Kategorie
Blog

Zmiana załogi w Bergen – Porta Sailing Team

Wczoraj (28 czerwca) mieliśmy przepiękną pogodę na żeglowanie. Koło 13:00 dopłynęliśmy do Bergen i po wykonaniu wszystkich obowiązków związanych z przekazaniem jachtu zjedliśmy pyszny obiad (kasza z cukinią i dużą ilością krewetek). Przywitaliśmy również Mieczysława – kapitana kolejnej załogi – oraz mieszkającego w Bergen Grzegorza, który bardzo nam pomógł, oferując nocleg oraz przynosząc wiertarkę i napitek.  Popołudnie poświęciliśmy na kupowanie pamiątek i spacer po mieście, później urządziliśmy wieczór kapitański. Część załogi wyrwała się, aby wjechać kolejką na górę Floyen, skąd przy blasku zachodu słońca roztaczał się piękny widok na całe miasto. Niektórzy dali się ponieść wodzom fantazji na placu zabaw, aby następnie zaliczyć ostatnią górską wędrówkę na tym wyjeździe. Dwie-trzy godziny snu i pobudka, ponieważ większość ekipy musiała zerwać się na pociąg na Oslo. Pożegnaniom nie było końca. Po ostatnim smutnym spojrzeniu na jacht ruszyliśmy w powrotną drogę do Polski.

Klaudyna

Kategorie
Blog

Nocny rejs – Porta Sailing Team

Dziś (27 czerwca) po całonocnej żegludze płynęliśmy… cały dzień. Pogoda nam dopisała – świeciło pełne słońce i wiał wiatr w żagle. Po drodze mieliśmy akcję „czapka za burtą”. Cała załoga zmobilizowała się, żeby wyłowić stylową basebollówkę Grzegorza. Wieczorem zacumowaliśmy w klimatycznym, małym porcie w Kleppholmen, gdzie w końcu znaleźliśmy czas na chillout w specjalnej nadmorskiej altanie. 

Klaudyna

Kategorie
Blog

Trolltunga – Porta Sailing Team

Dzisiaj (26 czerwca) spełniliśmy nasze marzenie – odbyliśmy długo odwlekaną ze względu na pogodę wycieczkę na Trolltungę. Trasa okazała się nie być taką straszną jak przedstawiały ją przewodniki i blogi, których się naczytaliśmy. Do „języka trolla” dotarliśmy w niecałe cztery godziny! Na szczęście trafiliśmy na chwilowe okienko pogodowe i mogliśmy – po odczekaniu w kolejce – zrobić sobie najsłynniejsze zdjęcia z podróży do Norwegii (choć nie wszyscy zdążyli). W drodze powrotnej zrobiliśmy bitwę na śnieżki (najbardziej oberwał Grzesiek, który został natarty bryłą lodu). Po powrocie nie mogliśmy spokojnie odpocząć, bo silny wiatr i spiętrzona fala sprawiały, że stanie w porcie stało się niebezpieczne i nieprzyjemne. Po pysznej kolacji (wykwintny makaron z łososiem) musieliśmy szybko wyruszyć w dalszy rejs. Postanowiliśmy płynąć całą noc!

Klaudyna

Kategorie
Blog

Dzieciaki na deku I Love Norway 2019 – Porta Sailing Team

Dzieciaki na deku. Zaraz po rozpoczęciu rejsu poznałam Igę. Pierwszego dnia (w Stavanger), chociaż nie wypłynęliśmy, Iga i ja miałyśmy mnóstwo rzeczy do zrobienia. Na placu zabaw skakałyśmy na genialnej trampolinie, zwiedziłyśmy port i już z całą załogą miasteczko. Podczas następnych dni podziwiałyśmy norweskie krajobrazy i opowiadałyśmy sobie śmieszne historyjki o Genowefie wiercącym dziury w skałach. Nauczyłam Igę grać w karty, a ona mnie w grę „Eksplodujące kotki”. Jednego dnia, gdy naprawdę się nam nudziło (chyba jedyny raz na tym rejsie) zaczęłyśmy tworzyć własne etykietki na produkty spożywcze. W międzyczasie założyliśmy Klub Książki (w którym czytałyśmy książki). Mój tata jest kapitanem, ale to nie zmienia faktu, że musiałam pomagać w kambuzie. Oczywiście chodzimy na wycieczki w góry (co kocham w przeciwieństwie do mycia naczyń w kambuzie).

Julia

Dzieciaki na deku dołączą do nas na kolejnym etapie wyprawy I Love Norway podczas rejsu z ojcami w drodze na Nordkapp

Kategorie
Blog

Ciasto na pokładzie – Porta Sailing Team

Dzisiaj (24 czerwca) dzięki uprzejmości kapitana w końcu się wyspaliśmy. W planie były kajaki, ale okazało się, że w porcie jest tylko jeden (!). Po obfitym śniadaniu ruszyliśmy w dalszą żeglugę i na niej upłynął nam cały dzień. Dziś postanowiliśmy również dobrze się odżywiać – upiekliśmy szarlotkę, ciastka, zjedliśmy zupę ogórkową i kaszę z dodatkami. Wieczorem dopłynęliśmy do portu w Kinsarvik.

Klaudyna 

Kategorie
Blog

W porcie Sunndal – Porta Sailing Team

Dzisiaj (23 czerwca) działo się bardzo dużo. Ruszyliśmy z portu o 7 rano. Podczas śniadania (pyszna rozgrzewająca jaglanka!) w końcu znaleźliśmy gitarę, która, cytując kapitana, nadaje się tylko na hiszpański kołnierz. Po czterech godzinach pływania znaleźliśmy się w porcie w Sunndal, skąd ruszyliśmy na lodowiec Folgefonna. Przy jeziorze lodowcowym zrobiliśmy wspólne zdjęcie w koszulkach rejsowych i z kartkami z napisem „I love dad!” z okazji Dnia Ojca. Potem dwójka śmiałków (Grzegorz i Krzysztof) ruszyła na lodowiec dłuższą trasą, wchodząc na szczyt góry Fonnabu i podziwiając lodowiec w pełnej okazałości. Reszta ruszyła krótszą, choć nie mniej wymagającą trasą, do czoła jęzora lodowca (brawa dla autora przewodnika, który oznaczył tę trasę „family fun”). Cała wędrówka zajęła nam 10 godzin (nie cztery…). Po powrocie obie ekipy podzieliły się wrażeniami przy gulaszu i blasku świec.

Klaudyna 

Kategorie
Blog

17 godzin i 70 mil – Porta Sailing Team

Dziś (22 czerwca) cały dzień pływaliśmy po morzu. Wystartowaliśmy o 6 rano, żeby zrobić jak najdłuższą trasę. Żeglowaliśmy bez przerwy 17 godzin i przepłynęliśmy 70 mil morskich. Zatrzymaliśmy się w klimatycznym porcie w Uskedalen. Z portu widzimy wysokie góry i piękny wodospad. Jest po północy, ale wcale tego nie odczuwamy, gdyż jest wciąż jasno. Planujemy jutrzejszą trasę na lodowiec Folgefonna.

Klaudyna 

Kategorie
Blog

Kurs na Prekestolen – Porta Sailing Team

Wczoraj 20 czerwca  cały dzień żeglowaliśmy i żywiliśmy się po włosku Wieczorem dopłynęliśmy do portu w Tau, gdzie po krótkim spacerze, zabawie na placu zabaw i zakupach poszliśmy spać. Za to 21. czerwca przyniósł nam wiele emocji – zdobyliśmy Preikestolen! Pogoda była bardzo zmienna, od słońca i rozpogodzeń po wiatr, mgłę, a nawet grad. Na szczęście na samej półce skalnej udało nam się trafić w lukę pogodową i mieliśmy wspaniały widok na Lysefjord. To zdecydowanie jeden z najpiękniejszych widoków, jakie widzieliśmy. Swoją obecnością uraczyła nas również pełna tęcza. Po powrocie odpoczywaliśmy, przygotowując się na atrakcje kolejnego dnia

Klaudyna 

Kategorie
Blog

Fiordy na wyciągnięcie ręki – Porta Sailing Team

Dzisiaj 19 czerwca nasza załoga zebrała się w porcie w Stavanger na jachcie SY Ciri. Wachta kambuzowa przygotowała pyszny obiad składający się ze schabowego, ziemniaków i mizerii Po obiedzie odbyliśmy szkolenie z bezpieczeństwa i obsługi jachtu. W ramach wieczornej aktywności przespacerowaliśmy się po mieście, które okazało się być bardzo urokliwe. W szczególności zachwyciły nas artystyczne murale widoczne na wielu budynkach i kręte uliczki starego miasta. Po spacerze zmęczeni poszliśmy spać, aby wypocząć przed pierwszym wypłynięciem.

Klaudyna 

Kategorie
Żeglarstwo

Fiku Miku po Bałtyku, czyli czwarta edycja największej majówki pod żaglami na Morzu Bałtyckim z Fundacją 4 Kontynenty dobiegła końca

Fiku Miku po Bałtyku, czyli czwarta edycja największej majówki pod żaglami na Morzu Bałtyckim z Fundacją 4 Kontynenty dobiegła końca. W tym roku żeglarze popłynęli do Szwecji, by uczcić 100 lat relacji dyplomatycznych Szwecji i Polski. 

W majówkowy rejs żeglarze wypłynęli 27 kwietnia z Górek Zachodnich. Rejs trwał siedem dni i zaczął się w Narodowym Centrum Żeglarstwa AWFiS. Tu na 63 żeglarzy z różnych rejonów Polski czekało osiem jachtów, sprawdzonych już w poprzednich rejsach Fundacji 4 Kontynenty. Najpierw jednak odbyło się spotkanie żeglarzy z Januszem Maziaszem, kierownikiem bazy ratowniczej Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w Górkach Zachodnich. Podczas spotkania Szef gdańskiego SAR przekazał żeglarzom wiele cennych rad dotyczących bezpieczeństwa na morzu. Poprosił, by żeglarze zanotowali sobie nr telefonu do SAR: +48 505 050 971. 

Po spotkaniu były koncert i kolacja. Popularne szanty wyśpiewał i zagrał żeglarzom Grzegorz Tyszkiewicz. Kameralna sala pozwoliła docenić talent i niezwykły, mocny głos znanego wykonawcy. Po kolacji w tawernie NCZ AWFiS, wszyscy spotkali się na tarasie, by na tle mariny zrobić wspólne zdjęcie. 

Punktualnie o godzinie ósmej wieczorem osiem jachtów Fundacji 4 Kontynenty wyruszyło z Górek Zachodnich i obrało kurs na Visby na Gotlandii. Bałtycki wicher nie był dla żeglarzy łaskawy. Już pierwszej nocy przywitał flotyllę deszczem, burzą i szkwałami, które na szczęście nie były długotrwałe i intensywne.. W kolejne dni Neptun okazał się łaskawszy. Pewnie dlatego, że spora część załogantów oddała za burtę należny hołd władcy mórz. Przyjazna atmosfera sprzyjała żegludze, a żeglarzom nie przeszkadzały nawet temperatura powietrza w okolicach 10st C i wiatr, który zdecydował się mocno wiać i napędzać nasze jachty.

W Visby powróciły zdrowie i humor. Był czas na odpoczynek, zwiedzanie i wspólną zabawę. To niewielkie, urokliwe, zadbane i czyste miasteczko o tradycjach hanzeatyckich posiada liczne zabytki: stare magazyny, spichlerze, ruiny kościołów, katedra i mur obronny. Ma bogatą i ciekawą, sięgającej X wieku historię, założonego przez średniowiecznych Wikingów miasteczka. W przeszłości miasto było świadkiem wydarzeń związanych z najazdami Duńczyków, Niemców oraz zwykłych piratów. Dziś Visby jest popularnym ośrodkiem turystycznym, chętnie odwiedzanym w letnim sezonie. Poza sezonem ruch jachtów w marinie jest zdecydowanie mniejszy, ale spotkanie załóg z Polski jest bardzo prawdopodobne. Sama Gotlandia jest również bardzo ciekawa, ale turyści znacznie rzadziej się zapuszczają w głąb wyspy. Pomocna tutaj może być wypożyczalnia rowerów, samochodów i motocykli. Wypożyczalnia znajduje się w recepcji mariny. Dwóch uczestników wyprawy skorzystało z tej możliwości, i po całodziennej wycieczce motocyklowej wrócili zachwyceni.

IFramePo sprawdzeniu prognozy pogody i uważając na możliwe o tej porze roku sztormy, flotylla wyruszyła w dalszą podróż. Południowy wiatr ułatwił szybki przelot do wybrzeży kontynentalnej Szwecji. Następnie, jakby na zamówienie odwrócił się na południowo-zachodni, umożliwiając żeglugę w cieśninie kalmarskiej, między szwedzkim szkierowym wybrzeżem a Olandią. Po dobie żeglugi bajdewindem, a pod koniec na silnikach, wszystkie jachty pojawiły się przy kei w Kalmarze. Postój nie był zbyt długi, ponieważ program rejsu był mocno napięty. Nawet ten krótki czas pozwolił wypocząć – żeglarze zachwycali się komfortem i czystością portowej infrastruktury i uruchomioną specjalnie dla nich sauną – i zwiedzić starówkę oraz piękny zamek kalmarski, ważny element szwedzkiej historii i kultury. Twierdza w ciągu swojej wielowiekowej historii była wielokrotnie oblegana przez różne wojska. Warto odnotować, że w 1589 roku zamek kalmarski był zdobyty w przez wojska króla polskiego Zygmunta III Wazę. Rejs jednak miał podkreślić to, co łączy narody polski i szwedzki. Dlatego żeglarze włożyli specjalne, przygotowane na ten cel oficjalne koszulki rejsu, z symbolami podkreślającymi setną rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Szwecją.Stojące w marinie jachty odwiedziła przedstawicielki miasta Kalmar: Lindy Peterssonz Departamentu Zagranicznego, Elisabeth Heimark-Sjögren zastępca szefa Parlamentu Kalmar przekazały na ręce Mariusza Noworóla, Prezesa Fundacji 4 kontynenty, inicjatora i organizatora żeglarskiej majówki drobne upominki dla żeglarzy. W podziękowaniu za gościnę żeglarze podarowali miastu flagę Fundacji 4 Kontynenty, i jak sami podkreślali: – Kalmar skradło nasze serca, na pewno tu jeszcze wrócimy. 

W drogę powrotną na Hel, wiatry sprzyjały żegludze. Szybki przelot na południową stronę Bałtyku trwał ok. 1,5 doby. W Helu jachty pojawiły się w sobotę rano. Czas załogom upłynął na odpoczynku i zwiedzaniu. Hel oferuje sporo atrakcji. Jest tu fokarium, latarnia morska, spacery, plaża i umocnienia wojenne. Wieczorne spotkanie w tawernie Kapitan Morgan, przy smacznej rybce i muzyce pełne było wrażeń i wspomnień kończącego się właśnie rejsu. Rozmowy, tańce i śpiewanie szant trwały do białego rana. 

Rejs zakończył się 5 maja w Górkach Zachodnich, ale żeglarze już planują już następne rejsy i spotkania. Nawiązane kontakty i przyjaźnie na pewno zaowocują licznymi wyprawami, i może nie tylko żeglarskimi.

I tutaj dochodzimy do miejsca, gdzie koniecznie trzeba podziękować 

– Fundacji 4 Kontynenty za organizację największej żeglarskiej majówki akwenu Morza Bałtyckiego 

– sponsorowi firmie Porta KMI Poland 

– ratownikom z SAR z Górek Zachodnich za szkolenie, śledzenie wyprawy i gotowość do niesienia pomocy,

– Grzegorzowi Tyszkiewiczowi za świetną zabawę na koncercie,

– Patronat medialny Miesięcznik Żagle 

– Marszałkowi Województwa Dolnośląskiego

– Marszałkowi Województwa Małopolskiego 

– Maciejowi Szafran który reprezentował Narodowe Centrum Żeglarstwa AWFiS

– Ambasadzie Królestwa Szwecji w Polsce – Pani Bratumiła Pettersson Koordynatorka ds. Komunikacji i Promocji Szwecji, Pani Konsul Magdalena Pramfelt

– Jolancie Murawskiej z Kancelarii Prezydenta Miasta Gdańsk 

– kapitanom i załogom za świetną zabawę i promocję żeglugi na Morzu Bałtyckim

Flaga na maszt Bałtyk jest nasz, piękny i urokliwy. Jeszcze wciąż z nieznanymi lądami czekające na swoje odkrycie. „Nieznane lądy Bałtyku” to kolejna wakacyjna propozycja rejsu wzdłuż wybrzeży naszego Morza Bałtyckiego.

Marcin Filipiak