Kategorie
Blog

W krainie Trolli – Porta Sailing Team

W krainie Trolli czyli Trollfjord ( 13 lipca). Pełni nadziei wyruszyliśmy na poszukiwanie Trolli. Legenda mówi, że fiord jest ich domem. Na wszelki wypadek włączamy google tranlsator. Legendarnego Trolla niestety nie znaleźliśmy. Spotkaliśmy Trolle w ludzkiej skórze, krótki opis: szalik Lechi Gdańsk, po angielsku nie mówił, znał nasza polska mowa, drugi starszy wiekiem i doświadczeniem posługiwał się mową naszych wschodnich sąsiadów. Niechętnie z nami rozmawiali. Bojąc się aby Trolle nie wrzuciły na nasz jacht głazów z gór oddaliśmy się na południe by stanąć w zatocze na kotwicy. Spędzamy noc na wachtach kotwicznych w doborowym towarzystwie. Wizyta mew i maskonurów w oddali zza domów obserwowały nas 2 renifery. Za naszą rufa skakały dwa delfiny. Pewnie był to zwiad wysłany przez legendarne stwory. Wikingów tez brak, obserwowaliśmy osady ich krewniaków podczas podróży. Teraz wracamy do bardziej współczesnych czasów i płyniemy do Harstad

Edwin

Kategorie
Blog

Krótka wizyta w Reine – Porta Sailing Team

Dziś jeszcze jedna krótka notka (12 lipca) słońce świeci jest bardzo przyjemnie. Góry przykuwają nasz wzrok i zachęcaja by je zobaczyć z bliska. Przestawiamy się po południu do Reine. Jestem tu pierwszy raz i zamurowało mnie to co tu widzę. Pod naszym jachtem chmary ryb turkusowa woda, strzeliste góry. Czuje się jak na Karaibach. Surowy klimat Norwegii naprawdę powala z nóg. Nie potrafię wam opisać swoich przeżyć po protu tu trzeba być! Naładowani pozytywną energia wyciągamy wędki i łowimy kolejne dorsze. Nawet początkujący wędkarz nie ma żadnego problemu aby wyciągnąć rybę. Kilka minut i na deku „ląduje” kilka dorodnych dorszy. Nasze brzuszki działają jak wielka przetwórnia ryb. Codziennie pyszna świeża ryba. Cumujemy w Reine klimat niczym odyseja kosmiczna. Cisza spokój i te góry. Idziemy na spacer bo przecież nie tylko rybami i żeglugą człowiek żyje. Jesteśmy tu aby odnaleźć legendarne Trolle. Jutro o świcie popłyniemy do Trollfjord.

Edwin

Kategorie
Blog

Pierwszy port na Lofotach Moskenes – Porta Sailing Team

Dotarcie do legowisk Trolli w Moskenes zajęło nam sporo czasu. Jak na złość wiatru nie było przez większość drogi. Kiedy ujrzeliśmy na horyzoncie wyłaniające się zza mgły obrysy wysp powiało nam mocniej. Stwory zwane Trolle nie chciały dopuścić nas do swojego domu. Po czterech godzinach nierównej walki i długich rozmów piękniejszej części załogi z Neptunem docieramy pod osłonę brzegów Lofotów. Widoki jakie otrzymaliśmy na horyzoncie są rekompensatą „nocnej” żeglugi. Zielone góry przyodziane w białą suknię mgły, białe śnieżne czapki szczytów. Małe drewniane domki, w przeróżnych kolorach i krystaliczna czysta woda. Żadnego Trolla jeszcze nie spotkaliśmy pewnie schowały się w swoich jaskiniach przed słońcem. Pogłoski mówią że dalej na północ żyją ludzie zwani Wikingami którzy nie boją się żadnych potworów. Mamy nadzieję że podzielą się z nami swoimi opowieściami z mórz, może zabiorą nas do legowiska tych mistycznych bestii. 

Edwin

Kategorie
Blog

Doba na morzu pod żaglami

Wyruszamy do Lipawy ( 9 lipca). Zadługo w porcie nie ma co stać przed nami jeszcze wiele ciekawych miejsc. Załoga się zregenerowała i mam nadzieję że Neptun ich nie przytuli. Gruszka w rękę i wołam straż graniczna aby się odmeldować. Bosman otwiera most mariny i ruszamy na morze. Meteo niekorzystne wiat prosto w dziób, czeka nas halsowanie. Fala wciąż nasz kołysze ale wiatr już dużo mniejszy. Stawiamy grota i foka aby mieć przyjemność z żeglowania. I tak mijają kolejne godziny. Na pokładzie wszyscy żywi i chętni do pracy. Chyba już im przypadłość pierwszej części etapu odeszła na zawsze. Zbliża się noc, zmieniamy hals aby pójść bardziej w morzę. Będzie to dla nas długa noc i cholipa wie ile dnia. Jest 10 lipca, po 24 h żeglugi mijamy główki portu w Lipawie. Jemy obiad i idziemy zwiedzać miasto. Był to dla nas bardzo długi dzień pełen wrażeń. Wieczorem padamy jak muchy. Mam nadzieję że wiatr w końcu odkręci…

Justyna 

Kategorie
Blog

W poszukiwaniu Trolli – Porta Sailing Team

Nadszedł dzień tak długo przez nasz wyczekiwany. Ostanie przygotowania i ruszamy kierunek lotnisko Gdańsk. Lecimy do Bodo! Lot mija spokojnie, Norwegia wita nas słońcem. Spotykamy załogę poprzedniego etapu i ruszamy na jacht. Podobno czeka na nas świeży dorsz. I rzeczywiście zapach świeżych ryb było czuć już na kei. Szybko wrzucamy nasze graty do kokpitu i przejmujemy jacht. Od ostaniej mojej wizyty sporo na jachcie się zmieniło, kurcze ile guzików i który do czego??? Halo gdzie instrukcja obsługi? Nasza załoga krząta się po jachcie jedni pakują prowiant w różne zakamarki jachtu, drudzy wykazują się zdolnościami kulinarnymi. Świerzy pieczony dorsz, to uczta dla prawdziwego konesera. Jeszcze tak dobrych ryb nie jadłem. Nadchodzi wieczór, ale słońce wcale nie zachodzi. Prowadzimy negocjacje z Neptunem może będzie dla nas łaskawy? Jednak nie do końca nas wysłuchał. W sumie sztormu nie zapowiadają ale chmur nam nagonił, słońca i wiatru nie ma. W tej chwili jesteśmy drodze na Lofoty. Jak się uda to spróbujemy odnaleźć legendarne Trolle.

Edwin

Kategorie
Blog

Jest taki dzień który musiał wydarzyć się – Porta Sailing Team

Ostani dzień na jachcie (10 lipca) – czas wracać.. Kupujemy pamiątki dla rodzin, pakujemy się i przygotowujemy jacht do przekazania kapitanowi Staszkowi Roziewskiemu prowadzącemu kolejny etap wyprawy Fundacji 4 Kontynenty „I Love Norway 2019” – Porta Sailing Team. Energia, która towarzyszyła załodze do wczoraj, dziś jakby zgasła. Chyba mimo zmęczenia, trudno nam uwierzyć, że to już koniec naszego etapu. Jeszcze tylko skromny obiad, wspólne pamiątkowe zdjęcie i ruszamy na lotnisko, które na nasze szczęście w Bodø znajduje się bardzo blisko portu. Na lotnisku spotkamy Staszka z jego załogą. Wymiana uścisków dłoni, życzenia szczęśliwej podróży. Po chwili jesteśmy już w samolocie do Gdańska. Żegnamy Norwegię lecąc „żelaznym orłem” z nadzieją, że jeszcze nie raz tu powrócimy. Dziękujemy wszystkim którzy nas wspierali w trudnych chwilach i kibicowali naszej niezwykłej przygodzie. Życzymy stopy wody pod kilem wszystkim żeglarzom, którzy pozostają w morzu! Pozdrawiamy – Michał, Mietek, Andrzej, Bożena, Piotrek, Krzysiek i Janek. Ahoj!

Michał

Michale dziękujemy Ci za twoje niesamowite relacje z pokładu jachtu. Jesteś dla nas gwiazdą tego rejsu i już nam brakuje twoich opowieści. Do zobaczenia już wkrótce. 

Zespół Fundacji 4 Kontynenty

Kategorie
Blog

Wieczór kapitański w Bodo – Porta Sailing Team

Dziś (9 lipca) o godzinie 15.00 po kolejnym udanym połowie dorsza, w gęstej mgle docieramy Bodo. Świadomość, że rejs dobiega już końca budzi chyba w każdym z nas niedosyt tej fantastycznej przygody, jednak czas wracać do rodzin i obowiązków. Najpierw jednak tradycyjny wieczór kapitański i podsumowanie rejsu przy pysznej kolacji i wspólnych śpiewach. Mimo że gitary już nie mamy, instrumentów nie brakowało. Dźwięki tarki, łyżek durszlaka i pilersu akompaniowały nam do późnego wieczora. Późniejszy wypad do pobliskiego lokalu na koncert lokalnego gitarzysty okazał się strzałem w dziesiątkę.

Michał

Kategorie
Blog

Żeglarska pogoda z kursem na Kłajpedę

Niedziela(7 lipca)odpłynęliśmy z Górek Zachodnich o 12.00. Cała załoga zadowolona i uśmiechnięta. Rozpoczynamy nasz etap wyprawy „Nieznane lądy Bałtyku kurs na Północy Wschód czyli przez kraje Bałtyckie”. Wyszliśmy z portu od razu stawiając żagle. Genuai grot na dwa refy. Po krótkim przebiegu zrzucamy grota, jest zbyteczny. Na samym foku pędzimy 6 knt kołysząc się góra, dół. Piękna żeglarska pogoda do czasu.. .Duża fala dopada nas za Helem. To efekt szalejącego sztormu, który trwa od kilku dni. Chociaż wiatr słabł kierunek fali wciąż ten sam. Załoga wpada w objęcia Neptuna, cóż za przypadłość. Modyfikuje wachtytak, żeby po dwie przytomne osoby zawsze były na deku. O świcie wiatr i zafalowanie osłabły. Ach ten wschód słońca na morzu, warto dla takich chwil żeglować. Niektóre buzie promienieją, cześć załogi wraca do życia. Litwa przywitała nas jednak kolejną zmianą pogody „prawdziwie żeglarskiej”. Morze znowu pokazuje swój pazur a nas wita litewska straż graniczna. Jeszcze tylko długi kanał portowy i magiczny most mariny Old Castle. Krótka wizyta u bosmanai po kilku minutach „parkujemy” jacht. Nad naszymi głowami chmury czarne jak sadza. Zaczęło padać, aż w końcu dopada nas prawdziwa ulewa. Jest godzina 14.00 mokrzy i zmęczeni idziemy spać. Budzimy się wieczorem jak to w porcie integracja na jachcie, jutro zwiedzanie. 

ps Neptun nas nie oszczędził dlatego fotek brak. Nadrobimy na kolejnych etapach.

Justyna

Kategorie
Blog

Koło Podbiegunowe 66°33′ 39”N – Porta Sailing Team

Dzień (7 lipca), obudził nas przepięknym słońcem i ogromnym zapałem do zdobycia tej nocy równoleżnika 66 33′ 39”N. Słońce dodaje ochoty do żeglowania, a okazy lądujące na deku, już tworzą wyraźną wizję najbliższego obiadu. Jest pięknie, jednak nieustanny mordewind, testuje naszą cierpliwość do popołudnia kolejnego dnia. O godzinie 14.00 schodzimy na ląd w porcie As ukrytym wśród szczytów gór, żeby wymienić butle z gazem, zjeść wyczekany obiad i ruszyć na koło podbiegunowe. Bez gazu, ale zachwyceni urokami napotkanych miejsc wieczorem zbliżamy się coraz bardziej do celu i nagle jest! 22.03 kapitan krzyczy z nawigacyjnej, żeby szybko przynieść aparat fotograficzny do plotera! Mamy to, krąg polarny jest nasz! Naszym oczom ukazuje się pomnik na skale symbolizujący koło podbiegunowe! Wszyscy jesteśmy bardzo podekscytowani, wyczyn oblewamy… gorącym budyniem! Po krótkiej celebracji tego pięknego wydarzenia czas udać się w stronę Bodo, gdzie mamy przekazać jacht załodze kolejnego etapu rejsu wyprawy Fundacji 4 KontynentyI Love Norway 2019”- Porta Sailing Team. Do zobaczenia na lądzie!

Michał 

Kategorie
Blog

Nieznane lądy Bałtyku „Dookoła Bałtyku” 2019.

 

Morze Bałtyckie wciąż skrywa wiele ciekawych miejsc, do których rzadko zaglądają żeglarze – My je odwiedzimy!!!. Tajemnicza Zatoka Botnicka, Olandia, Laponia, malownicze porty i miasteczka, tysiące wysp i wysepek, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, niesamowite wschody i zachody słońca, wapienne klify – to wszystko czeka nas podczas wyprawy „Dookoła Bałtyku” 2019. Rejs został podzielony na 4 etapy, po dwa tygodnie każdy razem 50 dni. Na każdym etapie oprócz niezwykłej atmosfery i fantastycznych doznań, czekać będą na nas morskie opowieści przy ognisku – miejsca wybrane na te wydarzenia, nie są przypadkowe. Ponieważ w 2018 roku obchodziliśmy stulecie niepodległości Polski, a w 2020 roku będziemy świętować stulecie zaślubin Polski z Morzem, postanowiliśmy zadedykować ten rejs tym dwóm rocznicom.

Start 6 lipca Gdańsk – zakończenie 24 sierpnia Gdańsk