Kategorie
Blog

Doba na morzu kurs na Allesund – Porta Sailing Team

Dziś (2 lipca) Droga z Maloy do Alesund przebiegła zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Deszcz wciąż nie daje za wygraną, jednak piękne widoki przez fiordy wynagradzają wszystkie uniedogodnienia. Neptun znowu zebrał swoje żniwa, musimy z nim poważnie porozmawiać. O 06.30 cumujemy w Alesund. Schroniliśmy się przed nadciągającym armagedonem. Wiatr ma uderzyć w nasza lokalizację z siłą do 60 knt. ( dziękujemy zespołowi brzegowemu wyprawy za czujność). Przygotowujemy wachty cumownicze, na mapie windy jest bardo kolorowo. Front z nad północy nadciąga a my będziemy w jego centrum. Doba postoju dobrze nam zrobi. Teraz odpoczynek a po solidnym obiedzie ruszamy zwiedzać Allesund zwane Wenecją Północy.

Michał 

Kategorie
Blog

Hołd dla Neptuna – Porta Sailing Team

Dziś (1 lipca) po dobie w morzu i oddaniu hołdu Neptunowi, przemoknięci do suchej nitki docieramy do Maloy. Miejscowość ta jest jednym z ważniejszych portów rybackich w regionie. Mamy nadzieję zregenerować siły, zwiedzić zabytkowe fortyfikacje i podziwiać widoki z góry nieopodal portu, a rano wyruszyć w dalszą podróż. Na  obiad będzie zupa rybna z świeżych złowionych ryb przez kapitana Mietka Jakubowskiego.

Michał

Kategorie
Blog

Za koło Podbiegunowe do bram Arktyki – Porta Sailing Team

Dziś ( 30 czerwca ) po nocnej podróży z Polski o 8 rano wylądowaliśmy w Bergen. Wsiadamy w tramwaj i kierujemy się do Bryggen gdzie czeka na nas jacht SY Ciri. Po przejęciu jachtu od załogi poprzedniego etapu, szybki posiłek i ruszamy zwiedzać miasto. Podziwialiśmy piękną panoramę z góry Floyen. Kolacja i nadszedł czas na wyjście w morze. Godzinie 19.00 oddajemy cumy i rozpoczynamy nasz rejs za koło podbiegunowe.

Michał

Kategorie
Blog

Zmiana załogi w Bergen – Porta Sailing Team

Wczoraj (28 czerwca) mieliśmy przepiękną pogodę na żeglowanie. Koło 13:00 dopłynęliśmy do Bergen i po wykonaniu wszystkich obowiązków związanych z przekazaniem jachtu zjedliśmy pyszny obiad (kasza z cukinią i dużą ilością krewetek). Przywitaliśmy również Mieczysława – kapitana kolejnej załogi – oraz mieszkającego w Bergen Grzegorza, który bardzo nam pomógł, oferując nocleg oraz przynosząc wiertarkę i napitek.  Popołudnie poświęciliśmy na kupowanie pamiątek i spacer po mieście, później urządziliśmy wieczór kapitański. Część załogi wyrwała się, aby wjechać kolejką na górę Floyen, skąd przy blasku zachodu słońca roztaczał się piękny widok na całe miasto. Niektórzy dali się ponieść wodzom fantazji na placu zabaw, aby następnie zaliczyć ostatnią górską wędrówkę na tym wyjeździe. Dwie-trzy godziny snu i pobudka, ponieważ większość ekipy musiała zerwać się na pociąg na Oslo. Pożegnaniom nie było końca. Po ostatnim smutnym spojrzeniu na jacht ruszyliśmy w powrotną drogę do Polski.

Klaudyna

Kategorie
Blog

Nocny rejs – Porta Sailing Team

Dziś (27 czerwca) po całonocnej żegludze płynęliśmy… cały dzień. Pogoda nam dopisała – świeciło pełne słońce i wiał wiatr w żagle. Po drodze mieliśmy akcję „czapka za burtą”. Cała załoga zmobilizowała się, żeby wyłowić stylową basebollówkę Grzegorza. Wieczorem zacumowaliśmy w klimatycznym, małym porcie w Kleppholmen, gdzie w końcu znaleźliśmy czas na chillout w specjalnej nadmorskiej altanie. 

Klaudyna

Kategorie
Blog

Trolltunga – Porta Sailing Team

Dzisiaj (26 czerwca) spełniliśmy nasze marzenie – odbyliśmy długo odwlekaną ze względu na pogodę wycieczkę na Trolltungę. Trasa okazała się nie być taką straszną jak przedstawiały ją przewodniki i blogi, których się naczytaliśmy. Do „języka trolla” dotarliśmy w niecałe cztery godziny! Na szczęście trafiliśmy na chwilowe okienko pogodowe i mogliśmy – po odczekaniu w kolejce – zrobić sobie najsłynniejsze zdjęcia z podróży do Norwegii (choć nie wszyscy zdążyli). W drodze powrotnej zrobiliśmy bitwę na śnieżki (najbardziej oberwał Grzesiek, który został natarty bryłą lodu). Po powrocie nie mogliśmy spokojnie odpocząć, bo silny wiatr i spiętrzona fala sprawiały, że stanie w porcie stało się niebezpieczne i nieprzyjemne. Po pysznej kolacji (wykwintny makaron z łososiem) musieliśmy szybko wyruszyć w dalszy rejs. Postanowiliśmy płynąć całą noc!

Klaudyna

Kategorie
Blog

Dzieciaki na deku I Love Norway 2019 – Porta Sailing Team

Dzieciaki na deku. Zaraz po rozpoczęciu rejsu poznałam Igę. Pierwszego dnia (w Stavanger), chociaż nie wypłynęliśmy, Iga i ja miałyśmy mnóstwo rzeczy do zrobienia. Na placu zabaw skakałyśmy na genialnej trampolinie, zwiedziłyśmy port i już z całą załogą miasteczko. Podczas następnych dni podziwiałyśmy norweskie krajobrazy i opowiadałyśmy sobie śmieszne historyjki o Genowefie wiercącym dziury w skałach. Nauczyłam Igę grać w karty, a ona mnie w grę „Eksplodujące kotki”. Jednego dnia, gdy naprawdę się nam nudziło (chyba jedyny raz na tym rejsie) zaczęłyśmy tworzyć własne etykietki na produkty spożywcze. W międzyczasie założyliśmy Klub Książki (w którym czytałyśmy książki). Mój tata jest kapitanem, ale to nie zmienia faktu, że musiałam pomagać w kambuzie. Oczywiście chodzimy na wycieczki w góry (co kocham w przeciwieństwie do mycia naczyń w kambuzie).

Julia

Dzieciaki na deku dołączą do nas na kolejnym etapie wyprawy I Love Norway podczas rejsu z ojcami w drodze na Nordkapp

Kategorie
Blog

Wodospad Tveitafossen – Porta Sailing Team

Dziś (25 czerwca) ruszyliśmy na wycieczkę nad wodospad Tveitafossen. Była to krótka, czterogodzinna wyprawa, po której wypłynęliśmy do kolejnego portu. Zanim znaleźliśmy się w miejscu docelowym – Oddzie – rozpogodziło się i mogliśmy się opalać na jachcie. Wieczór poświęciliśmy na planowanie jutrzejszej wyprawy na Trolltungę.

Klaudyna

Kategorie
Blog

Ciasto na pokładzie – Porta Sailing Team

Dzisiaj (24 czerwca) dzięki uprzejmości kapitana w końcu się wyspaliśmy. W planie były kajaki, ale okazało się, że w porcie jest tylko jeden (!). Po obfitym śniadaniu ruszyliśmy w dalszą żeglugę i na niej upłynął nam cały dzień. Dziś postanowiliśmy również dobrze się odżywiać – upiekliśmy szarlotkę, ciastka, zjedliśmy zupę ogórkową i kaszę z dodatkami. Wieczorem dopłynęliśmy do portu w Kinsarvik.

Klaudyna 

Kategorie
Blog

W porcie Sunndal – Porta Sailing Team

Dzisiaj (23 czerwca) działo się bardzo dużo. Ruszyliśmy z portu o 7 rano. Podczas śniadania (pyszna rozgrzewająca jaglanka!) w końcu znaleźliśmy gitarę, która, cytując kapitana, nadaje się tylko na hiszpański kołnierz. Po czterech godzinach pływania znaleźliśmy się w porcie w Sunndal, skąd ruszyliśmy na lodowiec Folgefonna. Przy jeziorze lodowcowym zrobiliśmy wspólne zdjęcie w koszulkach rejsowych i z kartkami z napisem „I love dad!” z okazji Dnia Ojca. Potem dwójka śmiałków (Grzegorz i Krzysztof) ruszyła na lodowiec dłuższą trasą, wchodząc na szczyt góry Fonnabu i podziwiając lodowiec w pełnej okazałości. Reszta ruszyła krótszą, choć nie mniej wymagającą trasą, do czoła jęzora lodowca (brawa dla autora przewodnika, który oznaczył tę trasę „family fun”). Cała wędrówka zajęła nam 10 godzin (nie cztery…). Po powrocie obie ekipy podzieliły się wrażeniami przy gulaszu i blasku świec.

Klaudyna