Kategorie
Blog

Pierwszy port na Lofotach Moskenes – Porta Sailing Team

Dotarcie do legowisk Trolli w Moskenes zajęło nam sporo czasu. Jak na złość wiatru nie było przez większość drogi. Kiedy ujrzeliśmy na horyzoncie wyłaniające się zza mgły obrysy wysp powiało nam mocniej. Stwory zwane Trolle nie chciały dopuścić nas do swojego domu. Po czterech godzinach nierównej walki i długich rozmów piękniejszej części załogi z Neptunem docieramy pod osłonę brzegów Lofotów. Widoki jakie otrzymaliśmy na horyzoncie są rekompensatą „nocnej” żeglugi. Zielone góry przyodziane w białą suknię mgły, białe śnieżne czapki szczytów. Małe drewniane domki, w przeróżnych kolorach i krystaliczna czysta woda. Żadnego Trolla jeszcze nie spotkaliśmy pewnie schowały się w swoich jaskiniach przed słońcem. Pogłoski mówią że dalej na północ żyją ludzie zwani Wikingami którzy nie boją się żadnych potworów. Mamy nadzieję że podzielą się z nami swoimi opowieściami z mórz, może zabiorą nas do legowiska tych mistycznych bestii. 

Edwin

Kategorie
Blog

W poszukiwaniu Trolli – Porta Sailing Team

Nadszedł dzień tak długo przez nasz wyczekiwany. Ostanie przygotowania i ruszamy kierunek lotnisko Gdańsk. Lecimy do Bodo! Lot mija spokojnie, Norwegia wita nas słońcem. Spotykamy załogę poprzedniego etapu i ruszamy na jacht. Podobno czeka na nas świeży dorsz. I rzeczywiście zapach świeżych ryb było czuć już na kei. Szybko wrzucamy nasze graty do kokpitu i przejmujemy jacht. Od ostaniej mojej wizyty sporo na jachcie się zmieniło, kurcze ile guzików i który do czego??? Halo gdzie instrukcja obsługi? Nasza załoga krząta się po jachcie jedni pakują prowiant w różne zakamarki jachtu, drudzy wykazują się zdolnościami kulinarnymi. Świerzy pieczony dorsz, to uczta dla prawdziwego konesera. Jeszcze tak dobrych ryb nie jadłem. Nadchodzi wieczór, ale słońce wcale nie zachodzi. Prowadzimy negocjacje z Neptunem może będzie dla nas łaskawy? Jednak nie do końca nas wysłuchał. W sumie sztormu nie zapowiadają ale chmur nam nagonił, słońca i wiatru nie ma. W tej chwili jesteśmy drodze na Lofoty. Jak się uda to spróbujemy odnaleźć legendarne Trolle.

Edwin

Kategorie
Blog

Jest taki dzień który musiał wydarzyć się – Porta Sailing Team

Ostani dzień na jachcie (10 lipca) – czas wracać.. Kupujemy pamiątki dla rodzin, pakujemy się i przygotowujemy jacht do przekazania kapitanowi Staszkowi Roziewskiemu prowadzącemu kolejny etap wyprawy Fundacji 4 Kontynenty „I Love Norway 2019” – Porta Sailing Team. Energia, która towarzyszyła załodze do wczoraj, dziś jakby zgasła. Chyba mimo zmęczenia, trudno nam uwierzyć, że to już koniec naszego etapu. Jeszcze tylko skromny obiad, wspólne pamiątkowe zdjęcie i ruszamy na lotnisko, które na nasze szczęście w Bodø znajduje się bardzo blisko portu. Na lotnisku spotkamy Staszka z jego załogą. Wymiana uścisków dłoni, życzenia szczęśliwej podróży. Po chwili jesteśmy już w samolocie do Gdańska. Żegnamy Norwegię lecąc „żelaznym orłem” z nadzieją, że jeszcze nie raz tu powrócimy. Dziękujemy wszystkim którzy nas wspierali w trudnych chwilach i kibicowali naszej niezwykłej przygodzie. Życzymy stopy wody pod kilem wszystkim żeglarzom, którzy pozostają w morzu! Pozdrawiamy – Michał, Mietek, Andrzej, Bożena, Piotrek, Krzysiek i Janek. Ahoj!

Michał

Michale dziękujemy Ci za twoje niesamowite relacje z pokładu jachtu. Jesteś dla nas gwiazdą tego rejsu i już nam brakuje twoich opowieści. Do zobaczenia już wkrótce. 

Zespół Fundacji 4 Kontynenty

Kategorie
Blog

Wieczór kapitański w Bodo – Porta Sailing Team

Dziś (9 lipca) o godzinie 15.00 po kolejnym udanym połowie dorsza, w gęstej mgle docieramy Bodo. Świadomość, że rejs dobiega już końca budzi chyba w każdym z nas niedosyt tej fantastycznej przygody, jednak czas wracać do rodzin i obowiązków. Najpierw jednak tradycyjny wieczór kapitański i podsumowanie rejsu przy pysznej kolacji i wspólnych śpiewach. Mimo że gitary już nie mamy, instrumentów nie brakowało. Dźwięki tarki, łyżek durszlaka i pilersu akompaniowały nam do późnego wieczora. Późniejszy wypad do pobliskiego lokalu na koncert lokalnego gitarzysty okazał się strzałem w dziesiątkę.

Michał

Kategorie
Blog

Koło Podbiegunowe 66°33′ 39”N – Porta Sailing Team

Dzień (7 lipca), obudził nas przepięknym słońcem i ogromnym zapałem do zdobycia tej nocy równoleżnika 66 33′ 39”N. Słońce dodaje ochoty do żeglowania, a okazy lądujące na deku, już tworzą wyraźną wizję najbliższego obiadu. Jest pięknie, jednak nieustanny mordewind, testuje naszą cierpliwość do popołudnia kolejnego dnia. O godzinie 14.00 schodzimy na ląd w porcie As ukrytym wśród szczytów gór, żeby wymienić butle z gazem, zjeść wyczekany obiad i ruszyć na koło podbiegunowe. Bez gazu, ale zachwyceni urokami napotkanych miejsc wieczorem zbliżamy się coraz bardziej do celu i nagle jest! 22.03 kapitan krzyczy z nawigacyjnej, żeby szybko przynieść aparat fotograficzny do plotera! Mamy to, krąg polarny jest nasz! Naszym oczom ukazuje się pomnik na skale symbolizujący koło podbiegunowe! Wszyscy jesteśmy bardzo podekscytowani, wyczyn oblewamy… gorącym budyniem! Po krótkiej celebracji tego pięknego wydarzenia czas udać się w stronę Bodo, gdzie mamy przekazać jacht załodze kolejnego etapu rejsu wyprawy Fundacji 4 KontynentyI Love Norway 2019”- Porta Sailing Team. Do zobaczenia na lądzie!

Michał 

Kategorie
Blog

Zygzaki do Berg – Porta Sailing Team

Dzisiejsza noc ( 5 lipca ) minęła pod znakiem zygzaków i szlaczków hałasując się całą noc do Berg. Zwiedziliśmy wszystkie możliwe brzegi fiordów na naszej drodze i byliśmy zafascynowani dzika fauną tychże miejsc. Nie w naszym stylu jest jazda na katarynce, więc nie daliśmy za wygraną o 10:25 dobiliśmy do kei z wiadrem pysznego dorsza, którego usmażyliśmy na kei. Rybyzjedliśmy z ogromnymi uśmiechami na twarzach. Zaledwie jeden stopień na mapie dzieli nas już od koła podbiegunowego. Pozdrawiamy serdecznie wszystkich którzy śledzą nasz rejs!

Michał  

 

Kategorie
Blog

Neptun naszym przyjacielem jest – Porta Sailing Team

Dzień 4 lipca to kolejny etap rejsu. Amerykanie świętują a my żeglujemy na północ. Rozpoczęło się słonecznie i przyjemnie,wiatr około 3B. Wspaniałe widoki i przyjemność żeglowania bez deszczu okazały się spełnieniem naszych marzeń. Szczęście nie trwało jednak zbyt długo. Około północy wiatr znów zaczął przybierać na silę a deszcz przypomniał sobie o naszym istnieniu. Neptun na szczęście chyba znudził się już ofiarami i dał nam spokój chociaż w tej kwestii. Po raz kolejny suszymy ubrania, tym razem jednak cieszymy się gorącym prysznicem i pięknym portem w Rorvik. 

Michał „Neptun nas w końcu polubił””

Kategorie
Blog

Deszcze niespokojne – Porta Sailing Team

Dziś (2 lipca) Allesund nie przywitało nas przyjazną pogodą, jednak po gorliwych prośbach Neptun odsłonił dla nas skrawek czystego nieba i pozwolił na wycieczkę. Idziemy zdobyć wzgórze Aksla. Widoki wynagrodziły wszystko, mamy przemoknięte ubrania. Kolejny wieczór spędziliśmy na rozmowach i analizowaniu prognoz, które nie były optymistyczne dla naszej załogi. Na noc zapowiadano silny wiatr który postanowiliśmy przeczekać w porcie. Wczesnym rankiem (3 lipca) o 04.00 ruszamy przed siebie z wiatrem i falami. Jacht płynie szybko ponad 8 knt na małej „gieni”. Siła wiatru napędza naszego rumaka niczym bolid F1. Jesteśmy zadowoleni i uśmiechnięci. Fiord, co za widok, ale jak to na naszym rejsie bywa wszystko do czasu….. Załoga blednie w oczach. Chcę zrobić parę fotografii dla was, niestety Pan Neptun postanowił mnie zabrać w swoje ramiona. Ciesze się że nie jestem z tym sam. Mija kilkanaście godzin, ktoś z załogi woła widać port. Jest to długa podróż która trwała dla mnie jak wieczność. Docieramy do Garten, jakaś magia zadziałała niczym eliksir wszyscy zdrowi, wieszamy odbijacze cumujemy. Port jest niewielki, ale dla nas najważniejsze jest to że po przeprawie z Allesund w deszczowych warunkach mogliśmy wysuszyć ubrania, naprawić drobne usterki jachtu i nareszcie cieszyć się stałym lądem. Jest słońce, które według prognoz ma z nam pozostać na dłużej. Idziemy się opalać i zwiedzać Garten. 

Michał „kumpel Neptuna”

Kategorie
Blog

Hołd dla Neptuna – Porta Sailing Team

Dziś (1 lipca) po dobie w morzu i oddaniu hołdu Neptunowi, przemoknięci do suchej nitki docieramy do Maloy. Miejscowość ta jest jednym z ważniejszych portów rybackich w regionie. Mamy nadzieję zregenerować siły, zwiedzić zabytkowe fortyfikacje i podziwiać widoki z góry nieopodal portu, a rano wyruszyć w dalszą podróż. Na  obiad będzie zupa rybna z świeżych złowionych ryb przez kapitana Mietka Jakubowskiego.

Michał

Kategorie
Blog

Za koło Podbiegunowe do bram Arktyki – Porta Sailing Team

Dziś ( 30 czerwca ) po nocnej podróży z Polski o 8 rano wylądowaliśmy w Bergen. Wsiadamy w tramwaj i kierujemy się do Bryggen gdzie czeka na nas jacht SY Ciri. Po przejęciu jachtu od załogi poprzedniego etapu, szybki posiłek i ruszamy zwiedzać miasto. Podziwialiśmy piękną panoramę z góry Floyen. Kolacja i nadszedł czas na wyjście w morze. Godzinie 19.00 oddajemy cumy i rozpoczynamy nasz rejs za koło podbiegunowe.

Michał