się po górach.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku miku po Bałtyku 2019
Wielka Flota Małych Ludzi – rejs w Grecji 2019
Fiku miku po Bałtyku 2020
Sail & Treking Grecja 2020 
Gdańsk Nykoping  2021
Sail & Treking Grecja 2021

Leszek Warchoł

Zapalony żeglarz, instruktor żeglarstwa i podróżnik. – Lubię brać udział w regatach, preferuję dobrą zabawę. Żeglarstwem zarażam innych i robię to skutecznie jako instruktor. Posiadam praktykę w szkoleniach dzieci i młodzieży Z dobrą kompanią popłynę w każdy rejs. Przy okazji zabiorę ze sobą gitarę i dużo dobrego humoru. Uczestnik regat i wielu rejsów etapowych po różnych akwenach.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku miku po Bałtyku 2018
Wyprawa dookoła Wysp Brytyjskich
Londyn – Świnoujście
Świnoujście – Gdańsk
Fiku miku po Bałtyku 2019
Nieznane Lądy Bałtyku 2019
Fiku miku po Bałtyku 2020
I Love Norway 2020

Leszek podróżnik
Zespół skipperów JaceJaworski podróżnik ,skipper

Jacek Jaworski

Z zawodu lekarz neurolog, żeglarz morski z zamiłowania. Od ponad dziesięciu lat pływa po Bałtyku, Morzu Północnym i wodach zachodniej Europy. Niespotykanie spokojny, ale stanowczy i dokładny. Niespełniona miłość do muzyki, zmusza go do grania i śpiewania, przy czym ta druga aktywność spotyka się z wyraźną krytyką jego żony. 🙂 Szczęśliwy mąż i ojciec trójki dzieci, w tym jednej przemiłej Zosi.

Prowadzone rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców
Dookoła Wielkiej Brytanii 2018
I Love Norway 2019

I Love Norway 2020
Rejs z młodzieżą Sztokholm Alandy Sztokholm 2021

Igor Morye

Jachtowy sternik morski, dziennikarz, fotograf, weganin. Kocha podróże, zwłaszcza jachtem, motocyklem i rowerem. Dowodził niewielkim jachtem podczas trzymiesięcznego rejsu przez Atlantyk. Fascynuje go wszystko, co związane z historią polskiego żeglarstwa morskiego i polskich jachtów lat 70. i 80.minionego wieku. Chciałby odnaleźć jacht „Otago”.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku Miku Po Bałtyku 2019
I Love Norway 2019 
I Love Norway 2020

Zespół skipperów Igor Morye redaktor reporter
Zespół skipperów Mariusz Noworól skipper, podróżnik

Mario Mariusz Noworól

Zapalony podróżnik, żeglarz, rowerzysta. -Z pasją angażuję się w projekty, które pomagają innym rozbudzać ciekawość świata. Marzę, aby razem z Fundacją, wielu młodych ludzi przeżyło wspaniałe chwile na morzach i oceanach. Zwłaszcza ci, dla których podobne wyprawy mogą być tylko marzeniem. Wierzę, że wspólnie z przyjaciółmi, którzy zdecydowali się pomóc w realizacji tych wypraw, doprowadzimy projekt do szczęśliwego finału. Uczestnik wielu rejsów w trudnych warunkach jesiennych, zimowych po Morzu Północnym, Bałtyckim i Śródziemnym.

Prowadzone rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:
Fiku Miku po Bałtyku” majówka 2016 – SY Bystrze
Wokół Skandynawii 2016”
Mała Flota Wielkich Ludzi” – rejs Sylwestrowy w Grecji 2016
„Tajna Misja” – SY Xela
Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców”
Mała Flota Wielkich Ludzi”rejs Sylwestrowy 2017″ Baleary
Wokół Wysp Brytyjskich 2018”
Bergen – Gdańsk non stop
Stavanger – Gdańsk – SY Elektra
„Niedźwiedzie Mięso – Zdobyć Tallinn 2018” 
„Nieznane Lądy Bałtyku” 2019 
Wielka flora Małych ludzi” rejs w Grecji 2018
Nieznane Lądy Bałtyku 2019”
Nieznane Lądy Bałtyku 2019” – etap z dziećmi
„Sail & Trekking” Grecja Zatoka Sarońska 2019 
Wielka flota Małych ludzi 2019” rejs Sylwestrowy po Balearach
„Rejsy po Bałtyku kierunek wschód zachód 2020″ 
„Nieznane Lądy Bałtyku 2020” – etap z dziećmi
„Sail & Trekking” Grecja 2020 rejs po Cykladach 
Zastępca kapitana  w rejsie oceanicznym  „Spacer po Atlantyku” na trasie  Fuerteventura – Amsterdam 2021 jacht Sifu of Avon 
Kołobrzeg – Gdańsk  2021  jacht Sifu of Avon 
„Sail & Trekking 2021″ Grecja Morze Jońskie 

Kategorie
Eventy

Fiku miku po Bałtyku – Majówka pod żaglami 2020 z Fundacją 4 Kontynenty 5 edycja

Wracamy do realizacji majówki 2020  5 edycja Fiku Miku Po Bałtyku odbędzie się w lipcu.

Majówka pod żaglami  2020  5 edycja w terminie  18.07 do 25.07  Zapraszamy do załogi. 
Trasa rejsu majówkowego 
Gdynia – Łeba – Nexo – Władysławowa – Hel – Gdynia  307 mil 78 godzin żeglugi.

Uwaga ważny komunikat związany z organizacją żeglarskiego wydarzenia Fiku Miku Po Bałtyku 2020 

Obecna sytuacja w naszym kraju nie pozwala nam aby zgodnie z prawem zorganizować  jakiekolwiek wydarzenie, w których może wziąć udział więcej niż 50 osób. W porozumieniem z armatorami jachtów, które zostały wyczarterowane na potrzeby organizacji żeglarskiej majówki Fiku Miku Po Bałtyku 2020 przesuwamy termin organizacji rejsu na czas, który będzie zgodny z prawem i klimatem społecznym.  Na dzień dzisiejszy to jest 17.04.2020 nie jesteśmy w stanie wam sprecyzować dokładnego terminu co jest dla nas samych bardzo frustrujące  i czujemy się bezradni. Czekaliśmy długo na pozytywne wiadomości więc Was wszystkich prosimy o to samo.  Zapewniamy Was że żeglarska majówka Fiku Miku Po Bałtyku 2020 odbędzie się na pewno w późniejszym terminie .  

Mariusz Noworól 
Fundacja 4 Kontynenty

 

Majówka Fundacji 4 Kontynenty 2020  –  Zaczynamy!
„Nie możesz przepłynąć morza stojąc na brzegu i wpatrując się w wodę”  Rabindranath Tagore

Otwórz się na nowe wyzwania, podąż z nami już dziś. Każdego dnia przeżyj przygodę i spotkaj ludzi takich jak Ty. Poczuj wiatr we włosach, usłysz morza szum. To właśnie przeżyjesz na Majówce 2020, gdy popłyniesz z nami w rejs. Staniemy się drużyną, zespołem, załogą – Ja, Ty, My.

Zapraszamy na wspólne chwile, które spędzisz z nami przemierzając mile po naszym małym bałtyckim oceanie. Tak, wiem, Bałtyk to morze. Dla nas jednak jest to wyzwanie. Z kolejną minutą, z następną godziną, każdego dnia będziemy w innym miejscu zwiedzać świat. Dołącz do nas już dziś, poczuj morską przygodę jak my. Stań w szeregu ludzi, którzy chcą abyś z nami był. Nie pozwól, by ominęła Cię przygoda, w której uczestnikiem możesz być Ty.

Informacje organizacyjne „Fiku miku po Bałtyku”  –  piąta edycja największej żeglarskiej majówki w Polsce.

Nowy termin 18.07 do 25.07

25 kwietnia – 2 maja 2020, początek i zakończenie Marina Gdynia 

Trasa  Gdynia – Łeba – Nexo – Władysławowa – Gdynia  307 mil 78 godzin żeglugi.

  • Wyobraź sobie…

W porcie zapada zmrok, wiatr cichnie w wantach, księżyc wznosi się nad horyzont, a pod pokładami jachtów rozbrzmiewają morskie opowieści. Właśnie wtedy wyruszymy…. Dziewięć jachtów z załogami Fundacji 4 Kontynenty opuści port 25 kwietnia 2020 i popłynie w ciemności nocy, szlakiem wyznaczonym przez światła znaków nawigacyjnych i latarni morskich ku wschodzącemu słońcu. Jacht za jachtem, do następnego portu.Gdy słońce będzie już na niebie, ląd zostanie daleko za rufą, a dookoła zobaczysz bezkresne morze i białe żagle przyjaciół ze wspólnej wyprawy. Będziemy długo przemierzać fale, ciesząc się każdą chwilą… Tak rozpocznie się nasza przygoda, w której możesz wziąć udział także Ty!

  • Nasze załogi i kapitanowie

Nie musisz znać sekretów żeglarstwa, możesz je poznać z nami, pod czujnym okiem kapitana. Do załóg zapraszamy zarówno osoby, które pierwszy raz wybrały się na morze i postanowiły odkryć żeglarstwo, jak i tych, których posmakowali już licznych morskich przygód. Będziesz bezpieczny, podpowiemy też, co zabrać na rejs oprócz dobrego humoru. Kapitanowie jachtów przeszkolą Was na początku i będą czuwać nad bezpiecznym przebiegiem żeglugi waszego jachtu. Zespół kapitański budujemy od czterech lat w oparciu o morskie doświadczenia podczas żeglugi na różnych akwenach świata. Napewno usłyszysz wiele ciekawych opowieści, o tym, co przydarzyło się, gdy wiatr wiał mocniej…..IFrame

  • Cel rejsu

Ciekawość sprawia, że podróżujemy i chcemy odkrywać nowe miejsca i odwiedzić miejsca które już znamy.. Dlatego w tegorocznej majówce zabieramy was do Danii  na wyspę Bornholm.  Bornholm odwiedzaliśmy już wielokrotnie jednak jeszcze nigdy porcie Nexo. Mamy nadzieję że Neptun będzie dla nas łaskawy i skieruje wiatr we właściwą stronę. 

  • Porty na naszej trasie :

Łeba – to dobrze znane nam miasto portowe. Na pierwszej żeglarskiej majówce w 2015 roku odwiedziliśmy Łebe.  Pod patronatem miasta Łeby odbyła się pierwsza majówka oraz wyprawa Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców. Do tej malowniczej miejscowości położonej na Polskim Wybrzeżu bardzo często zaglądamy.  W marinie rozpalimy ognisko i odpoczniemy po pierwszym etapie pamiętając że następnego dnia wyruszamy do Nexo. 

Nexo – popularny port wśród polskich żeglarzy często odwiedzany latem. My będziemy wczesną wiosna więc nie ma co lizyć na tłumy ludzi. Tutaj mona zasmakować słynnego złotego śledzia z Bornholmu oraz odwiedzić niedaleka fabrykę cukierków w Sveneke. Wyspę będziemy zwiedzać na rowerach   które można wypożyczyć w marinie. Napiszemy wcześniej zgłoszenie do mariny i poinformujemy ich o naszym przybyciu tak aby wszystko było gotowe.  Do Nexo zawitamy na kilkanaście godzin gdyż porą nocną wyruszymy na 30 h etap do Władysławowa. 

Władysławowo – port rybacki, gdzie można zjeść świeżą rybkę a także naturalne, oparte na domowej recepturze lody z lokalnej lodziarni. Warto zobaczyć wieżę widokową w Domu Rybaka, skąd rozpościera się wspaniały widok na okolicę, wybrać się rowerem do latarni morskiej w Rozewiu – najdalej na północ wysuniętym punkcie Polski, odwiedzić muzeum motyli oraz muzeum iluzji lub przejść się piaszczystą plażą w kierunku Helu. To także idealne miejsce na imprezę w klubie.

Hel – witamy w piekle? Tego miejsca nie trzeba nikomu przedstawiać. Dla nas, żeglarzy to port bardzo wyjątkowy i ważny. Dla powracających z Bałtyku to często pierwsze miasto gdzie możemy odpocząć i spędzić spokojne chwile na stałym lądzie. Zgodnie z naszą tradycją po przycumowaniu całej naszej floty i kilku chwilach na regenerację udamy się do żeglarskiej tawerny Kapitan Morgan. Bądź pierwszy który zabije w dzwon ku radości innych.

  • Gdyby Neptun jednak zdecydował że wiatr powieje w inną stronę przygotowaliśmy trasy alternatywne:

Gdynia – Łeba – Kołobrzeg – Władysławo – Hel – Gdynia  

Gdynia – Łeba – Karlskrona – Hel – Gdynia

Gdynia – Łeba – Władysławowo – Hel – Gdynia

( dostosujemy rejs do panujących warunków meteo )

Zapraszamy na Bałtycką przygodę na trasie Gdynia – Łeba – Nexo – Władysławowo – Hel – Gdynia

IFrameOpłaty czarterowe, sprzątanie po rejsie 1250 zł. Dodatkowym kosztem jest: wyżywienie, opłaty portowe, paliwo  (około 350 zł). Każdy uczestnik ubezpiecza się indywidualnie, powinien posiadać przy sobie dokument tożsamości ( dowód, paszport ). Każdy z Was otrzyma opinię z rejsu honorowaną przez PZŻ.

Wybierz kapitana, jacht i wyrusz z takimi jak Ty.

Jachty i formularze 

  1. SY Cosmo Mietek Jakubowski ●●●●●●●●●●● (zajęte wolne) 
  2. SY Impression  Ryszard Wyka  ●●●●●●● (zajęte wolne
  3. SY Abeba Ryszard Skura  ●●●●●●●● (zajęte wolne)

Program  majówki ” Fiku Miku Po Bałtyku 2020″ 

Miejsce: Marina Gdynia  18  lipca 2020 

Zbiórka od godziny 15.00

  • 15:00 Zbiórka uczestników przy jachtach 
  • 16:00 Odbiór jachtów przez skipperów. Zaopatrzenie jachtów ształowanie – zapoznanie się z jachtami 
  • 19:00 Spotkanie w tawernie  ( możemy tu zjeść kolację )
  • 21:00 Wyruszamy do Łeby 

26 kwietnia 2020

  • 14.00 – około czternastej powinnismy zacumować w Marinie  Łebie .  (będzie rezerwacja dla naszych jachtów) 
  • 18.00 – poznajmy się  czyli rozpalamy ognisko i gramy na tym co mamy.

27 kwietnia 2020 

  • 10.00 – wyjście z portu Łeba w kierunku Nexo na wyspie Bornholm

28 kwietnia 2020 

  • 07.00 – cumowanie w porcie Nexo 
  • 11.00 – wyruszamy z mariny na wędrówki po okolicy ( wycieczka rowerowa )
  • 22.00 – wyruszamy do Władysławowa 

30 kwietnia 2020 

  • 06.00 – cumowanie w porcie Władysławowo
  • odpoczynek  po 30 h etapie 
  • wspólne wyjście na miasto,plaże czyli po prostu chill 
  • po południu spotkamy się w lokalnej tawernie 

1 maja 2020

  • 09.00 – wyjście w kierunku portu Hel 
  • 16.00 – cumowanie w porcie Hel
  • 19.00 – wspólna zabawa w tawernie kapitan Morgan 

25 lipca  2020 

  • 07.00 wyjście z portu Hel w kierunku mariny Gdynia 
  • 10.00 zdanie jachtów w marinie Gdynia

Kontakt 
Mariusz Noworól  
Fundacja 4 Kontynenty
Osiedle Widokowe 8/7 32-540 Trzebinia
KRS: 0000595255 NIP: 6282265680
www.4kontynenty.pl   mariusz@4kontynenty.pl
tel 696914676

Kategorie
Blog

Doba na morzu pod żaglami

Wyruszamy do Lipawy ( 9 lipca). Zadługo w porcie nie ma co stać przed nami jeszcze wiele ciekawych miejsc. Załoga się zregenerowała i mam nadzieję że Neptun ich nie przytuli. Gruszka w rękę i wołam straż graniczna aby się odmeldować. Bosman otwiera most mariny i ruszamy na morze. Meteo niekorzystne wiat prosto w dziób, czeka nas halsowanie. Fala wciąż nasz kołysze ale wiatr już dużo mniejszy. Stawiamy grota i foka aby mieć przyjemność z żeglowania. I tak mijają kolejne godziny. Na pokładzie wszyscy żywi i chętni do pracy. Chyba już im przypadłość pierwszej części etapu odeszła na zawsze. Zbliża się noc, zmieniamy hals aby pójść bardziej w morzę. Będzie to dla nas długa noc i cholipa wie ile dnia. Jest 10 lipca, po 24 h żeglugi mijamy główki portu w Lipawie. Jemy obiad i idziemy zwiedzać miasto. Był to dla nas bardzo długi dzień pełen wrażeń. Wieczorem padamy jak muchy. Mam nadzieję że wiatr w końcu odkręci…

Justyna 

Kategorie
Żeglarstwo

„I love Norway” – wyjątkowy rejs Fundacji 4 Kontynenty

Dzieci na pokładzie jachtu podczas rejsu to nie lada wyzwanie dla rodziców. Na pierwszym miejscu budzą się w nas obawy, jak to będzie? Brak stabilnego gruntu pod nogami, dookoła tylko woda, choroba morska, czym zająć dzieci aby się nie nudziły? Mamy nadzieję że ten artykuł zachęci was do wspólnego żeglowania z pociechami. To relacja Magdaleny Hejna – mamy Krzysia, Juli, Zuzy – z rejsu Fundacji 4 Kontynenty „I love Norway”

Zapierające dech krajobrazy, krystalicznie czysta woda, fantastyczne przeżycia – to wszystko stanęło mi przed oczami, gdy Maciek zaproponował mi rejs po północnej Norwegii z Fundacją 4 Kontynenty.

Mieliśmy pojechać razem z naszymi dziećmi: 11-letnim Krzysiem, 9-letnią Julią i prawie 7-letnią Zuzią oraz naszą przyjaciółką Katją, jej pięcioletnią córeczką Mają oraz kolegą Rafałem. Cieszyłam się, chociaż miałam pewne wątpliwości: jak dzieciaki zniosą podróż, czy nie będą się nudzić na jachcie i co z chorobą morską. Ze swojej strony jednego mogłam być pewna – Neptun mi nie odpuści.

Moje intymne niemal z nim relacje są tematem wielu anegdot. Choruję nawet na promie. I chociaż jestem jachtowym sternikiem morskim, pływam głównie po śródlądziu, gdzie fala mi niestraszna.

Maciej pojechał do Trondheim – skąd zaczynaliśmy naszą podróż – dzień wcześniej, aby przejąć jacht. Reszta miała lecieć z Gdańska, co oznaczało że musimy o 7 rano wsiąść do Pendolino. Dwie matki, czwórka dzieci, 80 kg rejestrowanego bagażu i 6 bagaży podręcznych po 10 kg każdy. Do tego kanapki i woda, książki, kolorowanki i kredki oraz planszówki, jeden pies, jeden królik i jeden kot– na szczęście pluszaki.

Wyglądałyśmy przezabawnie. Wsiadałyśmy i wysiadałyśmy na raty. Dzieciaki dzielnie zniosły podróż. Trondheim przywitało nas przepiękną pogodą: 22 stopnie i słońce, które jak się szybko przekonaliśmy rzeczywiście nigdy nie zachodziło.

Uzbrojona w plastry akumpunktunowe trasnsway na chorobę lokomocyjną oraz biodraminę ściąganą specjalnie na tę okazję z Hiszpanii (użytkownicy zarzekali się, że można po niej nawet czytać książki w kingstonie) z duszą na ramieniu weszłam na pokład „Elektry” i postanowiłam się nie dać. Dzieciaki postanowiły zaś zrobić to, co lubią najbardziej – poszły na ryby. Trudno było je potem zagonić na kolację i do spania – bo przecież „jeszcze jest jasno”.

Następnego dnia, po uzupełnieniu zapasów jedzenia przywiezionych z Polski o jajka i mleko, wypłynęliśmy. Widoki zapierały dech w piersiach. Surowy krajobraz Norwegii jest niezwykły. Wyspy i wysepki, kamienie, mech, błękitna woda. Naprawdę warto było.

Około północy dopłynęliśmy do Djupfest, gdzie zobaczyliśmy fantastyczną ferię barw. Słońce zbliżyło się do horyzontu i natychmiast zaczęło wschodzić.

Rano dzieciaki zajęły się zbieraniem muszli i innych skorupiaków. Mogliśy więc spokojnie przygotować śniadanie na portowym tarasie.Około południa wypłynęliśmy. Po drodze chłopaki postanowili pójść po ryby. W jednej chwili nałowili tyle, że starczyło na porządny obiad.

W czasie postoju gwałtownie zmieniła się pogoda. Zaczęło wiać i podniosła się fala. Łyknęłam biodraminę i wyszłam na pokład, żeby nie kusić losu. Katja też poczuła się niewyraźnie. Tymczasem Kulka czytała książkę. Zuzia z Krzysiem grali w karty, a Maja zmęczona usnęła. Tyle w temacie choroby morskiej.

W deszczu dopłynęliśmy do Vingsand, gdzie po krótkim postoju ruszyliśmy dalej. Wiedzieliśmy, że około południa ma zmienić się pogoda i przyjść sztorm. Chcieliśmy zdążyć do portu Villa Havn zanim rozszaleje się na dobre. Wchodziliśmy przy silnym wietrze. Ale potem żywioł pokazał swoją moc. Deszcz padał pod kątem prostym. Wiał tak silny wiatr, że trudno było iść.

Następnego dnia pogoda nieco się uspokoiła. Nie na tyle, żeby wypłynąć. Ale na tyle, żeby pójść na wycieczkę. Ubrani po czubek nosa w sztormiaki zdobyliśmy lokalny szczyt, znaleźliśmy kilka kilogramów muszli, skorup krabów, szczypców i innych skarbów. Wieczorem prognoza poprawiła się i ruszyliśmy dalej. Mieliśmy jednak świadomość, że nie będzie to łatwy odcinek. Po sztormie fala wynosiła ponad cztery metry, a my spory kawałek musieliśmy wypuścić się w morze. Dzieciaczki poszły spać. Fala rzeczywiście była olbrzymia. Mój żołądek dosyć szybko ją poczuł. Usiadłam więc w kokpicie i postanowiłam się nie ruszać, licząc że w ten sposób przetrwam. Rafał trzymał się dzielnie. Maciek stał za sterem i miał się świetnie.

Zuzia, Kulka i Krzyś obudzili się dość szybko. Zuzia stwierdziła, że ma dość tej huśtawki na dziobie, wzięła śpiwór i razem z Krzyśkiem położyli się w mesie, a Kulka przeniosła się na rufę. Po chwili wszyscy smacznie spali. Ja na pokładzie modliłam się o przetrwanie. Maciek widząc mnie cierpiącą zaproponował mi tort ze smalcu. Wizualizacja tego smakołyku przyśpieszyła moje spotkanie z Neptunem. Dzięki tej krótkiej rozmowie nieco ożyłam, niestety na krótko. Około 4 rano dopłynęliśmy do Rorvik. Po szybkim prysznicu i zatankowaniu wody pitnej, ruszyliśmy dalej. Wiatr ucichł, a morze uspokoiło się. Płynęliśmy na silniku. Stałam za sterem. Krajobraz zupełnie się zmienił. Niskie skały stały się górami z dużą ilością zieleni. Wyszło słońce. Po prostu bajka.

W tych cudownych okolicznościach przepłynęliśmy obok Torghatten – znanej góry z dziurą. Dzieciaki siedziały na pokładzie.

Krzyś i Kulka sterowali na zmianę z Rafałem. W tej sielankowej atmosferze dopłynęliśmy do Bronnosyund skąd po krótkich zakupach popłynęliśmy na ryby. Ceny w sklepie zszokowały nas na tyle, że musieliśmy odreagować.

Wieczorem przekroczyliśmy północne koło podbiegunowe. Od razu zrobiło się chłodniej. Planowaliśmy kąpiel, aby to uczcić, ale nawet dzieciaki nie miały odwagi wejść do wody. W nocy dotarliśmy do Sleneset. Najpiękniejszego portu, jaki widziałam. Stamtąd udaliśmy się do Stott i w końcu dotarliśmy do Bodo.

Nasza wyprawa się skończyła. Moje obawy o dzieci nie potwierdziły się. Ten rejs był dla nich wspaniałą przygodą. Miały okazję sprawdzić się jako załoga. Krzysiek spełnił swoje największe marzenie – sterował jachtem morskim pod pełnymi żaglami. Poza tym dużo czytały, rysowały, grały w gry planszowe, wypoczęły. Zwiedziły piękne miejsca, świetnie się bawiły. My zresztą też.

Rejs „I love Norway” to tylko jeden z wielu zorganizowanych przez „4 Kontynenty”. Fundacja realizuje wiele innych ciekawy projektów żeglarskich, jak majówka „Fiku Miku po Bałtyku”, o której pisaliśmy na stronie „Żagli”, trwający właśnie rejs dookoła Wysp Brytyjskich czy nagrodzona przez Kapitułę Śląskich Nagród Żeglarskich Carbony 2018 wyprawa „Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców”.

Kolejny ambitnym celem Fundacji jest organizowanie rejsów na własnym jachcie. Takim jest Commander 32, przekazany Fundacji przez dotychczasowego właściciela. Jednostka wymaga jednak gruntownego remontu. W planach jest między innymi odnowienie i malowanie kadłuba , wymiana elektryki, odświeżenie wnętrza, podwieszenie i laminowanie kila, wymiana olinowania stałego, okuć i stalówek, montaż AIS i wymiana silnika. 

„Portem macierzystym będzie Gdańsk, a my będziemy organizować na nim szkolenia i rejsy wzdłuż polskiego wybrzeża. Jak zawsze będą to wydarzenia non profit” – informują przedstawiciele Fundacji.

Więcej informacji na stronie

Magdalena Hejna 

Kategorie
Żeglarstwo

Kartka z podróży – dołącz do akcji

Był taki czas, gdy w Polsce jachty były tylko klubowe, a dalekie rejsy nieliczne, gdyż paszport, po wielu wysiłkach, otrzymywało się tylko na czas określonego wyjazdu. Nie było wtedy telefonów komórkowych, gps, na stole nawigacyjnym królowało radio tranzystorowe do odbioru prognoz pogody. Posiadanie większej ilości jakiejkolwiek waluty wymienialnej było rzadkie i nielegalne, więc nawet wysłanie pocztówki z zagranicznego portu stawało się znaczącym wydatkiem. Był na to sposób- korespondencja ze stemplem „ poczta otwartego morza” oraz z pamiątkowym stemplem jachtu mogła być wysyłana z całego świata ze znaczkiem kraju bandery jachtu bez jakichkolwiek dodatkowych opłat. Słali je więc żeglarze ze wszystkich portów przez długie lata, z jakże rzadkich, wymarzonych rejsów. Pocztówki takie były wspaniałą pamiątką, często także podstawą długich domowych „morskich opowieści” po powrocie z rejsu.

Fundacja 4 Kontynenty w ramach wyprawy „Arktyka 2017 – Śladami ginących lodowców postanowiła wskrzesić tę, już mocno zapomnianą „ dobrą praktykę żeglarską” w nowej, odświeżonej formie. Każdy, kto wesprze naszą wyprawę kwotą choć dziesięciu złotych, otrzyma z wyprawy tak ostemplowaną kartkę z jednego z jachtów naszej wyprawy wraz z podpisami kapitana i załogi etapu z którego zostanie wysłana.

Nie jest to oczywiście jedyne podziękowanie jakiego możecie spodziewać się za wsparcie wyprawy, mamy także do rozlosowania kubki, koszulki i wiele innych gadżetów wyprawowych.

Tych zaś, którzy chcą nas wesprzeć instytucjonalnie, zapraszamy do zapoznania się z propozycjami Fundacji 4 Kontynenty  

kapitan Igor Godlewski

Jak otrzymać kartkę z podróży ?

Wesprzyj Fundację 4 Kontynenty cegiełką i wyślij swoje zgłoszenie na adres kartka.z.podrozy@4kontynenty.pl 

Czas trwania akcji do  19.09.2017

10 zl otrzymasz kartkę z podróży 

35 zl otrzymasz kartkę z podróży i koszulkę wyprawy Arktyka 2017 

40 zl otrzymasz kartkę z podróży i kubek wyprawy Arktyka 2017 

50 zl otrzymasz kartkę z podróży i chustę wielofunkcyjną wyprawy Arktyka 2017 

100 zl otrzymasz kartkę z podróży, kubek, chustę wielofunkcyjną, koszulkę – z logo wyprawy Arktyka 2017 

500 zł otrzymasz kartkę z podróży i możliwość nazwania etapu Twoją nazwą  

( za wyjątkiem S7, S8, B6, B8 )

1 000 zl otrzymasz kartkę z podróży i możliwość nazwania etapu  B6 lub B8  Twoją nazwą

3 000 zl otrzymasz kartkę z podróży i możliwość nazwania etapu  S8  Twoją nazwą 

5 000 zl otrzymasz kartkę z podróży i możliwość nazwania etapu  S7 Twoją nazwą 

10 000 zl otrzymasz kartkę z podróży i możliwość nazwania  etapów SY Bystrze Twoją nazwą  oznaczenie B ( za wyjątkiem etapów B6, B8 ) 

15 000 zl otrzymasz kartkę z podróży i możliwość nazwania  etapów  SY Sifu of Avon  Twoją nazwą  oznaczenie S ( za wyjątkiem etapów S7, S8 ) 

20 000 zl otrzymasz kartkę z podróży i zostajesz sponsorem Wyprawy Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców 

30 000 zl otrzymasz kartkę z podróży i zostajesz sponsorem tytularnym Wyprawy Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców 

Dodatkowo 

Wśród wszystkich uczestników wspierających Fundację 4 Kontynenty wylosujemy 

20 koszulek Wyprawy Arktyka 2017  Śladami Ginących Lodowców
20 koszulek Fundacji 4 Kontynenty
20 kubków Wyprawy Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców
10 koszulek ufundowanych przez Sail24.pl
10 ręczników  PackTow PERSONAL w rozmiarze S ufundowanych przez Sportada.pl
2 koje na etap s 14 z uczestnikami i kapitanem etapu S7

Dane do przelewu 

Tytułem  „wspieram Fundację 4 Kontynenty – kartka z podróży” 

Fundacja 4 Kontynenty
Oś ZWM 8/7 32-540 Trzebinia
KRS: 0000595255 NIP: 6282265680
Bank PKO BP 8010 2023 8400 0098 0202 0056 01
Kontakt
Mariusz Noworól
Kategorie
Żeglarstwo

Mała flota wielkich ludzi – rejs w Grecji

Rejs Sylwestrowo – Noworoczny Grecja 2016 / 2017 
Najlepszy rejs na jakim byłam, pełen ciekawych doświadczeń – pływanie w sztormie i najbardziej zgrana załoga SY Milos z Kapitanem Mariuszem. Parę słów o tym jak było na rejsie.


Ateny przywitały nas śniegiem i silnym wiatrem. Chociaż każdy myślał że będzie ok 15 stopni na plusie. Spędziliśmy tam dodatkową noc, którą przeznaczyliśmy na integrację z innymi załogami oraz robienie tostów na jachcie o 6:40 rano.

Następnego dnia o godzinie 11.50 wychodzimy z portu. Zaraz za główkami portu czekał na Nas jacht SY Rinia z kapitanem Zbyszek Marek. Rozpoczęły się regaty sylwestrowe na trasie Ateny – Milos. 
Po mniej więcej 14 godzinach, gdzie większość czasu płynęliśmy w sztormie, co prawda baksztagiem, wiec większość załogi zniosła to dobrze. Uciekająca załoga SY Rinia została wyminięta 20 mil przed metą na Milos. Niczym motorówka na żaglach docieramy do mety na Milos. Port przywitał nas wietrznie, wiatr sprawił nam trochę problemów przy cumowaniu, sprawna załoga stanęła na wysokości zadania. Jak to w Grecji okazało się że nie będzie prądu ani wody.Nad ranem dotarły kolejne załogi. Po porannych oględzinach przestawiamy się na keję bliżej miasta gdzie mamy prąd i wodę. Jachty stoją majestatycznie jeden obok drugiego pod salingiem flaga 4 Kontynenty.

Czas przygotować się na przywitanie Nowego Roku. Na wszystkich jachtach ruch, nasze załogantki wrzucają na siebie makijaż i w drogę do tawerny. Lidka wita wszystkich gości, załoga po załodze zajmuje stoły i chodź jeszcze nie było oficjalnego rozpoczęcia sylwestra już jest gwarno i wesoło. Z każdą minutą zapominamy o trudach rejsu na Milos wokół panuje żeglarski klimat, pozytywnie nastawieni ludzie, jest wesoło, nowe znajomości….. 🙂 Wszystkie załogi bawiły się świetnie do białego rana, co niektórzy poszli nawet prosto do piekarni. Ranek na Milos przywitał nas słonecznie, do jachtów zapukał Arek Stefaniak przekazując prezenty od burmistrza Milos.Grecy bardzo docenili nasze przybycie i hart ducha, dla nich byliśmy wielkimi żeglarzami, którzy przybyli by z nimi spędzić Nowy Rok. Mieli ku temu podstawy gdyż morze pokazało swoje oblicze.

Odpoczywamy i ruszamy dalej Mykonos. 8.00 SY Rinia, SY Milos oddają cumy.Mykonos to kolejny port na naszej mapie, podążamy leniwie na żaglach w promieniach słońca. Na deku SY Milos rozbrzmiały gorące rytmy, załoga ładowała akumulatory, zachód słońca rozbudził marzenia. Widoki niczym widokówki na długo zapisały się w naszej pamięci. Na Mykonos docieramy wieczorem, w porcie cisza, rybackie łodzie, zimujące jachty i my. Stajemy znowu jeden za drugim, robiąc miejsce dla kolejnych jachtów które podążają z IOS.

Niespodzianka na Mykonos. Nad rankiem do naszej lewej burty dostawił się jacht SY Mykonos. Nasz Kapitan i tak wszystkich obudził krzycząc jaka to piękna pogoda i jak jest ciepło. Faktycznie to był najcieplejszy dzień rejsu. Grecy patrzyli na nasze załogi ze zdziwieniem. My krótkie spodenki, t-sherty oni zimowe kurtki. Tego samego dnia ruszamy na Paros

W drodze do Paros mieliśmy bardzo łagodne warunki pozwalające na żeglugę pod pełnymi żaglami.Pogoda nam wciąż dopisywała ale najważniejsze że mieliśmy siebie. Załogi, które wspólnie spędzały czas pływały razem we flocie, atmosfera podążającego flow. Chyba już w tym miejscu mogę powiedzieć iż załoga SY Milos wyróżniała się na tle innych załóg. Panujący klimat naszego jachtu udzielił się innym. Nasz jacht tętnił życiem od rana do rana. Niesamowite przeżycie.

Pogoda to czynnik któremu należy się poddać Wypływamy z Paros wiedząc że zmieni się pogoda, trasę tego etapu byliśmy zmuszeni skrócić. Kapitan śledząc zmieniające się warunki meteo podjął decyzję o szybkiej zmianie kursu i skróceniu trasy na Kythnos.Zrzucamy żagle odpalamy disla i kierunek port Kythnos. Fala systematycznie się rozbudowywała, wiatr przybierał na sile do portu około 20 mil które zrobiły się długie. I tak powoli mila po mili posuwaliśmy się do przodu. Im bliżej brzegu tym fala mniejsza ale wiatr nie słabł. Dostajemy komunikat, że w porcie jest silny wiatr dopychający i mało miejsca na manewry. Na kei już czekały na nas inne załogi. W ciemnościach widać latarki i ludzi, parkujemy za SY FERRY. Wiatr dopchał nas do kei dość gwałtownie. Odbijacze zapracowały cumy poszły stoimy. Schroniliśmy się przed niekorzystnym meteo. I tak tą noc spędzamy w miarę spokojnie. Najgorsze jednak przed nami. W nocy miał przyjść jeszcze silniejszy wiatr. W dzień przygotowaliśmy dodatkowe cumy, lepszy rozłożenie odbijaczy. Można powiedzieć, że przygotowaliśmy się do nadejścia wichury. Właściciel tawerny jak usłyszał ile jachtów tu przypłynie troszkę się przeraził. Nie był przygotowany na naszą skromną wizytę. Spadł deszcz, zabrzmiały gromy z nieba, na jachtach pozostały wachty portowe, każdy kapitan z okna tawerny rozglądał się za swoim jachtem będąc w kontakcie telefonicznym. Za oknem pogoda nie rozpieszczała, za to w tawernie był gorący klimat. Uprzejmi Grecy dostarczyli nam gitarę rozbrzmiały polskie szanty i melodie oraz kolędy. Polski dzień w greckiej tawernie na Kythnos sprawił, że na wyspie zabrakło prowiantu i napoi. Stajemy przed trudnym wyborem, ze względu na dość dynamicznie rozwijającą się prognozę meteo wykorzystujemy okienko pogodowe ruszamy do Aten. Za cyplem na Kythnos dostajemy mocną boczną falę, powiewy wiatru wskazują że nie będzie łatwo. Są chwile kiedy zapada spokój ale to złudne zjawisko. Za naszą rufą rozbudowuje się silny front, który niósł 10 B. Po między wyspami dopadają nas szkwały do 45 knt. Załoga dzielnie znosi ostani etap naszego rejsu. Przed samym portem mamy obawy czy uda się nam stanąć przy kei przy tak dużych porywach. Wspólnie z kapitanem SY Mykonos Maciej Kurowski ustalamy wariant awaryjny. Podmuchy coraz bardziej dają w burtę za nami błyskawice. Jak bardzo szybko zmienia się pogoda na morzu, mogliśmy się sami przekonać.Zapada decyzja SY Milos wchodzi jako pierwszy sprawdzić sytuację w porcie. Następuje wielkie zaskoczenie, port okazuje się cichą przystanią, na ukf leci komunikat na Sy Mykonos. Port nam dał schronienie i znowu jachty stały obok siebie. Czekamy w porcie na SY Rinia, która walczyła dzielnie na morzu. Kiedy my już spokojnie odpoczywamy czekamy na załogę SY Rinia, która dotarła do nas o drugiej w nocy. W końcu można znów się cieszyć wspólnym towarzystwem. W sobotę robiliśmy obiad na 2 załogi na naszym jachcie, później tradycyjnie i tak wszyscy siedzieli u nas i zabawa była do rana. Mogę każdemu śmiało polecić pływanie z Fundacją 4 Kontynenty. Doświadczeni Kapitanowie od których można się wiele nauczyć. Do tego pływanie w miłym towarzystwie. Po pierwszym rejsie z nimi każdy złapie bakcyla do żeglarstwa. 

Galeria foto z rejsu klik 

Video z rejsu klik 

Joanna Basiak