Kategorie
Eventy

Rejs w Grecji Sail & Trekking 2021

Rejs w Grecji po Morzu Jońskim zaczynamy na wyspie Leukada, która sama w sobie jest swoistym centrum aktywnego wypoczynku. Białe wybrzeże i turkusowa woda, duże klify i bardzo ciekawa przyroda. Wybrzeże jest usiane majestatycznymi górami, wodospadami, wąwozami oraz zatokami. Tej wyspie poświęcimy trochę więcej czasu z dwóch powodów: znajduje się na naszej mapie jako rozpoczęcie rejsu jak i w drodze powrotnej do mariny popłyniemy wzdłuż jej wybrzeża. Ciekawe punkty wyspy to: zamek Agia Mavra, klasztor Feneromani, Nidri, wodospady Domossari, Wąwoz Melissas z lasem Skaron oraz dla chętnych Sivota, która jest tak zwana imprezownią. Wyspę można zwiedzić w jeden dzień samochodem lub poprzez trekking odkrywając ciekawe zakątki, których nie brakuje oraz jachtem od plaży do plaży.

Termin rejsu 02 do 16 października 2021, trzy jachty.

Niedziela 

Wyruszymy z mariny Lefkas do portu Nidri odległej od naszej mariny kilka mil. Będzie to moment, kiedy każdy z nas zapozna się z jachtem i dowie się jak pomagać skipperowi przy manewrach portowych.

Rejs w Grecji Sail & Trekking
Rejs w Grecji Sail & Trekking

Cicha mała wyspa Maganisi

Poniedziałek – czas na trekking.

Meganisi, tutaj turystka jest słabo rozwinięta, dzięki czemu wyspa zachowała swój dziki charakter. Nie ma tu żadnych zabytków do zwiedzania, ale jest to bardzo ciekawe miejsce na trekking. Miasteczka zachowały swój typowo Grecki charakter. Mieszkańcy często przebywają przed swymi białymi domkami witając Was po grecku „yasu”.
Wyspa jest oazą ciszy i spokoju, jest mała i przez to wszędzie słychać szum morza
. Głównym portem i zarazem stolicą wyspy jest miasto Vathi. Ciekawostką jest jaskinia Papanikolis Cave, w której jak legenda mówi, że podczas II wojny światowej ukrywał się w niej okręt podwodny. Jaskinia jest dostępna tylko od strony wody, my mamy przecież jacht i pontony – więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby tam zajrzeć. Plaże na wyspie są kamienisto – żwirowe, ale nie znajdziecie tu tłumów turystów. Uwaga – na wsypie jest preferowana gotówka!

W zależności od wiatrów w drodze na Itakę możemy odwiedzić wyspę Kastos

 

Wyspa Odyseusza trekking czy plaża?

Wtorek

Itaka – to królestwo Odyseusza. Atrakcji do zwiedzania na tej mitycznej wyspie nie brakuje, ślady starożytnych mieszkańców tej wyspy znajdziemy na każdym kroku. Lista zabytków jest bardzo długa. Plaże i zatoczki na tej wyspie są naprawdę wyjątkowe, nie wspominając o malowniczych wioskach i zapachu potraw z portowych tawern. Miejsce jest dość popularne turystycznie i dobrze do tego przygotowane. Znajdziemy tu bardzo ciekawe zabytki, ale też wzgórza, na które można powędrować pieszo. Takimi ciekawymi miejscami są: Stavros, wzgórze Pilikata, gdzie podobno urzędował Odyseusz, miejscowość Exogi i niedaleko Agios Athanasios. Ponadto Frikes – wioska rybacka, Kioni, Anogi. Wyspę też warto objechać samochodem i zobaczyć to, czego nie ujrzymy podczas pieszej eksploracji.

Dzikość i natura w sam raz na trekking

Środa

Kefalonia o tym miejscu można by się rozpisywać długo, trafnym określeniem będzie jednak: dzikość i natura.

Kafalonia port Sami jaskinie Melissani i Drogarati. W jaskini Melissani można sobie popływać łódką, podróżnicy określają to miejsce jako jedno z najciekawszych na wyspie. W jaskini znajduje się jezioro, które mieni się barwami turkusu. Natomiast druga jaskinia Drogarati słynie ze świetnej akustyki, dlatego od czasu do czasu są w niej organizowane koncerty i inne wydarzenia kulturalne. W jaskini znajduje się taras królewski, z którego można oglądać mieniące się stalaktyty i stalagmity.

Rejs w Grecji Sail & Trekking

Kurs na Zakynthos

Czwartek

Kefalonia. W kolejnym etapie interesuje nas miejscowość Póros, w której to zrobimy sobie przystanek w drodze na Zakynthos. Wróćmy jednak do Póros – wioska, która zachwyca swoją nienaruszoną przyrodą. W okolicy są doliny, a w zatokach można spotkać żółwie i foki. Miejscowość jest zlokalizowana na stokach góry Altros. Miejsce to jest otoczone zielenią drzew i błękitem morza. Położenie miejscowości zachęca do trekkingu jak i do wszelakich sportów wodnych. Na Kefalonię jeszcze wrócimy w drodze powrotnej z Zakynthos.

Rejs w Grecji Sail & Trekking
Rejs w Grecji Sail & Trekking

Dwa dni na trekking po Zakynthos

Piątek – Sobota półmetek rejsu w Grecji po Morzu Jońskim

Zakynthos. O tym miejscu chyba każdy słyszał, gdyż jest dość popularnym miejscem wypoczynku wśród wielu turystów. Samo miejsce kusi widokami, plażami i lazurowym morzem. Wyspa jest znana z Zatoki Wraków, Błękitnych Grot, do których zajrzymy. Plaże wyspy są naturalnym siedliskiem żółwi i fok.

Miejsca, które zwiedzimy: Muzeum Bizantyjskie, ruiny Zamku, Kościół Dionizosa, Muzeum Solomosa, Błękitne Groty, Porto Limnionas, Przylądek Keri, Groty Keri, Wyspa Marathonisi, wioska Exo Hora oraz liczne plaże.

Z Zakynthos udamy się ponownie na Kefalonię do zupełnie innego miejsca. Mamy do wyboru dwie trasy: wzdłuż zachodniego wybrzeża wyspy Zakynthos zatrzymując się na noc w zatoce, by rankiem ruszyć w dalszą drogę do portu docelowego wschodnim wybrzeżem przez Blue Caves. Najlepszą opcją będzie dostosowanie warunków meteo do trasy. Jedno jest pewne – na Zakynthos spędzimy dwa niesamowite dni.

Kafalonia wyruszamy na trekking

Niedziela

Kafalonia port Argostoli to duże miasto na wyspie, które mieści się pośród zielonych wzgórz i morza. Na spacer warto wyruszyć wczesnym rankiem, kiedy to rybacy wrzucają resztki rybne do wody i wówczas pojawiają się licznie żółwie zachęcone łatwym śniadaniem . Wszechobecne palmy i brukowana promenada kusi, by wybrać się ma wędrówkę w dalsze części miasta. Oczywiście warto tu zrobić zakupy w lokalnym warzywniaku, czy też w lokalnej piekarni przed dalszym rejsem. Z Agistroli warto się wybrać do Parku Narodowego Góry Ainos lub do naturalnego Ogrodu Botanicznego w cieniu gaju oliwnego, w którym znajduje się jezioro.

Plażą Mytros
Fiskardo

Poniedziałek – Wtorek dwa dni na trekking i plaże 

Kafalaonia port Fiskardo. Z Argistroli do Fiskardo czeka nas dość długa droga około 40 NM. Możemy ją pokonać dzieląc trasę na dwa odcinki, czyli po około 5 h żeglugi każdy.

W zależności od warunków meteo, drogę tę możemy pokonać na dwa sposoby. Płynąć zachodnim wybrzeżem wyspy i odwiedzając dwa punkty: plaża Mytros i Assos z noclegiem w jednej z zatok (o ile meteo pozwoli do miejsca noclegu). Następny dzień wizyta na dwóch bardzo ładnych plażach i noc w malowniczej wiosce Fiskardo. Drugi wariant z przepłynięciem wschodnim wybrzeżem około 52 NM i noclegiem po 20 NM na kotwicy w jednej z zatok i następny dzień do Fiskardo.

Miejsca w których będziemy.

 

Leukada nowe miejsca

Środa
Leukada port Vasiliki jest to drugie co do wielkości miasto wyspy, w których zachowały się tradycyjne greckie domy. Duża ładna plaża umili nam czas odpoczynku ale i sama miejscowość zachęca aby zajrzeć dalej. Najlepszą wycieczką chyba będzie wybrać się na zachód słońca, który znajduje się po przeciwnej stronie zatoki. Tuż po zachodzie słońca w zatoce zrywa się termiczny wiatr i na wodzie pojawiają się goście z deskami i spadochronem. Jednak chyba ciekawszą propozycją będzie zdobycie szczytu Savrota 1182 n.p,m.

Czwartek

Leukada port Peregali, raczej pasuje tu określenie porcik, z którego rozpościerają się malownicze widoki na sąsiednie wyspy Madouri, Skorpios, Skorpidi i Sparti. Klimatyczne i ciche miejsce pełne zieleni i plaży wzdłuż wybrzeża. Jeśli okaże się, że nie ma dla nas miejsca w porcie, staniemy w Nidri, która jest tuż obok lub na kotwicowisku jednej z wymienionych wysp.

.

Lefkada plaża
Rejs w Grecji Sail & Trekking

Piątek.

Jesteśmy na ostatniej prostej, mamy dosłownie kilka mil do mariny Lefkas, w której zakończymy rejs. Będziemy w niej około godz. 12.00 lub 13.00 tak, aby spokojnie przygotować jachty do zdania, a my zaś mamy możliwość wyruszenia na piesze wędrówki po północnej części wyspy i do zajrzenia w miejsca, w których jeszcze nie byliśmy.

Koniec rejsu, następny za rok

Sobota – Kończymy rejs .

W sobotni ranek o godzinie 10.00 opuszczamy jachty i możemy kierować się do Aten. W Atenach możemy zostać na jeden dzień i w niedzielę razem wrócić do Polski.

Relacja z rejsu w Grecji będzie dostępna na naszym blogu. Ponieważ jest to dla nas nowy akwen do poznania postaramy się codziennie umieszczać informację z nowego miejsca.

Skipper czyli kierowca twojego jachtu.

Jachty po Morzu Jońskim poprowadzą : 

Zespół skipperów Mariusz Główka skipper i podróżnik

Mariusz Głowka

Autor kilkudziesięciu artykułów o tematyce żeglarskiej opublikowanych w miesięczniku „Żagle” oraz książek: „Poradnik żeglarski” i Astronawigacja krok po kroku”.

Jestem żeglarzem uniwersalnym. Żegluję po wielu akwenach, od Wisły po ocean. Dwukrotnie przepłynąłem Atlantyk, ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód. Ale uwielbiam też relaksowe żeglowanie po Mazurach moją łódką „Szaman3”. Bakcyl żeglowania dopadł mnie w 1988 roku i zawsze wszystkich ostrzegam, to choroba na którą nie ma antidotum. Trzyma do końca życia. A mówiąc już serio, to żeglowanie jest dla mnie najfajniejszym sposobem spędzania urlopu i generalnie wolnego czasu. Pozwala poznawać świat i co najważniejsze, wspaniałych ludzi

Wojtek Bohatkiewicz

Żeglarstwo stało się jego pasją od pierwszego rejsu, po którym w ciągu roku zrobił uprawnienia na Patent Żeglarza Jachtowego. Dwa lata później dorobił się Patentu Sternika Morskiego. Pierwsze rejsy morskie odbywał na Bałtyku. Od kilku lat jest instruktor żeglarstwa na Mazurach, gdzie stara się przekazać swoją pasję nowym adeptom żeglarstwa. Fan rekreacyjnego kolarstwa i łucznictwa, który lubi czasem przejść się po górach.

Wojciech Bohatkiewicz podróżnik instruktor
Mariusz Noworól podróżnik i skipper

Mario Mariusz Noworól

Zapalony podróżnik, żeglarz, rowerzysta. -Z pasją angażuję się w projekty, które pomagają innym rozbudzać ciekawość świata. Marzę, aby razem z Fundacją, wielu młodych ludzi przeżyło wspaniałe chwile na morzach i oceanach. Zwłaszcza ci, dla których podobne wyprawy mogą być tylko marzeniem. Wierzę, że wspólnie z przyjaciółmi, którzy zdecydowali się pomóc w realizacji tych wypraw, doprowadzimy projekt do szczęśliwego finału. Uczestnik wielu rejsów w trudnych warunkach jesiennych, zimowych po Morzu Północnym, Bałtyckim i Śródziemnym.

Zgłoszenie na rejs w Grecji Sail & Treking 2021

Kategorie
Blog

Rejs przez Atlantyk z Południa na Północ

Rejs z południa na północ jachtem

Płynąc przez Atlantyk z Południa na Północ a dokładnie do Gdańsk wielu z nas kojarzy jako niesamowita przygoda odwiedzając na tracie różne porty. Po drodze znajdują się bardzo fajne miejscowości o walorach historycznych i krajobrazowych. Malownicze klify Portugalii aż kuszą aby zatrzymać się na chwilę. Jednak nie tym razem……. Przed nami 3000 NM w wersji optymistycznej żeglugi non stop o ile Neptun będzie dla nas łaskawy.

Rejs rozpoczynamy 29 marca 2021 r. w marinie Gran Tarajal jachtem Sifu of Avon. Do zrealizowania jeden z trudniejszych rejsów gdzie czas i pogoda będzie odgrywać najważniejsze elementy układanki,

Obecnie pracujemy nad przygotowaniem do tej przeprawy robiąc listę rezerwowych portów na wypadek złej pogody. Całą logistykę utrudniają lokalne przepisy które śledzimy na bieżąco. Całość poskładać w jedna solidną spójność jest trudno. Jak to będzie finalnie wyglądać? Czas pokaże, najważniejsze to dobrze się przygotować i cierpliwie oczekiwać na start naszego rejsu.

Jeśli masz doświadczenie i przede wszystkim czas możesz dołączyć do naszego zespołu na rejs Wyspy Kanaryjskie – Gdańsk. Będzie to dość nietypowy rejs który może potrwać nawet 30 dni. Do portu zajrzymy z konieczności lub tylko uzupełnić zapasy. Jeśli Cię to nie przeraża i czujesz się na siłach zapraszamy do załogi.

Kontakt 
Mariusz Noworól
formularz w zakładce kontakt  (klik)

Kategorie
Eventy

Rejs jachtem Sail & Trekking

Rejs jachtem Sifu of Avon Sail & Trekking

Nasze plany żeglarskie na sezon 2021 są związane z obecną sytuacją na świecie. Dlatego zdecydowaliśmy się na zaplanowanie dwóch wariantów rejsowych które będą dostosowane do panujących przepisów. Naszym kierunkiem będzie północ a dokładnie Norwegia lub Zatoka Botnicka jachtem Sifu of Avon. Jesteśmy jednak pewni że zrealizujemy któryś z wariantów dlatego też terminy realizacji etapów pokrywają się wzajemnie. Jednego możecie być pewni że rejs się odbędzie w wskazanym terminie jak to miało miejsce w 2020 roku. 

Jacht Sifu of Avon stalowy kecz długości 44 stóp. Jest to nam dobrze znany jacht w 2017 roku popłynęliśmy nim na wyprawę Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców docierając kilkukrotnie do granicy Arktycznego. Na sezon 2021 jacht zostanie przygotowany w Gdańsku do sezonu letniego jak i zimowego. Za sterami jachtu Sifu Of Avon staną dobrze znani wam skipperzy  Fundacji 4 Kontynenty. W tym roku pojawi się kilku nowych doświadczonych skipperów.

Sifu of Avon

Wariant
I Love Norway 2021 Sail & Trekking

To już czwarta nasza wędrówka na północ. Zdobyte doświadczenie pomaga nam w realizacji kolejnego projektu, w trakcie którego poświęcimy czas na odkrywanie ciekawych zakątków za kołem podbiegunowym. Brzmi magicznie? I tak będzie. Przez całą dobę będzie towarzyszyć nam dzień polarny, słońce nie schowa się za horyzont. Dzień będzie bardzo długi i my zamierzamy to zjawisko wykorzystać maksymalnie jak nam pozwoli pogoda.

Wariant
Nieznane Lądy Bałtyku 2021 Sail & Trekking

Rejsy po Bałtyku w nowej rzeczywistości. Morze Bałtyckie wciąż skrywa wiele ciekawych miejsc, do których rzadko zaglądają żeglarze – My je odwiedzimy!!!. Tajemnicza Zatoka Botnicka, Olandia, Laponia, malownicze porty i miasteczka, tysiące wysp i wysepek, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, niesamowite wschody i zachody słońca, wapienne klify – to wszystko czeka nas podczas rejsów w nowej rzeczywistości.

Niestety sytuacja z Covid 19 nam nie pomaga. Norwegia dla żeglarzy w 2021 będzie zamknięta. Dlatego nie mając większego wyboru będziemy realizować wariant B naszej wyprawy.. W zeszłym roku wykonaliśmy wiele rejsów  i nikt z nas nie zachorował. Taka informacja wielu z was ucieszy a nas samych utwierdza że żeglarstwo jest bardzo bezpieczną formą rekreacjiZapraszamy was do udziału w wyprawie.

Dlaczego już dziś zachęcamy Was do uczestnictwa w rejsie jachtem Sifu Of Avon Sail & Trekking?

  • Masz okazję zaplanować urlop w wybranym przez siebie terminie
  • Poprzez wcześniejszą rezerwację lotniczą uzyskujesz lepsze ceny na bilety
  • Oczekujesz pomocy w wyszukiwaniu przelotu? Chętnie pomożemy
  • Razem przygotujemy wspólne menu na jacht
  • Pomagamy w przygotowaniu ubezpieczenia grupowego na czas rejsu
  • Przed rejsem możemy się poznać i wspólnie zaplanować naszą przygodę
  • Może razem wyjdziemy na jakiś koncert lub w góry ?
  • Pomagasz nam w szybszym załatwieniu formalności i dopracowaniu szczegółów.

Etap 1 wariant A  Gdańsk –  Stavanger
Termin 12 czerwca 2021 do 26 czerwca 2021
Skipper: Wojciech Bohchatkiewicz 

Obieramy więc kurs na północ – naszym celem są norweskie fiordy. Po drodze czeka na nas wiele atrakcji. Pokłonimy się kopenhaskiej Syrence, poszwendamy po Kopenhadze. Następnie przez cieśninę Sund popłyniemy w kierunku Anholt, niewielkiej wyspy i po Bornholmie kolejnego duńskiego raju, z malowniczą mariną w sercu Kattegatu. Kto będzie miał siły, może plażą, pieszo lub biegiem okrążyć wyspę, której obwód wynosi około 20 km. Zaledwie kilka godzin rejsu w sprzyjającym wietrze dzieli nas od następnej wyspy i portu Læsø. Stąd już tylko 30 Nm do baśniowego i cichego Skagen. To stara rybacka miejscowość na końcu półwyspu rozdzielającego cieśniny Kattegat i Skagerrak. Tu zaczyna się morze Północne. Wypływając ze Skagen już dzień później powinniśmy zobaczyć brzeg Norwegii. Płyniemy do ukrytego pośród cieśnin i zatok norweskich fiordów – Flekkefjord. Miasteczka, gdzie czeka na nas Agnieszka i Paweł. Lokalne atrakcje, trekking po okolicy i drezyna górska wzdłuż fiordu. Po dwóch dniach postoju ruszamy do Stavanger, gdzie kończymy nasz etap.

 

Etap 1 wariant B Gdańsk – Sztokholm
Termin 12 czerwca 2021 do 26 czerwca 2021
Skipper: Wojciech Bohchatkiewicz 
●●●●●●   (zajęte wolne)

Zatoka Botnicka jest najbardziej wysuniętą częścią Morza Bałtyckiego. Znajduje się pomiędzy zachodnim wybrzeżem Finlandii a wschodnim wybrzeżem Szwecji. Zatoka Botnicka z Morzem Bałtyckim jest połączona niewielkimi akwenami morskimi: Morzem Alandzkim i Morzem Archipelagowym. To bardzo ciekawy akwen, który już od dawna chcieliśmy zobaczyć. Podobno ta część Bałtyku jest zupełnie inna niż znane nam Morze – tysiące wysp i wysepek, płycizny a nawet szuwary- bardziej przypominają Mazury niż nasze Wybrzeże. Popłyniemy i sprawdzimy. Zanim jednak oddamy cumy, solidnie się do tego przygotujemy. To trudny akwen do żeglowania, gdyż Zatoka jest bardzo płytka. Tylko niektóre porty są dla nas osiągalne. Jedno jest pewne – będzie malowniczo. Zanim jednak dotrzemy nad Zatokę Botnicką przed nami krótka żegluga przez Bałtyk do Sztokholmu

 

rejs po fiordach
rejsy do Szwecji

Etap 2 wariant A Stavanger – Trondheim
Termin 26 czerwca 2021 do 10 lipca
Trasa Stavanger – Bergen – Alesund – Trondheim
Skipper: Marcin Filipiak 

Drugi etap wyprawy podąży na północ w kierunku coraz dłuższego dnia. Trasa niby tradycyjna ale bardzo ciekawa geograficznie i przyrodniczo. Za każdem razem odkrywamy nowe miejsca i tak też będzie tym razem. Spotkamy się już z bardziej surowym klimatem na wybrzeżu będzie mniej drzew za to więcej wrzosowisk i mchów. Trasa w kierunku Molde będzie trudna z licznymi skałami i wyspami. Jednak zanim trafimy do Molde po drodze się zatrzymamy w jednym z małych ciekawych portów. Który? Tego jeszcze nie wiemy gdyż jest ich sporo. Wybierzemy losowo ten który najbardziej nam się spodoba. Jest to etap dla sympatyków żeglugi i obserwacji przyrody. Zaledwie 4 km od centrum znajduje się Varden the Molde Panorama i tu mamy dwie drogi. Pierwsza – zachodnia z widokami to około 3 km spaceru. Warto na szczycie zjeść coś pysznego ( jest tam knajpka ) i wrócić drogą dla samochodów mijając ładne potoki. Był ktoś z Was w Brenslevågen? Będziemy tu pierwszy raz ale zapowiada się rewelacyjnie! Tradycyjnie Kristiansund krótka wizyta i kolejny bardzo ciekawy port Brekstad, który znajduje się wzdłuż fiordu Trondheimsfjord przy wejściu do Stjørnfjorden. Etap zakończymy w Trondheim. Niedaleko portu znajdują się kolorowe domki I wiele atrakcji turystycznych blisko mariny Skansen.

Etap 2 wariant B Sztokholm – Alandy – Sztokholm
Termin 26 czerwca 2021 do 10 lipca
Trasa Sztokholm – Archipelag Alandzki – Sztokholm 

Skipper: Marcin Filipiak 
●●●●●●   (zajęte wolne)

Sztokholm – miasto położone na 14 wyspach, które są ze sobą połączone 53 mostami, tworząc niesamowity klimat. Cały obszar stołeczny Sztokholmu obejmuje m.in. Archipelag Sztokholmski złożony z 24 000 wysp, wysepek i skał przybrzeżnych. Te uwarunkowania sprawiły, że miasto bywa nazywane Wenecją Północy, ale czy słusznie? Norweskie Allesund też jest tak określone. Ciekawostką klimatyczną jest, że zimy tutaj są bardzo mroźne a lato bardzo gorące. Dla podróżnika stolica Szwecji to miejsce wyjątkowe, z mnóstwem zabytków, ciekawą architekturą, licznymi parkami i sporą ilością muzeów. Jednak my kierujemy się na Archipelag Alandów, czas opuścić Sztokholm jeszcze tu wrócimy. Archipelag Alandzki to 6500 wysp i każda inna. Obawiamy się że 14 dni rejsu to będzie zdecydowanie za mało aby zobaczyć wszystkie wyspy. Gdzie więc popłyniemy? Dokładnie tam gdzie będziemy mieli na to ochotę. Jedno jest pewne że będzie to podróż po „obcej planecie”. Może wydać Ci się to dziwne ale Archipelag wysp Alandzkich należy do Finlandii jednak cały teren wysp posiada autonomię.

.

Norwegia Fundacja 4 Kontynenty Trekking
Sztokholm Trekking Sail

Etap 3 wariant A Trondheim –  Bodo
Termin 10 lipca 2021 do 24  lipca 2021
Trasa Trondheim -Fiordy i lodowce – Lofoty – Bodo
Skipper: Jacek Jaworski

Przekraczając 60 równoleżnik o tej porze roku zbliżamy się do krainy białych nocy. Odwiedzimy wiele ciekawych miejsc a mamy na to dwa tygodnie. Posmakujemy uroków norweskiej prowincji zaglądając w głąb zatok i fiordów bardzo urozmaiconego wybrzeża. Zaczynamy etap na którym naszą dietę będziemy uzupełniać o świeże ryby łowione prosto z morza. Rørvik wioska rybacka już bardzo daleko na północy. Jest do dobre miejsce aby na chwilę odpocząć. Śniadanie na kei sprawi Wam wielką przyjemność. Chcesz zobaczyć maskonura? Maskonury czekają na nas w Lovund i będą gromadzić się na swoich lęgowiskach. Dodatkowo warto się wybrać na Lovundfjellet, z jego szczytu rozpościera się wspaniały widok na okolicę. Trekking nie należy do trudnych. Holandsfjord to niesamowite widoki, których nie zapomnicie i perełka w krajobrazie – lodowiec Engenbreen. Lodowiec znajduje się najbliżej morza i podobno jest największym lodowcem Skandynawii. Koniecznie trzeba to sprawdzić więc wybierzemy się na wycieczkę rowerową wzdłuż jeziora Svartisvatnet by trafić na szlak i wyruszyć na lód. Kolejnym Lodowcem będzie Svartisen który słynie z czarnego lodu. Tutaj w marinie czekają na nas rowery którymi dojedziemy do samego lodowca. Ten etap kończymy w Bodø, mieście znanym doskonale miłośnikom Lofotów.

Etap 3 wariant B Sztokholm – Alandy – Sztokholm
Termin 10 lipca 2021 do 24  lipca 2021 
Trasa  Sztokholm – Mariehamn  – 6500 wysp – Sztokholm
Skipper: Jacek Jaworski
●●●●●●   (zajęte wolne)

Alandy należą do jednych z najcieplejszych miejsc w Skandynawii. Ciekawostką jest to że cały archipelag jest najbardziej słonecznym miejscem na akwenie Morza Bałtyckiego. W październiku tutaj panują temperatury w okolicy 18 stopni. Woda jest najcieplejsza w sierpniu. Na archipelagu występują Białe Noce! Blisko Polski a jednak już zupełnie inny klimat. Stolicą tego wyspowego miejsca jest Mariehamn. Jesteś na akwenie morskim a pływasz tu jak po małych jeziorach. Na wyspach spotyka się domki traperskie które są zaznaczone na mapach więc gdy takie miejsce odwiedzicie można tam zajrzeć i się rozgościć. Pamiętajcie jednak że należy po sobie posprzątać. Na całym archipelagu nie wolno rozpalać ognisk. Najważniejszą cechą Wysp Alandzkich jest cisza i spokój. Otaczająca nas wkoło natura sprawi że poczujemy się jak na wsi. Jest to miejsce dla fanów przyrody osób lubiących fotografie, treking i wycieczki rowerowe, zabytków brak. Celowo nie wytyczamy trasy gdyż ta będzie zależeć tylko i wyłącznie od naszej kreatywności i chęci odkrywania 6500 wysp i wysepek.  Pamiętaj będąc na wsypie spotkamy lokalnych mieszkańców którzy nie są ani Szwedami, ani Finami, mieszkańcy to Alanderowie. Czekamy na wasze fotografie z tego etapu.

Lofoty
Alandy

Etap 4 wariant A Bodo – Tromso 
Termin 24  lipca 2021 do  7 sierpnia 2021
Trasa Bodo – Lofoty szlak Północny – Tromso 
Skipper: Mietek Jakubowski

W trakcie trwania dnia polarnego Lofoty możemy zwiedzać całą dobę. Będziemy włóczyć się jachtem w przepięknych okolicznościach przyrody być może w towarzystwie wielorybów, orek, orłów i maskonurów. Widoki zapierające dech murowane. Wąskie fiordy otoczone wysokimi górami i malownicze niewielkie osady zabudowane tradycyjnymi czerwonymi norweskimi domkami. Wioska Reine to położona na kilkunastu wysepkach rybacka miejscowość. Góruje nad nią majestatyczna Reinebringen, skąd roztacza się najpiękniejsza panorama Lofotów. Henningsvær – zwana norweską Wenecją z wyjątkowo położonym na świecie boiskiem piłki nożnej. Nusfjord – to jedna z najstarszych i najlepiej zachowanych wiosek rybackich w Norwegii. Choć czasy rozkwitu rybołówstwa są już historią, do dziś można odnaleźć ślady dawnej kultury i podziwiać XIX-wieczne domki rybackie. Popłyniemy na północ szukać wielorybów a na zakończenie staniemy u brzegów przepięknej Senji – wyspy rzadko odwiedzanej ale oferującej zwiedzającym magiczne widoki. Lofoty to także kraina dorszy i łososi, którymi spróbujemy urozmaicić nasze menu. Ten etap to żeglarstwo przeplatane z trekkingiem po górach przypominających Tatry wyrastające z morza. Ten etap kończymy w Tromsø

Etap 4 wariant B Sztokholm – Kemi ( Laponia )
Termin 24 lipca 2021 do 7 sierpnia 2021
Trasa Sztokholm – Archipelag Kvarken – Kemi 
Skipper: Mietek Jakubowski 
●●●●●●   (zajęte wolne)

Na koniec Bałtyku aż do samej Laponii. To będzie jeden z bardziej wymagających etapów na który będzie się składać dużo nawigacyjnych zasadzek. Szlaki wodne w szkierach Fińskich są dość specyficznie oznaczone. Kardynał za kardynałem, wąskie przejścia, małe porty a wręcz ich brak. Jeśli już znajdziemy port to będzie się on znajdował w głębi lądu do którego poprowadzi ściśle wytyczony szlak. Ze względu na duże trudności nawigacyjne etap do Kemi będzie trwał 14 dni, tak aby każdego dnia powoli przemieszczać się na północ. Na szczęście będą białe noce i można sobie pozwolić na długą powolną żeglugę. Po drodze odwiedzimy ciekawe miejsca które są zazwyczaj rezerwatami przyrody. Często na kei zamiast człowieka będzie nas witał jakiś lokalny animals na przykład zając lub gęś. Nazwy miejscowości czy tez wysp są bardzo trudna do napisania a co dopiero do wypowiedzenia. Klika fajnych miejsc w które postaramy się odwiedzić. Archipelag Kvarken w 2006 roku został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Unesco. Archipelag tworzy 5600 wysp i wysepek Szwecji i Finlandii. Wielu żeglarzy i podróżników ocenia część fińską jako zdecydowanie ładniejszą. Będziemy mogli samodzielnie ocenić, która strona jest ciekawsza przechodząc przez Cieśninę Kvarken. Znajduje się tutaj wiele interesujących miejsc, postaramy się odwiedzić te najbardziej ciekawe i dostępne dla naszego jachtu. Szlak żeglowny jest ściśle wytyczony bojami ze względu na niewielkie głębokości. SELKÄ-SARVI 65°36.6′N, do koła podbiegunowego już bardzo blisko, a my wciąż jesteśmy na Bałtyku. Przez wyspę biegnie szlak przyrodniczy z północy na południe. W parku narodowym na wschodnim wybrzeżu znajduje się niewielki półwysep oraz największa i najszersza łąka przybrzeżna. Etap kończymy w Kemi. Jesteśmy w Laponii, wsiadamy w pociąg jedziemy odwiedzić Świętego Mikołaja

 

Lofoty
Szkiery Fińskie

Etap 5 wariant A  Tromso – Bodo
Termin 7 sierpnia 2021 do 21 sierpnia 2021
Tromso – Lofty – Bodo
Skipper: Anna Jackiewcz

Czas już wracać na Południe. Wracamy ponownie na archipelag Lofotów. Przed nami najciekawsze wyspy i wysepki oraz fiordy. Będzie dużo trekkingu bo miejsca odwiedzone przez nas do tego zachęcaja. Mamy przygotowane dwie trasy, które dostosujemy do panujących warunków meteo. Obydwie są bardzo ciekawie i zapewniają wiele walorów widokowych i przyrodniczych. Zaczniemy od magicznej wyspy Senja z najwyższą górą Breidtinden – 1017 m n.p.m. Na pewno warto podjąć wyzwanie i wejść na Hesten. Senja to miejsce, w którym nie do końca będziesz wiedział czy to co widzisz jest realne czy wymyślone. Warto zostać tu dwa dni. Tu się zastanowimy, czy płyniemy się w kierunku Andenes, czy płyniemy przez fiordy, Obie opcje są ciekawe i dają wiele możliwości. Możliwe, że najlepsza opcją będzie trasa północna przez Andenes, gdzie można spotkać walenie. Jest na to duża szansa chociaż lato nie jest najlepszą porą roku na takie obserwacje, jednak warto zaryzykować. Popłyniemy do miejscowości rybackiej Bleik gdzie znajduje się kolonia maskonurów. Maskonur to ptak wyglądający jak krzyżówka papugi z pingwinem. Latać za bardzo nie potrafi ale w wodzie jest prawdziwym mistrzem. Kolejny punkt to miasto Sortland nad cieśniną Sortlansundet. Jest tu wiele domów pomalowanych na niebiesko dlatego jest nazywane „niebieskim miastem”. Oczywiście warto wyruszyć na trekking. Z Sortland ruszymy do Tongelfjord aby przejść przez Raftsundet. Musimy dobrze trafić aby nas nie przetrzymał prąd, który bywa tu dość silny. Skierujemy się prosto do Svolvær – stolica Lofotów i trekking do Svolvægeita – skały nazywanej „kozą ze Svolvær” górującą nad okolicą. Krótka wizyta w Kabelvåg, gdzie znajduje się muzeum Lofotów. Henningsvær to prawdziwa Wenecja Lofotów z najpiękniej na świecie położonym boiskiem do piłki nożnej, trekking, Nusfjord malownicza, maleńka osada, nad którą krążą orły. Osada mieści się pośród wzgórz co dodatkowo zachęca do trekkingu Nusfjord to Nesland – przyjemna trasa biegnie wzdłuż wybrzeża pośród olbrzymich głazów oraz iglaków. Zaczyna się w Nusfjord, które jest na liście UNESCO a to gwarancja spektakularnych widoków fiordów. Reine – Reinebringen Docieramy do punktu widokowego skąd roztacza się panorama na Lofoten Wall i fiordy. Mimo iż jest to tylko 448 metrów wysokości to trasa jest wymagająca ale wejście niezbyt trudne, bo po schodach. Nagrodą jest jednak piękny widok z góry, na który rezerwujemy sobie dodatkowy czas. Å to Stokkavika Zaczynamy w malowniczej wiosce Å . Samo miejsce to niezapomniany widok. Idąc mamy szanse podziwiać urokliwe Moskenesøya, aż dojdziemy do pięknego punktu docelowego: Stokkavika. Jeśli będzie czas, to między Reine a miejscowością Å zajrzymy do Sørvågen. Po drodze do ślicznego Munkebu mijamy 4 piękne jeziora. Na trasie mamy odcinki z metalowymi uchwytami, które służą pomocą, gdyż są tam miejsca o wymagającym stopniu trudności. Trekking jest jednak wart trudu, ponieważ można podziwiać panoramę niekończących się szczytów Lofotów. Etap kończymy w Bodø.

Etap 5 wariant B  Kemi ( Laponia ) – Sztokholm
Termin 7 sierpnia 2021 do 21 sierpnia 2021
Kemi – Wyspy Zatoki Botnickiej – Sztokholm
Skipper: Anna Jackiewcz
●●●●●●   (zajęte wolne)

Wyruszamy z Laponii na Południe. Czeka nas długa i niespieszna żegluga przez całą Zatokę Botnicką. Zatoka Botnicka jest podzielona na dwa akweny Botnik Północny, z którego wyruszymy i Botnik Południowy, na którym zakończymy nasz etap. Nie ma się co śpieszyć, gdyż jest tu mnóstwo ciekawych miejsc a my mamy na to dużo czasu. Opiszemy kilka najciekawszych, które będą stanowić punkty odniesienia dla naszej żeglugi. Na początek pobuszujemy po Botniku Północnym aby dopłynąć do fińskiego archipelagu Kvarken pełnego malowniczych, morenowych wysepek. Później pożeglujemy w stronę Höga Kusten. Zwiedzimy Trysundę – wyspę, która wraz z sąsiednimi wysepkami, stanowi rezerwat przyrody. Zachowała się tu sielankowa wioska rybacka, a samo miejsce jest określane mianem najpiękniejszej szwedzkiej wyspy. Zwiedzając ją nacieszymy oczy widokami jak z pocztówki a jeżeli pogoda dopisze w słoneczny dzień koniecznie odwiedzimy Björnviken z piękną piaszczystą plażą. To także świetne miejsce dla trekkingu, wśród wielu polodowcowych wzgórz. Ulvön, na wyspie o tej samej nazwie, to stolica kiszonego śledzia- szwedzkiego przysmaku. Prawdziwa gratka dla miłośników wyzwań. Zjeść kiszonego śledzia Surströmming i przetrwać! Wyspa jest osadą rybacką od połowy XVI w. Spotkamy tu zupełnie inny klimat niż w Finlandii. Wyspy Trysunda i Ulvön są częścią Archipelagu Wysokiego Wybrzeża, które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa przyrody UNESCO. Przygotujcie się na niezapomniane krajobrazy!!! Odwiedzimy również wiele innych ciekawych miejsc, których nazw nie jesteśmy w stanie napisać a co dopiero wypowiedzieć. Kończymy w Sztokholmie zwanym „Wenecją Północy”, które jest miastem tysiąca mostów, wysp i muzeów.

Jak dotrzeć do Kemi? Do tego północnego maista Finlandii można dotrzeć na kilka sposobów. Bus z całą załogą cześć drogi pokonujemy promem resztę drogi busem. Samolot na trasie Polska – Helsinki, dalej pociągiem w kierunku Kemi. Samolot z jedną przesiadką na trasie Polska- Helsinki – Kemi. Jednak najlepszą opcją jest podróż pociągiem gdyż od razu można pojechać do Rovaniemi odwiedzić Świętego Mikołaja i wrócić do Kemi na jacht. Który wariant podróży wybierzemy?

 

Norwegia Krajobrazy Trekking Sail
Finlandia Trekking Sail

Etap 6 wariant A Bodo – Trondheim
Termin 21 sierpnia 2021 do 4 września 2021
Trasa Bodo – Fiordy i lodowce – Trondheim
Skipper: Mariusz Główka

Rejs rozpoczniemy w uroczym mieście Bodø. Tutaj, jeśli będzie taka wola załogi, wybierzemy się na spływ kajakowy. Możemy również wybrać się na wycieczkę, aby zobaczyć najsilniejszy na świecie, widowiskowy prąd morski Saltstraumen.Ponieważ mamy do dyspozycji sporo czasu, nie sposób nie wykorzystać okazji, by pożeglować do pobliskich (około 45 mil) Lofotów, by zwiedzić najbardziej na zachód wysunięte wyspy i porty: Sorvagen, wioskę o możliwie najkrótszej nazwie Å, oraz Værøy. Następnie pożeglujemy do rzadko odwiedzanej, ale bardzo ładnej wyspy Lovund, słynącej z kolonii maskonurów. Następnie wrócimy do uroczych fiordów norweskich. W mieście Mo i Rana zacumujemy, aby wybrać się na Svartisen, drugi co do wielkości lodowiec Norwegii o intensywnie błękitnej barwie. Stamtąd, wśród fiordów i malowniczych wysp, niespiesznie popłyniemy do miasteczka Sandnessjøen na wyspie Alsten, skąd wyruszymy na górską wycieczkę na Masyw Siedmiu Sióstr – Sandnessjøen. Kolejnym celem będzie miasto Brønnøysund na wyspie Torget, gdzie po drodze chcielibyśmy zobaczyć słynny cud natury: górę z dziurą na wylot w środku. Po drodze do Trondheim zatrzymamy się jeszcze w większym porcie Rorvik, a także będziemy wyszukiwali spokojnych, małych porcików do przenocowania. Zatrzymamy się tam, gdzie nam się spodoba.

Etap 6 wariant B Sztokholm -Alandy – Sztokholm 
Termin 21 sierpnia 2021 do 4 września 2021
Trasa Sztokholm – Archipelag Alandy – Sztokholm
Skipper: Mariusz Główka
●●●●   (zajęte wolne)

Słyszeliście o sztokholmskich szkierach? O tysiącach malowniczych wysepek pośród których można żeglować w nieskończoność? A o Alandach słyszeliście? To kolejne tysiące miejsc do zobaczenia. W nieskończoność nie będziemy  tam żeglować, mamy dwa tygodnie żeby podziwiać z otwartymi ustami niemal dziewiczą przyrodę. To aż dwa tygodnie na rejs ze Sztokholmu na Alandy i z powrotem, bo to zaledwie 70 mil w linii prostej w jedną stronę. Za to pomiędzy wyspami …. To rejs dla wszystkich którzy chcą odpocząć od gwaru i codziennej gonitwy, dla tych którzy chcą mieć bliski kontakt z niepowtarzalną lokalna przyrodą i to nie tylko widzianą od strony wody. Będzie czas, żeby poćwiczyć nogi wędrując po zakamarkach niektórych z wysp. Będziecie chcieli tam wracać.”  A jeśli wam się nie będzie podobać to zapraszamy na rejs do Grecji 

Rejs jachtem Fiordy Norwegi Trekking
Rejs jachtem Finlandia Trekking

Etap 7 wariant A Trondheim – Stavanger
Termin 4 września 2021 do 18 września 2021 
Trasa Trondheim – Lofoty – Fiordy – Alesund- Bergen – Stavanger
Skipper: Ryszard Wyka

Ruszymy z Trondheim. Płynąc wąskimi przejściami, będziemy się kierować ku wyspie Froya. Następnie przeskoczymy na Veiholmen, malutka wyspę z widokiem na Morze Norweskie. Lokalną atrakcją są tam stara przystań rybacka oraz latarnia Hauhjehla. Gdy już nasycimy się skalistymi wyspami, opłyniemy wyspę Smola i przesmykiem pomiędzy wyspami Tustna i Frei wpłyniemy w fjord Tingvollfjorden. Po dniu odpoczynku pomiędzy górami i uzupełnieniu zapasów, będziemy się kierować się w kierunku wysp Gossa i Otroya. Na drugiej wyspie jest wspaniały szczyt Oppstadhornet z którego roztacza się przepiękny widok na okoliczne wyspy.  Krajobraz fiordów zmienia się na bardziej malowniczy. Dobry moment aby wybrać się na grzybobranie. Grzybów w Norwegii jest bardzo dużo gdyż nikt ich nie zbiera. Nagrzana woda od promieni słońca przez okres lata powoduje iż rano spotykamy magiczne poranne pejzaże gór w mgle. Mamy radar na pokładzie i pewnie z niego będziemy częściej korzystać. Tak każdego dnia pośród fiordów będziemy zaglądać do małych portów rybackich i wędrować po wrzosowiskach aby uchwycić zachody słońca. Po drodze będziemy mijać małe miejscowości w których jeszcze nie byliśmy więc nie planujemy na sztywno trasy rejsu między Alesund a Stavanger Tradycyjnie odwiedzimy Bergen i wybierzemy się na góręFløyenskąd rozpościera się jesienna panorama miasta. Zanim trafimy Stavanger pomiędzy fiordami zrobimy sobie sesję fotograficzną aby uchwycić jesienne pejzaże Norwegii. Na koniec zostaną nam cudne wspomnienia i setki zdjęć, oraz chęci na więcej.

Etap 7 wariant B Sztokholm – Gdańsk
Termin 4 września 2021 do 18 września 2021
Skipper: Ryszard Wyka
●●●●●●   (zajęte wolne)

Początek tego etapu to nie lada wyzwanie nawigacyjne. Będziemy się przebijać przez Archipelag Sztokholmski w kierunku otwartego morza. Zanim to jednak nastąpi odwiedzimy klika bardzo ciekawych miejsc. Szwecja ma bardzo zróżnicowane  wybrzeże, z małymi portami, do których rzadko się zagląda – najczęściej z powodu braku czasu. My mamy na to dwa tygodnie. Podczas podróży na południe czyli do Gdańska odwiedzimy wiele takich miejsc. Przejście przez Szkiery może nam zając dwa dni, od nas zależy gdzie chcemy się zatrzymać i do jakiego portu zajrzeć.

Pershagen miejscowość zamieszkana przez zaledwie 2 tys. Mieszkańców, położona nad zatoką Hallsfjärden. Gmina Södertälje (Södertälje kommun) to gmina w hrabstwie Stockholm w środkowo-wschodniej Szwecji. Jej siedziba znajduje się w mieście Södertälje. Graniczy z jeziorem Mälaren na północy i Morzem Bałtyckim na południu oraz z gminą Nykvarn i gminą Salem. Nie wiele się udało znaleźć informacji o tym miejscu, więc po naszym rejsie uzupełnimy tę część. W tym miejscu możemy zdecydować nad kilkoma wariantami trasy. Możemy płynąc dalej wzdłuż brzegów Szwecji lub wypłynąć na szersze wody w kierunku Visby i Olandii odwiedzając porty:

Byxelkrok – mała wioska rybacka położona na północny krańcu Olandii. Nazwa pochodzi od „Byskogskroken”, czyli zakrętu wybrzeża znajdującego się około dwa kilometry na południe. Byxelkrok był dawniej portem wikingów. Według legendy, wódz wikingów Toke po wyjściu na ląd został pobity na śmierć przez mieszkańców miasteczka.

Borgholm – główne miasto na Olandii i jedno z najmniejszych miast w Szwecji. Największą atrakcją są ruiny zamku Borgholm, który spłonął w 1806 r. Kilka kilometrów od centrum miasta, w Pałacu Solidem, mieści się letnia rezydencja rodziny królewskiej.

W okolicach Borgholm znajdują się niewielkie obszary formacji geologicznej, których poziom ekspozycji wapienia pokrywa wiele rzadkich gatunków motyli i dzikich kwiatów. Niektóre z nich są endemiczne dla Olandii.

Bergkvara aby tu dopłynąć trzeba nawigować wśród setek skał. Według danych historycznych w roku 1851 port posiadał duże znaczenie eksportowe. Wywożono stąd drewno oraz smołę. W latach 20. XX wieku umożliwiono podróżowanie żaglówkom. Port jest dobrze utrzymany, a jego długość w głąb zatoki wynosi 300 metrów. Jeśli czas i pogoda pozwoli możemy zajrzeć do Kalmar i wrócić do Polski tradycyjnie odwiedzając Hel.

Rejs jachtem Bergen Trekking Sail
Rejs jachtem Zamek w Kalmar

Etap 8 wariant A Stavanger – Gdańsk
Termin 18 września 2021 do 30 września 2021 
Trasa Stavanger – Flekkefjord – Cieśniny Duńskie – Gdańsk
Skipper: Mariusz Noworól

Nasz etap rozpoczynamy od krótkiego zwiedzenia Stabvanger , skąd ruszymy na południe. Żeglując wzdłuż norweskiego wybrzeża miniemy Egersund, następnie Farsund. Zostawimy za rufą Norwegię i przetniemy cieśninę Skagerrak. Przed nami Dania i Skagen, gdzie zatrzymamy się by uzupełnić prowiant, pozwiedzać i pozachwycać idyllą życia na półwyspie.  Półwysep Jutlandzki, na którym leży Skagen, to granica między morzem Północnym i Bałtyckim. Wypływając ze Skagen jesteśmy już w cieśninie Kattegat, będącej częścią morza Bałtyckiego. Płyniemy dalej na południe w kierunku wysp Leaso i Anholt, by zobaczyć urodziwe połączenie przyrody i morza. A potem liczymy, że sprzyjające wiatry z N lub W zaniosą nas prosto do cieśniny Sund i Kopenhagi, gdzie zatrzymamy się, by spotkać się z syrenką, pozwiedzać i poczuć rytm miasta. Przed nami jeszcze niemieckie Sassnitz skąd niedaleko do pięknych kredowych klifów. Podziwiać je będziemy z morza. Odcinek, który poprowadzę, to nie tylko rejs. Nastawiamy się też na zwiedzanie i degustację lokalnych dań, a na jachcie dbamy o podniebienia. Gdyby warunki meteo nam nie sprzyjały będziemy wracać przez Wielki Bełt, Nyborg, Stubekkobing, Stralund lub Sasnitz, Bornholm – Gdańsk

Etap 8 wariant B Gdańsk –  Gdańsk
Termin 18 września 2021 do 30 września 2021
Termin B 18 września do 25 września udział w rejsie razem z regatami Bitwa o Gotland
 Skipper:
 
Mariusz Noworól
●●●●   (zajęte wolne)

Etap Gdańsk – Gdańsk nakreślą nam wiatry. Naszym celem będzie rejs jachtem wraz ze startem regat „Bitwa o Gotland”. W tym roku wielu naszych znajomych startuje w tych regatach i postaramy się im towarzyszyć. Rejs będzie należał do kategorii trudnych gdyż przez kilka dni nie zawiniemy do żadnego portu. Obserwując regaty z ubiegłych lat czas takiego rejsu non stop trwa około 5 dni. Etap Gdańsk – Gdańsk jest etapem dla tych osób które lubią spędzać czas na morzu. Ponieważ etap Gdańsk – Gdańsk jest wariantem B będzie możliwość skrócenia etapu do czasu trwania i zakończenia regat. Jeśli jednak będziecie mieli niedosyt emocji możemy popłynąć jeszcze na kilka dni w kierunku gdzie wiatr poniesie.
Zgłaszając swoją akcesję do etapu wymagamy doświadczenia żeglarskiego, odpornośc na chorobę morską.

 

Zgłoszenie i informacje o rejsie Sail & Treking 

Kategorie
Blog

Kurs na północny wschód – Covidowa edycja

Długi rejs w sympatycznym towarzystwie i niekompletnym składzie. Tak rozpoczął się kolejny etap rejsów po Bałtyku. Spieszymy poinformować że brak załogi był spowodowany rezygnacją w ostatniej chwili  innych uczestników pod nazwą Covid.   Czy to była dobra wymówka ?

Rejs bałtycki Covidowy Załoga bezwachtowa gdyż kilku uczestników nam zdezerterowało. Została nas piątka z kapitanem Jackiem Jaworskim na czele. Daro, Bartek, Karol i ja Magda.

W piątek 3 lipca rano oddajemy cumy kierujemy się do portu Liepaja. Główki portu osiągamy w sobotę wieczorem. Miasto trochę inne niż znane na Łotwie. Mnie oczywiście zachwyciła plaża. Duża, czysta, pełna toi toijów, ławek i miejsc do zabaw. Miejskie wejście do plaży informuje że do raju 0 km.

Kurs na północny wschód

Słynne targowisko w Lipaji czynne w niedzielę tylko do godz 14.00. Jednak ze względu na niekorzystną prognozę musieliśmy zostać jeszcze przez cały poniedziałek więc zakupy zrobiliśmy na spokojnie. Jedna ważna zmiana w porcie. Łazienka w biurze bosmana nieczynna, marina jest w trakcie przebudowy. Za niedługo powstanie tu ładna marina.Do toalety można iść do hotelu Promenada za to pod prysznic trzeba się przejść 600m do fitness klubu.

Kurs na północny wschód

We wtorek rano oddajemy cumy i kierunek Ventspils. Miasto krów które trudno znaleść bez mapki. Mapki i przewodniki dostępne w Informacji Turystycznej ok 2,5 km od poru, czynnej do godz 19.00. Plaża równie piękna jak w Liepaji. Długa, szeroka z drobnym miałkim piaskiem i toj tojami. Najwyraźniej Łotysze nie lubią mieć zadeptanych wydm z „papierzakam”.

Kurs na północny wschód

Następny cel to Visby. Port jachtowy dobrze nam znany, na dzień dobry wita nas bosman który płynąć pontonem pomaga wskazuje do cumowania. Tuz obok stare miasto otoczone murem. Wokół muru można pojechać „ kolejką” turystyczną. Plaża…szkoda gadać. W rankingu póki co Łotwa – Szwecja 2 :0. Za to dostępne pralki, kuchnia i piekarnik. Bartek piecze ciasto i zapiekankę. Reszta załogi kombinuje jak przemycić piekarnik na jacht. „Brakło” odpowiednich narzędzi do wymontowania. Wniosek załogi – należy doposażyć jachtową skrzynkę narzędziową w bardziej przydatne narzędzia. Rano kierunek Kalmar. Po tym jak nas wytrzepało w drodze do Visby, cieśnina Kalmarska jawi się niczym raj. Gładko jak stół. Marina w Kalmar bardzo dobrze przygotowana na przyjęcie żeglarzy, restauracja Mc Donaldem na miejscu. Informacja turystyczna z mapkami i folderami w biurze bosmana portu. Obok sklep żeglarski. W marinie można dokonać większych i mniejszych napraw.

Kurs na północny wschód

Na pobliską Olandię kursuje bezpłatny prom więc można zrobić sobie wycieczkę. Jednak czas nas goni, zabieramy się z wiatrem do Polski.  Ostatni kurs powrotny przez Hel do Gdyni. Rejs bardzo udany. Załoga dograna i Neptun nam sprzyjał z pogodą. Jedyny deszcz nas trafił w marinie, poza tym było pogodnie z wiatrem ok 4 do 6 B.

Sami oceńcie czy warto było rezygnować z rejsu?
Magdalena Tomczyk

Kategorie
Blog

Rejs po Bałtyku – Covidowa edycja

Rejs po Bałtyku łatwo powiedzieć trudniej wykonać .
Covid, covidem,  pływać człowiek chce. Poczuć wiat i usłyszeć szum morza taki był cel. 

Zadzwonił do mnie tak ni z tego ni z owego kolega Mietek z Suwałk.
Od tak – po roku czy dwóch niewidzenia się – w sobotę rano.
Myślałem – pomylił numery.
Ale nieeee…
Mówi – płyń ze mną na Nord Cup, daje Ci czas do wieczora.

W dwie godziny miałem już obczajony plan jak kogo z rodziny obłaskawić, poprzestawiać inne plany i … dzwoni Mietek i mówi sorry tu lejt.  Ale…. (i tu następuje historia pewnej znajomości ) – zadzwoń mówi tu i tu (a ja Cię polecę – tak mówi), bo mogą być wolne inne etapy.

Zadzwoniłem , uzgodniłem i …miała być ta środkowa Norwegia – trolle, fiordy, łosie, łososie itd. No ale wszyscy wiemy że z całej wyprawy wyszła mizeria przez Covid…….Na hasło – może choć na Bałtyk? miałam małe nadzieje, że załoga da się skusić, ale kiedy pierwsza zapytana kumpela rzekła – „Sosna” – no trzeba gdzieś się ruszyć!” wiedziałem, że jedziemy !

I nad gdyńskim portem zaświeciło nam słońce po długim, zimowym śnie…

Rejs po Bałtyku czas zacząć…..

Pierwszy dzień – prawie rekord swiata – 3 porty: z Gdyni do Kuźnicy, potem szybki Puck (fląderka, kąpiel i takie tam) i na noc do Helu!

A tam bosman pokazał nam miejsce i mówi pokazując paluchem gdzieś we wschodnim kierunku – czy może mamy ochotę tych tam kalafiorów z mielochy ściągnąć, bo wszystkie nurki w sobotę wieczór co najmniej po dwóch piwach już są…?

Pomagać ludziom fajna sprawa, ale że nasz silniczek do najmocniejszych ponoć nie należał – przeprosiliśmy Pana Bosmana życząc dalszych sukcesów.

Rano zaś do Władkowa tam nadzieja wstała nowa – dojechała druga oficera a z Nią zawsze super wyżera!”

I tu prognoza rzekła tak – wy tu dzieci żadnych Litwów, Szwecjów czy innych dydrymałów nie planujta bo się tylko po drodze porzygata i g… zobaczyta i jeszcze na czas nie wrócita.

Więc stanęło na planie Ustka-Ustka. A tam po drodze piękna belonka padła na Algę 2 a potem jeszcze w Łebie sandaczyka ze 2 kilo bosman złowił (PYCHA!) i wiatr dał się porelaksować na powrocie na wschód (20 węzłów w rufę) i w ogóle!  Na ostatnią noc Jastarnia nas przygarnia – dziesiątki pstryków z zachodem słońca na wejściu (tylko nam jelenia ryczącego w tle zbrakło.

Rano kurs (pierwszy raz na refie) na Gdynię i witaj codzienności …Krótki nasz rejs po Bałtyku ale pełen pozytywnych wrażeń, za rok będzie inny klimat i spotkamy się znów na nowych akwenach. Norwegia czeka i wciąż jest tam wiele do odkrycia…….
W swoim imieniu zapraszam na kolejne Rejsy po Bałtyku i nie tylko z Fundacją 4 Kontynenty.

Marek „Sosna” Sosnowski 

Kategorie
Żeglarstwo

Fiku Miku Po Bałtyku – Żeglarska majówka 2020 za nami.

Fiku Miku Po Bałtyku czyli Porta Sailing Team. Nie było łatwo zorganizować tegoroczną majówkę. Wszystkie założenia bardzo szybko musiały się zmienić. Zamknięte granice, brak możliwości przemieszczania się i spotkań spowodowały przełożenie majówki na bardziej optymistyczny moment. Warto było jednak poczekać z realizacją żeglarskiego wydarzenia. Jeden telefon od armatora uruchomił pozytywny ciąg kolejnych zdarzeń. Zaledwie tydzień przed majówką, z powodu cofnięcia urlopu, jednej ekipie został wycofany czwarty jacht. 18 lipca spotkaliśmy się w marinie miejskiej w Gdyni gdzie oczekiwały na nas jachty. Z sześciu jachtów, które miały wyruszyć pozostały tylko trzy. Zadacie sobie pytanie dlaczego tak się stało? Przyjmijmy wariant, że każdy już miał zaplanowane coś innego…. Trzy jachty i 23 uśmiechnięte buzie wieczorem 18 lipca wyruszyły do Łeby. Początkowo na katarynie, aż w końcu dostaliśmy korzystny wiatr, który zagonił nas do Łeby. Popołudnie spędziliśmy na mieście, a wieczorem tradycyjnie na plaży przy ognisku.

20 lipca Neptun jednak zaplanował dla nas dość nieciekawą pogodę i plan porannego wyjścia na Bornholm musieliśmy trochę odłożyć. Północno zachodni wiatr tężał na sile, fale się wzmagały z każdą minutą. Na horyzoncie ciemne chmury z frontami burzowymi nie napawały optymizmem. Po kilku godzinnej żegludze w kierunku Bornholmu zmieniamy kierunek na Darłówko gdzie chcieliśmy się schronić przed nadchodzącym armagedonem, a zarazem utrzymać dobra pozycję startową aby dopłynąć do Nexo. Jednak i ta sztuka nam się nie udała wiatr jeszcze mocniej odkręcił i wzrastał z każdą chwilą. Załogi już mocno blade w objęciach Neptuna, przed nami 20 mil do Darłówka. Kolejna zmiana planów, zwrot przez rufę i spokojnym bagsztagiem udajemy się do Ustki, która była najbliższym portem w zasięgu 1 h żeglugi.

Nie byliśmy jednak jedynymi jachtami, które zmieniły swój plan rejsu. Za nami jeszcze kilka jachtów zmierzało do Ustki. W Ustce spędzamy dość spokojne popołudnie niestety wpadające fale do portu spowodowały, że musieliśmy poszukać innego bezpieczniejszego miejsca. Jachtami wywijało we wszystkie strony pogoda dość szybko się pogarszała. W marinie Ustka na próżno szukać schronienia bo go tam nie znajdziecie. Pomimo, że jest tam 70 miejsc dla jachtów wszystkie są zajęte przez lokalnych żeglarzy. Schronienie znalazło się dla nas przed budynkiem Giełdy Rybnej w Ustce. Oczywiście tam też nami falowało ale już było dużo spokojniej. Miejsce to znajduje się tuż przed mostem po prawej stronie portu. Uprzejmy pan podłączył nam prąd, spisał stan liczników, postój był całkowicie za darmo. Jedynym mankamentem jest brak toalety i wody oraz długa przeprawa do miasta. Droga do miasta prowadzi przez kładkę, która dla pieszych jest otwarta przez 20 minut po pełnej godzinie.

21 lipca rankiem sprawdzamy warunki meteo, które miały się polepszyć. Udajemy się na główki portu w Ustce i jak się okazuje nie można było nawet przejść falochronu. Piasek z plaży fruwał po naszych twarzach niczym pilling. Wpadające fale w główki portu przelewały się jedna za drugą. W takich warunkach nie dało się wyjść. Statek Dragon pływający z turystami tez został przeprowadzony w głąb portu. Tego dnia na falochron wykonaliśmy jeszcze kilka wycieczek i za każdym razem Neptun groził paluszkiem.

22 lipca meteo w końcu się poprawia. Opuszczamy Ustkę 15.20, oddajemy cumy, ustawiamy się w kolejce jacht za jachtem zachowując spore odległości. Kapitanat portu Ustka pozwala naszym jachtom wyjść w morze informując o panujących warunkach. Co jakiś czas wpadała do portu większa fala, silniki działały na sporych obrotach. Załoga była w gotowości do postawienia żagli. Wyskakiwaliśmy jeden po drugim z portu, po minięciu główek każdy jacht stawiał od razu żagle by jak najszybciej odejść od główek portu na pełne morze w kierunku północno wschodnim. Pewnie po internecie krążą fotki z naszego wyjścia gdyż sporo turystów zgromadziło się w główkach portu. Wiał soczysty zachodni wiatr, który pozwolił nam spokojnie płynąc do Władka. Nasze jachty na zrefowanych genuach pędziły od 7 do 9 knota. Był to czas kiedy załoga ćwiczyła jazdę „ślizgiem” na fali. Spokojna żegluga w fordewindzie praktycznie do samego Rozewia. Wiatr cichł, fala malała aż w końcu przed samym portem nastąpiła kompletna cisza. Nocą 23 lipca o godzinie 01.00 cumujemy we Władku na nasze głowy spada ciepły deszcz.

24 lipca żegluga w półwietrze w kierunku Helu sprawiała przyjemność, słońce świeciło, wiatr spokojnie wiał. Tuż przed samym cyplem rozpętał się chwilowy armagedon, przez który musieliśmy się mocno zrefować. Na nasze szczęście wiatr odkręcił na północ co pozwoliło nam bez halsowania dopłynąć do samego portu. Port Hel przywitał nas słoneczną spokojna pogodą. Była już godzina 19.00 więc na pokładzie trwały przygotowania do tradycyjnego spotkania w Kapitanie Morganie. Hel świeci pustkami nie ma tłumów jest cisza i spokój.

25 lipca 6.00 opuszczamy port kierując się do Gdyni. Udajemy się do portu macierzystego naszych jachtów. Wiatr prosto w nos zwiastował ostanie 12 nm na katarynie. Zdajemy jachty i wracamy do domu. Wielu z nas już przygotowuje się na kolejne rejsy w nowej rzeczywistości.

Hej me Bałtyckie Morze dlaczego tak mało osób w tym roku pływa? Dlaczego w portach zamarło życie? Czy tak ma wyglądać tegoroczna żegluga? Jest to smutny jednak realistyczny widok. Bardziej się cieszę, że udało się zorganizować zaległą majówkę Fiku Miku Po Bałtyku. Wymagało to sporego nakładu pracy, i czasu którego nie mam. Dziwi mnie jednak fakt, że żeglarze tak tłumnie opuścili Polskie Wybrzeże i jego porty. Unikają spotkań jednocześnie chodzą codziennie do pracy, przemieszczają się komunikacją miejską. Tylko wy to możecie zmienić. Pamiętajcie, że armatorzy i mariny na Was czekają bo dla nich to też jest trudny czas.

Dziękuję wszystkim osobom, które pomogły mi zrealizować Żeglarską Majówkę Fiku Miku Po Bałtyku – Porta Sailing Team. Naprawdę nie było łatwo…………..

Mariusz Noworól 

Kategorie
Blog

Gdzie wiatr poniesie…

Założenie rejsu było proste, popłynąć z wiatrem jak najwięcej na żaglach. Pierwsze prognozy meteo bardzo mocno nas zaskoczyły. Zgadzało się tylko jedno, mgła i zamknięta strefa 6. Pierwsze halsy na północ bardzo szybko ukazały słabości załogi i pojawiły się syndromy „hołdu dla Neptuna”. Wiatr miał się jeszcze bardziej rozwiać, lista portów do wejścia w gorszych warunkach mocno ograniczona. Najbliższy port to Świnoujście. Zwrot i wracamy do Ustki. Mój osobisty barometr też wskazywał na zmianę pogody dopada mnie migrena. W porcie mocno się zdziwili naszym powrotem ale cóż było to jedyne słuszne wyjście. Mgła gęstniała, w porcie coraz bardziej falowało. Morze głośniej szumiało, aż w końcu zniknął nam cały świat. Mgła skryła jacht, port tak jakbyśmy zostali sami.

Gdzie wiatr poniesie żegluga

Drugi dzień rozpoczynamy entuzjastycznym śniadaniem ale portu wciąż nie widać. Tego dnia wiatr miał się układać korzystnie względem naszego kursu na północ. Podpływamy aby uzupełnić wodę jednak kładki portowej nie widać. Na dzień dobry dostajemy ostrzeżenie przed silna mgłą i pracująca pogłębiarką w główkach portu Ustka. Kapitanat portu chciał nas zatrzymać. Po krótkiej rozmowie dostajemy zezwolenie na wyjście. Wiedziałem, że na morzu z dala od brzegu panują zdecydowanie lepsze warunki.

Gdzie wiatr poniesie. żeglarstwo

Opuszczając port słyszymy o kontroli świateł nawigacyjnych na główkach portu, które miały świecić jednak były ciemne. Krótka komunikacja między nami i portem, który wysłał zespół do zbadania przyczyn ciemności świateł. Przed nami niczym zaginiony żaglowiec w gęstej mgle wyłoniła się pogłębiarka. Krótka rozmowa kto w którą stronę, mijamy się lewymi burtami kierując się na otwarte morze. Ustka pozostaje za rufą. Na szczęście mamy AISa i radar, który wspomaga nas w żegludze. Róg mgłowy przygotowany na deku, nasłuchiwanie otaczających nas dźwięków syren innych statków. Z każdą kolejną milą zyskiwaliśmy coraz to większy horyzont, aż w końcu można było wyłączyć radar.

Gdzie wiatr poniesie. żegluga

Gdzie wiatr poniesie ? To było wciąż otwarte pytanie.
Płyniemy na żaglach, morze spokojne i tu kolejne zaskoczenie wszelkie prognozy meteo się nie sprawdzają. Wiatr wieje z zachodu zamiast z północy więc podjęliśmy decyzję kierując się na północny wschód cel Kłajpeda. Mijają kolejne godziny raz w większej mgle ze słońcem raz w mniejszej mgle ale jednak coraz jaśniej i cieplej. Wieczorem otworzyło się niebo i mogliśmy podziwiać zachód słońca. Na wodach rosyjskich cisza i spokój. Nie widać żadnych jachtów jakby świat zamarł. Tak w samotności i z wiatrem dotarliśmy do podejścia pod port Kłajpeda, gdzie przywitała nas litewska straż graniczna. Tym razem było zupełnie inaczej zapytali tylko o ostani port, narodowość i pozwolili wejść do portu i zamilkli. Nastała cisza na radiu, zawsze rozmowa była dłuższa i prosili aby się odmeldować na wyjściu z portu. No coż czasem może być inaczej.

Gdzie wiatr poniesie.
Gdzie wiatr poniesie

Parkujemy w kanale u wejścia mariny. Krótka wizyta w bosmanacie i most się otwiera. Mieliśmy już ustalone miejsce postoju, a tu nagle zmiana. Stoimy sobie cierpliwie w basenie portowym i czekamy na jakąś decyzję i nic. W końcu parkujemy w nasze miejsce, które okazało się nie naszym i znowu przestawienie jachtu. Parkujemy na lewo od ruchomego mostku i tu kolejna ciekawostka. Kardynał, który był w porcie na zakręcie znikł, zamiast niego jest wbita rura! Uważajcie na nią bo wystaje tylko nad wodę za nią są kamienie. Spędzamy dzień w Kłajpedzie, która nie jest zbyt ciekawym miastem dla żeglarzy. Jednak warto ją odwiedzić i zobaczyć jedyny port morski Litwy.

Gdzie wiatr poniesie żeglarstwo

Gdzie wiatr poniesie kolejny plan z deszczem i burzami.
Znowu zonk. Pogoda nie sprawdza się. Wiatr miał być z kierunku północno zachodniego, a wiał z północno wschodniego. Halsujemy się w kierunku Lipaji niby 50 mil, które okazało się długim rejsem. Co kilka godzin zmiana halsu aby oderwać się od brzegu ale nic z tego. Wiatr nie odkręca wychodzimy w morze. Na horyzoncie pojawił się pierwszy front znad Finlandii, który zwiastował mocniejsze podmuchy. Byliśmy już zarefowani ze względu na ostrzeżenia burzowe wzdłuż lądu. Podmuch przyszedł od morza na krótką chwilę postraszył i zgasł. Wiatr na szczęście odkręcił i mogliśmy płynąć kursem prosto na Lipaje. Jacht sunął 7-8 knt niczym deska serfingowa, sama radość żeglowania. Co dobre jednak długo nie trwa. Kolejne dwa fronty burzowe tym razem jeden od morza drugi od lądu. Na naszej prawej burcie rozwijał się duży wałek wiatru, który zwiastował mocny podmuch. Zarefowaliśmy dodatkowo „Gienovefę” do połowy masztu i spokojnie czekaliśmy na dalsze wydarzenia. Dwa fronty i my, w którą stronę popłynąć? Obserwacja nieba dała odpowiedź. Jeden front z Finlandii był bardzo ciężki i deszczowy w końcu trochę morza miał do przebycia, drugi znad lądu suchy ale za to z silnym wiatrem. Lądowy okazał się bardzo szybki i przeleciał nad nami w kilkanaście minut, otwierając korytarz którym podążyliśmy. I to się okazało trafną decyzją. Dopadł nas w nocy jeszcze silny deszcz, który nie zmienił naszego planu. Wiatr znowu okręcił na połnócny wschód i trzeba było się halsować. Po około 17 h żeglugi meldujemy się na podejściu do portu Lipaja.

Wpuszcza nas lub nie? Była to zagadka, którą po chwili rozwiązaliśmy.
W poniedziałek władze Łotwy i Estonii wprowadziły zamknięcie granic dla Polaków. Myśmy wyruszyli z Kłajpedy we wtorek. Wchodzimy do portu spoglądając na pogłębiarkę, żadnych komunikatów cisza w eterze. Mogliśmy wejść do Lipaji odpocząć po ciekawej nocy. Rano nasz jacht wyglądał jak obóz cygański i to dosłownie. Suszyliśmy nasze ubrania. Słońce coraz wyżej na horyzoncie sprzyjało suszeniu naszych ubrań. 18 euro opłaty i ruszamy w miasto. Uwaga na keje w Lipaji są w fatalnym stanie. Pamiętacie Spa w Lipaji za 2 euro? Obecnie jest zamknięte i trwa tam remont. W marinie jest tylko dostępny jeden klucz do prysznica i toalety, który znajdował się na jednym z fińskich jachtów. Kto by tam go szukał. W Yacht Resort była otwarta toaleta. Prysznic mamy przecież na jachcie.
Przypłynęliśmy do Lipaji w dniu ich święta tak zwanego zrównania dnia z nocą. Miasto opustoszałe, wszelkie eventy odwołane. Tak trochę smutno ale cóż przynajmniej nie ma tłumów. Spacer starym miastem, małe zakupy i udajemy się posiedzieć nad jezioro Lipaja, które jest siedliskiem ptactwa.
Fajny akwen do popływania kajakiem. Wieczorem spacer na plażę, którą dobrze pamiętamy z „Niedźwiedziego Mięsa”. Jest po godzinie 01.00 jednak tu jeszcze jest jasno.

Jezioro Lipaja żeglarstwo rejsy

Z Lipaji ruszamy następnego dnia wczesnym rankiem w kierunku Helu. Miało powiać 6 B w bagsztagu. Początkowo coś wiało ale tylko do granic z Rosją. Po dobie żeglugi odpalamy katarynę wspomagając się żaglami, aż w końcu morze zrobiło się płaskie i żagle tylko przeszkadzały. Słońce coraz bardziej grzało, gdy tylko wpłynęliśmy na polskie wody zatrzymaliśmy jacht. Załoga ochoczo zażyła morskiej kąpieli na otwartym akwenie. I tak powoli docieramy do Helu, meldujemy się parkujemy i tu niespodzianka, gorące powitanie jednego z naszych załogantów.
Tradycyjnie wnosimy opłaty, niezachęcająca cebula do wizyty. Co tu komentować Hel jak Hel czyli piekło dla żeglarzy jeśli chodzi o infrastrukturę. Udajemy się na obiad do Kutra, po którym wracamy na jacht. Małe porządki i jesteśmy gotowi na tradycyjny wieczór w Kapitanie Morganie. Tym czasem do portu zawitał „Zawias”. Na jego pokładzie duża grupa znajomych. Świat żeglarski jest jednak mały.

Rejsy po Bałtyku żeglarstwo

Noc zapadła po niej świt ruszamy na katarynie do Gdyni. Słońce grzeje, na plaży tłumy.

Gdzie wiatr poniesie to był fajny rejs z fajną załogą i kapitalnym jedzeniem. Powiadam wam, takiej kuchni niczym najbardziej wykwintne dania świata jeszcze nie jadłem. Zachwyt nad kunsztem kulinarnym całej załogi Kończymy rejs ze wskaźnikiem 111 h 450 Nm w te kilka dni pod żaglami i trochę na katarynie. Szamanom nie sprawdziła się pogoda ale to tylko były prognozy. Rzeczywistość bywa jednak inna.

Dziękuję całej załodze za wspólny rejs i czas spędzony na morzu, za nasze wspólne obiady i psoty na jachcie.

skipper  Mario 

Kategorie
Żeglarstwo

Z pamiętnika młodego żeglarza

Z pamiętnika młodego żeglarza – kolejna garść opowieści z wyjątkowego rejsu

Dnia 03.00 marca we wtorek wieczorem siedziałam w pociągu w drodze do domu. Przeglądając facebooka wpadło mi w oko pewne ogłoszenie „Propozycja tylko dla Pogoriantów, którzy chodzą po rejach w trudnych warunkach. Rejs Nicea – Gdynia non-stop. Wyjazd już w ten czwartek 5 marca.” Cudownie było by móc się stąd wyrwać na taki rejs, ale przecież szkoła, obowiązki, rodzice na pewno się nie zgodzą. Ale zrobiłam screena i wysłałam mamie w ramach żartu z pytaniem co ona na miesięczny rejsik. I odpisała mi „spoko”. Byłam w szoku. Tata też nie miał nic przeciwko (niewątpliwie z uwagi na pewne wcześniejsze historie z mojego życia … [żeby nie było, że mam nienormalnych rodziców ]). Jeszcze tego samego dnia zadzwoniliśmy aby zgłosić moją chęć udziału w rejsie. A więc miałam tylko dwa dni, żeby spakować się na miesięczny rejs wokół Europy!

Sytuacja była taka, że z powodu korona wirusa zostało odwołanych wiele rejsów, które jak co roku etapowo miały sprowadzić Pogorię do Gdyni i potrzebna była na szybko załoga która zrobiłaby to w jednym rejsie bez zawijania do portów. Finalnie udało się zebrać załogę 16-sto osobową, gdzie normalnie załoga Pogorii liczy ok 50 osób. Więc zapowiadał się niełatwy rejs. Załoga dzielona na cztery wachty liczy przy pełnej obsadzie po ok. 10 osób, u nas zaledwie po 2-3 plus oficer.

Z Nicei wyruszyliśmy w sobotę 7 marca pod wieczór, przed nami Morze Śródziemne, planowany szybki postój na tankowanie w Maladze, a później już tylko Gdynia.

Słoneczne dni na Morzu Śródziemnym mijały nam spokojnie i przyjemnie w towarzystwie delfinów. Są niesamowicie towarzyskie, podpływają do nas i ścigają się skacząc przed dziobem. Przypływa ich zawsze kilka, tak 3-5 przeciętnie. Urzekająco pocieszne stworzenia, miałam ochotę leżeć na dziobie zawsze kiedy tylko przypływały i obserwować jak się bawią. Chyba nigdy by mi się to nie znudziło. Więc jestem oryginałem jak na dzisiejsze czasy, gdyż jak powiedział kapitan, kiedyś, aby zwołać załogę na pokład wystarczyło zawołać „delfiny przed dziobem!”, a teraz wszyscy się zbiegają tylko jak się woła „jest zasięg!”.

Praca w tak wakacyjnym klimacie, na przykład na rejach, gdzie na wysokości ponad 20 metrów widok jest niesamowity, to również czysta przyjemność. Spokojne i ciepłe dni pierwszego tygodnia były też okazją do zajęcia się pracami bosmańskimi. Wymiana lin, odrdzewianie, szycie żagli, czyszczenie pokładu z soli, a kto wolny korzysta ze słońca i dwudziestu paru stopni na termometrze. W pobliżu Ibizy mieliśmy okazję uczestniczyć w treningu śmigłowca hiszpańskich służb ratowniczych, który chciał przećwiczyć z nami akcję podjęcia człowieka z pokładu. Oj niezłe umiejętności musi mieć pilot takiego helikoptera, aby nie zaplątać liny z koszem ratunkowym o maszty i wanty żaglowca – szacun!

Do Malagi dopłynęliśmy 14.03 przed 4-tą nad ranem. Pogoda nadal rozpieszczała nas temperaturą, ale my mieliśmy zakaz schodzenia na ląd . Więc planowaliśmy zatankować jak najszybciej i ok. południa z powrotem wyjść w morze. Niestety paliwo nie dojechało na 9.00 tak jak miało. Godziny mijają, a my czekamy, czekamy i nadal czekamy. Okazało się, że cysterna specjalnie dla nas jedzie aż z Barcelony! W końcu dotarła na 19.00 i po perypetiach z poszukiwaniem złączki do węża cysterny pasującej do naszej Pogorii, finalnie udało nam się opuścić Malagę dopiero po 23.00

Z pamiętnika młodego żeglarza

A więc płyniemy dalej już prosto do kraju. 15.03 przeszliśmy przez Cieśninę Gibraltarską, niestety ja przespałam ten moment, bo akurat odsypiałam wtedy „świtówkę”. Atlantyk przywitał nas sporą martwą falą. Już na wcześniejszych rejsach, jako młody żeglarz, dość szybko, odkryłam, że sterowanie na jachcie nie jest tak do końca oczywistą sprawą. Fakt, są momenty kiedy nie trzeba się zbytnio wysilać by trzymać kurs, ale nierzadko bywa i tak, że ster nie chce współpracować ani trochę (na przykład przy silnych wiatrach, wysokich falach czy niesprzyjających prądach morskich). Na Atlantyku zaczęły się te gorsze warunki do sterowania, trzeba patrzeć na wiatr, żeby nie zrobić niekontrolowanego zwrotu, na kurs, by trzymać się możliwie jak najbliżej wyznaczonego, a koło sterowe nie wyraża chęci współpracy przy delikatnym wychyleniu steru. Kurs spada w dół, kręcisz szybko w prawo, zaczyna wracać, kontrujesz w lewo. Chwilkę jest stabilnie, a zaraz znowu gdzieś ucieka. Jak tyle trzeba się tym kołem nakręcić to człowiek faktycznie się namęczy, napoci, ręce zaczynają boleć, a czas zmiany sternika wydaje się wcale nie zbliżać. Ale nawet w tym zmęczeniu jest coś pozytywnego, poza tym, kiedyś w końcu nadchodzi z odsieczą kolega z wachty i ma się chwilę odpoczynku. Wtedy siadałam najczęściej na ławeczce na rufie i patrzyłam… w wodę, w dal, w niebo. Obserwowałam mijające nas statki, fale, chmury, delfiny, albo ptaki w scenach polowania rodem z filmów przyrodniczych. A nocą patrzyłam w gwiazdy, których na morzu jest tak niesamowicie dużo i świecą tak jasno, jakby ktoś zdjął jakąś gęstą zasłonę z nocnego nieba znanego nam na co dzień, przez którą przebija się tylko kilka jaśniejszych gwiazd. Na mnie ten widok robił wrażenie za każdym razem kiedy wychodząc na nocną wachtę otwierałam drzwi zejściówki i witało mnie czarne, czyste niebo usiane gwiazdami. Noce na morzu potrafią być niesamowicie piękne i magiczne. Kiedy na przykład wschodzi wielki czerwony księżyc, który blednie z czasem – najpierw robi się pomarańczowy, później żółty, a na końcu biały. I spływa srebrnym promieniem na fale, które niosą jego światło pod same burty.

Z pamiętnika młodego żeglarza

17.03 na liczniku mamy 1000 mil morskich. Za tzw. przylądkiem ciepłych gaci pogoda faktycznie się trochę pogorszyła. Zrobiło się chłodniej, szarzej i bardziej deszczowo.

Z pamiętnika kolejna kartka  zapisana.

20.03 mijamy przylądek Finisterre i zaczyna się Zatoka Biskajska. Tutaj, na Atlantyku też pojawiają się co jakiś czas delfiny, ale mniejsze od tych na Morzu Śródziemnym i mniej towarzyskie. Rzadko kiedy podpływają przed dziób, zazwyczaj poskaczą chwilę gdzieś z boku i odpływają. Pewnej nocy miałam szczęście obserwować też inne interesujące morskiej stworzenia. To znaczy, nie jestem pewna co to właściwie było, ale raczej było to coś żyjącego. Miałam wachtę nawigacyjną i siedziałam akurat na ławeczce na rufie. Nagle tak patrzę, a przy burcie sporo takich migających, mętnych, żółtawych światełek. Aż wstałam, podeszłam do relingu, a ich się robi coraz więcej i gęściej. Taki pas fosforyzujących plamek przy samej burcie. Jakbyśmy w jakąś ławicę świecących meduz wpłynęli, albo zwykłych meduz do których poprzylepiały się jakieś inne świecące mikro stworzonka. Niesamowity widok! Nocne wachty potrafiły być naprawdę piękne i fascynujące. Ale były też i takie kiedy zasypiałam praktycznie na stojąco, a za sterem próbowałam robić cokolwiek, żeby nie zasnąć, jakieś skręty, przysiady, podskoki, byle oczy mieć otwarte i myśleć nad tym co robię.

24.03 żegnamy Biskaje, przed nami Kanał Angielski. W nocy udało się nam złapać sygnał polskiego radia, i o 2 nad ranem słuchamy wiadomości z kraju, co prawda jakość bardzo słaba i trzeba się mocno skupić, żeby coś zrozumieć. Ja wtedy przy tym radiu nagle uświadomiłam sobie, że przecież jest jeszcze jakiś inny świat, coś poza tym szczęśliwym tutaj. Życie na statku to jak przeniesienie się w całkiem inny wymiar. Człowiek zapomina o całym bożym świecie, wszystkich jego sprawach i problemach, jest tylko tu i teraz.

Z pamiętnika młodego żeglarza

25.03 za nami już 2000 mil. Robi się też coraz chłodniej. Zimno jest już nie tylko na górze, ale i pod pokładem. Koniec spania w krótkim rękawku, grzejniki cały czas na maksa, a i tak czasem ciężko się zagrzać.

Wyjście z kanału wita nas silnymi wiatrami w dziób, więc halsujemy się powoli, ledwo posuwając się na północ. Ja się obawiałam Atlantyku, bo to jednak coś nowego dla mnie no i w końcu jakby nie było to ocean, ale jednak Morze Północne, to Morze Północne – niezawodne. Wali w nas wiatrem i wodą z całych sił, fale zalewają pokład i bryzgają wszędzie. Przechyłomierz dochodzi prawie do końca swojej przedziałki (czyli 45 stopni), wszystko lata po kabinach, a ja jeżdżę po koi cały czas z prawej na lewą. Od samego początku Morza północnego sztormowa pogoda utrzymywała się przez dobre kilka dni. Jednego dnia, to była niedziela, nawet jajecznicy na śniadanie nie było, chociaż to tradycja, ale nasz kucharz stwierdził, że nie będzie jej robił, aby zaraz mieć wszystkie te jajka na ścianie. Zupy na obiad też nie było. Mimo tych zmian w menu, przy kolacjach i śniadaniach sztormowe fale zbierały żniwo, nie raz zdarzało się że ktoś nie przypilnował swojej herbaty przy przechyle. Na naszej wachcie kambuzowej, żebyśmy za dużo powylewanych herbat nie musieli sprzątać, ogłosiłam naszemu stołowi, że każdy ma jeść tak żeby jedną ręką trzymać jedzenie a drugą herbatę, a jak zobaczę kogoś kto nie trzyma swojej herbaty to nie je. Oczywiście czyja herbata się wylała pierwsza?… Moja. Natomiast na wachtach nawigacyjnych walczę z morzem przy sterze, ręce już bolą, już mi gorąco, tylko stopy i ręce mi zaraz z zimna odpadną, ale jak zejdę to wszędzie zacznie mi być zimno. Raz falą taką dostałam, jakby ktoś tak ze trzy spore wiadra z wodą na raz na mnie wylał. Nawet jej nie zauważyłam jak na mnie idzie tylko nagle poczułam coś ciężkiego na głowie i cała byłam zlana wodą. A fale są tak spore, że czasem jak się na jakąś wejdzie i zaczyna z niej schodzić to mam wrażenie że zaraz pod takim kątem runiemy w dół że mnie przed dziób do wody katapultuje, jak się nie będę mocno trzymać steru. Na Morzu Północnym były chyba najbardziej męczące te godziny za sterem. Raz jak stałam tak wymęczona ciągłym kręceniem, udało mi się chwilowo utrzymywać kurs, a tu nagle wskaźnik wychylenia steru skoczył mi z ok 5 do 30 stopni. Byłam wtedy tak przerażona, zaczęłam kręcić szybko sterem, mówiłam sobie w głowie żeby tylko nie spanikować. Nagle Kapitan do mnie macha i krzyczy, że on steruje teraz na manetce do zwrotu i mam puścić koło. A ja po prostu przez ten szum wiatru i fal nie słyszałam jak mówił mi to wcześniej i tak się przeraźliwie wystraszyłam. Po wachcie już nawet nie chowam ubrań do szafki, tylko rzucam je w kąt koi i sama się na nią od razu pakuję i zasypiam.

Morze jest czymś niesamowitym, niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju. Czasem kołysze łagodnie do snu, czasem rzuca brutalnie z kąta w kąt nie dając zasnąć. Czasem niesie na fali prosto do celu, czasem pluje solą w oczy nie dając odpocząć przy sterze.

31.03 pod wieczór minęliśmy Helgoland i rzuciliśmy kotwicę przed wejściem do Kanału Kilońskiego. Silniki wyłączone, dziwna cisza zapadła na statku, teraz już tylko drewno skrzypi. Nie wieje nic, woda jest płaska, stoimy między kontenerowcami i cieszymy się ze można sobie w końcu nalać bezpiecznie pełną szklankę herbaty.

Po kanale już Bałtyk, rejs nieubłaganie zbliża się do końca. Zaczynają wiać zachodnie wiatry, więc nad polskim wybrzeżem szybko mkniemy na samych żaglach. Tak niewiele było w tym rejsie chwil kiedy można było wyłączyć silnik. Wiatry były prawie cały czas przeciwne.

W momencie rzucenia cum na nabrzeże w Gdyni nagle zaczął padać grad, który po paru minutach ustał. Oryginalne powitanie.

Przed wyjazdem na ten rejs, miesiąc na morzu to było dla mnie COŚ, teraz gdy to już za mną, ma się chęć na coś jeszcze bardziej COSIOWEGO. Jak to mówią, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Ale niewątpliwie był to wyjątkowy rejs, przygoda, której nigdy nie zapomnę, niepowtarzalna możliwość zdobycia doświadczenia, nowej wiedzy i umiejętności.

Dla mnie żeglarstwo to radość, wolność, spokój, szczęście, poczucie spełnienia i wiatr we włosach. Mimo wszelkich niedogodności i niebezpieczeństw jest w tym wszystkim coś pociągającego, kuszącego.

Z pamiętnika młodego żeglarza 
Adrianna Krysiak 

 

Kategorie
Blog

Jaki powinien być jacht?

Jaki powinien być jacht?
Wygodny, szybki, piękny, dzielny, bezpieczny?

Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby projektowana jednostka spełniała te wszystkie kryteria. Przystąpienie do prac, zawsze zaczyna się od wsłuchania się w potrzeby zleceniodawcy, do czego dana jednostka będzie wykorzystywana i w jakich warunkach będzie pływała. Założenia stawiane projektowanej konstrukcji są więc zawsze kompromisem pomiędzy warunkami, jakie stawia przyszły użytkownik – właściciel, gdyż to jego wyobrażenie o tym, jaka ma być jego łódź, jest czynnikiem decydującym o decyzji, czy taką łódź kupi.

Firma zajmująca się produkcją jachtu czy łodzi stoi zatem przed nie lada wyzwaniem, próbując odnaleźć się we współczesnych trendach projektowych, musi uwzględniać preferencje klientów, ale także warunki użytkowania łodzi turystycznej, różne dla różnych akwenów. Czyniąc założenia projektowe, najczęściej ma do dyspozycji tylko uogólnione dane dotyczące wielkości łodzi i sposobu użytkowania. Inne kryteria musi spełniać łódź do turystyki rodzinnej z miejscami sypialnymi dla kilku osób, inne dla wędkarzy, a jeszcze inne łódź do pływania dziennego dla grupy turystów, gości hotelowych, czy wypożyczalni. Każda z nich, z racji unikalnych cech i narzuconych potrzeb, będzie posiadała inne wyposażenie pokładowe, a tym samym, uwzględniając ich sumaryczny ciężar wraz z wagą samego kadłuba, napędu i paliwa, musi mieć inną wyporność, a tym samym łódź może mieć inne zanurzenie. To z kolei przesądza o jej zdolności do poruszania się po danym akwenie, ale wpływa także na wiele innych czynników, jak jej zachowanie na wodzie: stateczność, opory ruchu, sterowność, podatność na dryf, stabilność kursową. Wyporność determinuje także wybór właściwej wielkości napędu, od którego zależy bezpieczeństwo manewrowania oraz ekonomiki eksploatacji – zużycia paliwa.

 

Jacht Sigma 777

Ze względu na świadomość współczesnego społeczeństwa, odpowiednie Instytucje, narzucają coraz ostrzejsze obwarowania prawne, zmuszające do ciągłego poszukiwania nowych rozwiązań, prowadzących do minimalizacji ingerowania w środowisko naturalne. Podobne tendencje możemy zaobserwować w motoryzacji, gdzie wszystko zmierza do stosowania silników spalinowych o coraz niższej emisji spalin. Realizowana od lat Dyrektywa środowiskowa UE idzie jeszcze dalej, wyłączając coraz więcej akwenów z możliwości używania silników spalinowych w jednostkach pływających. Wymusza to na producentach, a w konsekwencji na projektantach jachtów, sięganie po niestandardowe, niestosowane dotychczas w konserwatywnym świecie wodniaków, napędy elektryczne, a stosowanie ich na wodzie staje się prawdziwym wyzwaniem. Żeby uzmysłowić czytelnikowi skalę problemu, z jakim muszą się mierzyć projektanci jachtów, przytoczę kilka liczb, które tylko śladowo pokazują skalę problemów:

Jest duża różnica pomiędzy poruszaniem się pojazdu w ośrodku takim jak powietrze (nawet z uwzględnieniem oporów toczenia po drodze), a takim ośrodkiem jak woda, której gęstość jest ponad 800 razy większa. Energochłonność poruszania się w każdym z ośrodków jest ściśle związana z prędkością. Nie tylko intuicyjnie, ale także z praktyki kierowcy wiemy, że spalanie jest ściśle związane z prędkością. Oczywiście te same zasady dotyczą poruszania się po wodzie. W przypadku stosowania zbiornika, w którym gromadzimy przestarzałe” paliwa kopalne, jeden litr paliwa zawiera ok 10kWh energii definiowanej układem SI. Tak więc nasza zdolność do poruszania (także w wymiarze prędkości) jest ściśle związana z możliwym do zabrania na pokład zapasem paliwa, a także z szybkością, z jaką będziemy tym paliwem karmić nasz silnik. Stosując silnik elektryczny, musimy na pokład zabrać źróo prądu, zdolne do zasilenia naszego silnika. Takim źródłem jest oczywiście odpowiedni akumulator. Nie wdając się w szczegóły różnych jego konstrukcji (kwasowe, żelowe, litowo-polimerowe, litowo-jonowe). Każdy pakiet takich akumulatorów ma dwie najistotniejsze, z punktu widzenia projektowego, wyróżniki: ilość zgromadzonej energii oraz ciężar. I tu przykład: pakiet czterech akumulatorów żelowych, których wspólny ciężar wynosi 250kg, jest w stanie zmagazynować 12kWh energii, a to przecież niewiele więcej niż w jednym litrze paliwa pochodzącego ze źródeł kopalnych. Konsekwencje tego faktu niosą zmiany, których do końca nie są świadomi nasi klienci.

Jacht Sigma 555

Łodzie i jachty z napędem mechanicznym użytkowane są w dwóch stanach pływania: wypornościowym, oraz hydrodynamicznym (popularnie zwanym ślizgiem). Do uzyskania marszowej prędkości w stanie wypornościowym przyjmuje się potrzeby energetyczne jachtu na poziomie 3kW/t masy jachtu. Dla pływania ślizgowego potrzeby wzrastają do ponad 70kW/t. Świadomość tego faktu jest często nierozumiana przez klienta, którego wyobrażenia o pływaniu jachtem motorowym wiążą się raczej z silnym odczuciem wiatru we włosach. Tymczasem kłóci się to ze współczesnymi trendami o wypoczynku na wodzie, a także koliduje, w większości wypadków, z lokalnymi przepisami o prędkości poruszania się po danym akwenie. Wiele mówi się o jak najmniejszej ingerencji w środowisko naturalne w obszarach wód śródlądowych, ale użytkownicy zapominają o fakcie, że dotyczy to także uwzględnienia występującej na obszarze flory i fauny. Dotychczas nikt nie zadawał głośno pytań, jak powstające fale, generowane przez szybkie łodzie, wpływają na siedliska i gniazda ptactwa wodnego. Zatem odejście od napędu silnikami spalinowymi wiąże się ze sporą ulgą dla przyrody. Z jednej strony brak dostających się do wody resztek paliwa, spalin, olejów z przekładni silnikowych. Z drugiej wymuszenie zmiany rekreacji na bardziej elegancką, spacerową i stateczną. Bez pospiechu. Jest jeszcze jeden przyjemny dla większości czynnik, o którym zapominają motorowodniacy. Jest nim cisza. Silnik elektryczny jachtu nie generuje praktycznie żadnego hałasu.

Jacht Sigma 555

Wracając do barier, jakie muszą pokonywać projektanci, starając się migrować do napędów elektrycznych, jak wspomniałem wcześniej, pływanie łodzią elektryczną przypomina nieco organizowany cyklicznie rajd o kropelce”.  Zabieramy na pokład nasz wspomniany wyżej litr paliwa i staramy się z niego korzystać jak najdłużej – a bez problemu przepływamy na nim nawet 100km. Tak wysoko postawione bariery energetyczne wymuszają sięganie po technologie, które optymalizują każdy aspekt ruchu jachtu elektrycznego. Zmusza to projektanta do sięgania po bardzo zaawansowane narzędzia na etapie projektowania kształtu kadłuba. Aby szacować i optymalizować opory ruchu, dokonuje się symulacji numerycznych w mechanice płynów (ang. Computational Fluid Dynamics (CFD), często też sięga się po badania modelowe. Ale na tym nie kończą się procesy projektowe. Przechodzenie na napędy elektryczne zmusza firmy produkcyjne do współpracy z inżynierami o bardzo wysokich kompetencjach w zakresie wiedzy o stosowaniu i sterowaniu takimi napędami. Współczesny rozwój technologii napędów elektrycznych dokonał skoku rozwojowego w tym obszarze inżynierii. Okazuje się, że w zakresie optymalizacji pracy silników elektrycznych można osiągać po coraz lepsze wyniki wskaźnika sprawność/wydatek energetyczny poprzez specjalistyczne sterowniki silników. Podobnie zresztą dzieje się w branży samochodowej. Obecnie sięgamy jeszcze dalej. Zdając sobie sprawę z technologii produkcji silników prądu stałego, do których produkcji niezbędne są metale ziem rzadkich, a ich ilość w zasobach ziemi jest bardzo ograniczona. Konkurują o te surowce firmy rozwijające technologie akumulatorowe, ale także właśnie producenci silników prądu stałego, które do pracy potrzebują magnesów trwałych. Świadomi ciągle rosnących cen tych surowców, wdrażamy stosowanie silników indukcyjnych, których prosta budowa opracowana przez Nicola Teslę w 1887r, nie wymaga niczego poza stalą i miedzią. Do ich optymalnej pracy i sterowania wymagane jest stosowanie inwerterów i falowników (w uproszczeniu, urządzeń zajmujących się wytwarzaniem prądu przemiennego oraz sterowaniem częstotliwością). Ta dziedzina wiedzy także ma swoje tajemnice i najciekawszą z nich jest wektorowa kontrola parametrów silnika (ang. Field-Oriented Control FOC), która wymaga unikalnej wiedzy informatycznej z zakresu programowania przebiegów prądowych na poziomie samych maszyn. Technologia jest na tyle innowacyjna, że brak wciąż nadążającej za technologią literatury dotyczącej przedmiotowego tematu. Jako projektanci i inżynierowie sami opracowujemy odpowiednie narzędzia wspomagające te technologie. W naszych projektach uwzględniamy nawet postępujący rozwój tej technologii i implementujemy rozwiązania pozwalające na zdalny upgrade oprogramowania wraz z rozwojem naszej wiedzy z tego zakresu. Robimy to po prostu przez Internet. Zatem współczesna, elektryczna łódź przyszłości, działa czasami jak współczesny telefon komórkowy, który co jakiś czas sięga po nowe oprogramowanie, dzięki któremu uzyskuje nowe funkcje i pracuje lepiej. Na pokładzie projektowanych i budowanych łodzi pojawia się zatem coraz więcej zaawansowanego sprzętu, który kontroluje wszystkie systemy. Na pokładzie każdej naszej łodzi pływa nawet kilkanaście maleńkich komputerów, a dla ciekawskich dodamy, że całość pracuje pod kontrolą systemu Linux.

Otwiera to drogę do implementowania nowych i ciekawych funkcji, jak np. autonomiczne pływanie po wyznaczonych wcześniej trasach, możliwość zdalnego sterowania, czy znajomość pozycji łodzi , choćby przez telefon. Znajomość pracy wszystkich komponentów, stanu sprzętu, albo innych dowolnie wymyślonych parametrów. Właściciel łodzi może w czasie rzeczywistym mieć dostęp do wiedzy o tym gdzie jest jego jacht, z jaką prędkością płynie, jaki jest stan akumulatorów. Możemy nawet zrobić z naszej łódki stację pogodową, która poinformuje nas, przez telefon lub Internet, jakie warunki panują na akwenie, na którym nasza łódź stoi – temperaturę powietrza, wody, wilgotności, siły i kierunku wiatru. Możliwości wciąż wydają się nieskończone.

Nasza branża rozwija się niezwykle dynamicznie, zmienia się w niej wszystko. Niezmienne wydają się tylko prawa fizyki, stojące u podstaw projektowych, w tym prawo Archimedesa, dające dociekliwym odpowiedź na kluczowe pytanie: dlaczego łódź pływa?

Szymon Kempny – zajmuje się elektroniką i oprogramowaniem. 

 

Sławek

Sławek Czerwiński – człowiek renesansu, zajmuje się projektowaniem kadłubów i przeszkadzaniu przy pracy.

Stigma jacht

Stigma Yachts sp. z o.o.
80-755 Gdańsk, Szafarnia 11 lok. F8
https://stigmayachts.eu/

Kategorie
Eventy

Rejsy po Bałtyku 2020

Hej me Bałtyckie Morze......

Rejsy po Bałtyku w nowej rzeczywistości. Morze Bałtyckie wciąż skrywa wiele ciekawych miejsc, do których rzadko zaglądają żeglarze – My je odwiedzimy!!!. Tajemnicza Zatoka Botnicka, Olandia, Laponia, malownicze porty i miasteczka, tysiące wysp i wysepek, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, niesamowite wschody i zachody słońca, wapienne klify – to wszystko czeka nas podczas rejsów w nowej rzeczywistości. Pewnie wielu z was zadaje sobie pytanie dokąd oni płyną ? Odpowiedź brzmi tam gdzie nas wiatr zaniesie , gdzie granice dla nas będą otwarte. W planach mamy miejsca takie jak Alandy, Zatoka Fińska, Zatoka Ryska, Zatoka Botnicka, Dookoła Rugii, Bornholm. Kraje  Dania, Szwecja, Finlandia, Niemcy, Litwa, Łotwa, Estonia i może na koniec sezonu rejs chellenge do Flekkefiord Norwegia.

Harmonogram rejsów 2020 –  W miarę napływających pozytywnych komunikatów o otwarciu granic dla ruchu turystycznego będziemy uzupełniać miejsca w które się wybierzemy.

Jacht Sun Fizz 40 SY Ciri został w tym roku przygotowany pod rejsy w Norwegii do której wrócimy za rok na wyprawę I Love Norway 2021.
7 osób załogi do wygodnej żeglugi

Zapraszamy na wspólne rejsy po Bałtyku.

1. Szczecin – Gdańsk
Data rozpoczęcia: 05.06.2020
Data zakończenie: 17.06.2020
Kapitan Igor Morye
●●●●●●   (zajęte wolne)

2. Trasa  800 mil po morzu Gdynia – gdzie wiatr poniesie – Gdynia.
Na naszą mapę trafia Litwa, Łotwa , Estonia.  Państwa Bałtyckie otwarły granice do obywateli RP bez kwarantanny. Po powrocie do Polskie nie będzie kwarantanny!
Data rozpoczęcia: 17.06.2020
Data zakończenie: 26.06.2020
Kapitan – Mariusz Noworól 
●●●●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony

3. Trasa – Gdynia gdzie wiatr poniesie Gdynia
Data rozpoczęcia: 26.06.2020
Data zakończenie: 02.07.2020
Kapitan Marek Sosnowski
●●●●●●   (zajęte wolne)

4. Trasa – wyruszamy do krajów Bałtyckich. Popłyniemy do takich miejsc jak Kłajpeda , Lipaja , Pavilosta, Ventspils, Montu, Ruhnu Ryga  może się uda zatoka Fińska i Tallinn
Na naszą mapę trafia Litwa, Łotwa , Estonia.  Państwa Bałtyckie otwarły granice do obywateli RP bez kwarantanny. Po powrocie do Polskie nie będzie kwarantanny!
Data rozpoczęcia: 02.07.2020 Gdynia 
Data zakończenie: 16.07.2020 Gdynia 
Kapitan Jacek Jaworski
●●●●●   (zajęte wolne )
Formularz na dole strony

5. Trasa – wyruszamy do krajów Bałtyckich i Finlandii . Popłyniemy do takich miejsc jak Kłajpeda , Lipaja , Pavilosta, Ventspils, Montu, Ruhnu Ryga  może się uda zatoka Fińska i Tallinn
Na naszą mapę trafia Litwa, Łotwa , Estonia.  Państwa Bałtyckie otwarły granice do obywateli RP bez kwarantanny. Po powrocie do Polskie nie będzie kwarantanny!
Data rozpoczęcia: 16.07.2020  Gdynia 
Data zakończenie: 25.07.2020 Gdynia 
Kapitan Anna Jackiewicz
●●●●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony

5a. Trasa – Zatoka Gdańska 
Krótki rejs po Zatoce Gdańskiej  Gdynia – Jastarnia- Hel – Gdynia 
Data rozpoczęcia: 25.07.2020  Gdynia 
Data zakończenie: 28.07.2020 Gdynia 
Kapitan Anna Jackiewicz
●●●●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony

Postój techniczny
Data rozpoczęcia: 28.07.2020
Data zakończenie: 31.08.2020

6. Trasa – Gdynia – Zatoka Fińska – Tallinn lub Ryga
Data rozpoczęcia: 01.08.2020 Gdynia 
Data zakończenie:13.08.2020 Tallinn lub Ryga
Mietek Jakubowski 
●●●●   (zajęte wolne)

Transport bus z Polski do portu  Tallinn lub Ryga

6 a. Trasa – Tallin Zatoka Fińska – Zatoka Ryska –  Pavilosta –  Lipaja- Kłajpeda – Gdynia 
Data rozpoczęcia:     13.08.2020 Tallin lub Ryga 
Data zakończenie:    24.08.2020  Gdynia 
Jurek Marcinkiewicz
●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony 

7. Trasa – wyruszamy na zachód  dużo pływania mało portowania czyli jak wiatr poniesie.
Data rozpoczęcia: 24.08.2020  Gdynia 
Data zakończenia: 31.08.2020 Szczecin
Kapitan Mariusz Noworól 
●●●●●   (zajęte wolne)
Formularz na dole strony

 

Zgłoszenie na rejs po Bałtyku 

 Mariusz Noworól

Fundacja 4 Kontynenty

Fundacja 4 Kontynenty

Osiedle Widokowe 8/7 32-540 Trzebinia

KRS: 0000595255 NIP: 6282265680

Bank PKO BP 8010 2023 8400 0098 0202 0056 01

www.4kontynenty.pl