Kategorie
Eventy

Rejs I Love Norway Sail & Trekking 2023

Rejs I Love Norway - Zaczynamy

Rejs  stażowy na pokładzie SY Polonium,

To już czwarty raz, kiedy w ramach celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty ruszamy na Północ. Doświadczenie z poprzednich lat pozwala nam na sprawną realizację kolejnego niekomercyjnego projektu za Kołem Podbiegunowym.

W 2023 roku naszą bazą wypadową będzie jacht SY Polonium. Będzie to intensywny czas dla całej załogi – połączymy żeglugę, zdobywanie godzin stażowych oraz piesze wyjścia w teren.

Akwen ten wciąga i ma w sobie coś niezwykłego. Przez całą dobę będzie nam towarzyszyć dzień polarny, a słońce ani na chwilę nie schowa się za horyzont. Zamierzamy wykorzystać ten czas maksymalnie, na ile pozwolą nam warunki na morzu i w górach.

 

Rejs jachtem SY Polonium

S/Y Polonium to stalowy 45 stopowy kecz, przeznaczony do żeglugi oceanicznej, zbudowany według projektu Bruce Roberts’a. Jacht bardzo dzielny. Jego pierwszy właściciel okrążył nim kulę ziemską pływając w różnych, nieraz trudnych warunkach pogodowych.

Polonium może być napędzane 4 żaglami. Patrząc od dziobu to genua, fok na babysztagu (z bomem), grot i bezan. Łącznie prawie 100 m2 żagla. Jeżeli postawimy je wszystkie, to z pewnością będziemy celem fotografów z sąsiednich jachtów. Gdy wiatr odmówi współpracy, to mamy do dyspozycji doskonały silnik, 85 konny Perkins, konstrukcja nie do zdarcia.

Jacht ma jedną kabinę dziobową w której znajdują się cztery koje, po dwie na każdej z burt. Na rufie jest kabina armatorska z szeroką, poprzeczną dwuosobową koją. W centralnej części jachtu mamy obszerną mesę połączona z kambuzem. Tu czuje się przestrzeń. Na rufie znajdziecie kabinę WC z prysznicem.

Jacht jest wyposażony w tratwę ratunkową, radiopławę EPIRB i pneumatyczne kamizelki ratunkowe.

Sternik ma przed sobą 10 calowy ekran z aplikacją Navionics. Na stanowisku nawigacyjnym wewnątrz jachtu mamy komputer z OpenCPN, ekran radaru i oczywiście UKF z DSC.

Jacht ma dwa zbiorniki na wodę, każdy o pojemności 280 l oraz dwa zbiorniki na paliwo o takiej samej pojemności. Jest wyposażony w ogrzewanie Planar (kopia Webasto) zasilane z jednego ze zbiorników z paliwem. Oprócz standardowej instalacji wodnej jest dostępna instalacja ciepłej wody grzanej elektrycznie wówczas gdy mamy zasilanie 230V z brzegu, albo poprzez silnik jachtowy. Na jachcie znajduje się bardzo wydajna lodówka zabudowana w blacie kambuzowym.

W każdej kabinie oraz przy stoliku nawigacyjny umieszczono gniazda USB. Dzięki temu nie ma problemu z ładowaniem różnych urządzeń, np. telefonów komórkowych. Energię niezbędną do ich zasilania dostarczają akumulatory jachtowe. Te z kolei mogą być ładowane z przyłącza 230V, alternatora wtedy gdy pracuje silnik, lub z paneli słonecznych bądź z generatora wiatrowego.

Rejs I Love Norway - Poznaj Norwegię

Organizowany przez Fundację 4 Kontynenty statutowy rejs morski „I Love Norway 2023”

Zapraszamy do dołączenia do załogi Fundacji 4 Kontynenty. W ramach realizacji celów statutowych – organizacji rejsów morskich – wyruszamy na norweskie wody. Program nautyczny rejsu uzupełniają piesze wyjścia terenowe w rejonach zawinięcia do portów.

Spójrz na 6 minutowy film który może Cię przekona do kolejnego kroku ?

Fiordy, Lofoty, Nordkapp

Etap I: Rejs morski – Obieramy kurs na Północ (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy I Etap projektu norweskiego. Przed załogą intensywna, ponad 500-milowa trasa morka prowadząca przez cieśniny duńskie aż do fiordów Norwegii. Głównym założeniem rejsu jest praktyczna nauka żeglarskiego rzemiosła, zdobywanie stażu na stopnie morskie oraz prowadzenie nawigacji na wymagających akwenach.

Trasa i zadania nautyczne: Etap rozpoczynamy żeglugą przez Cieśniny Duńskie. W zależności od warunków meteorologicznych i harmonogramu wacht planujemy postoje w portach trasowych (m.in. Kopenhaga, wyspa Anholt w sercu Kattegatu, Læsø oraz Skagen – na styku cieśnin Kattegat i Skagerrak). Postoje w portach posłużą załodze do odpoczynku oraz krótkich wyjść terenowych po okolicy.

Po przekroczeniu Morza Północnego jacht osiągnie brzeg Norwegii, kierując się do portu Flekkefjord. W trakcie postoju planowane są piesze rozpoznania terenowe wzdłuż fiordu oraz zapoznanie się z lokalną specyfiką rejonu. Etap wieńczy przelot morski do Stavanger, gdzie nastąpi przekazanie jednostki kolejnej załodze.

Planowana trasa:     Szczecin  – Stavanger   
Data rozpoczęcia:     01.06.2023  (Szczecin)
Data zakończenie:    10.06.2023  (Stavanger)
Kapitan Mariusz Główka
 

Rejs I Love Norway 2023 - Fiordy

Etap II: Rejs morski – Kurs na Ålesund (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy II Etap projektu norweskiego na trasie Stavanger – Ålesund. Głównym założeniem rejsu jest doskonalenie rzemiosła żeglarskiego, prowadzenie nawigacji na wymagających wodach osłoniętych oraz w fiordach, a także zdobywanie godzin stażowych na morskie stopnie żeglarskie.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe:

Etap rozpoczynamy w portowym Stavanger. Po przyjęciu jachtu, odprawie bezpieczeństwa i przydziale do wacht morskich obieramy kurs na Haugesund – historyczny ośrodek żeglugowy. Trasa prowadzi dalej systemem fiordów w kierunku Bergen. Nawigacja w tym rejonie wymaga od załogi dużej uwagi przy prowadzeniu obserwacji nautycznej i pracy na mapach.

Podczas postoju w Bergen planowane są piesze wyjścia rozpoznawcze w rejonie zabytkowego nabrzeża Bryggen oraz podejście szlakiem na wzgórze Fløyen ($399\text{ m n.p.m.}$), stanowiące doskonały punkt obserwacyjny na cały akwen.

Kolejny odcinek morki prowadzi przez wyspę Byrknesøyna (port Byrknes) oraz Kalvåg na wyspie Frøya. Postoje w tych portach trasowych posłużą załodze do odpoczynku po wachtach oraz realizacji pieszych wyjść terenowych w rejonie klifu Hornelen oraz skalnych rzeźb Vingen.

Rejs kończymy wpłynięciem do Ålesund – portu stanowiącego ujście kilku fiordów. W ramach podsumowania etapu i weryfikacji warunków terenowych planowane jest wyjście załogi na wzgórze Aksla.

Planowana trasa:     Stavanger – Alesund
Data rozpoczęcia:     10.06.2023  (Stavanger)
Data zakończenie:    17.06.2023  (Alesund)    
Kapitan Mariusz Noworól 

Rejs I Love Norway 2023 - Fiordy

Etap III: Rejs morski – Długie dni, krótkie noce (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy III Etap projektu norweskiego na trasie Ålesund – Trondheim. Trasa charakteryzuje się dużą zmiennością warunków hydrometeorologicznych oraz nawigacją w warunkach całodobowej widzialności (dzień polarny / białe noce). Głównym zadaniem załogi jest prowadzenie ciągłej obserwacji nautycznej oraz manewrowanie na akwenach osłoniętych i odkrytych.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe:

Po objęciu wacht i odprawie bezpieczeństwa w Ålesund obieramy kurs na północ. Odcinek w kierunku Molde wymaga precyzyjnego prowadzenia nawigacji wśród licznych wysp, szczerków i płytizn. Wybór pośrednich portów trasowych i kotwicowisk będzie uzależniony od aktualnych warunków pogodowych oraz decyzji kapitanatu jachtu.

Podczas postoju w Molde planowane jest piesze wyjście rozpoznawcze na punkt widokowy Varden (Molde Panorama), umożliwiający analizę ukształtowania linii brzegowej i lokalnych prądów. Załoga skorzysta z podejścia zachodniego (ok. $3\text{ km}$), łącząc ćwiczenia kondycyjne z obserwacją terenu.

Dalsza trasa obejmuje przeloty morskie przez akwen Brenslevågen, krótki postój w Kristiansund oraz wejście do portu Brekstad u wylotu fiordu Trondheimsfjord. Rejs wieńczy manewr wejścia do portu docelowego w Trondheim (marina Skansen), gdzie nastąpi podsumowanie stażu i przekazanie jednostki.

Planowana trasa:     Alesund – Trondheim   
Data rozpoczęcia:     17.06.2023 (Alesund)
Data zakończenie:    24.06.2023 (Trondheim )
Kapitan Mariusz Noworól 
 

Koło Podbiegunowe

Etap IV: Rejs morski – Za Koło Podbiegunowe (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy IV etap projektu norweskiego na trasie Trondheim – Bodø. Trasa prowadzi powyżej $60^\circ\text{N}$ w warunkach całodobowego dnia polarnego. Głównymi założeniami etapu są doskonalenie nawigacji podbiegunowej, praca na akwenach osłoniętych i otwartych oraz prowadzenie rozpoznania geograficznego wybrzeża.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe:

Po opuszczeniu Trondheim i podziale na wachty morskie obieramy kurs na północ, prowadząc żeglugę wzdłuż rozbudowanej linii brzegowej. Trasa obejmuje postoje w portach i wioskach rybackich, w tym w Rørvik, służącym jako punkt regeneracyjny i zaopatrzeniowy załogi. W ramach samowystarczalności na jachcie jadłospis kambuza uzupełniany jest o połów ryb.

Kolejnym punktem trasowym jest wyspa Lovund. Podczas postoju planowane jest piesze wyjście terenowe na szczyt Lovundfjellet w celu oceny ukształtowania terenu oraz obserwacji lokalnej awifauny (w tym rejonów gniazdowania maskonurów).

W rejonie Holandsfjorden załoga przeprowadzi wyjście rozpoznawcze w kierunku czoła lodowca Engenbreen (część masywu Svartisen). Dojazd ścieżką przy jeziorze Svartisvatnet oraz podejście pod granicę lodu stanowią element szkolenia z zakresu poruszania się w terenie surowym. Etap wieńczy przelot morski i wejście do portu Bodø.

 
Planowana trasa:     Trondheim – Bodo  
Data rozpoczęcia:     24.06.2023  (Trondheim)
Data zakończenie:    01.07.2023  (Bodo)
Kapitan  Ryszard Wyka 
 

Fiordy rejs jachtem Fundacja 4 Kontynenty

I Love Norway 2023 - Lofoty i fiordy północy

Etap V: Rejs morski – Lofoty i fiordy północy do bramy Arktyki (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy V etap projektu norweskiego na trasie Bodø – Tromsø. Trasa przebiega w warunkach pełnego dnia polarnego przez archipelag Lofotów aż do rejonu Senja. Głównym założeniem etapu jest prowadzenie trudnej nawigacji na akwenach osłoniętych i prądowych oraz realizacja wyjść terenowych w rejonach górskich i przybrzeżnych.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe: Po wyjściu z Bodø jacht skieruje się na wody archipelagu Lofotów. Nawigacja pośród wąskich fiordów oraz przejść prądowych wymagać będzie stałego prowadzenia obserwacji nautycznej i precyzyjnego manewrowania. Podczas postojów w historycznych portach trasowych (Reine, Henningsvær, Nusfjord) planowane są piesze wyjścia rozpoznawcze. Z rejonu Reine załoga podejmie podejście na punkt widokowy Reinebringen w celu analizy ukształtowania linii brzegowej.

Dalsza trasa prowadzi na północ przez otwarte wody w kierunku wyspy Senja, stanowiącej obszar o charakterze surowym i górzystym. W trakcie przelotów morska załoga prowadzi obserwację przyrodniczą (fauna morska i awifauna) oraz w miarę możliwości uzupełnia zaopatrzenie kambuza o świeże ryby. Rejs wieńczy przelot i wejście do portu Tromsø.

Planowana trasa:    Bodo – Tromso  
Data rozpoczęcia:     01.07.2023  (Bodo)
Data zakończenie:    10.07.2023  (Tromso)
Kapitan Ryszard Wyka
 

Nordkapp

Etap VI: Rejs morski – Fiordy Północy przez Morze Barentsa (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy VI etap projektu norweskiego na trasie Tromsø – Kirkenes. Trasa przebiega przez akweny Dalekiej Północy, prowadząc załogę z fiordów Troms na otwarte wody Morza Barentsa, aż w rejon przygraniczny. Głównymi założeniami etapu są doskonalenie nawigacji oceanicznej w trudnych warunkach podbiegunowych oraz prowadzenie pieszych rozpoznań terenowych o charakterze historyczno-geograficznym.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe:

Po opuszczeniu Tromsø jacht obiera kurs na Lyngenfjorden i obszar Manndalen. W trakcie postoju planowane jest wyjście terenowe śladami wojennej historii regionu (szlak fluktuacji historycznych / ucieczki Jana Baalsruda).

Dalsza żegluga prowadzi wzdłuż wyspy Sørøya (obserwacja ornitologiczna w rejonie rezerwatów ptaków) oraz przez port Hammerfest. Po opłynięciu wyspy Magerøya i osiągnięciu rejonu Przylądka Północnego (Nordkapp) jacht wejdzie na akwen Morza Barentsa, kierując się do portu Skarsvåg.

Etap wieńczy przelot morski do portu docelowego w Kirkenes. Zwieńczeniem zadania załogi jest przygotowanie jednostki do przekazania oraz powrotny transport lądowy trasą Kirkenes – Tromsø.

Planowana trasa:     Tromso – Kirkenes  
Data rozpoczęcia:     10.07.2023  (Tromso)
Data zakończenie:    20.07.2023  (Kirkenes)
Kapitan Mariusz Główka
 

Nordkapp fiordy północy
Nordkapp fiordy północy rejs jachtem

Fiordy i Nordkapp

Etap VII: Rejs morski – Z wschodu na zachód (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy VII etap projektu norweskiego na trasie Kirkenes – Tromsø. Wymiana załogi następuje poprzez transfer lądowy z Tromsø do Kirkenes. Głównym założeniem etapu jest powrotny przelot morski przez akwen Morza Barentsa, prowadzenie nawigacji pośród wysp i fiordów arktycznych oraz realizacja rozpoznania geograficznego.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe: Przed odbiorem jachtu i przejęciem wacht planowane jest wyjście terenowe w rejonie Kirkenes w celu analizy specyfiki przygranicznej oraz układu przestrzennego portu. Wyjście z fiordu Bøkfjorden otworzy trasę na otwarte wody Morza Barentsa.

Żegluga w kierunku zachodnim prowadzi wzdłuż dzikich rejonów wybrzeża i rezerwatów przyrodniczych z postojem w rejonie Przylądka Północnego (Nordkapp), dedykowanym dokumentacji fotograficznej i obserwacji ornitologicznej. Dalszy przebieg trasy omija otwarte przestrzenie morskie poprzez żeglugę osłoniętą między wyspami i fiordami, co pozwala załodze na ćwiczenie nawigacji podbiegunowej w zróżnicowanych warunkach pogodowych. Rejs wieńczy wejście do portu w Tromsø

Planowana trasa:     Kirkenes – Tromso   
Data rozpoczęcia:     20.07.2023 (Kirkenes)
Data zakończenie:    29.07.2023  (Tromso)
Kapitan Mariusz Główka 
 

Lofoty i fiordy północy

Etap VIII: Rejs morski – Wschody i zachody słońca na Lofotach i fiordach (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy VIII etap projektu norweskiego na trasie Tromsø – Bodø. Trasa prowadzi w kierunku południowym, obejmując obszar wyspy Senja oraz archipelag Lofotów. Głównym założeniem etapu jest doskonalenie manewrowania w wąskich przejściach prądowych oraz realizacja intensywnych pieszych rozpoznań terenowych w rejonach górzystych i przybrzeżnych.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe: Po opuszczeniu Tromsø jacht kieruje się w stronę wyspy Senja. Podczas postoju planowane jest wyjście terenowe w rejonie szczytu Hesten. W zależności od układu pogodowego kapitanat podejmie decyzję o wyborze trasy trasowej: zewnętrznej (przez Andenes i strefę obserwacji fauny morskiej) lub osłoniętej wewnętrznymi fiordami.

W wariancie zewnętrznym planowane są postoje w osadzie Bleik (obserwacja ornitologiczna) oraz w Sortland. Dalszy przelot wymaga precyzyjnego wyliczenia okna nawigacyjnego na przejście cieśniny Raftsundet i fiordu Trollfjorden ze względu na silne prądy pływowe.

W kolejnych portach trasowych na Lofotach (Svolvær, Kabelvåg, Henningsvær, Nusfjord, Reine, Å) załoga zrealizuje serię pieszych wyjść górskich i rozpoznawczych:

Planowana trasa:     Tromso – Bodo  
Data rozpoczęcia:     29.07.2023 (Tromso)
Data zakończenie:    12.08.2023  (Bodo)Kapitan  Mariusz Główka
 

Fiordy i Lofoty rej jachtem Fundacja 4 Kontynenty

I Love Norway 2023 - Lofoty i fiordy

Etap IX: Rejs morski – Kurs na Południe i norweskie fiordy (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy IX etap projektu norweskiego na trasie Bodø – Ålesund. Trasa prowadzi w kierunku południowym, łącząc żeglugę po akwenach otwartych i osłoniętych z analizą lokalnych zjawisk nautycznych oraz wyjściami terenowymi.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe: Po opuszczeniu Bodø załoga zapozna się ze specyfiką nawigacyjną w rejonie prądu morskiego Saltstraumen – jednego z najsilniejszych prądów pływowych na świecie. W zależności od warunków meteorologicznych planowany jest przelot w rejon południowych wysp archipelagu Lofotów (Sørvågen, Å, Værøy) oraz nawigacja w kierunku wyspy Lovund.

Dalszy przebieg trasy prowadzi w głąb fiordów do portu Mo i Rana, stanowiącego punkt wyjścia do pieszego rozpoznania w rejonie czoła lodowca Svartisen. Po powrocie na trasę główną jacht skieruje się do Sandnessjøen na wyspie Alsten, gdzie planowane jest wyjście terenowe w rejon Masywu Siedmiu Sióstr.

Kolejne odcinki obejmują żeglugę w rejonie wyspy Torget (Brønnøysund) z obserwacją formacji skalnej Torghatten, postój zaopatrzeniowo-regeneracyjny w portach trasowych (m.in. Rørvik) oraz elastyczne planowanie kotwicowisk i portów schronienia w zależności od decyzji kapitanatu i aktualnej pogody. Rejs wieńczy wejście do Ålesund.

Planowana trasa:     Bodo  – Alesund
Data rozpoczęcia:     12.08.2023 (Bodo)
Data zakończenie:    26.08.2023  (Alesund)
Kapitan Anna Jackiewicz
 
 

Fiordy

Etap X: Rejs morski – Fiordy wczesną jesienią (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy X etap projektu norweskiego na trasie Ålesund – Stavanger. Żegluga w okresie wczesnojesiennym wiąże się ze skracającym się dniem oraz częstszym występowaniem ograniczonej widzialności. Głównymi założeniami etapu są doskonalenie nawigacji radarowej i mgłowej, obsługa urządzeń nautycznych oraz prowadzenie pieszego rozpoznania terenowego.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe: Po opuszczeniu Ålesund jacht obiera kurs na południe, prowadząc żeglugę systemem fiordów i wewnątrzszkodowych przejść osłoniętych. Ze względu na zmienne warunki atmosferyczne trasa między portami trasowymi zachowuje elastyczność, a wybór konkretnych kotwicowisk i portów schronienia będzie uzależniony od decyzji kapitanatu oraz bieżących komunikatów meteorologicznych.

W ramach postoju w Bergen planowane jest wyjście terenowe na wzgórze Fløyen w celu dokonania oceny widzialności i ukształtowania akwenu w warunkach jesiennych. Podczas postojów w mniejszych portach rybackich załoga zrealizuje wyjścia rozpoznawcze po rejonach wrzosowiskowych oraz zajmie się przygotowaniem jachtu do żeglugi w trudniejszych warunkach pogodowych. Etap wieńczy przelot do Stavange

Planowana trasa:     Alesund  – Stavanger
Data rozpoczęcia:     26.08.2023 (Alesund)
Data zakończenie:    02.09.2023  (Stavanger)
Kapitan Jacek Jaworski 
 

Skagerrak, Kattegat

Etap XI: Rejs morski – Wracamy do domu, powrotny przelot morski (2023)

W ramach realizacji celów statutowych Fundacji 4 Kontynenty rozpoczynamy XI, finałowy etap projektu norweskiego na trasie Stavanger – Szczecin (lub Świnoujście). Głównym założeniem etapu jest długodystansowa żegluga oceaniczna i morska, realizacja przelotu przez cieśniny oraz doskonalenie umiejętności nawigacyjnych i taktyki sztormowej.

Trasa i zadania nautyczno-terenowe: Etap rozpoczynamy w Stavanger. Po przyjęciu jachtu, odprawie bezpieczeństwa i podziale na wachty obieramy kurs na południe wzdłuż wybrzeża Norwegii (rejon Egersund i Farsund), przygotowując się do trawersu cieśniny Skagerrak.

Po przekroczeniu cieśniny planowany jest postój w duńskim porcie Skagen na styku Morza Północnego i Bałtyku w celu uzupełnienia zaopatrzenia kambuza oraz krótkiego odpoczynku załogi. Dalsza trasa prowadzi przez cieśninę Kattegat (z potencjalnymi postojami trasowymi na wyspach Læsø lub Anholt, zależnie od warunków pogodowych) w kierunku cieśniny Sund i Kopenhagi.

W przypadku niekorzystnych układów barycznych kapitanat rozważy alternatywną trasę powrotną przez Wielki Bełt (z postojami w portach Nyborg, Stubbekøbing lub Stralsund/Sassnitz). Przelot w rejonie niemieckiego portu Sassnitz umożliwi załodze obserwację nawigacyjną i geologiczną kredowych klifów od strony morza. Rejs wieńczy przelot do portu macierzystego.

Planowana trasa:     Stavanger  – Szczecin
Data rozpoczęcia:     02.09.2023 (Stavanger)
Data zakończenie:    12.09.2023  (Szczecin)
Kapitan Jacek Jaworski 
 

Kategorie
Eventy

Wyprawa I Love Norway 2022 Sail & Trekking

Wyprawa „I Love Norway Sail & Trekking 2022”

Przed nami kolejny wielki, dwumiesięczny projekt organizowany przez naszą fundację! Wracamy do Norwegii po dwóch latach nieobecności – czas nadrobić zaległy czas i zrealizować nasze pasje. To już czwarta nasza wspólna wędrówka na północ. Zdobyte doświadczenie pomaga nam w sprawnej organizacji tego przedsięwzięcia, w trakcie którego poświęcimy czas na odkrywanie niezwykłych zakątków za kołem podbiegunowym.

Sercem projektu jest wyczarterowany na ten czas jacht SY Sifu of Avon, który posłuży nam jako pływająca baza wypadowa do pieszych tras w malowniczych, trudno dostępnych miejscach.

Brzmi jak niezwykła przygoda? Bo dokładnie tak będzie! Przez całą dobę będzie towarzyszyć nam dzień polarny – słońce ani na chwilę nie schowa się za horyzont. Ten długi dzień zamierzamy wykorzystać maksymalnie, po żeglarsku i górsko, na ile tylko pozwoli nam pogoda.

Sifu of Avon ponownie wyrusza na północ

Stalowy kecz o długości 44 stóp – SY Sifu of Avon – po raz kolejny staje się bazą dla wyprawowego projektu Fundacji 4 Kontynenty. To sprawdzona jednostka, na której w 2017 roku zrealizowaliśmy wyprawę „Arktyka 2017 – Śladami Ginących Lodowców”, docierając do granicy lodu arktycznego i opływając Spitsbergen. W 2021 roku jacht pokonał wymagającą trasę 2700 mila morskich na Atlantyku (Fuerteventura – Brest – Gdańsk), radząc sobie niezawodnie m.in. w warunkach 11-dniowego ciągłego sztormu, a następnie przepływał bez przerwy pełny sezon bałtycki.

Obecnie jednostka przechodzi w Gdańsku prace przygotowawcze do sezonu 2022. Nadchodząca trasa stanowi pierwszy etap dłuższego planu operacyjnego – po powrocie z Północy jacht obierze kurs na Wyspy Kanaryjskie.

Podczas realizacji projektu „I Love Norway” pieczę nad bezpieczeństwem i prowadzeniem jednostki sprawować będą doświadczeni skipperzy Fundacji 4 Kontynenty.

Sifu of Avon

Wymogi sanitarne i bezpieczeństwo (COVID-19)

Podczas organizacji działań Fundacji 4 Kontynenty priorytetem jest bezpieczeństwo uczestników oraz sprawne przekraczanie granic. Ze względu na specyfikę przebywania w zamkniętej przestrzeni jachtu oraz wymogi formalne, uczestnictwo w wyprawie wiąże się z koniecznością stosowania się do aktualnych zasad sanitarno-epidemiologicznych.

Wyprawa I Love Norway 2022 Sail & Trekking to prawdziwa nawigacja

Etap I Północny kurs pozycjonujący (Gdańsk – Bergen)
Wyprawa „I Love Norway 2022”

Rozpoczynamy pierwszy, trasowy etap wyprawy Fundacji 4 Kontynenty! Obieramy kurs na północ, kierując się w stronę norweskich fiordów. Trasa ma charakter intensywnego przelotu stażowo-szkoleniowego, podczas którego załoga będzie miała okazję do zdobywania godzin stażowych na morzu oraz praktycznego doskonalenia rzemiosła żeglarskiego.

Planowany przebieg i punkty trasy:

  • Kopenhaga: Postój w stolicy Danii i odwiedziny u słynnej Syrenki.

  • Cieśnina Sund & Anholt: Żegluga przez Sund w kierunku malowniczej wyspy Anholt położonej w sercu Kattegatu (dla chętnych możliwość pieszej pętli wokół wyspy – ok. 20 km).

  • Læsø & Skagen: Przelot na wyspę Læsø, a stamtąd (ok. 30 NM) do ustronnego Skagen – historycznej osady rybackiej na styku cieśnin Kattegat i Skagerrak, gdzie wchodzimy na wody Morza Północnego.

  • Wejście do Norwegii (Flekkefjord): Po przekroczeniu Morza Północnego zawiniemy do ukrytego wśród cieśnin Flekkefjord. Na miejscu spotkamy się z Agnieszką i Pawłem, z którymi zaplanowaliśmy trekking po okolicznych wzgórzach oraz przejazd historyczną drezyną kolejową wzdłuż fiordu.

  • Finał etapu: Po dwudniowym postoju regeneracyjno-terenowym ruszamy wzdłuż norweskiego wybrzeża do Bergen, gdzie przekazujemy jacht kolejnej zmianie załogi.

Planowana trasa:     Gdańsk – Bergen  
Data rozpoczęcia:     08.06.2022  (Gdańsk)
Data zakończenia:    17.06.2022  (Bergen)
 
Kapitan Mariusz Noworól 

 

Wyprawa I Love Norway 2022 Sail & Trekking - Fiordy i nawigacja

Etap II: Kurs na Ålesund – eksploracja fiordów i trekkingi (Bergen – Ålesund)

Wyprawa „I Love Norway 2022”

Drugi etap projektu Fundacji 4 Kontynenty skupia się na żegludze po spektakularnych norweskich fiordach oraz realizacji tras porywających trekkingów w przybrzeżnym terenie górskim. To intensywny odcinek łączący praktykę manewrową w trudnym nawigacyjnie obszarze z wymagającymi wyjściami w teren.

Planowany przebieg i zadania załogi:

  • Bergen: Rozpoczęcie etapu od przygotowania jachtu do drogi. W planie zaplecza terenowego: przejście przez zabytkową dzielnicę Bryggen, wizyta na tradycyjnym targu oraz trekking pieszym szlakiem na szczyt Fløyen (399 m n.p.m.) z panoramą na fiordy (dla usprawnienia logistyki dostępna jest też kolejka).

  • Wybrzeże Byrknesøyna: Przelot w kierunku portu Byrknes – zapoznanie załogi ze specyfiką lokalnych osad rybackich oraz nawigacją w wąskich przejściach morskich.

  • Wyspa Frøya (Kalvåg): Postój w historycznym portowym Kalvåg, stanowiącym bazę wypadową do dalszych działań górskich.

  • Górskie cele projektowe (Hornelen & Vingen): Kluczowy punkt etapu – podejście pod słynny, najwyższy w Europie klif morski Hornelen oraz eksploracja rejonu zabytkowych rzeźb naskalnych w Vingen. Zespół wykorzystuje sprzęt trekkingowy do realizacji wyznaczonej trasy pieszej.

  • Finał etapu w Ålesund: Zwieńczenie przelotu u ujścia fiordów w Ålesund (zwanym Wenecją Północy). Na zakończenie etapu zaplanowano wyjście na wzgórze Aksla i podsumowanie wykonanych zadań żeglarskich przed przekazaniem jednostki.

Planowana trasa:     Bergen – Alesund  
Data rozpoczęcia:     17.06.2022  (Bergen)
Data zakończenia:    24.06.2022  (Alesund)
 
Kapitan  Mariusz Główka
 
 

Etap III: Strefa wydłużonego dnia i nawigacji wysepkowej (Ålesund – Trondheim)
Wyprawa „I Love Norway 2022”

Trzeci etap wyprawy Fundacji 4 Kontynenti wiedzie dalej na północ w stronę strefy coraz dłuższego dnia polarnego. Odcinek ten charakteryzuje się surowszym mikroklimatem wybrzeża oraz wymagającą nawigacją pośród archipelagów, przybrzeżnych skał i fiordów. To wyzwanie ukierunkowane na doskonalenie manewrowania w skomplikowanym obszarze morskim oraz wyjścia terenowe w miejscach rzadziej odwiedzanych.

Planowany przebieg i zadania załogi:

  • Nawigacja w rejonie Molde: Przelot przez skomplikowane akweny pełne skał i wysepek. W zależności od warunków pogodowych i decyzji skipperów zaplanowano elastyczny postój w jednym z lokalnych, surowych portów wyspowych.

  • Trekking Varden (Molde Panorama): Przejście pieszym szlakiem (ok. 3 km) z centrum Molde na punkt widokowy Varden (407 m n.p.m.), skąd rozpościera się panorama na fiord i setki górskich szczytów. Na szczycie przewidziano przerwę regeneracyjną w lokalnym punkcie gastronomicznym (Vardestua) oraz zejście alternatywną trasą przy strumieniach.

  • Nowe akweny (Brenslevågen): Eksploracja nowego dla zespołu akwenu w Brenslevågen pod kątem lokalnych warunków podjeścia i możliwości kotwiczenia.

  • Kristiansund & Brekstad: Krótka wizyta w Kristiansund oraz przelot do Brekstad – portu leżącego wzdłuż Trondheimsfjorden u wejścia do Stjørnfjorden, stanowiącego kluczowy punkt nawigacyjny przed wejściem w głąb fiordu.

  • Finał etapu w Trondheim: Zakończenie przelotu przy marinie Skansen w Trondheim, podsumowanie wykonanych zadań stażowych i przegląd zaplecza technicznego jednostki przed przekazaniem jej kolejnej załodze.

 

I Love Norway 2022 Sail & Trekking - kurs za Koło Podbiegunowe czas na Lofoty.

Etap IV: Za Koło Podbiegunowe – Edukacyjny projekt młodzieżowy (Trondheim – Bodø)

Wyprawa „I Love Norway 2022”

Czwarty, dwutygodniowy odcinek wyprawy Fundacji 4 Kontynenty skierowany jest do młodzieży i nastawiony na praktyczną edukację morską, przyrodniczą oraz przekroczenie Koła Podbiegunowego w warunkach całodobowego dnia polarnego. Trasa prowadzi przez silnie rozbudowaną linię brzegową, dając okazję do nauki żeglarstwa w ustronnych fiordach oraz samowystarczalności na pokładzie (m.in. poprzez samodzielny połów ryb).

Planowany przebieg i zadania zespołu:

  • Rørvik: Postój regeneracyjny w dalekosiężnej osadzie rybackiej. Zapoznanie młodzieży z lokalną kulturą morską Północy oraz przygotowanie do kolejnych, trudniejszych nawigacyjnie odcinków.

  • Wyspa Lovund (obserwacje i trekking): Monitorowanie lęgowisk maskonurów w ramach programu edukacji przyrodniczej oraz lekki trekking na szczyt Lovundfjellet, skąd rozciąga się panorama na okoliczne archipelagi.

  • Eksploracja rejonu Holandsfjord & Engenbreen: Dojście w rejon lodowca Engenbreen (jęzora Svartisen schodzącego najbliżej poziomu morza). W ramach modułu terenowego zaplanowano trasę rowerowo-pieszą wzdłuż jeziora Svartisvatnet aż do czoła lodowca.

  • Masyw Svartisen: Postój w lokalnej przystani i przejazd rowerowy do obszarów charakteryzujących się unikatową formacją tzw. czarnego lodu.

  • Przekroczenie Koła Podbiegunowego i finał w Bodø: Symboliczne i nawigacyjne przekroczenie równoleżnika $66^\circ 33′ \text{N}$ oraz zakończenie etapu w Bodø – kluczowym węźle komunikacyjnym stanowiącym bramę na Lofoty.

 
Planowana trasa:     Trondheim – Bodo  
Data rozpoczęcia:     01.07.2022  (Trondheim)
Data zakończenia:    15.07.2022  (Bodo)
Kapitan  Wojciech Bohatkiewicz
 

I Love Norway 2022 Sail & Trekking - Do bram Arktyki.

Etap V: Lofoty i archipelagi Północy (Bodø – Tromsø)

Wyprawa „I Love Norway 2022”

Piąty odcinek projektu Fundacji 4 Kontynenty to moduł nastawiony na łączenie żeglugi manewrowej po akwenach archipelagu Lofotów z wymagającymi wyjściami w teren górski. Wykorzystując całodobowy dzień polarny, załoga prowadzi nawigację i trekkingi bez ograniczeń zmierzchowych, poruszając się w rejonie o charakterze wybitnie alpejskim, gdzie góry wyrastają bezpośrednio z oceanu.

Planowany przebieg i zadania zespołu:

  • Reine & Reinebringen: Nawigacja w rejonie osady Reine położonej na wyspach oraz wyjście szlakiem na Reinebringen – punkt widokowy stanowiący kluczowy cel topograficzny etapu.

  • Henningsvær & Nusfjord: Przelot do Henningsvær (ze słynnym boiskiem położonym na skalistej wysepce) oraz wizyta w historycznym portowym Nusfjord pod kątem analizy tradycyjnej architektury i kultury rybackiej Północy.

  • Obserwacje fauny morskiej: Przejście morskimi szlakami migracyjnymi (obserwacja bielików, orków, wielorybów oraz maskonurów) połączona z pozyskiwaniem świeżych ryb na potrzeby wyżywienia załogi.

  • Eksploracja wyspy Senja: Przelot w kierunku rzadziej odwiedzanej, wysoce górzystej wyspy Senja i przeprowadzenie zwiadu terenowego na jej przybrzeżnych szlakach.

  • Finał w Tromsø: Zakończenie etapu w Tromsø – tradycyjnej bramie do wypraw arktycznych – gdzie nastąpi przekazanie jednostki i podsumowanie wykonanych prac nautycznych.

Planowana trasa:      Bodo – Tromso  
Data rozpoczęcia:     15.07.2022  (Bodo)
Data zakończenia:    29.07.2022  (Tromso)
Kapitan  Jacek Jaworski
 

 

Wyprawa I Love Norway 2022 Sail & Trekking - Wracamy na Lofoty

Etap VI: Południowy kurs i eksploracja Lofotów (Tromsø – Bodø)

Wyprawa „I Love Norway 2022”

Sześć odcinek projektu Fundacji 4 Kontynenty stanowi powrotny przelot na południe przez archipelag Lofotów oraz wyspę Senja. Etap jest silnie ukierunkowany na doskonalenie żeglugi pośród prądów pływowych, elastyczne nawigowanie w oparciu o warunki meteorologiczne oraz realizację wytyczonych tras górskich.

Planowany przebieg i warianty trasy:

  • Masyw wyspy Senja: Dwudniowy moduł terenowy na wyspie Senja obejmujący analizę tras podejściowych pod Hesten oraz najwyższy szczyt wyspy – Breidtinden ($1017\text{ m n.p.m.}$).

  • Warianty przelotu (Andenes vs. Fiordy): Wybór trasy uzależniony od warunków pogodowych. Wariancie północnym założono przelot w rejonie Andenes (obserwacje fauny morskiej) oraz wizytę w rejonie osady Bleik (obserwacja ornitologiczna kolonii maskonurów).

  • Sortland & Raftsundet: Przelot przez cieśninę Sortlandsundet do Sortland („Niebieskiego Miasta”), a następnie nawigacja przez wymagający pod względem silnych prądów pływowych przewężenie Raftsundet i przejście do Trollfjorden.

  • Svolvær, Kabelvåg & Henningsvær: Postój w Svolvær i wyjście szlakiem pod formację skalną Svolværgeita, wizyta zapoznawcza w Muzeum Lofotów w Kabelvåg oraz przejście do Henningsvær.

  • Przejścia piesze Nusfjord – Nesland & Reinebringen: Realizacja trasy pieszej z historycznej osady Nusfjord (obszar pod ochroną UNESCO) do Nesland, a następnie podejście schodami terenowymi na Reinebringen ($448\text{ m n.p.m.}$) z panoramą na ścianę Lofotów (Lofoten Wall).

  • Rejon Å, Sørvågen & Munkebu: Wyjście ze szlaku w Å w kierunku Stokkavika oraz – w miarę zapasu czasu – przejście trudniejszego technicznie odcinka w rejonie Sørvågen i schroniska Munkebu (trasa z poręczami asekuracyjnymi).

  • Finał w Bodø: Zakończenie etapu i zamknięcie pętli lofockiej w portowym Bodø.

Planowana trasa:      Tromso  – Bodo  
Data rozpoczęcia:     29.07.2022 (Tromso)
Data zakończenia:    12.08.2022  (Bodo)
Kapitan Igor Godlewski 
 

Wyprawa I Love Norway 2022 Sail & Trekking - Wracamy na Lofoty i Lodowce

Etap VII: Lofoty, lodowce i masywy górskie (Bodø – Ålesund)

Wyprawa „I Love Norway 2022”

Siódmy etap projektu Fundacji 4 Kontynenty łączy żeglugę po wodach archipelagu Lofotów i norweskich fiordów z realizacją modułów kajakowych, przyrodniczych oraz wyjściami w wysokie partie górskie i w rejon lodowców.

Planowany przebieg i zadania zespołu:

  • Bodø, Saltstraumen & kajaki: Rozpoczęcie etapu w Bodø – w ramach przygotowania do rejsu zaplanowano obserwację Saltstraumen (najsilniejszego prądu fiordowego na świecie) oraz opcjonalny spływ kajakowy dla załogi.

  • Zachodnie Lofoty (Å, Sørvågen, Værøy): Przelot morski ($ok.\ 45\text{ NM}$) na zachodnie krańce Lofotów. Nawigacja i postoje w portach Sørvågen, Å oraz na wyspie Værøy.

  • Wyspa Lovund: Przejście na ustronną wyspę Lovund w celu prowadzenia obserwacji ornitologicznych kolonii maskonurów.

  • Eksploracja lodowca Svartisen (Mo i Rana): Wejście w głąb fiordów do Mo i Rana. Postój jednostki i wyjście terenowe pod jęzor błękitnego lodowca Svartisen (drugiego pod względem wielkości w Norwegii).

  • Masyw Siedmiu Sióstr (Sandnessjøen): Przelot na wyspę Alsten do Sandnessjøen, stanowiącego bazę wypadową do wymagającego trekkingu na Masyw Siedmiu Sióstr (De syv søstre).

  • Torget (Brønnøysund) & Rørvik: Rejs w kierunku wyspy Torget i przejście pod słynną formację skalną Torghatten (górę z charakterystycznym prześwitem), a następnie postój w Rørvik oraz elastyczne postoje w małych przystaniach wyspowych.

  • Finał w Ålesund: Zakończenie etapu, podsumowanie zadań stażowych i przegląd nautyczny przed przekazaniem jachtu.

Planowana trasa:      Bodo  – Alesund
Data rozpoczęcia:     12.08.2022 (Bodo)
Data zakończenia:    26.08.2022  (Alesund)
Kapitan  Ryszard Wyka 
 

 

Wyprawa I Love Norway 2022 Sail & Trekking - Fiordy

Etap VIII: Fiordy Południa – nawigacja jesienna i plener fotograficzny (Ålesund – Stavanger)

Wyprawa „I Love Norway 2022”

Ósmy etap projektu Fundacji 4 Kontynenty przypada na okres schyłku lata i przełomu pór roku. Przemieszczanie się na południe w warunkach skracającego się dnia i częstszych mgieł stwarza idealne warunki do nauki nawigacji radarowej, manewrowania we fiordach przy ograniczonej widoczności oraz realizacji zadań terenowych i fotograficznych.

Planowany przebieg i zadania zespołu:

  • Nawigacja przyrządowa: Doskonalenie umiejętności załogi w zakresie obsługi radaru morskiego i nawigacji na akwenach osłoniętych podczas porannych zamgleń.

  • Elastyczna eksploracja fiordów: Przelot na trasie Ålesund – Stavanger bez sztywnego harmonogramu portowego, co umożliwia zawijanie do mniejszych osad rybackich oraz elastyczne reagowanie na warunki meteorologiczne.

  • Moduł fotograficzno-przyrodniczy: Eksploracja wrzosowisk, rejestracja jesiennych krajobrazów górskich oraz zapoznanie się z lokalnym ekosystemem przybrzeżnym.

  • Bergen & Fløyen: Postój w Bergen, wejście na górzysty punkt widokowy Fløyen ($399\text{ m n.p.m.}$) w celu oceny ukształtowania terenu i zmiany szaty roślinnej w rejonie fiordów.

  • Sesja dokumentacyjna przed Stavanger: Nawigacja w wąskich przewężeniach przed wejściem do Stavanger, podsumowanie etapu i przegląd sprzętu nautycznego

Planowana trasa:      Alesund  – Stavanger
Data rozpoczęcia:     26.08.2022 (Alesund)
Data zakończenia:    09.09.2022  (Stavanger)
Kapitan Marek Popiel
 
 

 

Wyprawa I Love Norway 2022 Sail & Trekking - Kurs na Gdańsk

Etap IX: Przelot pozycjonujący i powrót do macierzy (Stavanger – Gdańsk)

Wyprawa „I Love Norway 2022”

Ostatni, dziewiąty etap projektu Fundacji 4 Kontynenty to długi, przelotowy odcinek pozycjonujący jednostkę z norweskich fiordów z powrotem do macierzystego portu w Gdańsku. Etap ma charakter typowo żeglarski, z naciskiem na intensywną żeglugę pełnomorską, pracę w systemie wachtowym oraz zdobywanie znacznej liczby godzin stażowych na Morzu Północnym, w cieśninach i na Bałtyku.

Planowany przebieg i zadania zespołu:

  • Wyjście ze Stavanger i Skagerrak: Krótkie przygotowanie logistyczne w Stavanger, a następnie przelot wzdłuż południowego wybrzeża Norwegii (rejon Egersund i Farsund) oraz przecięcie wymagającej nawigacyjnie cieśniny Skagerrak.

  • Skagen & Kattegat: Postój w duńskim Skagen na styku Morza Północnego i Bałtyku – uzupełnienie zapasów i przegląd techniczny jednostki. Wejście na wody cieśniny Kattegat i przelot wzdłuż wysp Læsø oraz Anholt.

  • Przejście Sundu & Kopenhaga: Żegluga przez cieśninę Sund do Kopenhagi – połączona z postojem technicznym i organizacyjnym załogi.

  • Przeprawa bałtycka do Gdańska: Ostatni odcinek trasowy prowadzący z Kopenhagi przez rejon Bornholmu bezpośrednio do Gdańska, nastawiony na pełnomorską żeglugę bez zbędnych postojów portowych.

Planowana trasa:     Stavanger  – Gdańsk
Data rozpoczęcia:     09.09.2022 (Stavanger)
Data zakończenia:    18.09.2022  (Gdańsk)
Kapitan Mariusz Noworól 
 

 

Kategorie
Eventy

Listopadowe rejsy – Niedźwiedzie Mięso 2021

Listopadowe Zgrupowania Żeglarskie – Projekt „Niedźwiedzie Mięso 2021”

Skąd nazwa „Niedźwiedzie Mięso”?

Nazwa projektu większości osób kojarzy się z białym, futrzastym mieszkańcem Spitsbergenu i Arktyki. W środowisku żeglarskim pojęcie to ma jednak własne, szczególne znaczenie – od lat określa się nim najbardziej wymagające, jesienno-zimowe przeloty morskie na akwenie Morza Bałtyckiego.

Listopadowe przeloty Fundacji 4 Kontynenty mają już swoją długą tradycję. Przez pierwsze pięć lat celem szkoleniowym było pokonanie wymagającej trasy z Gdańska do Tallinna i powrót na wody Zatoki Gdańskiej. Dynamika jesiennego Bałtyku – sztormowe wiatry, niska temperatura i uwarunkowania nawigacyjne – wielokrotnie weryfikowała te zamierzenia, wymuszając manewry przeczekiwania w portach schronienia. Ostatecznie pełną trasę do Tallinna udało się zrealizować w październiku 2018 roku, kiedy z pięciu jednostek startujących z Gdańska do portu docelowego dotarły trzy.

Eksploracja Bałtyku o tej porze roku to wymagający sprawdzian rzemiosła żeglarskiego, sprawności fizycznej oraz dojrzałości nawigacyjnej.

Charakterystyka Szkolenia w Warunkach Jesienno-Zimowych

Projekt „Niedźwiedzie Mięso” reprezentuje najwyższy stopień trudności w programie edukacji morskiej Fundacji. Listopadowa żegluga po Bałtyku wiąże się ze skrajnymi warunkami pogodowymi: niskimi temperaturami, opadami deszczu i śniegu, wczesnym zmrokiem oraz częstymi przejściami frontów atmosferycznych.

Głównym założeniem przelotu jest prowadzenie ciągłej służby wachtowej (w systemie: służba, posiłek, odpoczynek) bez przerwy na postoje w portach pośrednich. Trasa wymaga stałej koncentracji, pełnego zaangażowania w manewrowanie jednostką oraz ścisłej współpracy w zespole. Prowadzenie żeglugi w takim reżimie pozwala zdobyć bezcenne doświadczenie w zarządzaniu jachtem oraz zasobami załogi w trudnych warunkach hydrometeorologicznych.

Wymagania i Profil Uczestnika

Zgrupowanie „Niedźwiedzie Mięso” dedykowane jest wyłącznie żeglarzom posiadającym uprzednie doświadczenie w rejsach pełnomorskich.

Program zakłada realizację około 120 godzin ciągłej żeglugi morskiej (non-stop). Zawijanie do portów ograniczone jest do absolutnego minimum lub całkowicie wyeliminowane – o ile pozwolą na to warunki bezpieczeństwa i aktualne prognozy meteo. Priorytetem na pokładzie jest wzajemne wsparcie, dyscyplina morska oraz współdziałanie całej załogi pod nadzorem kadry kapitańskiej.

Jednostka Szkoleniowa

Przelot szkoleniowy w edycji 2021 realizowany jest na jachcie SY Sifu of Avon – jest to solidny, stalowy kecz o długości 44 stóp, zaprojektowany i wyposażony do oceanicznej żeglugi wyprawowej.

Dla zapewnienia optymalnych warunków dydaktycznych i logistycznych, skład załogi został ograniczony do 6 uczestników oraz kapitana. Taki podział pozwala na intensywne pełnienie służby wachtowej (zarówno w dzień, jak i w nocy) oraz bezpośredni udział każdego członka załogi w prowadzeniu nawigacji, obsłudze takielunku i zarządzaniu bezpieczeństwem jednostki. Doskonalenie umiejętności w tak trudnym środowisku stanowi fundament do bezpiecznego prowadzenia rejsów na dowolnych akwenach morskich.

Założenia Nawigacyjne i Warianty Trasy

Miejscem rozpoczęcia oraz zakończenia obu etapów jest Marina Gdańsk (Górki Zachodnie). Szczegółowy przebieg przelotu oraz kierunek żeglugi są elastycznie dopasowywane do aktualnej sytuacji meteorologicznej, ze szczególnym uwzględnieniem marginesu bezpieczeństwa niezbędnego do powrotu do portu macierzystego.

Docelowym rejonem manewrowym są wody przybrzeżne i otwarte Szwecji, Bornholmu oraz Państw Bałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia).

W przypadku dogodnych prognoz pogodowych oraz jednomyślnej decyzji załogi pierwszego etapu, dopuszcza się warianty trasy z wymianą załóg w portach pośrednich:

  • Wariant A: Gdańsk – Świnoujście / Kopenhaga

  • Wariant B: Gdańsk – Göteborg / Flekkefjord (Norwegia)

  • Wariant C: Gdańsk – Turku (Finlandia)

Harmonogram Etapów Szkoleniowych (Edycja 2021)

Termin 1: 30 października – 6 listopada 2021

  • Trasa podstawowa: Gdańsk – przelot morski (kierunek uzależniony od warunków meteo) – Gdańsk

  • Trasa wariantowa (za zgodą załogi): Gdańsk – Świnoujście / Göteborg / Turku

Termin 2: 6 listopada – 13 listopada 2021

  • Trasa podstawowa: Gdańsk – przelot morski (kierunek uzależniony od warunków meteo) – Gdańsk

  • Trasa wariantowa (kontynuacja): Świnoujście / Kopenhaga / Göteborg / Turku – Gdańsk

*Projekt ma charakter całkowicie niekomercyjny (non-profit) i jest realizowany w ramach działalności statutowej Fundacji 4 Kontynenty. Uczestnicy biorą czynny udział we wszystkich pracach pokładowych i nawigacyjnych, tworząc pełnoprawną załogę jachtu.

 

 

Kategorie
Blog

Kurs na północny wschód – Covidowa edycja

Długi rejs w sympatycznym towarzystwie i niekompletnym składzie. Tak rozpoczął się kolejny etap rejsów po Bałtyku. Spieszymy poinformować że brak załogi był spowodowany rezygnacją w ostatniej chwili  innych uczestników pod nazwą Covid.   Czy to była dobra wymówka ?

Rejs bałtycki Covidowy Załoga bezwachtowa gdyż kilku uczestników nam zdezerterowało. Została nas piątka z kapitanem Jackiem Jaworskim na czele. Daro, Bartek, Karol i ja Magda.

W piątek 3 lipca rano oddajemy cumy kierujemy się do portu Liepaja. Główki portu osiągamy w sobotę wieczorem. Miasto trochę inne niż znane na Łotwie. Mnie oczywiście zachwyciła plaża. Duża, czysta, pełna toi toijów, ławek i miejsc do zabaw. Miejskie wejście do plaży informuje że do raju 0 km.

Kurs na północny wschód

Słynne targowisko w Lipaji czynne w niedzielę tylko do godz 14.00. Jednak ze względu na niekorzystną prognozę musieliśmy zostać jeszcze przez cały poniedziałek więc zakupy zrobiliśmy na spokojnie. Jedna ważna zmiana w porcie. Łazienka w biurze bosmana nieczynna, marina jest w trakcie przebudowy. Za niedługo powstanie tu ładna marina.Do toalety można iść do hotelu Promenada za to pod prysznic trzeba się przejść 600m do fitness klubu.

Kurs na północny wschód

We wtorek rano oddajemy cumy i kierunek Ventspils. Miasto krów które trudno znaleść bez mapki. Mapki i przewodniki dostępne w Informacji Turystycznej ok 2,5 km od poru, czynnej do godz 19.00. Plaża równie piękna jak w Liepaji. Długa, szeroka z drobnym miałkim piaskiem i toj tojami. Najwyraźniej Łotysze nie lubią mieć zadeptanych wydm z „papierzakam”.

Kurs na północny wschód

Następny cel to Visby. Port jachtowy dobrze nam znany, na dzień dobry wita nas bosman który płynąć pontonem pomaga wskazuje do cumowania. Tuz obok stare miasto otoczone murem. Wokół muru można pojechać „ kolejką” turystyczną. Plaża…szkoda gadać. W rankingu póki co Łotwa – Szwecja 2 :0. Za to dostępne pralki, kuchnia i piekarnik. Bartek piecze ciasto i zapiekankę. Reszta załogi kombinuje jak przemycić piekarnik na jacht. „Brakło” odpowiednich narzędzi do wymontowania. Wniosek załogi – należy doposażyć jachtową skrzynkę narzędziową w bardziej przydatne narzędzia. Rano kierunek Kalmar. Po tym jak nas wytrzepało w drodze do Visby, cieśnina Kalmarska jawi się niczym raj. Gładko jak stół. Marina w Kalmar bardzo dobrze przygotowana na przyjęcie żeglarzy, restauracja Mc Donaldem na miejscu. Informacja turystyczna z mapkami i folderami w biurze bosmana portu. Obok sklep żeglarski. W marinie można dokonać większych i mniejszych napraw.

Kurs na północny wschód

Na pobliską Olandię kursuje bezpłatny prom więc można zrobić sobie wycieczkę. Jednak czas nas goni, zabieramy się z wiatrem do Polski.  Ostatni kurs powrotny przez Hel do Gdyni. Rejs bardzo udany. Załoga dograna i Neptun nam sprzyjał z pogodą. Jedyny deszcz nas trafił w marinie, poza tym było pogodnie z wiatrem ok 4 do 6 B.

Sami oceńcie czy warto było rezygnować z rejsu?
Magdalena Tomczyk

Kategorie
Żeglarstwo

Fiku Miku Po Bałtyku – Żeglarska majówka 2020 za nami.

Fiku Miku Po Bałtyku czyli Porta Sailing Team. Nie było łatwo zorganizować tegoroczną majówkę. Wszystkie założenia bardzo szybko musiały się zmienić. Zamknięte granice, brak możliwości przemieszczania się i spotkań spowodowały przełożenie majówki na bardziej optymistyczny moment. Warto było jednak poczekać z realizacją żeglarskiego wydarzenia. Jeden telefon od armatora uruchomił pozytywny ciąg kolejnych zdarzeń. Zaledwie tydzień przed majówką, z powodu cofnięcia urlopu, jednej ekipie został wycofany czwarty jacht. 18 lipca spotkaliśmy się w marinie miejskiej w Gdyni gdzie oczekiwały na nas jachty. Z sześciu jachtów, które miały wyruszyć pozostały tylko trzy. Zadacie sobie pytanie dlaczego tak się stało? Przyjmijmy wariant, że każdy już miał zaplanowane coś innego…. Trzy jachty i 23 uśmiechnięte buzie wieczorem 18 lipca wyruszyły do Łeby. Początkowo na katarynie, aż w końcu dostaliśmy korzystny wiatr, który zagonił nas do Łeby. Popołudnie spędziliśmy na mieście, a wieczorem tradycyjnie na plaży przy ognisku.

20 lipca Neptun jednak zaplanował dla nas dość nieciekawą pogodę i plan porannego wyjścia na Bornholm musieliśmy trochę odłożyć. Północno zachodni wiatr tężał na sile, fale się wzmagały z każdą minutą. Na horyzoncie ciemne chmury z frontami burzowymi nie napawały optymizmem. Po kilku godzinnej żegludze w kierunku Bornholmu zmieniamy kierunek na Darłówko gdzie chcieliśmy się schronić przed nadchodzącym armagedonem, a zarazem utrzymać dobra pozycję startową aby dopłynąć do Nexo. Jednak i ta sztuka nam się nie udała wiatr jeszcze mocniej odkręcił i wzrastał z każdą chwilą. Załogi już mocno blade w objęciach Neptuna, przed nami 20 mil do Darłówka. Kolejna zmiana planów, zwrot przez rufę i spokojnym bagsztagiem udajemy się do Ustki, która była najbliższym portem w zasięgu 1 h żeglugi.

Nie byliśmy jednak jedynymi jachtami, które zmieniły swój plan rejsu. Za nami jeszcze kilka jachtów zmierzało do Ustki. W Ustce spędzamy dość spokojne popołudnie niestety wpadające fale do portu spowodowały, że musieliśmy poszukać innego bezpieczniejszego miejsca. Jachtami wywijało we wszystkie strony pogoda dość szybko się pogarszała. W marinie Ustka na próżno szukać schronienia bo go tam nie znajdziecie. Pomimo, że jest tam 70 miejsc dla jachtów wszystkie są zajęte przez lokalnych żeglarzy. Schronienie znalazło się dla nas przed budynkiem Giełdy Rybnej w Ustce. Oczywiście tam też nami falowało ale już było dużo spokojniej. Miejsce to znajduje się tuż przed mostem po prawej stronie portu. Uprzejmy pan podłączył nam prąd, spisał stan liczników, postój był całkowicie za darmo. Jedynym mankamentem jest brak toalety i wody oraz długa przeprawa do miasta. Droga do miasta prowadzi przez kładkę, która dla pieszych jest otwarta przez 20 minut po pełnej godzinie.

21 lipca rankiem sprawdzamy warunki meteo, które miały się polepszyć. Udajemy się na główki portu w Ustce i jak się okazuje nie można było nawet przejść falochronu. Piasek z plaży fruwał po naszych twarzach niczym pilling. Wpadające fale w główki portu przelewały się jedna za drugą. W takich warunkach nie dało się wyjść. Statek Dragon pływający z turystami tez został przeprowadzony w głąb portu. Tego dnia na falochron wykonaliśmy jeszcze kilka wycieczek i za każdym razem Neptun groził paluszkiem.

22 lipca meteo w końcu się poprawia. Opuszczamy Ustkę 15.20, oddajemy cumy, ustawiamy się w kolejce jacht za jachtem zachowując spore odległości. Kapitanat portu Ustka pozwala naszym jachtom wyjść w morze informując o panujących warunkach. Co jakiś czas wpadała do portu większa fala, silniki działały na sporych obrotach. Załoga była w gotowości do postawienia żagli. Wyskakiwaliśmy jeden po drugim z portu, po minięciu główek każdy jacht stawiał od razu żagle by jak najszybciej odejść od główek portu na pełne morze w kierunku północno wschodnim. Pewnie po internecie krążą fotki z naszego wyjścia gdyż sporo turystów zgromadziło się w główkach portu. Wiał soczysty zachodni wiatr, który pozwolił nam spokojnie płynąc do Władka. Nasze jachty na zrefowanych genuach pędziły od 7 do 9 knota. Był to czas kiedy załoga ćwiczyła jazdę „ślizgiem” na fali. Spokojna żegluga w fordewindzie praktycznie do samego Rozewia. Wiatr cichł, fala malała aż w końcu przed samym portem nastąpiła kompletna cisza. Nocą 23 lipca o godzinie 01.00 cumujemy we Władku na nasze głowy spada ciepły deszcz.

24 lipca żegluga w półwietrze w kierunku Helu sprawiała przyjemność, słońce świeciło, wiatr spokojnie wiał. Tuż przed samym cyplem rozpętał się chwilowy armagedon, przez który musieliśmy się mocno zrefować. Na nasze szczęście wiatr odkręcił na północ co pozwoliło nam bez halsowania dopłynąć do samego portu. Port Hel przywitał nas słoneczną spokojna pogodą. Była już godzina 19.00 więc na pokładzie trwały przygotowania do tradycyjnego spotkania w Kapitanie Morganie. Hel świeci pustkami nie ma tłumów jest cisza i spokój.

25 lipca 6.00 opuszczamy port kierując się do Gdyni. Udajemy się do portu macierzystego naszych jachtów. Wiatr prosto w nos zwiastował ostanie 12 nm na katarynie. Zdajemy jachty i wracamy do domu. Wielu z nas już przygotowuje się na kolejne rejsy w nowej rzeczywistości.

Hej me Bałtyckie Morze dlaczego tak mało osób w tym roku pływa? Dlaczego w portach zamarło życie? Czy tak ma wyglądać tegoroczna żegluga? Jest to smutny jednak realistyczny widok. Bardziej się cieszę, że udało się zorganizować zaległą majówkę Fiku Miku Po Bałtyku. Wymagało to sporego nakładu pracy, i czasu którego nie mam. Dziwi mnie jednak fakt, że żeglarze tak tłumnie opuścili Polskie Wybrzeże i jego porty. Unikają spotkań jednocześnie chodzą codziennie do pracy, przemieszczają się komunikacją miejską. Tylko wy to możecie zmienić. Pamiętajcie, że armatorzy i mariny na Was czekają bo dla nich to też jest trudny czas.

Dziękuję wszystkim osobom, które pomogły mi zrealizować Żeglarską Majówkę Fiku Miku Po Bałtyku – Porta Sailing Team. Naprawdę nie było łatwo…………..

Mariusz Noworól 

Kategorie
Żeglarstwo

Z pamiętnika młodego żeglarza

Z pamiętnika młodego żeglarza – kolejna garść opowieści z wyjątkowego rejsu. 

Dnia 03.00 marca we wtorek wieczorem siedziałam w pociągu w drodze do domu. Przeglądając facebooka wpadło mi w oko pewne ogłoszenie „Propozycja tylko dla Pogoriantów, którzy chodzą po rejach w trudnych warunkach. Rejs Nicea – Gdynia non-stop. Wyjazd już w ten czwartek 5 marca.” Cudownie było by móc się stąd wyrwać na taki rejs, ale przecież szkoła, obowiązki, rodzice na pewno się nie zgodzą. Ale zrobiłam screena i wysłałam mamie w ramach żartu z pytaniem co ona na miesięczny rejsik. I odpisała mi „spoko”. Byłam w szoku. Tata też nie miał nic przeciwko (niewątpliwie z uwagi na pewne wcześniejsze historie z mojego życia … [żeby nie było, że mam nienormalnych rodziców ]). Jeszcze tego samego dnia zadzwoniliśmy aby zgłosić moją chęć udziału w rejsie. A więc miałam tylko dwa dni, żeby spakować się na miesięczny rejs wokół Europy!

Sytuacja była taka, że z powodu korona wirusa zostało odwołanych wiele rejsów, które jak co roku etapowo miały sprowadzić Pogorię do Gdyni i potrzebna była na szybko załoga która zrobiłaby to w jednym rejsie bez zawijania do portów. Finalnie udało się zebrać załogę 16-sto osobową, gdzie normalnie załoga Pogorii liczy ok 50 osób. Więc zapowiadał się niełatwy rejs. Załoga dzielona na cztery wachty liczy przy pełnej obsadzie po ok. 10 osób, u nas zaledwie po 2-3 plus oficer.

Z Nicei wyruszyliśmy w sobotę 7 marca pod wieczór, przed nami Morze Śródziemne, planowany szybki postój na tankowanie w Maladze, a później już tylko Gdynia.

Słoneczne dni na Morzu Śródziemnym mijały nam spokojnie i przyjemnie w towarzystwie delfinów. Są niesamowicie towarzyskie, podpływają do nas i ścigają się skacząc przed dziobem. Przypływa ich zawsze kilka, tak 3-5 przeciętnie. Urzekająco pocieszne stworzenia, miałam ochotę leżeć na dziobie zawsze kiedy tylko przypływały i obserwować jak się bawią. Chyba nigdy by mi się to nie znudziło. Więc jestem oryginałem jak na dzisiejsze czasy, gdyż jak powiedział kapitan, kiedyś, aby zwołać załogę na pokład wystarczyło zawołać „delfiny przed dziobem!”, a teraz wszyscy się zbiegają tylko jak się woła „jest zasięg!”.

Praca w tak wakacyjnym klimacie, na przykład na rejach, gdzie na wysokości ponad 20 metrów widok jest niesamowity, to również czysta przyjemność. Spokojne i ciepłe dni pierwszego tygodnia były też okazją do zajęcia się pracami bosmańskimi. Wymiana lin, odrdzewianie, szycie żagli, czyszczenie pokładu z soli, a kto wolny korzysta ze słońca i dwudziestu paru stopni na termometrze. W pobliżu Ibizy mieliśmy okazję uczestniczyć w treningu śmigłowca hiszpańskich służb ratowniczych, który chciał przećwiczyć z nami akcję podjęcia człowieka z pokładu. Oj niezłe umiejętności musi mieć pilot takiego helikoptera, aby nie zaplątać liny z koszem ratunkowym o maszty i wanty żaglowca – szacun!

Do Malagi dopłynęliśmy 14.03 przed 4-tą nad ranem. Pogoda nadal rozpieszczała nas temperaturą, ale my mieliśmy zakaz schodzenia na ląd ☹. Więc planowaliśmy zatankować jak najszybciej i ok. południa z powrotem wyjść w morze. Niestety paliwo nie dojechało na 9.00 tak jak miało. Godziny mijają, a my czekamy, czekamy i nadal czekamy. Okazało się, że cysterna specjalnie dla nas jedzie aż z Barcelony! W końcu dotarła na 19.00 i po perypetiach z poszukiwaniem złączki do węża cysterny pasującej do naszej Pogorii, finalnie udało nam się opuścić Malagę dopiero po 23.00

Z pamiętnika młodego żeglarza

A więc płyniemy dalej już prosto do kraju. 15.03 przeszliśmy przez Cieśninę Gibraltarską, niestety ja przespałam ten moment, bo akurat odsypiałam wtedy „świtówkę”. Atlantyk przywitał nas sporą martwą falą. Już na wcześniejszych rejsach, jako młody żeglarz, dość szybko, odkryłam, że sterowanie na jachcie nie jest tak do końca oczywistą sprawą. Fakt, są momenty kiedy nie trzeba się zbytnio wysilać by trzymać kurs, ale nierzadko bywa i tak, że ster nie chce współpracować ani trochę (na przykład przy silnych wiatrach, wysokich falach czy niesprzyjających prądach morskich). Na Atlantyku zaczęły się te gorsze warunki do sterowania, trzeba patrzeć na wiatr, żeby nie zrobić niekontrolowanego zwrotu, na kurs, by trzymać się możliwie jak najbliżej wyznaczonego, a koło sterowe nie wyraża chęci współpracy przy delikatnym wychyleniu steru. Kurs spada w dół, kręcisz szybko w prawo, zaczyna wracać, kontrujesz w lewo. Chwilkę jest stabilnie, a zaraz znowu gdzieś ucieka. Jak tyle trzeba się tym kołem nakręcić to człowiek faktycznie się namęczy, napoci, ręce zaczynają boleć, a czas zmiany sternika wydaje się wcale nie zbliżać. Ale nawet w tym zmęczeniu jest coś pozytywnego, poza tym, kiedyś w końcu nadchodzi z odsieczą kolega z wachty i ma się chwilę odpoczynku. Wtedy siadałam najczęściej na ławeczce na rufie i patrzyłam… w wodę, w dal, w niebo. Obserwowałam mijające nas statki, fale, chmury, delfiny, albo ptaki w scenach polowania rodem z filmów przyrodniczych. A nocą patrzyłam w gwiazdy, których na morzu jest tak niesamowicie dużo i świecą tak jasno, jakby ktoś zdjął jakąś gęstą zasłonę z nocnego nieba znanego nam na co dzień, przez którą przebija się tylko kilka jaśniejszych gwiazd. Na mnie ten widok robił wrażenie za każdym razem kiedy wychodząc na nocną wachtę otwierałam drzwi zejściówki i witało mnie czarne, czyste niebo usiane gwiazdami. Noce na morzu potrafią być niesamowicie piękne i magiczne. Kiedy na przykład wschodzi wielki czerwony księżyc, który blednie z czasem – najpierw robi się pomarańczowy, później żółty, a na końcu biały. I spływa srebrnym promieniem na fale, które niosą jego światło pod same burty.

Z pamiętnika młodego żeglarza

17.03 na liczniku mamy 1000 mil morskich. Za tzw. przylądkiem ciepłych gaci pogoda faktycznie się trochę pogorszyła. Zrobiło się chłodniej, szarzej i bardziej deszczowo.

Z pamiętnika kolejna kartka  zapisana.

20.03 mijamy przylądek Finisterre i zaczyna się Zatoka Biskajska. Tutaj, na Atlantyku też pojawiają się co jakiś czas delfiny, ale mniejsze od tych na Morzu Śródziemnym i mniej towarzyskie. Rzadko kiedy podpływają przed dziób, zazwyczaj poskaczą chwilę gdzieś z boku i odpływają. Pewnej nocy miałam szczęście obserwować też inne interesujące morskiej stworzenia. To znaczy, nie jestem pewna co to właściwie było, ale raczej było to coś żyjącego. Miałam wachtę nawigacyjną i siedziałam akurat na ławeczce na rufie. Nagle tak patrzę, a przy burcie sporo takich migających, mętnych, żółtawych światełek. Aż wstałam, podeszłam do relingu, a ich się robi coraz więcej i gęściej. Taki pas fosforyzujących plamek przy samej burcie. Jakbyśmy w jakąś ławicę świecących meduz wpłynęli, albo zwykłych meduz do których poprzylepiały się jakieś inne świecące mikro stworzonka. Niesamowity widok! Nocne wachty potrafiły być naprawdę piękne i fascynujące. Ale były też i takie kiedy zasypiałam praktycznie na stojąco, a za sterem próbowałam robić cokolwiek, żeby nie zasnąć, jakieś skręty, przysiady, podskoki, byle oczy mieć otwarte i myśleć nad tym co robię.

24.03 żegnamy Biskaje, przed nami Kanał Angielski. W nocy udało się nam złapać sygnał polskiego radia, i o 2 nad ranem słuchamy wiadomości z kraju, co prawda jakość bardzo słaba i trzeba się mocno skupić, żeby coś zrozumieć. Ja wtedy przy tym radiu nagle uświadomiłam sobie, że przecież jest jeszcze jakiś inny świat, coś poza tym szczęśliwym tutaj. Życie na statku to jak przeniesienie się w całkiem inny wymiar. Człowiek zapomina o całym bożym świecie, wszystkich jego sprawach i problemach, jest tylko tu i teraz.

Z pamiętnika młodego żeglarza

25.03 za nami już 2000 mil. Robi się też coraz chłodniej. Zimno jest już nie tylko na górze, ale i pod pokładem. Koniec spania w krótkim rękawku, grzejniki cały czas na maksa, a i tak czasem ciężko się zagrzać.

Wyjście z kanału wita nas silnymi wiatrami w dziób, więc halsujemy się powoli, ledwo posuwając się na północ. Ja się obawiałam Atlantyku, bo to jednak coś nowego dla mnie no i w końcu jakby nie było to ocean, ale jednak Morze Północne, to Morze Północne – niezawodne. Wali w nas wiatrem i wodą z całych sił, fale zalewają pokład i bryzgają wszędzie. Przechyłomierz dochodzi prawie do końca swojej przedziałki (czyli 45 stopni), wszystko lata po kabinach, a ja jeżdżę po koi cały czas z prawej na lewą. Od samego początku Morza północnego sztormowa pogoda utrzymywała się przez dobre kilka dni. Jednego dnia, to była niedziela, nawet jajecznicy na śniadanie nie było, chociaż to tradycja, ale nasz kucharz stwierdził, że nie będzie jej robił, aby zaraz mieć wszystkie te jajka na ścianie. Zupy na obiad też nie było. ☹ Mimo tych zmian w menu, przy kolacjach i śniadaniach sztormowe fale zbierały żniwo, nie raz zdarzało się że ktoś nie przypilnował swojej herbaty przy przechyle. Na naszej wachcie kambuzowej, żebyśmy za dużo powylewanych herbat nie musieli sprzątać, ogłosiłam naszemu stołowi, że każdy ma jeść tak żeby jedną ręką trzymać jedzenie a drugą herbatę, a jak zobaczę kogoś kto nie trzyma swojej herbaty to nie je. Oczywiście czyja herbata się wylała pierwsza?… Moja. Natomiast na wachtach nawigacyjnych walczę z morzem przy sterze, ręce już bolą, już mi gorąco, tylko stopy i ręce mi zaraz z zimna odpadną, ale jak zejdę to wszędzie zacznie mi być zimno. Raz falą taką dostałam, jakby ktoś tak ze trzy spore wiadra z wodą na raz na mnie wylał. Nawet jej nie zauważyłam jak na mnie idzie tylko nagle poczułam coś ciężkiego na głowie i cała byłam zlana wodą. A fale są tak spore, że czasem jak się na jakąś wejdzie i zaczyna z niej schodzić to mam wrażenie że zaraz pod takim kątem runiemy w dół że mnie przed dziób do wody katapultuje, jak się nie będę mocno trzymać steru. Na Morzu Północnym były chyba najbardziej męczące te godziny za sterem. Raz jak stałam tak wymęczona ciągłym kręceniem, udało mi się chwilowo utrzymywać kurs, a tu nagle wskaźnik wychylenia steru skoczył mi z ok 5 do 30 stopni. Byłam wtedy tak przerażona, zaczęłam kręcić szybko sterem, mówiłam sobie w głowie żeby tylko nie spanikować. Nagle Kapitan do mnie macha i krzyczy, że on steruje teraz na manetce do zwrotu i mam puścić koło. A ja po prostu przez ten szum wiatru i fal nie słyszałam jak mówił mi to wcześniej i tak się przeraźliwie wystraszyłam. Po wachcie już nawet nie chowam ubrań do szafki, tylko rzucam je w kąt koi i sama się na nią od razu pakuję i zasypiam.

Morze jest czymś niesamowitym, niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju. Czasem kołysze łagodnie do snu, czasem rzuca brutalnie z kąta w kąt nie dając zasnąć. Czasem niesie na fali prosto do celu, czasem pluje solą w oczy nie dając odpocząć przy sterze.

31.03 pod wieczór minęliśmy Helgoland i rzuciliśmy kotwicę przed wejściem do Kanału Kilońskiego. Silniki wyłączone, dziwna cisza zapadła na statku, teraz już tylko drewno skrzypi. Nie wieje nic, woda jest płaska, stoimy między kontenerowcami i cieszymy się ze można sobie w końcu nalać bezpiecznie pełną szklankę herbaty.

Po kanale już Bałtyk, rejs nieubłaganie zbliża się do końca. Zaczynają wiać zachodnie wiatry, więc nad polskim wybrzeżem szybko mkniemy na samych żaglach. Tak niewiele było w tym rejsie chwil kiedy można było wyłączyć silnik. Wiatry były prawie cały czas przeciwne.

W momencie rzucenia cum na nabrzeże w Gdyni nagle zaczął padać grad, który po paru minutach ustał. Oryginalne powitanie.

Przed wyjazdem na ten rejs, miesiąc na morzu to było dla mnie COŚ, teraz gdy to już za mną, ma się chęć na coś jeszcze bardziej COSIOWEGO. Jak to mówią, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Ale niewątpliwie był to wyjątkowy rejs, przygoda, której nigdy nie zapomnę, niepowtarzalna możliwość zdobycia doświadczenia, nowej wiedzy i umiejętności.

Dla mnie żeglarstwo to radość, wolność, spokój, szczęście, poczucie spełnienia i wiatr we włosach. Mimo wszelkich niedogodności i niebezpieczeństw jest w tym wszystkim coś pociągającego, kuszącego.

Z pamiętnika młodego żeglarza 
Adrianna Krysiak 

 

Kategorie
Blog

Jaki powinien być jacht?

Jaki powinien być jacht?
Wygodny, szybki, piękny, dzielny, bezpieczny?

Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby projektowana jednostka spełniała te wszystkie kryteria. Przystąpienie do prac, zawsze zaczyna się od wsłuchania się w potrzeby zleceniodawcy, do czego dana jednostka będzie wykorzystywana i w jakich warunkach będzie pływała. Założenia stawiane projektowanej konstrukcji są więc zawsze kompromisem pomiędzy warunkami, jakie stawia przyszły użytkownik – właściciel, gdyż to jego wyobrażenie o tym, jaka ma być jego łódź, jest czynnikiem decydującym o decyzji, czy taką łódź kupi.

Firma zajmująca się produkcją jachtu czy łodzi stoi zatem przed nie lada wyzwaniem, próbując odnaleźć się we współczesnych trendach projektowych, musi uwzględniać preferencje klientów, ale także warunki użytkowania łodzi turystycznej, różne dla różnych akwenów. Czyniąc założenia projektowe, najczęściej ma do dyspozycji tylko uogólnione dane dotyczące wielkości łodzi i sposobu użytkowania. Inne kryteria musi spełniać łódź do turystyki rodzinnej z miejscami sypialnymi dla kilku osób, inne dla wędkarzy, a jeszcze inne łódź do pływania dziennego dla grupy turystów, gości hotelowych, czy wypożyczalni. Każda z nich, z racji unikalnych cech i narzuconych potrzeb, będzie posiadała inne wyposażenie pokładowe, a tym samym, uwzględniając ich sumaryczny ciężar wraz z wagą samego kadłuba, napędu i paliwa, musi mieć inną wyporność, a tym samym łódź może mieć inne zanurzenie. To z kolei przesądza o jej zdolności do poruszania się po danym akwenie, ale wpływa także na wiele innych czynników, jak jej zachowanie na wodzie: stateczność, opory ruchu, sterowność, podatność na dryf, stabilność kursową. Wyporność determinuje także wybór właściwej wielkości napędu, od którego zależy bezpieczeństwo manewrowania oraz ekonomiki eksploatacji – zużycia paliwa.

 

Jacht Sigma 777

Ze względu na świadomość współczesnego społeczeństwa, odpowiednie Instytucje, narzucają coraz ostrzejsze obwarowania prawne, zmuszające do ciągłego poszukiwania nowych rozwiązań, prowadzących do minimalizacji ingerowania w środowisko naturalne. Podobne tendencje możemy zaobserwować w motoryzacji, gdzie wszystko zmierza do stosowania silników spalinowych o coraz niższej emisji spalin. Realizowana od lat Dyrektywa środowiskowa UE idzie jeszcze dalej, wyłączając coraz więcej akwenów z możliwości używania silników spalinowych w jednostkach pływających. Wymusza to na producentach, a w konsekwencji na projektantach jachtów, sięganie po niestandardowe, niestosowane dotychczas w konserwatywnym świecie wodniaków, napędy elektryczne, a stosowanie ich na wodzie staje się prawdziwym wyzwaniem. Żeby uzmysłowić czytelnikowi skalę problemu, z jakim muszą się mierzyć projektanci jachtów, przytoczę kilka liczb, które tylko śladowo pokazują skalę problemów:

Jest duża różnica pomiędzy poruszaniem się pojazdu w ośrodku takim jak powietrze (nawet z uwzględnieniem oporów toczenia po drodze), a takim ośrodkiem jak woda, której gęstość jest ponad 800 razy większa. Energochłonność poruszania się w każdym z ośrodków jest ściśle związana z prędkością. Nie tylko intuicyjnie, ale także z praktyki kierowcy wiemy, że spalanie jest ściśle związane z prędkością. Oczywiście te same zasady dotyczą poruszania się po wodzie. W przypadku stosowania zbiornika, w którym gromadzimy “przestarzałe” paliwa kopalne, jeden litr paliwa zawiera ok 10kWh energii definiowanej układem SI. Tak więc nasza zdolność do poruszania (także w wymiarze prędkości) jest ściśle związana z możliwym do zabrania na pokład zapasem paliwa, a także z szybkością, z jaką będziemy tym paliwem karmić nasz silnik. Stosując silnik elektryczny, musimy na pokład zabrać źródło prądu, zdolne do zasilenia naszego silnika. Takim źródłem jest oczywiście odpowiedni akumulator. Nie wdając się w szczegóły różnych jego konstrukcji (kwasowe, żelowe, litowo-polimerowe, litowo-jonowe). Każdy pakiet takich akumulatorów ma dwie najistotniejsze, z punktu widzenia projektowego, wyróżniki: ilość zgromadzonej energii oraz ciężar. I tu przykład: pakiet czterech akumulatorów żelowych, których wspólny ciężar wynosi 250kg, jest w stanie zmagazynować 12kWh energii, a to przecież niewiele więcej niż w jednym litrze paliwa pochodzącego ze źródeł kopalnych. Konsekwencje tego faktu niosą zmiany, których do końca nie są świadomi nasi klienci.

Jacht Sigma 555

Łodzie i jachty z napędem mechanicznym użytkowane są w dwóch stanach pływania: wypornościowym, oraz hydrodynamicznym (popularnie zwanym ślizgiem). Do uzyskania marszowej prędkości w stanie wypornościowym przyjmuje się potrzeby energetyczne jachtu na poziomie 3kW/t masy jachtu. Dla pływania ślizgowego potrzeby wzrastają do ponad 70kW/t. Świadomość tego faktu jest często nierozumiana przez klienta, którego wyobrażenia o pływaniu jachtem motorowym wiążą się raczej z silnym odczuciem wiatru we włosach. Tymczasem kłóci się to ze współczesnymi trendami o wypoczynku na wodzie, a także koliduje, w większości wypadków, z lokalnymi przepisami o prędkości poruszania się po danym akwenie. Wiele mówi się o jak najmniejszej ingerencji w środowisko naturalne w obszarach wód śródlądowych, ale użytkownicy zapominają o fakcie, że dotyczy to także uwzględnienia występującej na obszarze flory i fauny. Dotychczas nikt nie zadawał głośno pytań, jak powstające fale, generowane przez szybkie łodzie, wpływają na siedliska i gniazda ptactwa wodnego. Zatem odejście od napędu silnikami spalinowymi wiąże się ze sporą ulgą dla przyrody. Z jednej strony brak dostających się do wody resztek paliwa, spalin, olejów z przekładni silnikowych. Z drugiej wymuszenie zmiany rekreacji na bardziej elegancką, spacerową i stateczną. Bez pospiechu. Jest jeszcze jeden przyjemny dla większości czynnik, o którym zapominają motorowodniacy. Jest nim cisza. Silnik elektryczny jachtu nie generuje praktycznie żadnego hałasu.

Jacht Sigma 555

Wracając do barier, jakie muszą pokonywać projektanci, starając się migrować do napędów elektrycznych, jak wspomniałem wcześniej, pływanie łodzią elektryczną przypomina nieco organizowany cyklicznie “rajd o kropelce”.  Zabieramy na pokład nasz wspomniany wyżej litr paliwa i staramy się z niego korzystać jak najdłużej – a bez problemu przepływamy na nim nawet 100km. Tak wysoko postawione bariery energetyczne wymuszają sięganie po technologie, które optymalizują każdy aspekt ruchu jachtu elektrycznego. Zmusza to projektanta do sięgania po bardzo zaawansowane narzędzia na etapie projektowania kształtu kadłuba. Aby szacować i optymalizować opory ruchu, dokonuje się symulacji numerycznych w mechanice płynów (ang. Computational Fluid Dynamics (CFD), często też sięga się po badania modelowe. Ale na tym nie kończą się procesy projektowe. Przechodzenie na napędy elektryczne zmusza firmy produkcyjne do współpracy z inżynierami o bardzo wysokich kompetencjach w zakresie wiedzy o stosowaniu i sterowaniu takimi napędami. Współczesny rozwój technologii napędów elektrycznych dokonał skoku rozwojowego w tym obszarze inżynierii. Okazuje się, że w zakresie optymalizacji pracy silników elektrycznych można osiągać po coraz lepsze wyniki wskaźnika sprawność/wydatek energetyczny poprzez specjalistyczne sterowniki silników. Podobnie zresztą dzieje się w branży samochodowej. Obecnie sięgamy jeszcze dalej. Zdając sobie sprawę z technologii produkcji silników prądu stałego, do których produkcji niezbędne są metale ziem rzadkich, a ich ilość w zasobach ziemi jest bardzo ograniczona. Konkurują o te surowce firmy rozwijające technologie akumulatorowe, ale także właśnie producenci silników prądu stałego, które do pracy potrzebują magnesów trwałych. Świadomi ciągle rosnących cen tych surowców, wdrażamy stosowanie silników indukcyjnych, których prosta budowa opracowana przez Nicola Teslę w 1887r, nie wymaga niczego poza stalą i miedzią. Do ich optymalnej pracy i sterowania wymagane jest stosowanie inwerterów i falowników (w uproszczeniu, urządzeń zajmujących się wytwarzaniem prądu przemiennego oraz sterowaniem częstotliwością). Ta dziedzina wiedzy także ma swoje tajemnice i najciekawszą z nich jest wektorowa kontrola parametrów silnika (ang. Field-Oriented Control FOC), która wymaga unikalnej wiedzy informatycznej z zakresu programowania przebiegów prądowych na poziomie samych maszyn. Technologia jest na tyle innowacyjna, że brak wciąż nadążającej za technologią literatury dotyczącej przedmiotowego tematu. Jako projektanci i inżynierowie sami opracowujemy odpowiednie narzędzia wspomagające te technologie. W naszych projektach uwzględniamy nawet postępujący rozwój tej technologii i implementujemy rozwiązania pozwalające na zdalny upgrade oprogramowania wraz z rozwojem naszej wiedzy z tego zakresu. Robimy to po prostu przez Internet. Zatem współczesna, elektryczna łódź przyszłości, działa czasami jak współczesny telefon komórkowy, który co jakiś czas sięga po nowe oprogramowanie, dzięki któremu uzyskuje nowe funkcje i pracuje lepiej. Na pokładzie projektowanych i budowanych łodzi pojawia się zatem coraz więcej zaawansowanego sprzętu, który kontroluje wszystkie systemy. Na pokładzie każdej naszej łodzi pływa nawet kilkanaście maleńkich komputerów, a dla ciekawskich dodamy, że całość pracuje pod kontrolą systemu Linux.

Otwiera to drogę do implementowania nowych i ciekawych funkcji, jak np. autonomiczne pływanie po wyznaczonych wcześniej trasach, możliwość zdalnego sterowania, czy znajomość pozycji łodzi , choćby przez telefon. Znajomość pracy wszystkich komponentów, stanu sprzętu, albo innych dowolnie wymyślonych parametrów. Właściciel łodzi może w czasie rzeczywistym mieć dostęp do wiedzy o tym gdzie jest jego jacht, z jaką prędkością płynie, jaki jest stan akumulatorów. Możemy nawet zrobić z naszej łódki stację pogodową, która poinformuje nas, przez telefon lub Internet, jakie warunki panują na akwenie, na którym nasza łódź stoi – temperaturę powietrza, wody, wilgotności, siły i kierunku wiatru. Możliwości wciąż wydają się nieskończone.

Nasza branża rozwija się niezwykle dynamicznie, zmienia się w niej wszystko. Niezmienne wydają się tylko prawa fizyki, stojące u podstaw projektowych, w tym prawo Archimedesa, dające dociekliwym odpowiedź na kluczowe pytanie: dlaczego łódź pływa?

Szymon Kempny – zajmuje się elektroniką i oprogramowaniem. 

 

Sławek

Sławek Czerwiński – człowiek renesansu, zajmuje się projektowaniem kadłubów i przeszkadzaniu przy pracy.

Stigma jacht

Stigma Yachts sp. z o.o.
80-755 Gdańsk, Szafarnia 11 lok. F8
https://stigmayachts.eu/

Kategorie
Fundacja 4 Kontynenty

Zespół skipperów Fundacji 4 Kontynenty czyli ”kierowca” naszego jachtu

Skipper, czyli szyper tak potocznie określamy kapitana, który dowodzi jednostka pływającą. W naszym przypadku jachtem żeglownym zwanym potocznie łódką. Jest dobrą wróżką i kompanem na dalsza część rejsu.

Skipper przede wszystkim kieruje łódką, która wyrusza z portu do określonej destynacji. Do zadań skippera należy bezpieczne przeprowadzenie jachtu z punktu A do B. Nie jest to łatwe zadanie. Zawsze trzeba się do niego dobrze przygotować. Właśnie od tego przygotowania zależy życie i bezpieczeństwo członków załogi.

Jak wygląda to w praktyce? Zawsze zaczynamy od sprawdzenia dokumentacji i stanu technicznego czarterowanego przez nas jachtu, a następnie przechodzimy do planu rejsu. Najtrudniejszą jego częścią jest przygotowanie prognozy pogody – zajmuje to też najwięcej czasu. I tak często stan faktyczny pogody różni się od naszych przewidywań. Dlatego wielu skipperów przechodzi specjalistyczne kursy, by móc dobrze odczytywać otrzymywane dane meteorologiczne i poznać czynniki wpływające na zjawiska zachodzące w pogodzie. Dodatkowe szkolenia specjalistyczne, takie jak: STCW, LRC czy kursy medyczne organizujemy systematycznie dla naszych skipperów, dzięki czemu łatwiej jest im radzić sobie w trudnych sytuacjach, których na morzu nie brakuje i których nie da się przewidzieć. Oczywiście to nie wszystko. Bardzo ważne jest doświadczenie praktyczne, a to, jak łatwo się domyślić, można zdobyć jedynie dużo pływając, szkoląc się w różnych warunkach i od najlepszych. To też jedno z najbardziej czasochłonnych i wymagających finansowych nakładów działań. Dlatego nie tak łatwo zostać dobrym skipperem. Na to potrzeba wielu lat praktyki, co wiąże się z dużą ilością rejsów stażowych, jak i indywidualnych, prowadzonych jako samodzielny skipper.

W Fundacji 4 Kontynenty zebraliśmy zespół doświadczonych skipperów. Ich liczba, na szczęście dla nas i uczestników naszych rejsów, stale się zwiększa, co sprawia, że możemy realizować dłuższe i dalsze żeglarskie wyprawy, a także zdobywać tak ważne żeglarskie i organizacyjne doświadczenie.

Na co dzień pracujemy w prywatnych firmach. Jesteśmy lekarzami, managerami, nauczycielami, monterami, magazynierami, architektami, programistami, budowlańcami, instruktorami, kierowcami, czy logistykami. Jesteśmy ludźmi z prawdziwa pasją, pływamy bo lubimy. Nasze działania są całkowicie non profit, nikt z nas nie pobiera wynagrodzenia za działalność w Fundacji 4 Kontynenty.

Poniżej przedstawiamy Wam nasze sylwetki. Każdy skipper napisał sam o sobie, choć nie było łatwo zamknąć w zaledwie kilku zdaniach historie tak niezwykłych i pełnych pasji ludzi.

Skipperzy Fundacji 4 Kontynenty

Mariusz Głowka

RYA Yachtmaster Ocean.

Autor kilkudziesięciu artykułów o tematyce żeglarskiej opublikowanych w miesięczniku „Żagle” oraz książek: „Poradnik żeglarski” i Astronawigacja krok po kroku”.

Jestem żeglarzem uniwersalnym. Żegluję po wielu akwenach, od Wisły po ocean. Dwukrotnie przepłynąłem Atlantyk, ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód. Ale uwielbiam też relaksowe żeglowanie po Mazurach moją łódką „Szaman3”. Bakcyl żeglowania dopadł mnie w 1988 roku i zawsze wszystkich ostrzegam, to choroba na którą nie ma antidotum. Trzyma do końca życia. A mówiąc już serio, to żeglowanie jest dla mnie najfajniejszym sposobem spędzania urlopu i generalnie wolnego czasu. Pozwala poznawać świat i co najważniejsze, wspaniałych ludzi

Prowadzone rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców
Wyprawa Dookoła Wysp Brytyjskich 2018
Atlantyk 2019  Kuba – Palma de Mallorca
Wielka Flota Małych Ludzi – rejs w Grecji 2019
I Love Norway 2020
Grecja Sail & Treking 2020
Wiatr z Północy Sztokholm Alandy Sztokholm 2021 
Sail & Treking 2021 
Grecja 
Sail & Treking 2021 
I Love Norway 2022 Sail & Treking 
Grecja Sail & Treking 2022
I Love Norway 2023 Sail & Treking 
Fiordy – I Love Norway Sail & Trekking 2024
Grecja Sail & Trekking 2024 – Archipelag Dodekanez

Zespół skipperów Mariusz Główka skipper i podróżnik
Zespół skipperów Maciej Hejna skipper podróżnik

Maciej Hejna

Pasjonat przygód i sportów ekstremalnych. Na wodzie od zawsze. Zaczynał na „Optymiście”, z czasem przesiadał się na coraz większe jednostki. Ratownik WOPR, sternik szkolący, skipper na rejsach turystycznych. Fanatyk windsurfingu i kita. Uwielbia surowe, chłodne krajobrazy Norwegii oraz dziką Wisłę, którą kilkakrotnie przepłynął zimą kajakiem. W żeglarstwie poszukuje kontaktu z naturą i samym sobą, zrozumienia powagi żywiołu. Nieustannie dąży do perfekcji w kunszcie manewrowania jachtem. Dużą wagę przykłada do tradycji i etykiety. Z zawodu architekt, żegluje dla przyjemności. Na pokładzie ceni zarówno dyscyplinę i porządek, jak i poczucie humoru oraz bezproblemowość z odrobiną pozytywnego szaleństwa. Uczestnik wielu rejsów Fundacji 4 Kontynenty.

Rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:

I love Norway 2018
I love Norway 2019

Ania Jackiewicz

– Żeglowaniem zaraził mnie tata i od 12 roku życia pływam po Mazurach. Jako oficer pływałam wielokrotnie po Bałtyku (w tym w sylwestrowym rejsie do Kopenhagi), dwukrotnie uczestniczyłam w regatach Sailbook Cup i Classic Cup. Pływałam także po Norwegii (na Lofotach byłam w lipcu 2017 roku), Wyspach Kanaryjskich i Islandii. Prowadziłam rejsy na Balearach i wielkanocny rejs po Bałtyku. Z zawodu i zamiłowania jestem geografem i tego uczę w szkole. Załoganci twierdzą, że piekę smaczne ciasta.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

I Love Norway 2019
Rejs Sylwestrowy Baleary 2020
Fiku Miku po Bałtyku 2020 
Rejs po Zatoce Gdańskiej 2020 
Wiatr z Północy  Kemi – Sztokholm 2021 
I Love Norway Sail & Trekking 2023

Zespół skipperów Anna Jackiewicz skipper podróżnik
Marcin Filipiak

Marcin Filipiak

– Żegluję po morzu od ponad 20 lat, mam na swoim koncie ponad 40 rejsów, w tym jako oficer na „Pogorii”, „Zawiszy Czarnym” i „Kapitanie Borchardt’cie”. Instruktor w Klubie Morskim Szkwał. Jego pasją oprócz żeglarstwa są podróże, fotografia, koleje i rower. Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim na kierunku geografia, ze specjalnością klimatologia. 

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców,
Fiku miku po Bałtyku 2018
Fiku miku po Bałtyku 2019
I Love Norway 2019
I Love Norway 2020
Wiatr z Północy Sztokholm – Alandy – Sztokholm 2021 

Mietek Jakubowski

Kapitan Jachtowy, motorowodny, instruktor żeglarstwa od 37 lat związany z żeglarstwem. – Pierwsze rejsy morskie odbyłem na pokładach żaglowców „General Zaruski” i „Zawisza Czarny”. Tak zaczęła się moja przygoda z morzem. Odbył samodzielne rejsy popularnymi J-80, organizator wielu rejsów morskich po Morzu Bałtyckim, Adriatyku i Morzu Norweskim. Komandor i założyciel Klubu Żeglarskiego” KAMENA”, który w 2020 roku obchodził jubileusz 35-lecia.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku Miku Po Bałtyku 2018
I Love Norway 2019
Fiku Miku Po Bałtyku 2020
Rejs po Bałtyku 2020
Sztokholm – Kemi 2021
Fiku Miku Po Bałtyku 2025
Rejs Fiordy Norwegii – I Love Norway Sail & Trekking 2025  
Zatoka sarońska – Grecja Sail & Trekking 2025
Fiku Miku Po Baltyku – Majówka pod żaglami 2026

Mietek Jakubowski podróżnik
Wojciech Bohatkiewicz podróżnik instruktor

Wojtek Bohatkiewicz

Żeglarstwo stało się jego pasją od pierwszego rejsu, po którym w ciągu roku zrobił uprawnienia na Patent Żeglarza Jachtowego. Dwa lata później dorobił się Patentu Sternika Morskiego. Pierwsze rejsy morskie odbywał na Bałtyku. Od kilku lat jest instruktor żeglarstwa na Mazurach, gdzie stara się przekazać swoją pasję nowym adeptom żeglarstwa. Fan rekreacyjnego kolarstwa i łucznictwa, który lubi czasem przejść się po górach.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku miku po Bałtyku 2019
Wielka Flota Małych Ludzi – rejs w Grecji 2019
Fiku miku po Bałtyku 2020
Sail & Trekking Grecja 2020 
Gdańsk Nykoping  2021
Sail & Trekking Grecja 2021
Grecja Sail & Trekking 2021 
I Love Norway Sail & Trekking 2022
Fiku miku po Bałtyku 2023
Grecja Sail & Trekking 2023
Fiku miku po Bałtyku 2024
Fiku miku po Bałtyku 2025
Rejs Fiordy Norwegii – I Love Norway Sail & Trekking 2025  

Leszek Warchoł

Zapalony żeglarz, instruktor żeglarstwa i podróżnik. – Lubię brać udział w regatach, preferuję dobrą zabawę. Żeglarstwem zarażam innych i robię to skutecznie jako instruktor. Posiadam praktykę w szkoleniach dzieci i młodzieży Z dobrą kompanią popłynę w każdy rejs. Przy okazji zabiorę ze sobą gitarę i dużo dobrego humoru. Uczestnik regat i wielu rejsów etapowych po różnych akwenach.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku miku po Bałtyku 2018
Wyprawa dookoła Wysp Brytyjskich
Londyn – Świnoujście
Świnoujście – Gdańsk
Fiku miku po Bałtyku 2019
Nieznane Lądy Bałtyku 2019
Fiku miku po Bałtyku 2020
I Love Norway 2020

Leszek podróżnik
Zespół skipperów JaceJaworski podróżnik ,skipper

Jacek Jaworski

Z zawodu lekarz neurolog, żeglarz morski z zamiłowania. Od ponad dziesięciu lat pływa po Bałtyku, Morzu Północnym i wodach zachodniej Europy. Niespotykanie spokojny, ale stanowczy i dokładny. Niespełniona miłość do muzyki, zmusza go do grania i śpiewania, przy czym ta druga aktywność spotyka się z wyraźną krytyką jego żony. 🙂 Szczęśliwy mąż i ojciec trójki dzieci, w tym jednej przemiłej Zosi.

Prowadzone rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców
Dookoła Wielkiej Brytanii 2018
I Love Norway 2019

I Love Norway 2020
Rejs z młodzieżą Sztokholm Alandy Sztokholm 2021
I Love Norway Sail & Trekking 2022
I Love Norway Sail & Trekking 2023
Fiordy – I Love Norway Sail & Trekking 2024
Rejs Fiordy Norwegii – I Love Norway Sail & Trekking 2025  
Fiku Miku Po Baltyku – Majówka pod żaglami 2026

Igor Morye

Jachtowy sternik morski, dziennikarz, fotograf, weganin. Kocha podróże, zwłaszcza jachtem, motocyklem i rowerem. Dowodził niewielkim jachtem podczas trzymiesięcznego rejsu przez Atlantyk. Fascynuje go wszystko, co związane z historią polskiego żeglarstwa morskiego i polskich jachtów lat 70. i 80.minionego wieku. Chciałby odnaleźć jacht „Otago”.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:

Fiku Miku Po Bałtyku 2019
I Love Norway 2019 
I Love Norway 2020
Fiku miku po Bałtyku 2025

Zespół skipperów Igor Morye redaktor reporter
Zespół skipperów Mariusz Noworól skipper, podróżnik

Mario Mariusz Noworól

Zapalony podróżnik, żeglarz, rowerzysta. -Z pasją angażuję się w projekty, które pomagają innym rozbudzać ciekawość świata. Marzę, aby razem z Fundacją, wielu młodych ludzi przeżyło wspaniałe chwile na morzach i oceanach. Zwłaszcza ci, dla których podobne wyprawy mogą być tylko marzeniem. Wierzę, że wspólnie z przyjaciółmi, którzy zdecydowali się pomóc w realizacji tych wypraw, doprowadzimy projekt do szczęśliwego finału. Uczestnik wielu rejsów w trudnych warunkach jesiennych, zimowych po Morzu Północnym, Bałtyckim i Śródziemnym.

Prowadzone rejsy w ramach Fundacji 4 Kontynenty:
„Fiku Miku po Bałtyku” majówka 2016 – SY Bystrze
„Wokół Skandynawii 2016”
„Mała Flota Wielkich Ludzi” – rejs Sylwestrowy w Grecji 2016
„Tajna Misja” – SY Xela
„Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców”
„Mała Flota Wielkich Ludzi”rejs Sylwestrowy 2017″ Baleary
„Wokół Wysp Brytyjskich 2018”
Bergen – Gdańsk non stop
Stavanger – Gdańsk – SY Elektra
„Niedźwiedzie Mięso – Zdobyć Tallinn 2018” 
„Nieznane Lądy Bałtyku” 2019 
„Wielka flora Małych ludzi” rejs w Grecji 2018
„Nieznane Lądy Bałtyku 2019”
„Nieznane Lądy Bałtyku 2019” – etap z dziećmi
„Sail & Trekking” Grecja Zatoka Sarońska 2019 
„Wielka flota Małych ludzi 2019” rejs Sylwestrowy po Balearach
„Rejsy po Bałtyku kierunek wschód zachód 2020″ 
„Nieznane Lądy Bałtyku 2020” – etap z dziećmi
Solo Gdańsk – Szczecin 2020 SY Ciri
„Sail & Trekking” Grecja 2020 rejs po Cykladach 
Zastępca kapitana  w rejsie oceanicznym  „Spacer po Atlantyku” na trasie  Fuerteventura – Amsterdam 2021 jacht Sifu of Avon 
Kołobrzeg – Gdańsk  2021  jacht Sifu of Avon 
„Sail & Trekking 2021″ Grecja Morze Jońskie 
Bitwa o Gotland  2021- jacht kibiców 
Niedźwiedzie Mięso 2021 
Baleary – Rejs Sylwestrowy 2021/2022
Baleary 2022 –  Ferie z dziećmi 
I Love Norway Sail & Trekking 2022 Gdańsk – Bergen
I Love Norway Sail & Trekking 2022 Stavanger – Gdańsk
Grecja Sail & Treking 2022 – Sporady 
I Love Norway Sail & Trekking 2023 
Grecja Yoga Camp  2023 – Zatoka Sarońska
Grecja Sail & Treking  2023 – Korfu
Baleary 2023 – Rejs Sylwestrowo Noworoczny
Fiordy – I Love Norway Sail & Trekking 2024 Stavanger – Bergen
Fiordy – I Love Norway Sail & Trekking 2024 Bergen – Alesund
Fiordy – I Love Norway Sail & Trekking 2024 Alesund – Alesund
Grecja Sail & Trekking 2024 – Zatoka Sarońska
Grecja Sail & Trekking 2024 – Archipelag Dodekanez
Rejs Sylwestrowo Noworoczny Wyspy Kanaryjskie 2024
Fiku miku po Bałtyku 2025 – Dookoła Olandii
Grecja Sail & Trekking 2025 – Cyklady

Grecja Sail & Trekking 2025 – Gdzie Wiatr Poniesie 
Grecja Sail & Treking 2025 – Dookoła Peloponez
Grecja Sail & Treking 2025 – Zatoka Sarońska
Rejs Fiordy Norwegii – I Love Norway Sail & Trekking 2025
Rejs po Bałtyku 2025- Gdzie wiatr poniesie.
Rejs Sylwestrowo Noworoczny Wyspy Kanaryjskie 2025
Fiku Miku Po Baltyku – Majówka pod żaglami 2026
Grecja Sail & Treking 2026 – Dookoła Peloponez
Grecja Sail & Treking 2026 – Zatoka Sarońska
Grecja Sail & Treking 2026 – Cyklady 

Stanisław Lubowicz

Z Fundacją jestem prawie od jej początku, od 2016 r. Miałem od wtedy przyjemność brać udział w wielu ciekawych rejsach 4K, preferując te trudniejsze wyzwaniami. Z żeglarstwem od 2000 r., jako 3 pokolenie uczące się na starym, poczciwym Nash’u 20. Pełniłem kilka lat rolę instruktora na śródlądziu, brałem wielokrotnie udział w Plymouth Regatta w klasie Cruisers, obecnie posiadam patent KJ PZŻ i planuję dalszy rozwój. Jako skipper wymagam od Załogi dyscypliny, doceniam zaangażowanie, oferuję indywidualne podejście i lubię zdrową, wesołą atmosferę. Inne hobby: jazda konna, turystyka górska, narciarstwo alpejskie i portowe gitarowanie do rana. Z zawodu inżynier, aktualnie realizuję doktorat – rejsy morskie są dla mnie wietrzeniem od codzienności, dla dobrej zabawy.

Prowadzone rejsy w Fundacji 4 Kontynenty:
Spacer po Atlantyku
Baleary – Rejs Sylwestrowy 2021/2022
uczestnik wielu  innych rejsów 

Zespół skipperów Stanisław Lubowicz skipper, podróżnik
Kategorie
Fundacja 4 Kontynenty

Fundacja 4 Kontynenty Team

To my tworzymy zespół Fundacji 4 Kontynenty

Ekipa tworząca zespół Fundacji 4 Kontynenty to osoby pozytywnie zakręcone.  Na co dzień pracujemy w prywatnych firmach. Jesteśmy lekarzami, managerami, nauczycielami, monterami, magazynierami, architektami, programistami, budowlańcami, instruktorami, kierowcami, czy logistykami. Swoje pasje realizujemy poprzez organizację różnych eventów Fundacji 4 Kontynenty, na które zapraszamy każdego chętnego i ciekawego świata oraz przygód. Chętnie dzielimy się swoim doświadczeniem, wiedzą i umiejętnościami. Nasze działania są całkowicie non profit, nikt z nas nie pobiera wynagrodzenia za działalność w Fundacji 4 Kontynenty. 

Poniżej przedstawiamy Wam nasze sylwetki. Każdy napisał sam o sobie, choć nie było to łatwe…

Zarząd Fundacji 4 Kontynenty

Leszek podróżnik

Leszek Warchoł

Zapalony żeglarz i podróżnik. – Lubię brać udział w regatach, preferuje dobrą zabawę. Żeglarstwem zarażam innych i robię to skutecznie jako instruktor. Posiadam praktykę w szkoleniach dzieci i młodzieży Z dobrą kompanią popłynę w każdy rejs. Przy okazji zabiorę ze sobą gitarę i dużo dobrego humoru.

 

Mariusz „Mario” Noworól

Jestem zapalonym podróżnikiem, żeglarzem, rowerzystą. Z pasją angażuję się w projekty, które pomagają innym rozbudzać ciekawość świata. Marzę, aby razem z Fundacją, wielu młodych ludzi przeżyło wspaniałe chwile na morzach i oceanach. Zwłaszcza ci, dla których podobne wyprawy mogą być tylko marzeniem. Wierzę, że wspólnie z przyjaciółmi, którzy zdecydowali się pomóc w realizacji tych wypraw, doprowadzimy projekt do szczęśliwego finału.

Mariusz Noworól podróżnik i skipper

Inicjatorzy naszych przedsięwzięć - Góry , Trekking

ekipa tworząca zespół Aneta Matula podróżnik górski

Aneta Matula

Zwariowana marzycielka, która wyznacza sobie cele i uparcie do nich dąży, szukając wiecznie nowych wyzwań. Fotomodelka, podróżniczka kochająca góry wysokie, plecak i buty trekkingowe oraz adrenalinę. Europę zamierza zwiedzać dopiero na emeryturze. Wesoła, szczera i spontaniczna… Dzięki mężowi spełniła swoje największe marzenie – pilotowała samolot ultralekki. Od niedawna pasjonatka świata podwodnego.

Krzysztof Matula

Jego osobowość oddaje w pełni przysłowie: Cicha woda brzegi rwie. Nie ma chyba rzeczy, których by nie spróbował. Uwielbia wyzwania i ciągle szuka nowych. Twierdzi, że każdy pomysł podróży czy wspinaczki górskiej jest dobry. Wszystko jest do zrobienia, ale tylko wtedy, gdy jest dobrze przemyślane i zorganizowane. Racjonalista, potrafi swoimi pomysłami zaskoczyć nawet samego siebie! Fotograf z zamiłowania, programista z zawodu. Obecnie pracuje nad budową kolejnego drona, którym będzie mógł filmować w locie. 

ekipa tworząca zespół Krzysztof Matula podróżnik
ekipa tworząca zespół Grzegorz Grochowski podróżnik

Grzegorz „Grochu” Grochowski

Z górami miałem styczność „od zawsze’”, gdyż pochodzę z Ziemi Sądeckiej i od dziecka miałem je przed oczyma. W latach szkolnych zacząłem je poznawać bliżej, najpierw przez wyjazdy kolonijne, a w czasach licealnych już samodzielnie z innymi wariatami. Z czasem tak więc się zrobiło, że zamiast patrzeć z dolin na góry – zacząłem z gór patrzeć w doliny. I jakoś tak potem już poszło.

Arek Palczak

Jestem łysy bo testosteronu potrzebuję na wyprawy w wysokie Alpy. Łucznictwo i fotografia to dwie kolejne pasje, w których się odnajduję. Wrażliwy na piękno przyrody i krzywdę innych. Chyba wystarczy. Narcyzem nie jestem.

ekipa tworząca zespół Arek Paluczak podróżnik
ekipa tworząca zespół Asia i Rafał czyli Romki na końcu świata

Romki na końcu Świata – Joanna i Rafał

Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce. Staramy się żyć zgodnie z tą regułą i poznawać cały świat. Na wszelkie dostępne sposoby.

Kategorie
Trekking

Dzień Kobiet w Alpach

Wiecie jak to jest z dobrymi przyjaciółmi, którzy razem już niejedną parę butów na szlakach schodzili. Nie trzeba wiele czasem wystarczy pół zdania. I tak też było tym razem. W ciągu godziny był gotowy plan a w ciągu kolejnych 12 godzin ekipa była skompletowana. A pomysł – na weekend góry. Nie byle jakie góry bo tak lubiane przez naszą fundację Alpy. Międzynarodowy Dzień Kobiet w Alpach – taką roboczą nazwę nadaliśmy temu cholernie pozytywnemu szalonemu pomysłowi.

W piątek 06.03.2020 późnym popołudniem dwa samochody wyruszyły w stronę Austrii. Napędzane nie tylko paliwem ale i pozytywną energią ludzi pozytywnie nakręconych. Po sześciu godzinach jazdy przez Polskę, Czechy i Austrię spotkanie na umówionym parkingu. Szybkie przepakowanie i ostatni etap. Droga do małej ale położonej w malowniczym otoczeniu gór miejscowości. Mimo ciemności wyraźnie widać szczyty gór. Jesteśmy w Alpach.Kiedy piszemy, że 4 Kontynenty łączą ludzi to to nie jest pusty frazes. W tym evencie wiele osób widziało się pierwszy raz w życiu. A jak miało się jeszcze poźniej okazać tylko 3 osoby były już w Alpach.

Dania 07.03.2020 około 01:00 w nocy zmęczeni drogą ale adrenalina zrobiła swoje. Nikt nawet nie myśli o tym aby iść spać. Omawiamy plan na kolejne dni. W wesołej atmosferze opowiadamy swoje historie związane z górami, od tych od których włos taje na głowie po te zabawne. O 3:30 pukanie w ścianę – może to i racja, idziemy spać.W końcu za kilka godzin będziemy już na szlaku.

Zbieramy się o godzinie 08.00 na parkingu, samochody załadowane, ruszamy. Przed nami do pokonania około 100 km i około 1100 m przewyższenia. Mimo, iż w dolinach śniegu nie ma to podjazd na końcowy parking jest już małym wyzwaniem dla aut i kierowców a oblodzona, wąska i kręta droga tego zadania nie ułatwia. Rozglądamy się wokół siebie, śnieg, śnieg i jeszcze więcej śniegu, w którym odbija się słońce. Idealna pogoda.

Robimy sobie pamiątkowe zdjęcie i zaczynamy podejście. Przed nami około 2,5 godziny wspinaczki, podczas której oczy i dusza mogą się cieszyć przepięknymi widokami. Najpierw ma być ostro pod górę, potem pod górę a końcówka to bardzo ostro pod górę. Wtedy jeszcze nie sądziliśmy, że będą to nasze najmniejsze zmartwienia. 

Relatywnie szybko dochodzimy do pierwszego przystanku, skały przy której urządzamy sobie małą sesję fotograficzną. Powiedzieć, że zdjęcia wyszły fantastycznie to jak nie powiedzieć nic.Uśmiechy na naszych twarzach nawet na chwilę nie znikają. Zaczynamy odczuwać podmuchy wiatru ale góry bez wiatru to jak morze bez wody. Szlak wytyczały wysokie na 2 metry tyczki i nimi się kierowaliśmy gdyż ścieżka nie była w zasadzie widoczna. Śnieg pchany przez wiatr skutecznie zacierał wszelkie ślady. Nie wszędzie śnieg był twardy i ubity. Zdarzały się miejsca, w których zapadaliśmy się po kolana. 

Starszy pan, który schodził ze szczytu spojrzał się na naszą rozbawioną grupę – lepiej zawróćcie tam na szczycie panuje sztormowa pogoda, wiatr osiąga w porywach prędkość 90 km/h, ciężko jest ustać na nogach. Grzecznie podziękowaliśmy ale stwierdziliśmy, że spróbujemy zdobyć ten najwyższy szczyt Alp Seetalskich – Zirbitzkogel 2396 m. n.p.m. Wiedzieliśmy, że na szczycie jest schronisko i co ważne jest otwarte. Ta świadomość dodawała nam energii i determinacji w dążeniu do celu. Wiedzieliśmy, że istnieje tylko jedna droga i to jest droga na szczyt. Wiatr zmagał się z każdą chwilą i z każdym metrem pokonanej wysokości. Od pewnego momentu kiedy już minie się jeden ze szczytów widać schronisko. Tak blisko i tak daleko. Gdyby ten dystans ułożyć w lini prostej to dojście tam zajęłoby maksymalnie 15 min. My mając porywisty wiatr, który wiał nam prosto w twarze plus ostatnie bardzo ciężkie podejście potrzebowaliśmy na to jeszcze godziny. Długiej godziny w śnieżnym piekle. Kominiarki, maski i gogle mieliśmy już dawno ubrane a wiatr, ten cholernie zimy wiatr wkradał się w każdą część ubrania. Całkiem sporawe bryłki zmrożonego śniegu śmigały wokół nas. O ironio, świecące słońce, wiatr który jak się potem okazało chwilami dochodził do prędkości 115 km/h a temperatura spadła do -15`C.

W końcu jednak docieramy do schroniska. Przedsionek, który ochrania nas przed tym wiatrem wydaje nam się najcudowniejszym miejscem na świecie. Samo schronisko położone jest jakieś 100 metrów od samego szczytu. Wychodzimy ze schroniska aby wejść na sam wierzchołek. I tak po dodatkowych 5 minutach wspinaczki ekipa 4 Kontynentów staje na szczycie góry. Zirbitzkogel 2396 m. n.p.m – zdobyty. 

Udajemy się ponownie do schroniska gdzie zamawiamy gorąca herbatę z rumem, grzane wino, piwo oraz gorącą zupę. Teraz siedząc i pisząc tę relację nie mogę przypomnieć sobie smaku tej zupy ale wiem, że wtedy na wysokości 2400 m n.p.m. była najlepszą zupą na świecie.

Po tej godzinnej regeneracji zapada decyzja. Zbieramy się do powrotu. I jeśli ktoś myśli, że było łatwiej, to jest w wielkim błędzie. Wiatr nie ustawał ani na chwilę, przy stromym oblodzonym zejściu trzeba było być maksymalnie skoncentrowanym. W końcu po kolejnych 2 godzinach walki z zaspami, śmigającymi w powietrzu bryłkami śniegu i z narastającym zmęczeniem zostajemy otoczeni zbawiennym lasem. Już tak nie wieje do parkingu mamy około 15 min. 

Silniki zaskoczyły natychmiast, ogrzewanie włączone na maksymalną temperaturę. Wracamy cali bezpieczni do naszej kwatery. Nikt nie narzeka, uśmiechy na twarzy są najlepszym dowodem że pomimo trudności było super. Nowicjusze przeszli prawdziwy chrzest alpejski. Gratulujemy bo naprawdę nie było łatwo. Na ten wieczór mieliśmy zaplanowane nocne wejście na pobliski szczyt ale po wspólnym głosowaniu ustalamy, że dziś już nigdzie się nie ruszamy. Dnia 08.03.2020 o godzinie 9:00 samochody ponownie zapakowane i ruszamy w kierunku Nationalpark Gesäuse, przepiękne miejsce z górami, które zapierają dech w piersiach. Tu mała informacja – żadne zdjęcie nie oddaje piękna i majestatu tego miejsca. Udajemy się na spacer wokół malowniczego jeziora Leopoldsteiner See. Widoki jakimi rozpieszcza nas okolica są balsamem, lekarstwem dla duszy na codzień zamkniętej w czterech ścianach biura. Widać pływające w jeziorze ryby, a turkusowy kolor wody krzyczy do nas – wskakujcie. Odwiedzamy kolejne punkty widokowe. Zaczynamy zdawać sobie sprawę, że my ludzie jesteśmy tylko gośćmi na tej pięknej planecie. Na koniec udajemy się na wspólny obiad, pożegnania kilka słów i obietnica, że znów spotkamy się gdzieś na szlaku. Szlaku z Fundacją 4 Kontynenty. Nie jest możliwym opisanie piękna tego miejsca,a fotografie tylko w ułamku procenta je pokazują. Jedynym co możemy zrobić to zabrać Was w ciekawe miejsca ponownie i to Wam obiecujemy. Wrócimy tam jeszcze raz gdyż mapa skrywa wiele tajemniczych miejsc.

 Arek